jasno nowa wersja
#(Cod) — Diatryba Hipnagoga o zaletach oduroczenia traktująca
<
TW# 05 — Brudne Noir — Ostatni raz o niczym
>

(#komediokonkurs) — Fantomowa Dupa oraz Ex-WieśMim na tropie Bestii z Wadowic — (I)

 Ten leśny ranek nie zwiastował niczego niezwykłego. Ruda wiewiórka z mozołem i poszanowaniem dla owoców pracy toczyła noskiem dorodnego orzeszka, brudząc przy tym futerko w głębokich koleinach błota. Malutki jeżyk niestrudzenie tuptał, dźwigając na kolczastym grzbietku dorodne jabłuszko, koloru deep red. Na poboczu z potrzaskanym łbem puchło truchło zbyt nierozważnie brykającego jelonka. Kolorowe ptaszki wyćwierkiwały najprawdziwsze arie, obsiadając długimi rządkami gałązki rozłożystych drzew. Zegary tykały wolno. Z błękitnego nieba, melodyjnym ściegiem, płynął śnieg.

 Nagle skraj krętej drogi ukazał dwie wykoślawione przez trudy marszu sylwetki i wszystko się kompletnie spi<peggy eighteen>ło.

 Wędrowcy szli nietypowo, jakby próbowali naśladować szachowego skoczka. Kilka kroków do przodu i zawiewka na jedną ze stron. Kolejne metry prosto i abarot, jazda na bocznicę. Znowu prosto i hop, tym czy tamtym brzegiem.

 Pierwszy: niski, z zaczeską na latino-cavallero. Spodnie typu rybaczki, czyli taka multipla wśród ubrań, Adidasy zapinane rzepą i pstrokata, wędkarska kamizelka. Niewysoki, co doskonale uzupełnia początkowe "niski". Osobnik był zbyt daleko, by obserwująca go właśnie, ekhm, powiedzmy... kobieta, mogła oszacować wytrzeszcz oczu. No dosłownie, jakby jakaś osiedlowa księżniczka próbowała odczarować z żaby zacnego księciuchna, ale jednak — widząc tok przemiany — w połowie wycofała magicznego całusa.

 Drugi chwat, wręcz strzeliście wysoki, co rusz zbierał owłosionym łbem osadzone na gałęziach, śnieżne czapy. Ubrany w coś na kształt śpiworowego poszycia, nic sobie z tego nie robił. Po prostu szedł.

 — Łi got kompany, Al — zaangielszczyło dziewczę w kierunku pokrytej słomą, oboropodobnej budy.

 — Mejbi listonosz — połowicznie odangielszył, ekhm, powiedzmy... że na poły męski głos. — Z ryntom.

 — Niee — odkumało zwaliste dziewczęcie. — Jedyn drongal i jedyn jakiś Żabol. Dej sztucera, bo wynglondajom, jak awizytatory. Oddmuchnę im łby, to zjemy w końcu cuś inszego, nisz szyszkowe stejki.

 — Nie mogę. Jestem tera w izbie-pracowni. Zanim ubiorę szkitę i dokuśtykam... Zresztą nie teraz, bo właśnie konstruuję super wiersza. Jak wiesz, znam się na super wierszach, dlatego, że... <długie minuty wypełnione ględzeniem o własnych zaletach>.

 W tym czasie wędrowcy zbliżyli się na tyle, by obserwujące całą scenę, półtora dziewoi w dziewoi mogło dostrzec piorunujące szczegóły ich anatomii. No ale, jak to mawiał mistrz Tolkiem, czasami nawet i elfy rodziły się grube & upośledzone.

 — Poruszata się, jakbyśta mieli nieaktualne sterowniki — rzekła korpulentna kuma, biorąc się pod boki. — Kim jesteśta i czego tutaj chceta?

 Wyglądało na to, że "Żabowy" jest w lepszej kondycji umysłowej. Nie zdziwiło się zatem pulchne dziewczę, że to on pierwszy zabrał głos.

 — Jestem Fantomowa Dupa — zaczął śpiewnie, dając susa w szpagatowy wykrok, czym pogłębił i tak srogi ukłon. — To MarkaKoka. — Wskazał cętkowaną łapką na Tykolca. — Ex-WieśMim.

