online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 10 min.
Sto lat dla Nuncjusza!
jasno
Stan wojenny II Czy znów czołgi wyjadą na ulice?
<
Kampania wrześniowa 1939 roku Klęska, czy bohaterska obrona? Czy tylko tyle mogliśmy zrobić? Czy nie była to bardziej porażka polityczna niż wojskowa?
>

Konzentrationslager Posen Obóz koncentracyjny Poznań Artykuł dla OmnesMoriuntur (jak sprawdziwłem po łacinie – Wszyscy Zginą).

 Konzentrationslager Posen Obóz koncentracyjny Poznań

 

 Muzeum Martyrologii Wielkopolan — Fort VII

 

 Artykuł dla OmnesMoriuntur (jak sprawdziwłem po łacinie – Wszyscy Zginą). Jak to idealnie pasuje do tematyki KL.

 

 Pisarz rosyjski Maksym Gorki napisał:

 

 "Człowiek — to brzmi dumnie"

 

 To piękne zdanie, jednak po zwiedzeniu "KL Posen" można mieć co do słuszności tej tezy bardzo wielkie wątpliwości.

 

 Muzeum poświęcone martyrologii Wielkopolan znajduje się w dawnym Forcie VII. Są tam zgromadzone bogate zbiory korespondencji obozowej, rysunki, fotografie, dokumenty osobiste więźniów, dokumenty wystawiane przez niemieckie władze okupacyjne oraz przedmioty codziennego użytku: medaliony z chleba, portfele, słowniczki, różańce, a także około 5000 kartotek osobowych więźniów.

 Ten były pruski Fort o nazwie Colomb stał się pierwszym na terenie polski hitlerowskim obozem koncentracyjnym (często podaje się inne miejsca) Już w październiku 1939 roku powstał tutaj Konzentrationslager – Posen (Obóz koncentracyjny — Poznań). Przy wyborze tego miejsca wzięto pod uwagę charakterystyczną dla fortów maskującą roślinność, okalające wały ziemne, a także fakt, iż Fort był blisko centrum Poznania. Po wysiedleniu okolicznych mieszkańców obiekt został szczelnie odizolowany od pozostałej części miasta.

 

 W początkowym okresie trafiali do niego głównie przedstawiciele inteligencji wielkopolskiej, powstańcy śląscy i wielkopolscy, działacze społeczno-polityczni aresztowani na podstawie sporządzonych jeszcze przed wojną list. Ludzie ci byli więzieni bardzo krótko. Wynikało to z faktu, że więźniowie byli skazywani bardzo szybko na karę śmierci. Jeszcze w październiku 1939 roku zaczęto na terenie fortu przeprowadzać eksperymenty z masowym uśmiercaniem więźniów.

 W tym obozie przeprowadzono pierwszą na terenie polskim eksterminację ludności cywilnej za pomocą gazu (czadu — czyli tlenku węgla). W specjalnie do tego przygotowanym bunkrze numer 17 zamordowano ok. 400 pacjentów i personel medyczny szpitala psychiatrycznego w Owińskach oraz oddziału psychiatrycznego szpitala przy ul. Grobla w Poznaniu. To tutaj hitlerowcy uczyli się jak wykorzystać gaz do uśmiercania ludzi. Późniejsze komory gazowe znane z innych większych obozów były rozwinięciem eksperymentów prowadzonych w Forcie VII.

 

 W kolejnych latach do obozu trafiali więźniowie aresztowani z różnych przyczyn głównie z rejonu Wielkopolski, a także członkowie podziemnego ruchu oporu. Od początku 1943 roku rozpoczął się proces powolnej likwidacji obozu. Więźniów zatrudniano przy budowie nowego obozu w Żabikowie pod Poznaniem, gdzie zostali sukcesywnie przenoszeni. Ostatnich więźniów przywieziono do Żabikowa 25 kwietnia 1944 roku, a Fort VII zajęła fabryka ,,Telefunken”, produkująca części dla okrętów podwodnych i samolotów.

 

 Obóz był przez cały okres swojej działalności miejscem kaźni i terroru. Codziennie dochodziło tam do zbrodni. Więźniowie byli rozstrzeliwani, gazowani, wieszani, a często bici aż do śmierci. Załoga obozu urządzała więźniom ćwiczenia, które nazywała ,,grami i zabawami na świeżym powietrzu w celu hartowania ciała i ducha”.

