online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 10 min.
jasno
Dziki gon
<
Ultima Thule
>

Grudodzień

 srebrzystą szadzią na źdźbłach

 nierównym krótkim krokiem

 otwieram sinozielone poranki

 nos skrwawiony

 rozbiłem go

 potykając się o zmarznięte słowa

 najbliższej rodziny

 oraz ślizgawki

 politycznych deklaracji

 nawet dwumilenijna wiara w

 deski zbite pod kątem prostym

 nie wzrusza profanum mojego zaufania

 

 jedynie

 

 gdy miłość zakwita na szybach

 nieogrzewanej sypialni

 łyk rozrusznika

 wyrywa organ z hibernacji

 

 zedrzyj maskę i rękawiczkę

 by odczuć puls mojej dłoni

 

Liczba ocen: 1
62%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Alchemik
Kategoria: poezja

Liczba wejść: 45

Opis:

Pewien w wiersz z cyklu miesięcznego. Oczywiście ostatni w cyklu. Od stycznia rozpocznę od nowa.

Dodano: 2020-12-02 15:56:17
Komentarze.
z wykopem
Cały dzień, w pracy będąc, co cichcem odpaliłem T3, to mi się rzucał w oczy tytuł Twego wiersza.
No to jestem.
Wiesz, no, grudniowy. Czuć może i kapkę dobrze zakamuflowanego żalu, ale i hardość.
Odpowiedz
~oko 5 m.
zmarzniete słowa rodziny robią wrażenie.
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.