Sznur (IV) Sznur (II)

Sznur (III)

 Budynek medycyny sądowej był równie brzydki, jak ludzie, którzy do niego trafiali. Kanciasty gmach, pomalowany czymś w rodzaju niezbyt wyrazistego, mdłego łososia nie robił dobrego pierwszego wrażenia. Zapewne dla większości nie stanowiło to różnicy, ale Sandler skrzywił się już na sam widok.

 — Długo im to zajmie? — Megan, chuderlaczka z różowymi policzkami, zastukała w deskę rozdzielczą i wczepiła wzrok w Kurta. — Dwie, trzy godziny?

 — Jeśli zaczęli o szóstej to powinni niedługo skończyć.

 — A jak wcześniej?

 — Wcześniej nie mogli, wiesz, że nie upłynęło...

 — A, tak — przerwała, jakby nagle przypomniała sobie poprawną odpowiedź na klasówce. — Dwanaście godzin.

 — Myślisz, że Frank za to beknie?

 — Jeśli to on – na pewno. Sam bym go... Wiesz, jaka była Penny. W porządku kobieta.

 — Wejdziemy?

 — I tak nas nie wpuszczą.

 — To po co tu przyjechaliśmy?

 — Bo obok przywieźli starego.

 — Chcesz, żebym z nim pogadała? Mam go przycisnąć?

 Zmarszczył brwi, uśmiechając się szczerze.

 Nie sądził, żeby mogła to zrobić. Nie Megan i nie w tej sprawie.

 — Najlepiej ci idzie łapanka niegrzecznych chłopców ze skradzionymi batonami i puszką coli. Wyciąganie istotnych informacji - a te mogą takie być – jakby nie bardzo.

 Spojrzała na niego ze złością.

 — Wiesz, że mogę ci przestrzelić łeb w każdej chwili?

 — Wiem, ale mam nadzieję, że jesteś od tego daleka. Jestem z nim związany.

 Błazeński uśmiech mężczyzny znów wrócił na swoje miejsce. Kurt wysiadł z auta, a obrażona Megan założyła ręce za siebie, ale koniec końców ruszyła za nim. Do szpitala dotarli po kilku minutach dyskusji o dziurawej czaszce Sandlera i sfabrykowaniu przez kobietę dowodów. Koniec końców obie głowy zostały na swoich miejscach, a do drzwi, za którymi leżał Frank, weszła Megan.

 Starzec miał zamknięte oczy, a na szyi lekkie otarcia, poza tym jego mina wskazywała na coś w rodzaju upojenia.

 — Dobry wieczór. — Usiadła na krzesełku obok. Wyglądało jakby wytarło je już całkiem sporo odwiedzających. Zapadło się, a farba gdzieniegdzie poodchodziła. — Porozmawiamy? — Miała miły głos.

 Mrugnął i otworzył oczy.

 — Gdzie Penny?

 — Nie żyje.

 — Och, Boże.

 Pionowa bruzda na jego czole napięła się niczym cięciwa.

 — Dlaczego?

 — Ktoś ją powiesił, Frank. Pamiętasz? Kto taki?

 — Skąd mam wiedzieć?

 — Byłeś tam. Też miałeś pętlę na szyi.

 — Naprawdę?

 Czuła, że z nią pogrywa, ale pozwoliła mu kontynuować.

 — Pamiętam, że gotowała zupę, to była chyba...

 — To nieistotne, Frank — tym razem przerwała. — Kto zabił Penny?

 — Tak pomidorowa, taki krem na ostro. Robiła go zazwyczaj w niedzielę, ale tym razem było inaczej. Mówiła, że jest wyjątkowy dzień, prawie świąteczny i należy to uczcić.

 — Spodziewała się gości?

 Megan czuła, że powoli rozwija zagmatwany kłębek. Urządzający zaś powolne przemarsze po korytarzu Kurt, zajął miejsce na przeciwko sali i nerwowo zerkał na zegarek. Wymienili krótkie spojrzenia.

 — Tak.

 Uśmiechnęła się. Szło nadzwyczaj gładko.

