online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 10 min.
jasno
Bazgroły
<
Drabble konkursowe #cyberprzestrzeń
>
Praca Wyróżniona

TW 6 Nieistnienie

  Postać : Straszny potwór

  Zdarzenie : Taniec w zbożu

 

 

  Nazywam się Avil Desher. Mam dwadzieścia pięć lat. Urodziłam się w Londynie. Tam też uczęszczałam do szkoły a później pracowałam w fabryce produkującej ozdoby świąteczne. Trafiłam tutaj bo... jestem wariatką i nie ma dla mnie ratunku.

 

 

  W moim pokoju jest przerażająco biało. Białe, niewygodne łóżko. Biała, lodowata podłoga. Biała ściana, na której wisi jedynie pusta, biała ramka. Biały stolik a na nim, biały wazon (zrobiony z czegoś miękkiego, może gąbki) w którym znajduje się jedna, biała róża.

  — Dzień dobry, Avil. — Wita mnie mój… nie wiem kto, opiekun, lekarz, psycholog? Kim jest człowiek, którego widuję codziennie? Stoi za szybą. Tak, jest jeszcze szyba. Oddziela mnie od reszty świata. Od wszystkiego, co jest mi drogie.

  Wstaję z łóżka. Chyba jest dość wcześnie, staram się określić godzinę, nie mam w pokoju okien, nie wiem, czy na zewnątrz świeci słońce, równie dobrze może być środek nocy. Jednak zakładam, że jest rano, około 7 30. Jeszcze do niedawna, właśnie o tej porze siedziałabym w autobusie. Jechałabym do szkoły. Słuchałabym muzyki i czytała kolejną powieść Kinga albo kończyła odrabiać lekcje, na które nie znalazłam czasu dzień wcześniej. Nie przypuszczałam, że kiedyś będę za tym tak bardzo tęsknić. Mam na sobie białą, bawełnianą koszulkę i sięgające do połowy łydki, białe spodnie. To moja piżama, właściwie nie tylko...

  Podchodzę do szyby.

  — Nie przywitasz się ze mną?

  Nie odpowiadam. Dupek. Ze wszystkich mężczyzn, jakich przyszło mi w życiu poznać on jest najgorszy. Gdyby nie ta jebana szyba, Jezu, gdyby nie oddzielała nas teraz szyba, rzuciłabym się na niego i...

  — Avil? — Wyciąga z kieszeni notes. Coś zapisuje. Pewnie coś w stylu "Pacjentka nie reaguje", "Pacjentka ma się źle" albo "Wariatka, dla której nie ma ratunku".

  — Będziesz tak milczeć, przez cały dzień?

  To pytanie również pozostawiam bez odpowiedzi. Odkłada notes, wpatrujemy się w swoje twarze. Jest piękny. Ma jasną cerę, lśniące, brązowe włosy i złote oczy. Jest wysoki i dobrze zbudowany. Nie mam pojęcia, kiedy ćwiczy, skoro cały czas przebywa ze mną. Kiedy się budzę, on stoi już za szybą, kiedy zasypiam, kiedy światła są lekko przygaszone, on wciąż tam jest. Uśmiecha się. Zupełnie jakby wiedział, że w tej właśnie chwili zachwycam się jego ponadprzeciętną urodą. Ktoś o tak podłym sercu, nie zasługuje na to, aby być tak pięknym. Jeśli chodzi o mnie… swoje odbicie widzę jedynie w szybie, nie mam lusterka w którym mogłabym się dokładnie przyjrzeć. Mam długie, jasne włosy, szare oczy i duże, lekko różowe usta. Jestem szczupła, ale nie przesadnie chuda. Chociaż odkąd tutaj przebywam, mam wrażenie że ubyło mi kilka kilogramów. Oczywiście mój wygląd najmniej go obchodzi. Jestem dla niego tylko… wariatką, dla której nie ma ratunku.

  — Porozmawiaj ze mną.

 W jego głosie słychać troskę. Wzbudza zaufanie. Kiedy przyszedł do mnie pierwszy raz i zapytał jak się czuję, byłam gotowa opowiedzieć mu o… wszystkim.

  — Nie — mówię wreszcie.

  Podchodzi do szklanych drzwi. Wpisuje kod i te się otwierają. Jest jedynym człowiekiem, który może tu wejść.

  — No to... dzień dobry — rzuca będąc już w środku. Nie odpowiadam. Niech wie, że nie jestem zachwycona jego obecnością.

  — Pozwól… spotkać mi się z rodziną. — Tylko trochę się do niego zbliżam. Nie mogę podejść za blisko. Na podłodze narysowana jest linia. Nie mogę jej przekroczyć.

  — Usiądźmy.

  Siada na fotelu, ja na łóżku.

  — Widziałaś się niedawno ze swoimi bliskimi. O ile dobrze pamiętam, nie poszło ci najlepiej.

  Niedawno? Co on pieprzy? Nie widziałam ich… Nie wiem, ile dokładnie czasu upłynęło od naszego ostatniego spotkania. Nie wiem też, jaki jest dzień tygodnia, ani która teraz jest godzina, od… jak dawna jestem tu zamknięta?! Nie wiem! Nie wiem!

  — Nie rozumiesz. — Po policzkach spływają mi łzy.

  — Nie płacz.

  — Czemu? Nie wolno mi nawet tego?

  Kiedyś nie płakałam prawie wcale. Mówili, że płacz jest oznaką słabości. Nie chciałam, aby myśleli, że jestem słaba.

  — Nie lubię, kiedy płaczesz…

 Tylko on potrafi łamać mi serce używając jedynie słów.

  — To czemu robisz wszystko żebym płakała?

  — To z mojego powodu?

  Dziwi się.

  — Z twojego płaczę najwięcej.

  Milczymy.

  — Niech będzie — mówi po dłuższej chwili — zaproszę tutaj twoich najbliższych.

  — Naprawdę?!

  Wstaję z łóżka. Cieszę się, bardzo się cieszę. To ten jeden z nielicznych momentów, kiedy budzi się we mnie nadzieja. Tak bardzo tęsknię za rodziną. Tak bardzo chcę ich przytulić, choć wiem, że do tego nie dojdzie. Na pewno nie teraz, może za jakiś czas, kiedy wypuszczą mnie z tego pokoju, będę mogła… poczuć bliskość drugiego człowieka.

  — Dziękuję — rzucam, choć nie mam pojęcia czemu. Czemu dziękuję? Powinnam na każdym kroku pokazywać mu, jak bardzo go nienawidzę. Więzi mnie w tym pokoju, powinnam go szczerze nienawidzić…

  — Coś ci się dzisiaj śniło?

  — Tak. — Nerwowo przegryzam wargę. Od razu to zauważa.

  — Opowiedz mi o tym.

  — Szykowałam się na swoją studniówkę. To… dziwne, bo tak naprawdę nigdy nie na niej nie byłam.

  — Nie miałaś studniówki?

  — Nie miałam z kim na nią pójść. Zamknęłam się na ludzi, bo nie radziłam sobie ze stratą. Uznałam, że jeśli nie będę miała nikogo, nikogo również nie będę mogła stracić.

  Słucha uważnie. Nigdy mu tego nie powiem, ale… wolę, kiedy jest tutaj, tutaj, prawie, że obok mnie, nie za szklaną szybą.

  — Spieszyłam się. Miałam tylko godzinę. Bardzo bałam się, że nie zdążę.

  — Godzina to sporo czasu — zauważa.

  — Dla faceta... może i tak. Wszystko mnie rozpraszało — ciągnę dalej. — Kiedy pomalowałam sobie rzęsy, tusz, zaraz rozmazał mi się na policzkach. Musiałam zmyć cały makijaż i zacząć przygotowania od nowa. Było coraz mniej czasu. I jeszcze sukienka…

  — Co z nią? Na pewno była ładna.

  — Tak… — Uśmiecham się na wspomnienie o niej. — Ozdabiały ją małe diamenciki. Miała głęboki, granatowy odcień i kilka warstw tiulu. Zalałam ją czymś…

  — A co z… miałaś jakiegoś towarzysza?

  — Tak.

  — Jakiś znajomy ze szkoły?

  — To byłeś ty — mówię prawie szeptem.

  — Co, przepraszam, nie zrozumiałem, możesz głośniej?

  — To byłeś ty!

  Warczę na cały pokój.

  — Myślałem, że nie masz już o mnie snów.

  — Nie dziw się, że jeszcze czasami mi się śnisz. Ciągle ze mną jesteś. Jesteś jedyną osobą, którą widuję, z którą rozmawiam.

  — Przychodzę raz dziennie, rozmawiamy przez chwilę, daje ci leki, potem wychodzę.

  — Jesteś, kiedy się budzę i kiedy zasypiam! Jesteś ze mną cały czas! — wrzeszczę.

  Patrzy na mnie tak, jak patrzy się na ludzi, którzy nie są zdrowi na umyśle. Ma mnie za wariatkę, dla której nie ma ratunku. Podchodzi do białej szafki, wpisuje kod żeby ją otworzyć i wyciąga z niej tabletki. Kładzie je na końcu ponad pół metrowej tacy. Podchodzi do linii.

  — Czas na lekarstwo.

  Zbliżam się do narysowanej na podłodze granicy. Jesteśmy już tak blisko, tak blisko i zarazem… tak od siebie daleko.

  — Nie dotarłam na bal. — Podnoszę z tacy kubeczek z lekami. — Tańczyliśmy… w zbożu. Obejmowałeś mnie w tali i szeptałeś coś do ucha. — Połykam tabletki.

  — Jestem okropnym tancerzem. — Uśmiecha się smutno. — Odpocznij.

  Robię co mówi. Kładę się na łóżku. Okrywam kocem. Zaciskam powieki. Próbuję zasnąć.

  — Avil?

  Znajomy głos. Podbiegam do szyby. To naprawdę oni! Suuke, mój przyjaciel, razem pracowaliśmy w fabryce. Trzyma na rękach dziecko. Puli? Mój chrześniak? Tak, to Puli! Zmienił się, ale to on. Poznaję go, po znamieniu na policzku, które ma od urodzenia.

  — Jaki on jest duży.

  Dziwię się, jak bardzo urósł. Kiedy ostatni raz go widziałam, był nie większy niż bochenek chleba. Ile czasu upłynęło? To już taki duży chłopiec. Wygląda na cztery, może pięć lat. Suuke stawia go na podłodze.

  — Puli, hej, to ja, twoja chrzestna. — Kładę rękę na szybie. Mały robi to samo. Patrzy na mnie badawczym wzrokiem. Gdy wzięłam go w ramiona po raz pierwszy, wiedziałam, że chcę dla niego wszystkiego, co najlepsze. — Puli, tak bardzo za tobą tęsknię.

  Po policzkach spływają mi łzy.

  — Potw...

  Chyba chce coś powiedzieć.

  — Potwór! Straszny potwór! — Wskazuję na mnie. — Straszny potwór! Straszny potwór!

  Zalewa się łzami. Jest czerwony. Suuke natychmiast bierze go na ręce.

  Jest mi słabo. Oddalam się od szyby. Nie mogę oddychać, duszę się.

  — Straszny potwór!

  Mały wciąż to powtarza. Okropnie płaczę, Suuke nie może go uspokoić. Nagle, za szybą pojawia się moja mama.

  — Mamo...

  Wygląda inaczej niż ją zapamiętałam, jest blada, zmarznięta i wystraszona. Cała się trzęsie.

  — Mamo, nie wiem co się dzieje.

  Ściąga z szyi szalik, ma poderżnięte gardło. Krwawi.

  — Co ci jest?! Niech ktoś jej pomoże! — Tłukę w szybę. Krzyczę, chcę sprowadzić pomoc. W tle wciąż rozbrzmiewa płacz Puliego. Mama dotyka szyi, teraz ma zakrwawioną też całą rękę. Podchodzi do szyby i przyciska ją do mojej.

  — To ty mi to zrobiłaś.

  — Nie, mamo. Co ty mówisz? Ja nigdy bym cię nie skrzywdziła. — Osuwam się na podłogę. Nie mogę dłużej patrzeć na ich cierpienie.

  — Już dobrze.

  Za szybą znowu pojawia się złotooki mężczyzna. Nie słyszę już płaczu, mały zniknął wraz z Suuke, nie ma też mojej mamy, ani krwi na szybie. Co to było? Czy skrzywdziłam swoją mamę? Czy byłabym w stanie? Czy to możliwe, że jestem potworem? Puli, och Puli. Był tak bardzo przerażony.

  Wchodzi do środka. Nie nie ma pojęcia, jak duży błąd popełnił.

  — Nie jesteś jeszcze gotowa na spotkanie z nimi.

  Ogarnia mnie wściekłość. Chcę się na niego rzucić, ale… linia. Co się stanie jeśli ją przekroczę? Porazi mnie prąd, poparzy ogień, wleci tu grupa uzbrojonych ludzi? Co się stanie, jeśli go dotknę? Nie jestem w stanie nad sobą zapanować. Przewracam szafkę na podłogę, z "gąbczastego" wazonu wypada róża. Wyrywam jej płatki. Nie lubię kwiatów. Nie dostrzegam w nich piękna. Rozszarpuję też poduszkę, następnie kołdrę. To samo robię z pustą ramką, która codziennie przypomniała mi o tym, że nie mam niczego. Ciskam nią o podłogę, rozlatuje się na kawałki.

  — Przestań!

  Krzyczy, ale nie zwracam na niego uwagi. Podchodzę do szyby. Jak bardzo jest niezniszczalna? Sprawdźmy to! Z całej siły walę w nią pięściami. Krwawię. To nic. Teraz już krew nie robi na mnie wrażenia.

  Znowu coś krzyczy. Nie reaguję. Uderzam głową o szybę.

  — Avil, przestań! Zabijesz się!

  — Czy nie tego właśnie najbardziej na świecie pragniesz?

  Nie czekam na odpowiedź, uderzam po raz kolejny. I jeszcze raz. I jeszcze. Ból jest potworny, czuję w ustach smak krwi.

  Nie może mnie powstrzymać. Mimo że stoi raptem półtora, może dwa metry dalej. Dzieli nas narysowana na podłodze linia, i ani ja, ani on, jej nie przekroczy. W szybie widzę swoje odbicie. Uderzam kolejny raz. Już nie boli. Już nie ma nic. Już, już za chwilkę…

  — Avil.

 Jest obok. Naprawdę tu jest. Trzyma mnie w objęciach. Odgarnia mi z twarzy zakrwawione kosmyki włosów.

  — Przekroczyłeś linię… — Szepcze, ale nie wiem, czy to słyszy. Nawet nie wiem, czy faktycznie to mówię. Mocno przyciska mnie do siebie.

  — Już dobrze. Jestem tu.

  Płaczę. Nie sądziłam, że umieranie może być piękne, ale teraz, w tej chwili, jeśli to już koniec, to…

  — Aaaaał! — Piszczę z bólu. To chyba ukłucie igły.

 

11359 zzs

Liczba ocen: 5
96%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Mia123a
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 174

Opis:

Dodano: 2021-01-03 21:49:33
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?id_watku=18
Odpowiedz
~Manta 4 m.
Hej, napisałaś wciągającą historię, którą dobrze mi się czytało. Masz łatwość w pisaniu ciekawych i nie nudnych dialogów. Bardzo liczyłam na to, że dowiem się kim jest ten mężczyzna, który rozmawia z Avil. Na początku myślałam, że to psychiatra, ale raczej od lekarza nie usłyszałaby, żeby przestała płakać, potem że to wytwór wyobraźni, a może ktoś kto ją tam siłą przetrzymuje? Żałuję, że to się nie wyjaśniło, bo chętniej poznałabym bliżej historię Avil.
Odpowiedz
Hej,

"Trafiłam tutaj bo... jestem wariatką i nie ma dla mnie ratunku." - świetny wstęp. Kupiłaś mnie tym

Świe-tne!!!
Pod każdym względem. Rzadko czytam psychologiczne rozkminy, bo nie przepadam za taką tematyką, ale twoje opowiadanie...
Jestem zauroczona. Bardzo
Pozdrowionka


Odpowiedz
~Halmar 4 m.
Nooo... Full wypas historia. Bardzo tajemnicza, bardzo dobrze opowiedziana, niedopowiedziana tam, gdzie trzeba, by trzymać w napięciu do samego końca. Masz niezwykłą umiejętność tworzenia psychologicznych rysopisów w kilku mocnych zdaniach, zupełnie jakbyś rysowała węglem albo czarną kredką - szast-prast i jest bohater z krwi i kości. Wariatka Avil przekradnie się do moich snów, coś czuję.
Nie, no, dla mnie wielkie ŁAŁ.
Odpowiedz
Myślę, że ta linia jest bardzo cienka, krucha. Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak łatwo przekroczyć barierę. Wszelkie bariery, tylko odpowiedni motyw, gest,słowo są w stanie poruszyć lawinę uczuć i znieść wszelkie hamulce i ograniczenia.
Bardzo dobre opowiadanie!
Odpowiedz
z dużym wykopem
Drobnostki:
"Biały stolik a na nim, biały wazon (zrobionym z czegoś miękkiego, może gąbki)" - w nawiasie powinno być chyba "zrobiony", bez "m".
Niżej, mniej więcej w połowie jest "szawki", zamiast "szafki".

Wow, wciągnęło mnie i przytrzymało za mordę. Naprawdę świetny tekst. Postaci są wiarygodne, emocje dziewczyny można sobie bardzo łatwo wyobrazić. Nie jestem fanem szerokich interpretacji i niewyjaśnionych historii, ale u Ciebie do ładnie gra. Można się pozastanawiać, podomyślać i to jest spoko
Pozdro!
Odpowiedz
^Ozar 4 m.
z dużym wykopem
Kurde dobry a zarazem bardzo smutny tekst. Kobieta została skazana na nieistnienie, a jedynym jej obrazem jest ktoś kto ją obserwuje i jest jakby tylko mrocznym wspomnieniem albo życia, albo snów. To taki koszmar na jawie, czyli w zasadzie droga donikąd. Kurdę nie moje klimaty, ale mnie wciągnęło aż po szyje hahahahah.
Odpowiedz
Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
Mia, masz dobry start, a potem:
"Mam długie, jasne włosy, szare oczy i duże, lekko różowe usta. Jestem szczupła, ale nie przesadnie chuda" - ma szare oczy i lekko różowe usta, co to wnosi, co to zmienia, co gdyby były zielone, a usta bardziej pomarańczowe? opis wyglądu, żeby miał sens, musi być ciekawszy, ten jest zbyt bazowy, płaski

Kilka motywów mi się bardzo podoba - nieprzekraczalna linia, szyba, taniec w zbożu, jej jakieś wizje (kobieta z poderżniętym gardłem), bo jak rozumiem, to... wizje? Główna bohaterka faktycznie dobrze ucharakteryzowana na wariatkę.
Mam jednak trochę dualizm odczuciowy. Nie poruszyło mnie jakoś tak nadmiernie, jakby gdzieś się zgubił potencjał, który bez wątpienia tu był. Momentami mam wrażenie, że jest przegadane, momentami zbyt chaotycznie-niedojaśnione. Momentami się gubię.

