Zaparowane Wykład o grzybach

Blub 2

  Blub wskoczył na podest zrobiony ze skrzynek po piwie, stuknął łapką w mikrofon, chrząknął, chrumknął, przełknął ślinę. Odczuwał tremę, bo zwierzyna leśna, polna i inna, tłumnie stawiła się na zebranie. Padał lekki deszczyk. Jeżyk zaczął:

  - Zwierzyno wszelaka! Jak wiecie byłem przez pewien czas wampirem. Zagryzałem. Piłem waszą krew. Wysysałem ją, o tak - tu Blub imitował ustami wysysanie - jednym słowem byłem zły. Nadszedł jednak czas mej przemiany. I tak jak Kmicic zbabiniczał, a potem zkmicicał, tak i ja...

  - Co on pieprzy - krzyknął ktoś z tłumu.

  - Precz z Blubem - rzucił inny zwierzak. Jeżyk próbował uspokoić tłuszczę, lecz poruszenie zebranych przybrało kształt czegoś groźnego. Zeskoczył więc nasz bohater z mównicy, i pomyślał: kurczę, chyba muszę wiać.

  Zebrani rzucili się na Jeżyka. Blub dał dyla.

  Uciekał leśną dróżką przed rozszalałymi zwierzami. Biegł ile sił w nogach. Nagle wśród zarośli zamajaczyła ruda kitka. Jeżyk stanął i skierował swe kroki do zjawiskowej rudości. Właścicielką wspomnianej kitki była piękna Wiewiórzyca. Blub naprędce wyjaśnił jej swoje nieciekawe położenie. Wiewiórzyca chwyciła Bluba za rękę i pociągnęła prosto do nory stanowiącej przytulne mieszkanko. Siedząc cichutko za zamkniętymi drzwiami, Blub słyszał przetaczającą się przez dróżkę masę wściekłych zwierząt. Gdy ucichło, rzekł:

  - Dziękuję wiewiórko, że uratowałaś mi skórę. Myślałem, że już po mnie.

  - Nie ma za co - odparła słodkim głosikiem Wiewiórzyca.

  - Jak masz na imię, wiewiórko?

  - Daria. - Wiewiórka zalotnie przewracała oczkami.

  - I tak sama tu mieszkasz?

  - Tak. Znaczy nie. W czerwcu mój mąż wyjechał do Niemiec na truskawki, i do tej pory nie wrócił.

  - Acha - powiedział Blub. Po chwili dwie gorące herbatki o smaku porzeczki z cytryną, stały na stole.

  - Pyszną herbatkę zrobiłaś Dario - rzekł Jeż parząc sobie ryjek gorącym płynem.

  - Dziękuję.- Daria prawie non stop posyłała mową ciała sygnały, sygnały dotyczące spraw miłosnych. Jeżyk jako nieco zielony w tym temacie, rzekł:

  - A co pani tak wywija tą kitką i wywija? Oczami pani przewraca, wierci się na taboreciku?

  - Żartowniś z ciebie - odpowiedziała Daria, poczym ułożyła usta do pocałunku. Podeszła do Bluba.

  - A dlaczego zrobiła pani usta w trąbkę? A wie pani, że muchy też takie usta mają? Takie w trąbkę? - Wiewiórzyca straciła cierpliwość, opadła na krzesło, i z bezsilności zaczęła uderzać głową o blat stołu.

  - Ty kretynie, zrozum, że mego męża nie ma, cóż więcej mam ci rzec, abyś rozpoczął działanie?

  - Jakie działanie? - Daria wstała, jakby ją piorun trzasnął:

  - Wynocha mi stąd barani łbie - wrzasnęła z całych sił.

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~jagodolas
Kategoria: inne

Liczba wejść: 43

Opis:

Dodano: 2020-10-22 16:43:06
Komentarze.
Haha, biedny Blub.
Odpowiedz
Canulas e nie taki tam biedny
Odpowiedz
Trochę żal jeżyka. Wiewiórzyca zamiast nieboraka poduczyć, zwyzywała. Mam nadzieję, że los uśmiechnie się jeszcze do Bluba.
Odpowiedz
CptUgluk zobaczymy jak będzie, może się uśmichnie a może nie
Odpowiedz
~oko 1 m.
z dziewczynami nie ma lekko - albo się człowiek domyśli, albo wynocha... a jak się pomyli, to mu świński ryj wyrośnie.
Odpowiedz
oko ano. Ale Blub to...jeż
Odpowiedz
~oko 1 m.
jagodolas nieważne - w bajkach ludzkie cechy reprezentują zwierzęta. od baaardzo dawna.
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin