Codziennostrzał w piątek Codziennostrzał - Dzień 3 #codziennostrzał #tw

Codziennostrzał - Dzień 4 #codziennostrzał #tw

 Dzień 4 - Czwartki: Dowolny wpis z obserwacji

 #codziennostrzał #tw

 

  Ich oczy, zawsze zawieszone w dali, nigdy nie wyrażały żadnych uczuć w momencie, kiedy wchodziła stara, gruba baba. Jej sylwetka przelewała się w alejkach między półkami z towarem, zahaczając o zanadto wystające produkty. Potrafiła zburzyć misternie ułożoną piramidę z puszek pełnych groszku konserwowego. Grubymi paluchami grzebała w kasie, wyszukując drobnych monet i banknotów z wysokimi nominałami, bo tych niskich zawsze było za mało. Do dna opróżniała wspólną skarbonkę ze składkami na prezenty dla solenizantów z hałaśliwą mantrą na ustach „To moje, wszystko jest moje!”

 

 Dołącz do nas na:

 https://t3kstura.eu/

 

 

 "Codziennostrzał — 200 mililitrów słowa pisanego dziennie" to nowa inicjatywa literacka Treningu Wyobraźni mająca na celu wypracowanie systematyczności i regularności w pisaniu.

 

 ____________________________

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~alka666
Kategoria: inne

Liczba wejść: 38

Opis:

Dodano: 2020-10-22 05:59:51
Komentarze.
~oko 1 m.
nie wiem, co myślę po przeczytaniu. gruba baba mnie rozkojarzyła. szuka grubych banknotów, bo małych jest mało? a potem zabiera wszystkie? zaplątałem się w tym widzeniu. niełatwe masz poranki...
Odpowiedz
oko
Taka obserwacja mnie się przypomniała.
Poranki mam ciemne jak noc, więc niewiele mogę zaobserwować. Musiałam polegać na swojej pamięci.
Odpowiedz
~oko 1 m.
alka666 to może warto odroczyć obserwację do popołudnia i szukać świeżych wrażeń?
Odpowiedz
oko popołudnia rożnie u mnie wyglądają. Najczęściej nie mam czasu, albo dzień mnie tak wykończy, że nie mam siły. Muszę się położyć i ustabilizować poziomy niezbędnych czynności życiowych. Mój organizm często się buntuje niemocą.
Odpowiedz
~oko 1 m.
alka666 jasne. życie zużywa człowieka...
Odpowiedz
~oko 1 m.
Żółć fasolki szparagowej wytarła się w dłoniach strapionych staruszek. Zbyt droga, żeby choć skromnie zagościć na obiedzie, kurzy się w skrzynkach, zerkając jak cień skraca się i sięga już pierwszych, pomarańczowych głów stygnących dyń leżących nieopodal. Pani fałszywie blond prowadzi jawnie miedzianowłosego burka, który swoją radością bezwstydnie skrapia wybrane drzewa. Dzieci, nie potrafiące jeszcze patrzeć w przyszłość dalszą niż „teraz” biegają beztrosko za piłką, albo więdnącymi liśćmi, jakie wiatr strząsa bez umiaru. Kasztany zagnieżdżają się w ziemi osowiałe, zmatowiałe, brudne. One wiedzą po co spadły. I wiedzą, że zima nadejść musi niechybnie. Młot pneumatyczny, długą serią, rozstrzeliwuje ciszę, rumiane kiście owoców czają się w koronach szwedzkiego jarzębu, trawy wysypują ziarno na pastwę losu i wróbli. Wrony rozbijają skorupy orzechów włoskich na przejściach dla pieszych, bo tam mają więcej czasu na konsumpcję. Wreszcie słońce. Nie tak ciepłe jak latem, ale budzące dobre samopoczucie – mimo wszystko.
Odpowiedz
Chytra baba z Radomia?
Odpowiedz
Canulas z Baranowa.
Odpowiedz
Może z Pacanowa jak Koziołkof Matołkof
Odpowiedz
Canulas matolkofa to ona była.
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
"Jej sylwetka przelewała się w alejkach między półkami z towarem, zahaczając o zanadto wystające produkty. Potrafiła zburzyć misternie ułożoną piramidę z puszek pełnych groszku konserwowego" - fajny opis
Odpowiedz
Ritha dzięki
Aż tak szeroka nie była, ale dałam pofolgować nieco wyobraźni
Bardziej chodzi o metaforę braku subtelności i wdzięku.
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin