online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
Spalona kiełbasa (cod#7)
<
S.T.A.L.K.E.R. Zdążyć przed Zoną cz. 2
>

Opis:

Niedziela - sam opis akcji lub scena walki. Nie wiem, czy pod thriller to podchodzi, ale z braku laku tak zaznaczyłem.

Śmietnikowe porachunki (cod#6)

  – No i co teraz, chujku? Mówiłem, że cię dojadę.

  Odwróciłem się. Koleś, z którym wdałem się wczoraj w niepotrzebną pyskówkę na przystanku autobusowym, zastawił mi wyjście ze śmietnikowej wiaty. Zamarłem, gdy zobaczyłem, że w dłoni trzyma nóż.

  – Hej, tylko spokojnie – powiedziałem drżącym głosem.

  – Co, kurwa, spokojnie? Co spokojnie? Spokojny będziesz, jak już cię potnę!

  Zrobił krok do przodu. Dzieliło nas nie więcej niż półtora metra.

  – Uspokój się, człowieku. Pomyśl, tylko narobisz sobie problemów.

  Bandzior przechylił głowę i wytrzeszczył oczy. Chyba źle zinterpretował moje słowa.

  – Jeszcze mi, kurwa, grozisz? Zajebię cię! – zawołał i zrobił zdecydowany krok do przodu, jednocześnie wykonując ostrzem zamach od dołu.

  Przez głowę przeleciało mi z tysiąc myśli. W ułamku sekundy rozważyłem mnóstwo scenariuszy. Przypomniały mi się gównoburze toczone na forach o samoobronie. „Przed nożem nie da się obronić”. „Żadna sztuka walki ci nie pomoże, lepiej zainwestuj w dobre buty i trenuj bieganie”. „Tylko ucieczka, biegnij ile sił”. Pierdolenie. Może to i dobre na otwartej przestrzeni, ale tu? Zamknięta z każdej strony, ciasna osiedlowa wiata na śmietniki, której jedyne drzwi zastawia uzbrojony agresor. Ucieczka, tak? Pewnie, że się uda. O ile jesteś duchem i potrafisz przenikać przez ściany.

  Nie był to jednak moment na przemyślenia i analizy. Tylko błyskawiczna reakcja mogła mnie wyciągnąć z tarapatów. Szanse były mikroskopijne, ale liczyłem na to, że odruchy wyrobione podczas długoletnich treningów mnie nie zawiodą.

  Instynktownie pochyliłem się, cofając biodra i uderzeniowo wyrzuciłem zgiętą w łokciu rękę do przodu, celując nadgarstkiem w nadgarstek napastnika. Druga ręka jednocześnie zacisnęła się w pięść i wystrzeliła to przodu, trafiając go w okolice szyi. Mogło być lepiej, ale to nie czas na narzekanie.

  Bandzior był wyraźnie zaskoczony, więc błyskawicznie wykorzystałem sytuację. Cofnąłem się o pół kroku, by zrobić sobie miejsce i kopnąłem go, celując w krocze. Nie trafiłem dobrze i kopniak trafił w udo. Drugi był lepszy, bo wszedł idealnie. Koleś stęknął i zgiął się w pół, poprawiłem więc jeszcze jednym trafieniem, tym razem w podbrzusze.

  – Ty kurrwo... – jęknął agresor i zaczął na oślep machać nożem, licząc na to, że przy którejś próbie uda mu się dosięgnąć celu. Wyczekałem na odpowiedni moment i po jednym z chybionych cięć, chwyciłem rękę napastnika, uniosłem ją wysoko nad głowę i naparłem na niego całym ciałem, dociskając do śmietnika. Sprzedałem mu jeszcze dwa kopniaki kolanem w brzuch, całą uwagę skupiając na tym, by utrzymać jego przedramię w miejscu. Zrobiłem krok w lewo, dzięki czemu to ja miałem teraz za plecami wyjście z wiaty.

  W oczach napastnika zobaczyłem ból, nienawiść i przerażanie zarazem. Postanowiłem zamknąć temat i przydzwoniłem mu czołem w nos, po czym popchnąłem go w leżącą pod przeciwległą ścianą stertę śmieci z przepełnionego pojemnika. Odwróciłem się na pięcie i wybiegłem na otwartą przestrzeń. Oddaliłem się od miejsca akcji i przystanąłem za rogiem pobliskiego bloku.

  Krew w żyłach pulsowała mi tak głośno, że słyszałem tylko jednostajny huk. Dłonie i nogi trzęsły mi się tak, jak jeszcze nigdy. Przysiadłem pod ścianą i starałem się złapać głębszy oddech. Opuściłem głowę i zobaczyłem na bluzie podłużne rozcięcie, biegnące w poprzek brzucha. Ubranie było przesiąknięte krwią. Musiał mnie chuj którymś cięciem dosięgnąć. Czyli to prawda, że w sytuacjach ekstremalnych nie czuje się bólu.

  Rozedrganymi rękami wysupłałem z kieszeni telefon i wybrałem numer na pogotowie, mając nadzieję, że nie wykrwawię się przed przyjazdem karetki.

3651 zzs

Liczba ocen: 1
75%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: !CptUgluk
Kategoria: thriller

Liczba wejść: 49

Dodano: 2021-01-10 13:40:04
Komentarze.
~Angela 9 m.
z dużym wykopem
I co z człowiekiem potrafi zrobić dopływ adrenaliny? To fakt, w sytuacjach ekstremalnych, często nie odczuwa się strachu ani bólu, ten dosięga nas później, kiedy jest po wszystkim.
Bardzo na tak, dzięki szczegółom dotyczących zwarcia.
Odpowiedz
Angela dziwna machina ten człowiek, nie? Sam nigdy czegoś takiego nie doświadczyłem, ale słyszałem podobne historie z adrenalinowym hajem w roli głównej.
Dzięki piękne, chciałem to oddać realistycznie i tak, żeby czytelnik był sobie w stanie wszystko wyobrazić Cieszę się, że podjąłem się tego codziennostrzału, faktycznie można różnych rzeczy popróbować, poćwiczyć.
Odpowiedz
Napięcie było.
Kiedy się zdenerwuję, nie czuję bólu. Psica też. Ona nie musi się spinać, by nie czuć bólu...
Odpowiedz
alka666 miało być, więc wychodzi na to, że job is done!
Taka nieczułość może być przydatna, ale też niebezpieczna. Np. jak się nie czuje, że się wykrwawia na śmierć :P
Odpowiedz
CptUgluk to prawda, adrenalina ratuje życie, ale to miecz obosieczny.
Odpowiedz

Polub nas na facebooku!

fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.