online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
Poetyckie siano (cod#4)
<
Snow na śniegu
>

Opis:

Czwartek - środek tygodnia, więc żeby odetchnąć, po prostu tekst.

Kolorowy obłęd (cod#3)

  Miałem ostatnio rozkminę na temat kolorów. No, może to nie do końca tak. Rozkmina była, owszem, ale już trochę temu, teraz mi się po prostu temat przypomniał. Ale, że jak, że o co chodzi? Już objaśniam.

  Każdy człowiek – to znaczy taki bez rzadkiego zaburzenia wzroku, rozchodzi się o zwykłego, szarego Kowalskiego (he he, szary, a ja tu przecież o kolorach!) posiada umiejętność rozróżniania barw. Uczymy się tego od maleńkości. Prezentują nam czerwień, zieleń, biel, fiolet i różne inne (nie będę przecież wymieniał wszystkich znanych, nie?). Pokazują, jak wygląda owoc pomarańczy i mówią: „patrzaj młokosie, oto pomarańcza. Jej kolor pomarańczowy”. Chociaż pomarańcza to chyba jednak zły przykład tego, do czego zmierzam. Pomarańcza jest pomarańczowa z nazwy. Zmieńmy. Weźmy, dajmy na to, trawę. Trawa z zasady jest zielona, prawda? Widzimy trawę i od razu kojarzymy ją z zielenią. I tu wchodzę ja ze swoim durnym pytaniem: a co jeśli każdy z nas inaczej widzi dany kolor? Nie chodzi mi tu jednak o to, że niby kobiety rozpoznają więcej barw – to temat na inny raz. Co jeśli ja widzę trawę zieloną, Ty ją widzisz jako fioletową, a sąsiad codziennie spogląda z okna na niebieską? Wszyscy jednak od małego zostaliśmy nauczeni, że jak trawa to musi być zieleń. Nie ma wyjścia, jak tak mówią, znaczy się, że tak jest. A co jeśli nie? Może komórki oczne każdego człowieka wyglądają nieco inaczej i inaczej przetwarzają światło? Może Twoja paleta kolorów zawiera takie, jakich ja sobie nie potrafię nawet wyobrazić? I tak patrzymy jak te cielęta na zieloną trawę, myśląc, że dla wszystkich ona taka sama, nie zdając sobie sprawy, że każdy widzi ją inaczej. Tak samo niebo. I pieczonego kurczaka. I węgiel. I, no nie wiem, logo Pepsi. A nawet – w imię ojca i syna – genitalia! Przerażające.

  Jak już robię wywód o kolorach, to nie mogę się powstrzymać, żeby nie wspomnieć o farbach. Cholernych farbach do ścian. Bo jak wchodzimy do Brico Marche, Castoramy czy jakiegokolwiek innego sklepu, w którym można kupić farbę do malowania ścian, doświadczamy zawsze szoku. To znaczy, nie wiem jak Wy, ale ja za każdym razem jestem wstrząśnięty i po opuszczeniu takiego przybytku muszą mi prędko podłączać kroplówkę, żebym doszedł do siebie. Panie kochany/Pani kochana! Okazuje się, że nie ma białej farby. Chciałem białe ściany, a nie mogę mieć białych ścian. Mogę je pomalować na przykład „kalifornijskim śniegiem”, „grecką kolumną” albo „alaskańską kością słoniową”. A może tak walnąć pokój na niebiesko? Miło będzie, tak spokojnie. Nie! Nie ma czegoś takiego, jak niebieski. Jest „spłukana jagoda”, „pogodne cocojambo” albo „smerfowa orgia”! Żółty? Srółty! Nie ma! Zamiast tego zaproponujemy panu „cytrynowe tango”, „pustynną burzę” lub ewentualnie „napisy na śniegu”. Bierzesz pan, czy nie bierzesz? Bo zaraz zamykamy. Moje serce odstawia kankana, pot ścieka po plecach, wlewa się do oczu. Drżącą niczym w febrze dłonią biorę wiaderko „megaweneckiego lazurytu” czy „liczerzwackiego kangurycytu” i w długą. Byle szybciej do kasy! Bo jeszcze mnie tu zamkną na noc i przybędzie im nowy kolor na półce – „uglukowski koszmar”. A może oni właśnie tak te kolory pozyskują?...

  No, trochę się uspokoiłem. Przybijam więc do brzegu. Po co ja to wszystko pisałem? A po to, żeby Wam unaocznić, że zgodnie z moimi wątpliwościami odnośnie widzenia barw, cały mój/Twój/Wasz trud i znój w sklepie z farbami jest daremny. Każdy tę ścianę i tak zobaczy inaczej. Chyba że się mylę. Sprawa do rozstrzygnięcia.

