online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
Niepokojące Wydarzenie Kulturalne (drabble konkursowe nr 11)
<
Laseczek
>

Opis:

Takie tam, pomysł wpadł nagle, więc przysiadłem. Zobaczymy, czy coś z tego będzie.

Tułacz, cz. 1

  Przez dolinę przetoczył się huk. Nie był to jednak huk taki jak przy uderzeniu pioruna. Nie przypominał też huku, którym wichura oznajmia swoją obecność. O nie, ten był inny. Mógłby to potwierdzić każdy, kto choć raz go doświadczył.

  O ile grzmotów czy huraganu można się przestraszyć, to są one niczym wobec dźwięku, z którym mieszkańcy doliny mieli do czynienia. Ten huk budził lęk pierwotny. Oddziaływał na każdą komórkę ciała, wprawiał w niekontrolowane drgania każdą cząstkę, każdy atom. Nie było ucieczki. Dzieci zanosiły się histerycznym płaczem, dorośli siwieli, a starcy nierzadko umierali na atak serca. Przetrwać mogli jedynie ci, którzy z tą niewypowiedzianą grozą potrafili sobie jakoś poradzić, zepchnąć ją w ciemne odmęty umysłu. I żyć ze świadomością, że to coś wkrótce powróci i nikt nic nie może na to poradzić.

  Jednak czy na pewno był to huk? Świadkowie zjawiska dźwięk ten opisywali czasem jako jęk, zawodzenie tysiąca potępionych gardeł. Najgorsze było to, że dobiegał jednocześnie z zewnątrz, ale i rodził się jakby w człowieku. Nic nie dawało zasłonięcie uszu, zakrycie głowy poduszką czy próby zakrzyczenia hałasu – on i tak rezonował w głowie, trzewiach i kończynach, sprawiając, że ci, którzy znajdowali się pod jego wpływem, padali na ziemię bezradni jak niemowlęta, rzucone na pastwę głodnej wilczej watahy. Targani spazmami, oślepieni przez paniczny lęk, modlili się o koniec. Ci silniejsi o koniec cierpień, ci słabsi o koniec życia.

  Kiedy wydarzyło się to po raz pierwszy, ludzie byli przekonani, że nadszedł wreszcie przepowiadany koniec świata. Gdy się skończyło, pozostawiło ocalałych w przerażającej konsternacji – ale że jak? To już? Nadal żyjemy? Szybko domyślono się, że nie mógł być to mistyczny Armagedon. Jednocześnie namnożyło się kolejnych pytań. Co to było? Czy to kara za grzechy? Otwarły się bramy piekieł? I najbardziej zatrważające: czy to jeszcze wróci?

  Szybko się okazało, że potworny dźwięk nie był jedynym problemem – część terenu, a konkretnie szeroki pas, biegnący od samych gór, aż po kraniec doliny nosił ślady przejścia… czegoś. Istoty, zjawiska? Nie było pewności. W każdym razie to coś na swojej trasie pozostawiło ślady zgnilizny, kałuże cuchnącego szlamu i duszący, mdły zapach śmierci. Wszystko to, co znajdowało się na jego drodze – niezależnie, czy była do drewniana szopa, sosnowy zagajnik, czy też wapienny głaz – zostało strawione przez rozkład. Co to mogło być? Co mogło sprawić, że stojący samotnie od lat, odporny na srogie warunki atmosferyczne monolit skalny rozpadał się teraz od samego patrzenia?

