online: 3 zarejestrowanych
jasno
Rendez-vous z Amsterdamem. Ballada o zdradliwej kochance
<
kalendarium - tydzień po tamtej stronie
>

Triumf Syzyfa

 Niczym pies, który za własnym

 puszcza się w pogoń ogonem,

 nie mogąc, jak ten przerwać pląsów.

 Ponuremu

 przegraną swą spłaca monarsze.

 

 Po stromym zboczu, krwawiąc dłonie,

 wyrok swój wtacza.

 Ze zgiętym karkiem, z bielmem w oku,

 choć ostre ciernie rozdzierają stopy.

 

 Może tym razem,

 jeszcze kilka kroków...

 

 Jak grom,

 jak potok,

 potrącając skały,

 głaz runął

 w dół.

 

 I znowu na nic krwawe rany

 i ślad znaczony wonią potu.

 Po raz tysięczny,

 po raz tysięczny nie znając szczytu

 runęły sny.

 

 Wyrósłszy ponad skalne granie,

 szczyt obietnicą kusi i mami,

 choć się nie ziści, oto twój czyściec.

 Jakim sposobem zrzucić kajdany?

 

 Ruszaj, nie marudź, podróż wciąż trwa.

 Musisz spróbować kolejny raz.

 Życie przed tobą, bagaż na plecy,

 w drogę ku gwiazdom,

 po wolność,

 czas.

 

 Po stromym zboczu cień utrudzony

 wtacza swój triumf.

 

 Z woli Syzyfa

 

 jak grom,

 jak potok

 głaz runął

 w dół.

 

 

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Alchemik
Kategoria: poezja

Liczba wejść: 31

Opis:

Dodano: 2020-12-29 18:46:52
Komentarze.
Ty masz coś takiego w tych swoich utworach, coś bardzo dojrzałego i przemyślanego.
Tutaj znów bardziej to melodyjne widzę, niż recygnując.
Może wstaw tu swoje nagranie?
Gdzieś tam pisałeś, że masz dobry głos...
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.