 

 Najbardziej okrutnymi „zabawami” były: ,,wycieczka w Karpaty”, polegająca na wbieganiu na strome stoki wałów ziemnych i wykonywanie fikołków głową w dół, „spacer” czy „zabawa” na „schodach śmierci”. Esesmani wykazywali się przy tym wyjątkowym okrucieństwem, zrzucając więźniów ponad 7 merów w dół. Wielu z tych, którzy przeszli przez Fort VII, a później trafili do innych obozów, wspominało, że w KL Poznań na dłuższą metę nie dało się przeżyć. Wynikało to z wielu powodów m.in. z bardzo trudnych warunków w celach, gdzie do połowy 1942 roku nie było prycz. Więźniowie spali na ceglanej posadzce lub zgniłej słomie w temperaturze 10-12 stopni i dużej wilgotności powietrza. Przebywali w skandalicznych warunkach sanitarnych, mieli bardzo rzadki dostęp do umywalni, albo nie mieli go wcale. Byli siedliskiem wszy i pcheł. Do małych cel wpychano na siłę czasami po 50 więźniów.

 

 Trudne warunki bytowe sprzyjały rozwojowi chorób – grypy, anginy, zapalenia płuc, gruźlicy, tyfusu (wybuchały nawet epidemie). Kilka razy w obozie wybuchały epidemię, co starano się zlikwidować nie lecząc więźniów, ale zabijając wszystkich tych, którzy mieli jakiekolwiek objawy. Także wyżywienie było bardzo złe, nawet jak na hitlerowskie obozy koncentracyjne. Więźniowie otrzymywali dwa lub trzy posiłki dziennie. Rano kubek kawy parzonej z żołędzi lub ,,herbaty” z rosnących na stokach fortecznych ziół, bez cukru. Na obiad trochę zupy z nadgniłych warzyw, a na kolację kawę z żołędzi i 200 g czarnego chleba pieczonego z dodatkiem trocin drzewnych jako wypełniacza.

 

 Niestety dokumentacja obozu nie zachowała się, prawdopodobnie zniszczona przez Niemców. Zakłada się, że od października 1939 roku do kwietnia 1944 roku przez obóz przeszło około 20 tysięcy ludzi, z których zginęło około 4,5 tysiąca (choć są także hipotezy mówiące o przebywaniu ponad 45 tys., a śmierci ponad 20 tys. więźniów).

 

 Konzentrationslager Posen był miejscem, w którym naziści w pełni pokazali swoją nienawiść do Polaków (choć więzieni tu byli także Anglicy, Rosjanie, Francuzi, Jugosłowianie, Ukraińcy i Niemcy). Załoga traktowała więźniów wyjątkowo okrutnie i bez żadnej litości, zabijając bardzo często bez żadnej przyczyny tak "dla zabawy". To wszystko sprawiało, że los uwięzionych tu ludzi był przesądzony i bardzo wielu nie przeżyło tego koszmaru. Fort VII to miejsce wyjątkowe dla Wielkopolan, dlatego bardzo ważne jest, aby szczególnie młodzi ludzie odwiedzali "KL Posen" i na własne oczy przekonali się, do czego jest zdolny człowiek przesycony nienawiścią do innych ludzi, czy innych narodów. Należy mieć nadzieje, że nigdy w historii już nic takiego się nie powtórzy.

 

 Wielu więźniów KL Posen, którym udało się jakoś przeżyć to piekło i zostało przeniesionych do innych obozów takich jak Oświęcim, czy Majdanek twierdziło zgodnie, że w Poznaniu najtrudniej było przeżyć, a załoga była wyjątkowo fanatyczna i pozwalała sobie na bardzo wymyślne tortury powodujące bardzo dużą śmiertelność. Wyglądało to tak, jakby akurat w tym obozie zgromadzono obsadę złożoną z praktycznie samych sadystów i zwyrodnialców. Rozmawiałem z człowiekiem, który przeżył trzy obozy: KL Posen, Dachau i Majdanek. Według jego oceny właśnie w Poznaniu szanse na przeżycie były najmniejsze.

 Na końcu pozwolę sobie na kilka słów dotyczących obozów koncentracyjnych. Od wielu lat pisze o nich, starając się pokazać, do czego może doprowadzić nienawiść jednego człowieka do drugiego. To, co się działo w takich miejscach, było tak przerażające i niewyobrażalne, że wcale mnie nie dziwi, że niedoinformowane społeczeństwa szczególnie w Europie Zachodniej czy w USA nie chcą uwierzyć, że coś takiego w ogóle istniało. Mało tego, co jakiś czas słychać o „polskich obozach koncentracyjnych” co już jest kpiną z historii i pokazuje poziom znajomości czasów wojny przez idiotów piszących takie bzdury.

 Choć czasami mam wrażenie, że takie hasła są też wynikiem nie tyle nie wiedzy, ile raczej powstają na czyjeś zlecenie. Fakty są jednak takie, że w Polsce istniało wiele nazistowskich obozów zagłady, a niektóre z nich nazywane „Fabrykami śmierci” (Oświęcim, Brzezinka, Sobibór, Bełżec, Treblinka i inne), które „produkowały tylko trupy”.