  Nikt nie wiedział, co się wydarzyło. Pytano mędrców, duchownych, jasnowidzów. Bezskutecznie. Nie pomagała wiedza, próżno było szukać odpowiedzi w religii, a jasnowidzenie okazywało się równie ciemne, jak myśli mieszkańców doliny. „Pierwsze przejście”, które zyskało rangę równą najważniejszym ludzkim świętom, nad każdym ze świadków zdarzenia rozwiesiło mroczny całun trwożnego oczekiwania. Od tamtej pory życie mieszkańców doliny nigdy nie wróciło do normy. Pasa zgnilizny unikano jak ognia, nikt nie chciał zbliżyć się do skażonego nieznanym plugastwem terenu. Zresztą i tak nie było po co – nic tam nie rosło, nawet zwierzęta z lękiem spoglądały w jego kierunku. Przez cały czas odliczano dni i modlono się o to, by przeżyty kataklizm okazał się jednorazowy.

  Kiedy po dwóch latach od strony gór znów nadszedł rozdzierający huk, rozległy się płacze i żałosne zawodzenia ludzi. Tułacz powrócił.

3492 zzs

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: !CptUgluk
Kategoria: horror

Liczba wejść: 75

Dodano: 2020-10-14 11:48:14
Komentarze.
~oko 1 r.
O nie, ten był inny. Mógłby to potwierdzić każdy, kto choć raz go doświadczył. - czyli kto mógłby to potwierdzić? chyba nikt... niebezpieczny opis, a ciąg dalszy sprawia, że w wiosce musieli mieszkać sami w miarę młodzi siwowłosi i dzieci z rozstrojem nerwowym i wrzodami żołądka. i co? nikt nie uciekł?
za to byłby to ciekawy wstęp do czegoś większego, żeby w końcu narodził się bohater i pokonał Złe Mzimu... minimum trylogia, albo i siedmioksiąg heroiczny.
Odpowiedz
oko dzięki za komentarz. W odróżnieniu od innych moich tekstów, ten powstał dość spontanicznie i nie odleżał swojego w spokoju Tak jak mówisz, jest to właśnie wstęp, próbka czegoś w zamierzeniu bardziej rozbudowanego. W żadnym razie nie jest to zamknięta miniatura - zbyt dużo tu niedopowiedzeń i niejasności, o których zresztą wspomniałeś.
Dzięki za opinię i odwiedziny!
Odpowiedz
~oko 1 r.
CptUgluk znajdź uzasadnienie, dlaczego nikt nie uciekł, skoro dźwięk był aż tak śmiertelnie groźny.
Odpowiedz
oko na ucieczkę nie było czasu, a i nie było dokąd czmychnąć. A po wszystkim tak jak i np. po powodzi - stało się i trzeba sobie radzić ze skutkami. Niełatwo porzucić rodzinny dom, zwłaszcza, że nie ma pewności czy akcja się powtórzy oraz czy w innym miejscu będzie bezpieczniej. Ale wiem, że to nie powinno być wyjaśniane w komentarzach, a w samym tekście w głowie ma to sens, mam nadzieję, że przy kolejnym wrzucie nabierze sensu i tu
Odpowiedz
~oko 1 r.
CptUgluk w treści piszesz, ze to zjawisko cykliczne, nawracające. więc przewidywalne. i można uciec przed kolejnym, dla dobra dzieci i ze strachu.
Odpowiedz
oko ok, już wiem w czym problem. W zamyśle fabularnym zjawisko występuje po raz drugi, więc temat jego cykliczności nie jest znany. A opisywane widoczne skutki dotyczą "pierwszego przejścia", które było jedną wielką niespodzianką. Ostatnie zdanie pierwszego akapitu wprowadza w błąd, teraz to widzę. Nareperuję jak znajdę chwilę, dzięki za zwrócenie uwagi.