 — Fanto...mowa? — wyjąkało kobicisko, zakręcając wąsem. — Kok Marka?

 Płazowy ludek machnął łysą główką.

 — Tak — wyznał. — Kiedyś, raz jeden, dyla dałem z religii, a że jestem z Kasty Paladynów, ojce mnie tak po dupie otłukli dechą do krojenia chleba, że mi ta dupa wzięła i odpadła. No ale wciąż ją czuję. Dlatego właśnie Fantomowa. Fantom-ass dokładnie.

 Babolinka wskazała smalcowym paluszkiem na tego szczupłego.

 — A to sznurówkowe licho, co się tak gibie, to co to?

 — Mówiłem, o Pani. To Ex-WieśMim. Były Mim ze wsi.

 — Były?

 — Tak. Zawadził łbem o wspornik w izbie i rozdarł japę, to go inni mimowie bez słowa pognali. No i oto jesteśmy. Piękni. Dwudziestoletni.

 — Noo, na pewno pinkni. Tacy pinkni jesteśta, że powinniśta być na paczkach papierosów. Czego chceta?

 — Wiktu i opierunku, milejdi. I jeśli łaska, wskazania, gdzie tu rezyduje jakiś wójt, bo upolowalim dwa potwory, mamy ze sobą łby i chcemy za nie po pińdziesiont złotych.

 Rozległo się szuru-buru-kuśty-kuśtu. W okiennicy pojawił się nieco zapyziały i prostokątny łeb oraz wychudły kadłub w wełnianym sweterku z wizerunkiem jakiegoś powykrzywianego kutra.

 — Sajberłicz, kto to som? Chcom posłuchać nowy super-wiersz?

 Palec "Damy" wskazał na dyndającego w oknie humanoida.

 — To mój Gandalf Cukrzycowy, Chemik Al. Level chyba osiemdziesiąt cztery. Niby wiraszka i wodzirej, a pada na japę, jak nie zeżre połóweczki Marsa. Zresztą, nie mamy tu Marsa nawet. Gdzieżbyśmy mieli mieć. Mamy za to kanapki z szyszkami i szyszkowy kompot.

 — A to Sajberłicz — odbulgotał zapyziały łeb. — Do małżeństwa wniosła własnoręcznie wydzierganą kołdrę i patologiczne oglądanie Netflixa.

 — Pani. — Fantom-ass zalotnie mrugnął skroniowym oczęciem. — Mój kompan został zranion. Czy byłabyś tak miła i zechciała nas wpuścić do środka, a go opatrzeć?

 Zapyziały łeb zniknął. Ponownie wnętrze izby przyniosło echo <kuśty-kuśty-skrzypu>.

 — A ten, co? Skoro to Ex-Mim, czemu nic nie gada?

 — Lubię placki, lubię placki, lubię placki, lubię placki, lubię placki.

 — Aaa, temu. Dobra. Właźcie.

 

 *

 Niewiasta+ zaprowadziła zuchów do... w zasadzie to po prostu weszli do środka, bo chałupa miała jedną izbę i jakiś dziwny dół, który miał uosabiać alchemiczną pracownię, ale ze składników to jedynie szyszki <naprawdę dużo szyszek>, słoik po dżemie i pełno opakowań po batonikach Mars tam leżało. Właśnie w momencie, gdy rzeczona Sajberłicz opatrywała Sznurowadłowego, z wnętrza dołu płynął żarliwy monolog na temat wielogenialności tego, który w dole siedział.

 — I jak z nim, o pani? — spytał Żabol, próbując przepchnąć szyszkę przez czajniczą szyjkę, by nalać szyszkowej herbaty. W końcu odstawił naczynie i zagryzł szyszkową kanapką, której składniki należy pominąć.

 Sajberłicz zrobiła umownie mądrą minę.

 — Siniak — rozpoczęła strasznym tonem głosu. — Zdiagnozowałam u niego siniaka. Jeszcze dzień, jeszcze dwa i...

 — I?

