online: 16 zarejestrowanych
jasno
TESTAMENT
<
Triumf Syzyfa
>

Rendez-vous z Amsterdamem. Ballada o zdradliwej kochance

 A oczy miała zielone, zielone zielenią wód

 i tataraku nad wodą gdy przegląda się w niej.

 We włosy koloru miedzi wplątywał się wiatr,

 czerwone słońca zachodem, 

 wplątywał się w nie wiatr i moja dłoń.

 

 Przeciekły mi przez palce, jak teraz przecieka czas,

 gdy odsprzedała je komuś za złota garść.

 

 Pod powieki zlepione, gdy władzę przestał mieć czas,

 wpłynęłaś, bym z łaski snu mógł mieć cię jeszcze raz.

 Płomień na mojej piersi złożyłaś, to chyba cud,

 próbuję ująć w ramiona, lecz próżny trud.

 

 Zniknęłaś, nim sen się dośnił, pozostał smutek i gniew.

 Żegnaj miedzianowłosa, odeszłaś, tam skąd cię dobiegł

 pochlebstwa zew.

 

 * * *

 

 Z plecakiem na ramieniu przekraczam kolejny most,

 a tyle wciąż do zwiedzenia, dalej więc ruszam w pląs.

 

 Dziś rendez vous z Amsterdamem, niedługo noc nas ogarnie,

 odwiedzić muszę De Wallen, dzielnicę czerwonych latarni. 

 

 Księżyc, golas na dachu, różową dupą lśni,

 w reklamach porno-shopu poznaję ciebie, to ty.

 

 Z neonów pikantnych wystaw, z okładek wulgarnych pism,

 miedzianowłosa artystka spogląda na mnie i drwi.

 

 Wróciłaś tysiącem twarzy, pragnąłem znów spotkać cię,

 lecz teraz tylko marzę by uciec gdzieś.

 

 Mijam w kolejnych oknach wabiące okazy płci,

 gdy nagle... miedzianowłosa i rozpoznania błysk.

 

 Wpierw konsternacja na twarzy, uśmiech smutny i zły

 i najdziwniejsze ze zdarzeń , w jej oczach ujrzałem łzy.

 

 Opadły wszystkie pęta, wolny, gdzie chcę mogę iść,

 co chcę mogę pamiętać, ja teraz wybieram drzwi.

 

 Z plecakiem na ramieniu przekraczam kolejną bramę.

 Przez chwilę stoję w jej cieniu.

 Żegnam, cześć.

 Cóż.

 Rendez-vous mam dziś z Amsterdamem.

1616 zzs

Liczba ocen: 1
62%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Alchemik
Kategoria: poezja

Liczba wejść: 39

Opis:

Dodano: 2020-12-31 15:03:58
Komentarze.
z wykopem
Kurcze, utwór z historią w tle.
I ten Amsterdam...
Wyobraziłam go sobie za uczonego, coś a'la poezja śpiewana, klub, przyciemnione światło, dym snujący się po niemal pustej sali i męski, głęboki głos nucący te słowa w akompaniamencie cichego fortepianu.
Taaa, podoba mi się...
Odpowiedz
Agnieszka To stara ballada. I faktycznie śpiewałem ja na scenie. Mam niezły głos.
Bas baryton, ale mogę tez się przestawić na wyższe oktawy.
Treść jest inspirowana pewnym doświadczeniem.
Ukłony od Alchemika.
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.