Odpowiedz
~oko 1 r.
CptUgluk ja naprawdę wolałbym, żeby to było zjawisko cykliczne i żeby COŚ siało grozę, od której nie mozna uciec. tylko uzasadnienie jakieś dorób i masz gotową powieść z wątkiem bohatera ratującego świat, albo chociaż wioskę, czy wioskowego głupka, względnie nagą, rudą Ryfkę. przerób w drugą stronę - niech sie powtarza co kanikuła, co noc świętojańska, co 29 lutego
Odpowiedz
~oko 1 r.
CptUgluk a wątek zgnilizny - śledzenia, osaczania masz już gotowy - tylko brać
Odpowiedz
oko powtarzać się ma, jak najbardziej, ale w zamyśle ma to też być zagrożenie nowe, które nie występuje regularnie od dziesięcioleci, a dopiero zaczyna się pokazywać, a ludzie mają się dopiero dowiedzieć, że jego ponowne nadejście jest nieuchronne.
Naga, ruda Ryfka brzmi ciekawie
Kurde, oto dlaczego zwykle swoje teksty czytam i poprawiam po pięć razy zanim gdziekolwiek je dam. Inaczej występują karygodne nieścisłości
Odpowiedz
~oko 1 r.
CptUgluk nie martw sie. perfekcjonizm niewiele daje - ja swoje też czytam do obrzygania, a potem przychodzi taka Adelajda i jak odpali playlistę, to aż mi uszy czerwienieją ze wstydu. tak już jest - po sobie nie da się sprawdzić do końca, bo oczy przelatują po znanych watkach i się nie widzi - trzeba świeższego spojrzenia. grunt, żeby pomysł trzymał się kotwicą jakichś założeń i nie falował zanadto. literkę łatwo zmienić - fabułe naprostować, to już dramat.
Odpowiedz
oko oj, wiem dokładnie o czym mówisz. Tekst czytany trzy razy, a paskudne babole i tak się prześlizgują bez oporów.
Pomysł zawsze staram się dopracować, bo zmienianie wątków i korygowanie połowy treści brzmi dla mnie jak najgorszy koszmar. Dlatego jestem Ci wdzięczny, że wychwyciłeś i wyłuszczyłeś mi problem z "Tułaczem". Poprawię i rozwinę, żeby trzymało się wszystko przysłowiowej kupy
Odpowiedz
~oko 1 r.
CptUgluk a kupa niech będzie monstrualna - minimum 1000 stron
Odpowiedz
oko lubię porozwlekać, ale aż na tyle to mnie chyba nie stać
Odpowiedz
~oko 1 r.
CptUgluk są tacy, co piszą trylogie 3x1000 - taka sztafeta. książki stają się coraz grubsze, a pisanie trylogii ma tę zaletę, że ciągnie za czymś znanym. wystarczy namnożyć przeszkód - Twój scenariusz ledwie nakreślony stwarza tak wiele możliwości, ze możesz w nim utkać trzy takie trylogie
Odpowiedz
oko jeśli oczywiście byłyby pomysły, które nie polegałyby na powielaniu schematów i ciągnięciu historii byle tylko się ciągnęła, to jasne że tak, z pięć tomów bym mógł machnąć główny problem to właśnie utrzymanie poziomu jakościowego i to, czy się autor nie wypali pisząc na jeden temat. Tak czy inaczej chciałbym tę historię ruszyć dalej i zobaczyć, co z tego może wyjść
Odpowiedz
~oko 1 r.
CptUgluk będę podglądał.
Odpowiedz
Hej