 — Nie wiem. Pewnie by zmienił kolor. W ogóle moje drogie dziwolągi, czy Pan Kleks wie, że spieprzyliście w nocy z Akademii? I co to za łby na stole?

 — Syreny Godlewskie — odparło z dumą Fantomowe Dupsko. — Usiekliśmy je, ale...

 — Wielokropki nie podnoszą dramaturgii, panie Ropuch. Ale co?

 — Utraciłem ukochaną — wyznał smutno Żabiak, a wielkie łzy spłynęły skroniami prościutko na plecy. — Moją Posoloną Orchideę.

 — Znam się na soli, jak mało kto? — doleciało z dołu. — I na kwiatach też.

 — Cicho tam! A wy słuchajta. Za siedmioma drzewami, za siedmioma krzaczkami, jakieś kilkaset metrów za przystankiem autobusowym, na lewo, traficie na małą leśną dróżkę. Nie sposób nie zauważyć, więc pewnie ją przegapita. Na szczęście to nie ma znaczenia. Idźta po prostu przed siebie, a jak będzie stała taka bardzo duża chałupa, to, to to. Jeśli ktoś wam ma zapłacić za te puste łby, lub te na stole, to tylko tam. W grodzie tym bowiem <werble> zamieszuje... aaa, to już zobaczyta sami. Czemu nie pijesz herbaty? Gorzka? Przynieść szyszkowego cukru?

 Nim Fantom-Ass zdążył zaprzeczyć jego kompan znowu się zgliczował i ochrypła pętla: "lubię placki" wypełniła zagrzybioną izbę.

 

 *

 — Uwierzyli? — spytała Fantomowa Dupa, gdy obładowani w siaty szyszkowych słodkości zostawili chatę hen za sobą.

 — Zdecydowanie — odpowiedział cicho szczupły i wysoki. — Bez dwuch, kurwa, zdań.

 — Dwóch się mówi przez o kreskowane... Mimie. I wypierdol gdzieś te puste łby.

 Ex-WieśMim majtnął czerepami w pobliskie krzaczory. Strzelił szyją i palcami dłoni. Żółte ślepia przeszły w kocie szparki.

 — A więc prościutko na Ozar-Castle. Rozpierniczyć dziada w drobny mak. — Szponiastą łapą wskazał odnogę, w którą po chwili skręcili.

 Żabowy potwierdził skinieniem wielkiej głowy. Choć wręcz błyszczał w Słońcu, jego skóra nadal nabierała pistacjowej barwy.

 — Taaa. Tylko Wielki-Historyk może mieć info o Bestii z Wadowic. Tylko on.

 

 *

 — Uwierzyli? — spytała Sajberłicz, przywdziewając wojskową garsonkę +5 do HP.

 — Nie — odparł Chemiczny Al, ściągając przez głowę stary, spruty sweter. Liczne tatuaże, zdobiące żylaste i wysportowane ciało sugerowały, że jego żywot pełen jest tajemnic. — Idziemy skrótem? — spytał, skrywając tułów pod bawełnianą koszulą, na którą z kolei naciągnął runiczny płaszcz przeciwdeszczowy z Decatlonu.

 Jego luba zawahała się. Szyszkowa kukułka oznajmiła godzinę dwunastą.

 — Tak — wyznała po chwili. — Bierz mikstury, dziadu. Wszystkie ofensywne i jakieś podbijające statystyki. Pójdziemy skrótem. Prosto przez Bagnisko Cieknącego Kranu.

 — Jesteś... — rozpoczął Chemiczny Al, ale szynkowy palec ukochanej opadł mu na popękane usta.

 — Nie. Nie jestem pewna. Nie mamy jednak wyjścia.

 

8662 zzs

Liczba ocen: 7
99%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Canulas
Kategoria: fantastyka

Liczba wejść: 91

Opis:

Nie umiem w humor. Część pierwsza z szansami na kolejne... powiedzmy.