3543 zzs

Liczba ocen: 3
78%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: !CptUgluk
Kategoria: inne

Liczba wejść: 55

Dodano: 2021-01-07 14:59:40
Komentarze.
z wykopem
Pierwsza część DayOneShota za mocno mnie nie chwyciła. Znaczy napisana dobrze, ale udowodnienie jedności w kolorowym rozróżnieniu nie byłoby jakoś specjalnie trudne. Natomiast od połowy tekst dużo zyskuje. I to zarówno na narracyjnej kwiecistości, co humorze. Ićta we spokoju, DayOneShot został spełniony.
Odpowiedz
Canulas ano, takie pseudonaukowe zmrużooczne bzrudności. Szukałem tematu na strzał, przypomniały mi się dawne rozważania i poszło
Git, że druga część lepiej siadła. Dziękuję pięknie za wgląd!
Odpowiedz
z dużym wykopem
Kolor "napisy na śniegu" - w domyśle moczem?
"Uglukowski koszmar"
Niesamowity tekst, co za dzika wyobraźnia!

Jeśli chodzi o kolory, coś w tym jest. Kupiłam do łazienki "słońce o poranku", czy coś podobnego, bo nie było pomarańczowego ani brzoskwiniowego. MenŻulek malował i wkurzał się na różowy, a ja widzę morelowy

Odpowiedz
alka666 tak, napisy na śniegu oznaczają właśnie to.
Dzięki ale to nie zasługa mojej wyobraźni, raczej trzeba dziękować osobom odpowiedzialnym za wymyślanie tych cholernych nazw kolorów. Albo gdzieś ich zamknąć wszystkich razem, obojętnie :P

No właśnie, mogliby nazywać "różowy 1, 2, 3" itd. kolor byłby coraz ciemniejszy i każdy by wiedział o co cho. A tak to weź się zasnatawiaj czym, do diabła, jest "słońce o poranku".
Odpowiedz
CptUgluk wszystkich razem na jeden oddział zamknięty. Uwielbiałam tę kapelę z lat osiemdziesiątych. Rozmarzyłam się...
No do dzisiaj nie wiem, bo codziennie innymi kolorami słońce wstaje
Odpowiedz
alka666 CptUgluk przed chwilą
Co do starszych kapel, ja mam sentyment do Budki Suflera. Perfekt też lubię, choć dawno nie słuchałem. W ogóle te stare brzmienia mają w sobie jakąś magię

Kurde, już drugi raz dzisiaj zdublowałem komentarz, bo nie kliknąłem "odpowiedz" 😐
Odpowiedz

Co do starszych kapel, ja mam sentyment do Budki Suflera. Perfekt też lubię, choć dawno nie słuchałem. W ogóle te stare brzmienia mają w sobie jakąś magię
Odpowiedz
CptUgluk zgadza się, mam te same typy w poważaniu wspomnień.
Są jak stare samochody - każdy miał swoją duszę, każdy grał swoją muzę, a teraz wszystko na jedno kopyto. Jak samochody.
Odpowiedz
alka666 Myślę, że aż tak nie można uogólniać, kto wali na jedno kopyto, ten wali, ale są i perełki w dzisiejszej muzie. Trzeba się przekopać przez morze średniości i powtarzalności, ale idzie znaleźć
Odpowiedz
CptUgluk może i tak, ale dla mnie wszystko brzmi tak samo. Nie, nie nadepnął mi słoń na ucho, śpiewałam w chórze, chodziłam do szkoły muzycznej, grałam na instrumentach. Jednak dzisiejsza muzyka to dla mnie "umpu-umpu", nic więcej. Perełki? Tak, ale nie w radio, czy TV. Słucham na płytach Kultu, Jamesa Harries'a i płyty mojego kuzyna - "Zenith" oraz utworów zespołu w którym gra - Riverside. To ostatnio najczęściej. Trzeba się dobrze przekopać przez gąszcz płyt, by znaleźć coś dla siebie.
Chyba wieczorem odpalę adapter i puszczę sobie płytę - stare, dobre Halloween "Keeper of the seven keys".
Odpowiedz
alka666 na szczęście ten gąszcz jest dość obszerny i jak człowiek dobrze poszuka, to i znajdzie coś dla siebie. A jak nie współczesna muzyka, to zawsze można wrócić do przeszłości i odświeżyć sobie jakąś zakurzoną płytę
Odpowiedz
CptUgluk i o to chodzi
Odpowiedz
z wykopem
No całkiem ciekawe. Ja np. widzę trawę taką no... zielonkawą.
Odpowiedz
jagodolas Tego się właśnie obawiałem.
Dzięki za wizytę
Odpowiedz
A jak ktoś jest daltonistą, to wtedy podwójny problem
Odpowiedz
Adelajda już nawet nie chciałem o tym wspominać 🙊
Odpowiedz

Polub nas na facebooku!

fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.