Czasem w człowieku zakiełkuje historia, która tylko czeka, żeby się móc uzewnętrznić.

"Najgorsze było to, że dobiegał jednocześnie z zewnątrz, ale i rodził się jakby w człowieku." - to fajne zobrazowane.

"...pozostawiło ślady zgnilizny, kałuże cuchnącego szlamu i duszący, mdły zapach śmierci. " - tu zatrzymałam się na dłużej w zamyśleniu, jak pachnie śmierć. Fajny zabieg, działasz nie tylko na wyobraźnię, ale i na zmysł powonienia

"...nad każdym ze świadków zdarzenia rozwiesiło mroczny całun trwożnego oczekiwania. " - bardzo ładne sformułowanie.

Podsumowanie:
Pomysł bardzo ciekawy, fajnie wszedłeś w temat. Wykonanie troszkę mi trąci takim, hm... patosem (choć nie wiem, czy to właściwe określenie), a troszkę bajką, baśnią (zwłaszcza we fragmentach, w których np. piszesz, że "...nawet zwierzęta z lękiem spoglądały w jego kierunku."
Zaciekawiłeś mnie osobiście postacią Tułacza i jego historią.
Zobaczymy co dalej


Odpowiedz
Agnieszka dzięki za odwiedziny!

Historia zakiełkowała, zobaczymy czy się przyjmie. Będę podlewał sadzonkę ;D

Bardzo mi miło, mam nadzieję, że nie zawiodę i Tułacz utrzyma Twoje zainteresowanie Walczę jeszcze, żeby trochę zdynamizować całość, bo jak zapewne zauważyłaś Ty i pozostali czytelnicy, często zdarza mi się opierać historie na opisach. Lubię wprowadzić w temat i dopiero potem wjechać z akcją. Obawiam się jednak, że takim sposobem mogę gubić zainteresowanie czytającego, a tego bardzo bym nie chciał. Niedługo powinien wjechać edytowany fragment (niedługo, czyli wtedy, gdy uporam się z tym problemem :P).
Odpowiedz
Powiem Ci, że klimat świetny - bardzo w moim guście, trochę baśniowo-fantastyczno-horrorowy. Lubię takie połączenia, aczkolwiek zaczynasz dość długim, mimo wszystko, opisem. Jest to niejako opis tego, co się kiedyś wydarzyło, pozbawiony jako takiej akcji - nie jest to nic złego, jednakże mam wrażenie, że takie rzeczy, takie opowieści działają lepiej, gdy są wplecione właśnie w akcję. Czyli przykładowo przedstawiasz nam wpierw jakiegoś bohatera lub bohaterów, którzy mają własne życie, własne zmartwienia i cele, a w trakcie tego ich zwykłego życia odkrywamy dopiero tajniki świata, przykładowo ktoś komuś o czymś opowiada, ostrzega kogoś przed czymś albo sam snuje refleksję nad tym, co kiedyś się wydarzyło, jak wpłynęło na dolinę i jej mieszkańców, jak zmieniło ich życie, czego obecnie się boją itd. Wówczas łatwiej się wchodzi w ten świat, bo trochę przez pryzmat bohatera, którego możemy polubić lub nie, trochę przez pryzmat odkrywcy, który z akcji i wypowiedzi bohaterów musi sobie pewne rzeczy samodzielnie złożyć w całość. Więc podsumowując - nie mówię nie dłuższym sekwencjom opisowym, sama takie niegdyś tworzyłam i nadal mi się zdarza, ale z drugiej strony polecam właśnie podejście stricte skupione na snuciu opowieści jako takiej, budowaniu historii wielowymiarowo, wrzucaniu czytelnika od razu w jakieś wydarzenie, przedstawianiu mu bohaterów i tym sposobem zachęcaniu do śledzenia ich dalszych losów.
Mnie jednakowoż zainteresowałeś, więc jeśli będziesz kontynuował na pewno jeszcze zajrzę sprawdzić, jak sprawa się potoczy. Pozdrawiam.
Odpowiedz
!CptUgluk 11 m.
alfonsyna dzięki, fajnie, że klimat Ci podszedł dzięki za sugestie, zacząłem już powoli rzeźbić w tym fragmencie, postaram się tchnąć w niego nieco więcej dynamizmu. Na razie mam taki zarys, koncept tego, co mogłoby dziać się potem. Ale nie ukrywam, ze chciałbym to poprowadzić dalej i rozwinąć w coś więcej niż tylko opowiadanie. Mam ambicje, żeby jakaś powieść z tego wyszła czy wyjdzie - zobaczymy. Nie chcę jednak zatrzymywać się na krótkich formach.
Raz jeszcze dzięki za komentarz, mam nadzieję, że Tułacz przykuje Twoja uwagę na dłużej
Odpowiedz

Polub nas na facebooku!

fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.