Dodano: 2020-11-30 20:36:55
Komentarze.
Jeśli limit to 5k znaków, to się nie wyrobiłem i utwór należy wyjebać, zdilejtować i nie uznać. Jeśli 5000 słów - w co wątpie - to się zmieściłem.
No ale zakładam na 96%, że 5k znaków, a jest 8k, więc yebać i dilejt.
Niech się wypowie jakaś fisza od konkursa, to odtaguję konkursowy hasztag
Odpowiedz
*marok 4 m.
Cóż, tytuł zajebistyyyyy!!!!!
Odpowiedz
marok haha - ukłonias dla konesera wyjebistych tytułów, mister Maroka.
Odpowiedz
*marok 4 m.
Canulas lubię tego typu tytuły. Dobrze że zdążyłeś, ja też dodałem, na ostatnią chwilę
Odpowiedz
*marok 4 m.
A, i dzięki za polecenie Trzęsawiska. Już upolowane
Odpowiedz
marok ja nie wiem, kiedy jest ostatnia chwila. Usiadłem i jebłem se tak. Do tego chyba za długie,ale... I proszę szanowne żiri niech se nie myśli, że ja mam lekki stosunek do waszych zasad. Po prostu jak piszę, to troszkę nie patrze na to i potem jest, co jest. No więc, no.
Odpowiedz
marok to pierwszy horror (jako opowieść), który przeczytałem w mojej całej imitacji żyćka.
Bałem się chyba nawet.
Odpowiedz
*marok 4 m.
Canulas myślę, że ten limit to jedynie taka przestroga na naprawdę solidne kobyły. Jeśli jest 8, 9k to raczej nie powinno byc problemu. Wszak to bardzo kompleksowa objętość
Odpowiedz
marok nooo, nie wiem. To już Wy, jako POTĘŻNI WŁODARZE 🙃 oszacujeta, czy się mieści, czy nie
Odpowiedz
*marok 4 m.
Canulas włodarze są podzieleni. Jeden na tak drugi - śpi
Odpowiedz
marok hahahahah, yee. Dobre.
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
Tak, tytuł wymiata. Treści jeszcze nie znam i ooo
Odpowiedz
Ritha takie gupawki. Mam pomysły na was wszytskich, gady.
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
Ja mam ochronę wizerunku, image securirate
Odpowiedz
Ritha noo, zobaczysz, jak masz, niech tylko kiedy wlezą inne części.
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
🙄
Odpowiedz
*marok 4 m.
Canulas na mnie też masz?
Odpowiedz
marok skąd. Tyś perlisty, iście diamentowo. Żadnych haków. Albo raczej: Żadnych Przygód Piotrusia Pana na haku Kapitana, if ju noł łot aj min
Odpowiedz
Ritha yep
Odpowiedz
*marok 4 m.
Canulas przeczytałem 3/4 podoba mi się i dostrzegam pewne podobieństwa, więc wierze ci na słowo
Odpowiedz
marok no i to rozumiem. Nie nabzdyczyło Ci w garach!!!
Odpowiedz
No tom się uśmiechnuła
Odpowiedz
alka666 kłaniam się
Odpowiedz
Canulas lubię się uśmiechać do Twoich tekstów, bohaterów. Wiesz, do czego mam słabość
Odpowiedz
alka666 o proszę. Eeee, nie wiem 🤔😳🤔
Odpowiedz
Canulas noir? Kojarzysz takie, ten tego?
Odpowiedz
alka666 noo, uśmiech - radość. Szukałem w tym kierunku, ale no, nie skojarzyłbym, że noiry są radosne
Odpowiedz
Canulas uśmiecham się do noir z zadowoleniem. To takie cacuszka, kryształy...
Odpowiedz
alka666 aaa, no widzisz. Niedomagam mózgowo.
Odpowiedz
Canulas domagasz, tylko rozkojarzonyś. Ale spoko, też mam to zbyt często. Rozumim. Późna pora. Czas spać.
Odpowiedz
alka666 eeee, to chyba też. 🤔
Odpowiedz
Chemiczny Al. oznajmia, że poznał osobiście bestię z Wadowic.
W realnym świecie.
Może opowiedzieć o tym wydarzeniu, ale tylko w zaufaniu.
Obecnie nie ufa nawet swojej fantomowej dupie.
Czytał nawet akt oskarżenia bestii z Wadowic.
Bestia z Wadowic nie zabijała w Wadowicach tylko w Gdyni.
Papież tez nie przesiadywał w Wadowicach, tylko w Watykanie.

