online: 3 zarejestrowanych
jasno
Rzeki w niebecności
<
TESTAMENT
>

Wulkaniczna idiosynkrqazja

 Tak tak wiem macie pretensję o to że nie lubię wulkanów

 

 co niezupełnie prawdą bo te w ciszy jak Fudżi-Jama

  Honsiu pokryta wiśnią i honorem samurajów w tle

 rozumianych ostrzem na obrazku bo nie widziałem

 w oryginale nie tykam lawy ze Stromboli czy

 z zimnej Islandii choć tam mniej boli oparzenie

 gdzie śnieg zawsze na Boże Narodzenie i prawdziwe choinki

 

 klękam na fali oceanu i może morze sargassowe

 w którym węgorze uzgadniają powrót do rzek Europy

 ukrywając w sargassach trójkąt bermudzki dla zabawy

 

 z czasem i przestrzenią szukam śniegu w Afryce

 i kocham się w słoniach podchodzących pod Kilimandżaro

 a tu jeden wyrósł mi na brwi nad okiem nie słoń

 a pierdolony wulkan wielki jak mamut włochaty przez tę brew

 

 którego wycisnąć czy sam wystrzeli mądrością no nie wiem?

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Alchemik
Kategoria: poezja

Liczba wejść: 40

Opis:

Dodano: 2021-01-09 21:14:41
Komentarze.
Podróże w Twym wierszu. Tęskno za światem.
Odpowiedz
bardziej proza mi się widzi, jak poezja...
Spisany ciąg myślowo-odczuciowy.
Można i tak

Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.