 Były to miejsca stworzone tylko i wyłącznie do zabijania ludzi w sposób masowy. To coś niezwykłego w historii świata, a co gorsza służący tam esesmani byli święcie przekonani, że to, co robią, jest słuszne i poza wyjątkami nie mieli nawet po wojnie wyrzutów sumienia (to pokazuje, jak można przy pomocy dobrej propagandy i szkolenia od dziecka np. w Hitlerjugend złamać wszelkie ludzkie odruchy w stosunku do drugiego człowieka, którego określa się już nie jako człowieka, ale jako gorszą istotę, którą trzeba usunąć np. w imię czystości rasy).

 

 Musimy opisywać i pokazywać takie miejsca jako przestrogę dla obecnych i przyszłych pokoleń. Niech widzą, do czego mogą doprowadzić nienawiść i propaganda. Miejmy nadzieję, że już nigdy nie powstaną takie miejsca masowej kaźni, bo jak mówi stare przysłowie „człowiek uczy się na swoich błędach”, ale czy tym razem się nauczy, pokaże czas...

 

 Ponieważ jestem poznaniakiem od trzech pokoleń byłem kilka razy w tym obozie. To, co tam można zobaczyć pokazuje w jakich koszmarnych warunkach przetrzymywano tam więźniów i dlaczego tak wielka była śmiertelność. Można także zobaczyć słynne „schody śmierci” które prowadza w górę prawie pionowo na wysokość prawie 7 metrów. To na nich uprawiano tzw. „ścieżkę zdrowia” i to ze szczytu zrzucano więźniów na dół wprost na kamienną drogę. Chyba nie muszę pisać jakim trzeba być potworem żeby robić sobie takie „zabawy” z ludźmi, a tam takie rzeczy zdarzały się codziennie od października 1939 roku aż do połowy roku 1944. Niestety jak się dowiedziałem na miejscu praktycznie nikt z obozowej załogi po wojnie nie został ukarany. Część pewnie zginęła, ale wielu po wojnie „jako przyzwoici” obywatele spokojnie mieszkali i pracowali w NRF. Smutne, ale prawdziwe.

 

 KL Posen znajduje się w Poznaniu na ulicy Polskiej (lub Aleje polskie). Zapraszam wszystkich do zwiedzenia miejsca kaźni Wielkopolan. W środku można zobaczyć cele, bunkier, w którym zabijano ludzi gazem, gilotynę, ścianę śmierci, czy schody wykorzystywane do dręczenia więźniów, wystawy stałe, albo okresowe, a także sporo pamiątek.

 

 

9433 zzs

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ^Ozar
Kategoria: historyczne

Liczba wejść: 63

Opis:

Dodano: 2020-10-28 14:41:46
Komentarze.
Poznanianka, czwarte pokolenie. Syn jest piątym. Przedtem prapradziad był hrabią wielkopolskim. Kuzyn zajmuje się historią i opieką nad poznańskimi fortami, by nie niszczały. Zna wszystkie okoliczne i chętnie o nich opowiada. Zna ciekawe fakty Kaponiery i fortyfikacji Poznania.
Dziękuję Ozar za ten tekst. Nie zapominajmy.
Odpowiedz
^Ozar 7 m.
alka podziwiam takich ludzi jak twój kuzyn. Dzięki nim nasza historia nie umiera ba jest cały czas obecna wśród nas. Może niech coś opisze twój kuzyn a Ty to wrzucisz na T3?

Odpowiedz
Wchodzę na t3, a tu takie miłe zaskoczenie- obiecany artykuł, w dodatku z dedykacją. Bardzo miło, a moja nazwa rzeczywiście świetnie wpasowuje się w te tematy. Z Poznania niestety jestem, ale nie tak dawno miałam okazję zwiedzić, jeśli wybiorę się kolejny raz, postaram się zajrzeć też i do KL Posen. Dobrze, że są ludzie, którzy piszą o tak ważnych rzeczach i dokładają wszelkich starań, by nie popadły w niepamięć. Przerażajace, że to wszystko działo się naprawdę. Każdy z nas jest świadomy tego z jakim okrucieństwem musieli się mierzyć nasi przodkowie, mimo to trudno zrozumieć bestialstwo i brak skrupułów jakie zrodziły się w człowieku. Na koniec przytoczę fragment, który najbardziej przykuł moją uwagę, zapewne przez bieżące wydarzenia.
,, Musimy opisywać i pokazywać takie miejsca jako przestrogę dla obecnych i przyszłych pokoleń. Niech widzą, do czego mogą doprowadzić nienawiść i propaganda. Miejmy nadzieję, że już nigdy nie powstaną takie miejsca masowej kaźni, bo jak mówi stare przysłowie „człowiek uczy się na swoich błędach”, ale czy tym razem się nauczy, pokaże czas...”

Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.