Ależ to humor do skręcania ze śmiechu.
Ja musiałem kilka razy na sedes.

Niestety, Can, trafiłeś niechcący w moją tajemnicę.
Nie wiem, czy wymyśliłeś bestię z Wadowic. Ona jednak istniała.
Wykonali na niej wyrok śmierci przez powieszenie w Gdańskim Areszcie Karnym na ulicy Kurkowej.
Odpowiedz
Can pociągnij cykl z innymi Dramatis Personae.
Uslubiles mnie z cyber wiedźmą, za co jestem wdzięczny.
To naprawdę piękny pyszczek pod szydełkowym kapeluszem. I ma poczucie humoru, ze chciała ze mną ciągnąc te włóczkę od swetera.
Czuje/czujemy się zaszczyceni, ze znaleźliśmy się w opowiadaniu wraz z Marokiem i Fanto-assem.
Tyle, ze bestia z Wadowic jest prawdziwa, była prawdziwa. Porzuć ten trop. Może kiedyś wyjaśnię Tobie, dlaczego. Napisz, ze coś się pomyliło i bestia była ze Skierniewic.
Mam swoje mroczne tajemnice. I całkiem możliwe, ze Ci kiedyś wyjawię, bo czuje ze jesteś mądrym człowiekiem z szeroko otwartym umysłem.

Odpowiedz
Alchemik nie trza dojaśniać ani zdradzać tajemnic. Wszystko to jeno licencja poetica (choć tu poezji brak). Nie martw się. Ani Ty, ani Sajberłicz nie jesteście centralnymi postaciami tej nieśmiesznej chujnii 😉
Nie mogę przelokować Bestii, dlatego, że... a może zobaczysz sam. Dzięki za wpadex
Odpowiedz
Canulas Znam się na soli jak mało kto - I na kwiatach tez.
No kurwa, to cały Ja. Skręcałem się ze śmiechu.

Bo niby taka sol to nie tylko roztwór w oceanach, albo pokłady kryształów. Ale czy wiecie co oznacza? Absorpcje chloru z atmosfery. Tez utleniacz jak tlen, ale nie znoszą go nasze płuca. Sod, czyli Na, alkaliczny składnik gleb wchodzi w reakcje z tymże chlorem dając NaCl Jakie to piękne, nie tylko oczyściło atmosferę z chloru, ale dało nam tez składnik do solenia wieprzowej szynki i w ogóle do przyprawiania.
Natura jest genialna. Nawet alchemicy nie są tak genialni jak natura. No, moze trochę przesadziłem. Ja jestem genialny i zara napisze o tym wiersz.

Odpowiedz
Alchemik kurde, jak Cię nie lubić 😀🙃
Odpowiedz
Canulas
Czy wiecie, ze kwiaty to roślinna pornografia?
Tak, Tak! Kwiaty to wystawione na pokaz organy płciowe roślin.
Jakby tego było mało to uprawiają zoofilie, korzystając choćby z pszczółek do bzykania się.