Odpowiedz
Ritha no racja, racja z tym wyglądem, to nic nie wnosi. Ogólnie to się jak najbardziej zgadzam z Twoją opinia. Oj no trochę na szybko ten tekst napisałam, bez jakiegoś konkretnego planu, przez co nie do końca jestem z niego zadowolona. No ale już trudno, cieszę się, że paru osobom się spodobało no i że Tobie też jednak coś tam się spodobało (tak to takie jakby wizję). Do kolejnego TW przyłożę się bardziej 🙃
Dziękuję pięknie za wizytę
Odpowiedz
z wykopem
Najpierw pierdołki

" W jego głosie słychać troskę. Wzbudza zaufanie. Kiedy przyszedł do mnie pierwszy raz i zapytał jak się czuje, byłam gotowa opowiedzieć mu o… wszystkim." - czuję

"Podchodzi do białej szawki, wpisuje kod żeby ją otworzyć i wyciąga z niej tabletki."- szafki

"Przewracam szawkę na podłogę, z "gąbczastego" wazonu wypada róża." - i tu



Bardzo ujmujący tekst, o dobrze rozpisanych bohaterach, choć nieco enigmatycznej końcówce.
Niby coś w podobny deseń już kilkakrotnie na tym świecie grali, ale że seans dobry - smakowało.



Odpowiedz
Canulas dziękuję za wizytacje Pierdołki poprawione. Fajno, cieszę się, że smakowało 🙃
Odpowiedz
z wykopem
Intrygujące, wciąga, człowiek czeka co będzie dalej. Dobrze to poskładałaś, taniec w zbożu świetnie wpleciony. No wszystko na plus
Odpowiedz
SylviaWyka dziękuję pięknie
Odpowiedz
Mia, zanim przeczytasz moją litanię chcę żebyś wiedziała, że znajduje się ona poniżej tylko dlatego, że bardzo lubię twoje opowiadania. I chciałabym żebyś pisała więcej, tym bardziej, że wciąż pamiętam jak szybko rozwinęłaś skrzydła. To, że widzę kilka rzeczy do poprawy nie znaczy, że tekst jest zły. Wręcz przeciwnie: znaczy, że jest dobry i ma potencjał.

"Tam też uczęszczałam do szkoły a później, pracowałam w fabryce produkującej ozdoby świąteczne." - drugi przecinek zbędny
"Wstaję z łóżka,[.] chyba jest dość wcześnie, staram się określić godzinę, nie mam w pokoju okien, nie wiem, czy na zewnątrz świeci słońce,[.] równie dobrze może być środek nocy." - to jest bardzo długie zdanie. Można by spokojnie podzielić je na trzy.
"Jednak zakładam, że jest rano, że jest około 7 30" - 2x "że jest"
"Wyciąga z kieszeni notes. Coś zapisuję." - zapisuje
"Kiedy się budzę, on stoi już za szybą, kiedy zasypiam, kiedy światła są lekko przygaszone, on wciąż tam jest." - jedno kiedy powinno wylecieć
"Jest jedynym człowiekiem, któremu można tu wejść." - któremu wolno, lub który może
"Powinnam, na każdym kroku, pokazywać mu, jak bardzo go nienawidzę" - pierwszy i drugi przecinek zbędny
"Dzieli nas, narysowana na podłodze linia, i ani ja, ani on, jej nie przekroczy." - pierwszy przecinek zbędny
"— Przekroczyłeś linie…" - linię

Podoba mi się jak powtarzasz w tekście, że jest wariatką, dla której nie ma ratunku. Zatrzymywało mnie to na chwilę, ale w pozytywny sposób. Z każdym powtórzeniem wierzyłam w nie bardziej.
Ciekawy zabieg z lekarzem/sanitariuszem/kimkolwiek był mężczyzna. Zaniepokoiło mnie, kiedy powiedział że przychodzi raz dziennie, a dla niej był to cały czas.
Koniec piękny.

Odpowiedz
pkropka poprawiłam wedle wskazówek Dziękuję bardzo bardzo za przecudny komentarz <3
Odpowiedz
~sensol 4 m.
z dużym wykopem
wygląda to na senny koszmar bohaterki albo halucynacje i wtedy wszystko jest na miejscu i się spina w całość. bardzo sprawnie napisane. nie wygląda na pisane na kolanie gratulejszyn!
Odpowiedz
sensol miło mi Dziękuję
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.