online: 3 zarejestrowanych
jasno
Inkantacje nad zżętym błękitem
<
Gaja. Prawdziwe stworzenie kwiatów
>

Eotyk odświetlkowy

 

 Wydrapywałem z blizn sączących, czasem spod

 podeszwy bosej, rdzawy szlam wiążący bibułę

 pieczęcią, gdy w nocy ideogramy przewijają się

 obrazami, bo przez powieki drgające od snu.

 

 Nim świt nadejdzie, to co takie łatwe w czytaniu odpłynie

 w słońce, choćby przykryć je chmurą, zniknie sylwetka.

 

 Za mało kropelek hemoglobiny, tylko oparzenia od pokrzyw

 na piersi, do której przywarłaś bliźniaczo, na dwie ręce.

 Swoista fotografia stanu upojenia w nagannym

 zespoleniu cienia w cieniu, zakazanym w świetle dnia.

 

 Czekam więc na zaćmienie i rój świetlików, ewentualnie

 świece, by w ciemności nie stracić z oczu ukochanych ran,

 lepkości przenikającej tu i tam przez dotyk.

 

 Zadrapania na skórze, pieczęć i wiersze na bibule.

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Alchemik
Kategoria: poezja

Liczba wejść: 33

Opis:

Dodano: 2021-01-13 14:10:15
Komentarze.
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.