Odpowiedz
Alchemik ta część liczby mnogiej, która jest mną, czuje się poinfornowana
Odpowiedz
z dużym wykopem
Najważniejsze, ze znam swoje zalety, które inni uznają za wady.
Nie będziemy się sprzeczać. Posiadam poczucie humoru i raczej specjalnie się nie zmienię. Wciąż będę Wam wyjaśniał rzeczy oczywiste. Stracilibyście mnie, gdybym się zmienił.Sum id quod sum. I am what I am.
Czekam na ciąg dalszy. I przypadkiem nie rób mi rozwodu z sajber.
Odpowiedz
Alchemik aż tak okrutny nie jestem. W ogóle, jeśli będę to kontynuował, to tylko w obrębie dalszych edycji konkursu. O ile lokalny wataszka mnie nie raczy zdilejcić. I masz rację. Gdybyś był inny albo byś przepadł, portal sporo by stracił. 💀👈
Odpowiedz
Fantomowa dupa??? Oo to chyba będzie dyskwalifikacja
Odpowiedz
fanthomas 😕😟
Odpowiedz
z dużym wykopem
Hahaha, zajebiste. Tylko mam wrażenie że Autor traktuje ten tekst po macoszemu, i chyba nie umieszcza go w trzonie swej twórczości. A szkoda, bo napisane wybornie i bardzo orygijalnie. Wielki plus za dawkę humoru i zajefajną pisaninę
Odpowiedz
jagodolas też to zauważyłem. Canulas powinien części uciekać w rejony komediowe bo umie a twierdzi że nie umie bo leń
Odpowiedz
jagodolas noo, pewnie tak. Niestety. Wiem, że tak nie powinno być, ale jakoś wczujkę łapię tylko przy innych tematach. Jak się spinam na humor, wychodzi chujnia
Odpowiedz
z dużym wykopem
No musze przyznać że mi kopara w niektórych miejscach opadła. Fajne to a przede wszystkim wzbudziło we mnie dyskretny uśmieszek.
Odpowiedz
fanthomas to spoczi. Dziękować za wizytację
Odpowiedz
Nie czytam tego dalej, bo mi ryj urwie od parskania śmiechem. 🤣
Odpowiedz
Szudracz a dokąd dotarłaś?
Odpowiedz
Na paczkach papierosów. 😅😁
Odpowiedz
Szudracz nie zawędrowałaś zbyt daleko
Odpowiedz
Canulas Przyjdę w złym humorze, dotrwam do końca. 😉
Odpowiedz
Szudracz brzmi odczepiasto
Odpowiedz
Canulas Gadasz bzdury! Mój faworyt w tych rozgrywkach nawet z połowy, nie ulega wątpliwości.
Przeczytałam do kuńca. 😅
Z Tobą nie można żartować, sztywniaku. 😉
Odpowiedz
Szudracz Oż(sz) Ty gadzino jedna
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
"Ruda wiewiórka z mozołem i poszanowaniem dla owoców pracy toczyła noskiem dorodnego orzeszka, brudząc przy tym futerko w głębokich koleinach błota" - Boże, jakie to słodkie
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
"Pierwszy: niski, z zaczeską na latino-cavallero. Spodnie typu rybaczki, czyli taka multipla wśród ubrań" - hahahahhahah

"— Mejbi listonosz" - może mam durne poczucie humoru ale

Jezu, to o Alchemiku!

"— Poruszata się, jakbyśta mieli nieaktualne sterowniki" - to też fajne

"— Jestem Fantomowa Dupa — zaczął śpiewnie, dając susa w szpagatowy wykrok, czym pogłębił i tak srogi ukłon. — To MarkaKoka. — Wskazał cętkowaną łapką na Tykolca. — Ex-WieśMim" - :O

— Tak — wyznał. — Kiedyś, raz jeden, dyla dałem z religii, a że jestem z Kasty Paladynów, ojce mnie tak po dupie otłukli dechą do krojenia chleba, że mi ta dupa wzięła i odpadła. No ale wciąż ją czuję. Dlatego właśnie Fantomowa. Fantom-ass dokładnie. - hahahah Fanthom-ass


— A to sznurówkowe licho, co się tak gibie, to co to?
— Mówiłem, o Pani. To Ex-WieśMim. Były Mim ze wsi.- ahhahahahaha, znórówkowe liccho były mim ze wsi

o kurwa

Odpowiedz
*Ritha 4 m.
Ej, myślałam, że to bedzie takie pierdu pierdu weźmy udział w kąkursie, zeby był ruch, tytuł lotny i to syćko, a tu je beka o Boże czytam dalej


— A ten, co? Skoro to Ex-Mim, czemu nic nie gada?
— Lubię placki, lubię placki, lubię placki, lubię placki, lubię placki.
— Aaa, temu. Dobra. Właźcie.

Niewiasta+

Musze iść po kanapkę, bo mi spadł cukier ze śmiechu, zw
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
z dużym wykopem
"— Utraciłem ukochaną — wyznał smutno Żabiak, a wielkie łzy spłynęły skroniami prościutko na plecy. — Moją Posoloną Orchideę.
— Znam się na soli, jak mało kto? — doleciało z dołu. — I na kwiatach też" - to drugie zdanie, jako głos Alchemika w tle, kontekstowo z portalu - złoto

" — Nie — odparł Chemiczny Al, ściągając przez głowę stary, spruty sweter. Liczne tatuaże, zdobiące żylaste i wysportowane ciało sugerowały, że jego żywot pełen jest tajemnic. — Idziemy skrótem? — spytał, skrywając tułów pod bawełnianą koszulą, na którą z kolei naciągnął runiczny płaszcz przeciwdeszczowy z Decatlonu

No, powiem Ci, że grubo Wykopy zostawiam, pośmiałam przed snem, biedni bohaterowie
Odpowiedz
Ritha o kurde, jaka kawalkada wpisiąt. Fajno. Noo opko na sztukę, jak słusznie zauważył mesje Jagodolas. Mam plan na więcej, spoo planów, ale jak mówiłem. Ten cykl jest stricte konkursowy i będzie występował tylko w konkursowym obrębie.
Dziękuję za poczwórny wpad pod "humorystyczne" opku.
Odpowiedz
Za pozwoleniem i przeproszeniem jednocześnie, pieprzysz pan, panie Canulasie, że pan nie umiesz w humor. Jesteś pan mistrz humoru sytuacyjnego i świetnie się pan odnajdujesz w konstruowaniu karykatur, takich jak choćby powyższa. Obserwacja, wyszukiwanie haków i sympatyczne (mam nadzieję!) kąsanie innych użytkowników wychodzi Ci bardzo dobrze. Bardzo jestem ciekaw, co tam się dalej przydarzy, jak się potoczą losy bohaterów, a także jak będzie wyglądało oblężenie Ozar-Castle i czy do atakujących dołączy pan Terrible Kontynuacja musi nastąpić, co oznacza, że drugiej edycji konkursu po prostu nie może nie być.
Odpowiedz
CptUgluk no własnie w takie "wartości" celuję. Wychodzi różnie. Raz gorzej, a raz gorzej. Jeśli będzie druga część zabawy, pewnie upłodzę sequel.
Zobaczymy.
Dzięki piękne za wpadex
Odpowiedz
~sensol 4 m.
z dużym wykopem
spizgałem na maksa! to zdecydowanie najlepszy tekst w tym (trochę jednak) smutnym jak pizda (nie mogłem się powstrzymać) konkursie.
Odpowiedz
sensol IGALGA (którą należy czytać: IGALGA) ilekroć nagryzmoli jakąś prozę, piszę takie coś: "Igalga nie pisze prozy).
Canulardo pisząc coś w umownej tonacji humoru, odpowie podobnie. Canulardo nie pisuje heheszkotek.
Odpowiedz
~sensol 4 m.
a ja jestem poetą

Odpowiedz
~Manta 4 m.
z dużym wykopem
Powiem tylko tak: Hahahhaha
To najlepszy komentarz 😀
Odpowiedz
Manta hahaha jest dobrym komentem, jeśli idzie o humor.Fajno
Odpowiedz
^Ozar 3 m.
z wykopem
Ja pie.....e czytam i jak zwykle kufa odpływam w wodospadzie nieświadomości. Niby tu coś o Ozarze, ale wszystko tak opisane, że nie kumam i jestem jak ślepy pośród wszech ogarniającego światła. To kolejny twój tekst który dla mnie jest jakby napisany po wietnamsku a ja niestety z tego języka jestem kiepski. Jak czytam w komentarzach twoich „usiadłem i jebłem sobie tak” Hahahahaha kurde tez bym tak chciał se jebnąć! Czego tu nie mamy? Jest Gandalf, wiedźmin i cała reszta pokazana tak, że nawet tłumacz mandaryńskiego miałby co robić. Kurna Can potrafisz pisać abstrakcyjnie jak cholera. Czasami mam wrażenie że to inny świat, taki nowy Matrix do którego jakaś brzydka Wiedźma wrzuciła mnie bo nie chciałem jeść czekoladowych pierników. Bajer, choć z innej planety!!!
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.