 — Kogo zaprosiła?

 — Siebie — szepnął Frank i zamrugał.

 — Na kogo czekała? — zapytała raz jeszcze.

 Jego głos przeszedł w dziwny połamaniec, a oddech nieco przyspieszył.

 — Czekała na P - E - N - N - Y —przeliterował.

 — Był ktoś jeszcze?

 — O tak. Jeszcze Jack i Oman.

 — To znajomi?

 Nie odpowiedział.

 — Kim są? Mieszkają tu?

 — Nie wiem. Naprawdę tego nie wiem. Czy cierpiała? Czy moja Penny... — zaszlochał.

 Kurt posłał jej kolejne, tym razem zdziwione, spojrzenie. Wzruszyła ramionami w geście bezradności i wstała.

 — Tak, Frank cierpiała — odpowiedziała, a potem po prostu wyszła. Wyszła, choć jego emocje mogły być doskonałym sojusznikiem do poznania prawdy. Rozedrgany organizm zawsze próbuje się bronić, i często wybiera niewłaściwą drogę. Tak się jednak nie stało, pozwoliła, żeby zamknął się w okowach domniemanej winy.

 Szloch przeszedł w dziwne spazmy.

 — Próbuje zrzucić winę na kogoś innego. — Podeszła bliżej Kurta i od razu rozjaśniła sytuację. — Na potrzeby wybielenia wymyślił jakieś osoby, które jak utrzymywał były u nich w domu, ale – co ciekawe – żadnej z tych postaci nie znał. Przyjrzałam się też jego rękom, miał sporo krwawych nacieków. Myślę, że Penny próbowała się bronić, próbowała odepchnąć jego dłonie. To ważny szczegół. — Była z siebie dumna.

 — Co to za osoby?

 — Oman i jakiś Jack.

 — Jack? Aż tyle wiesz?

 — Dali mu coś na lepszy sen, majaczył. Nie było żadnego Omana, a jeden wielki omam. Jeszcze trochę — zerknęła na telefon — i dowiemy się wszystkiego. — Nie pozwoliła się sprowokować.

 — Jack i Oman — powtórzył Sandler, a potem napisał to samo Loganowi.

 Rano opinia biegłego była gotowa. Harris poznał ją jako drugi.

 

 Link do kolejnej części:https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=5189

Liczba ocen: 2
87%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~jotka
Kategoria: kryminal

Liczba wejść: 33

Opis:

Dodano: 2020-10-21 17:24:13
Komentarze.
~oko 1 m.
Kanciasty gmach, pomalowany na coś w rodzaju niezbyt wyrazistego, mdłego łososia nie robił dobrego pierwszego wrażenia. - "coś" sugeruje kształt i podobieństwo, a nie barwę
— Byłeś tam. Też miałeś pętle na szyi. - pętlę, chyba, że było ich więcej
avatar zobowiązuje - zawodowca poznać na kilometr. niech się toczy akcja.

Odpowiedz
z dużym wykopem
" — Dobry wieczór. — Usiadła na krzesełku obok. Wyglądało jakby wytarło je już całkiem sporo odwiedzających. Zapadło się, a farba gdzieniegdzie poodchodziła.

— Frank, porozmawiamy? — Miała miły głos." - skoro to ona rzekła: Dobry wieczór, to znaczy, że kontynuuje wypowiedź i jej dalszą część można dać wyżej, bo nie przecina jej ani kontrwypowiedź ani narracja. No chyba że to on

Noo. W momencie, w którym powiedział, że czekała na siebie - starsznie mi się spodobało. Lubię takie kwiatki
Odpowiedz
Wciągnęło. Drepczę w oczekiwaniu na dalsze części
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
z dużym wykopem
"Budynek medycyny sądowej był równie brzydki, jak ludzie, którzy do niego trafiali" - dobry start

"— Kogo zaprosiła?
— Siebie — szepnął Frank i zamrugał" - ach!

"To ważny szczegóły. — Była z siebie dumna" - szczegół*

Małe kąski, czekam na kolejne
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin