jasno nowy wygląd
#(Cod-04) — Respirator Boga
<
#(Cod-02) — Wszyscy zginą — część III
>

#(Cod-03) — E.P. & Mały Boo "Parter"

 E.P. wystawał pod wejściem upocony jak gówno w Wielkanoc. Oczywiście samo porównanie miało mniej sensu niż mysi okruszek, ale jemu — przypomnijmy, Earlowi Pickertonowi — wyprawiało we łbie galimatias. Stał zatem dalej miętoląc jamochłonem orbitówkę i drapiąc do taktu jajko. Lewa grabulka spoczywała już na zimnej gałce klamki, lecz akt otwarcia w dalszym ciągu przyozdabiał strach.

 "Bo może zdarzyć się tak, że otworzeniu drzwi zatowarzyszy zgrzyt. Zgrzytowi zatowarzyszy szczęk uwolnionej zapadki, a szczękowi uwolnionej zapadki zatowarzyszy wystrzał. Ostatnią kostką domina będzie trup. Trup o imieniu Earl".

 Taką właśnie precyzyjną historię przedstawił mu Mały Boo raptem okrągłych kilka minut temu. Opowiedział hipotetyczną anegdotkę i ruszył schodami, węszyć piętro wyżej. Schodami dosyć stromymi i o drewnopodobnej konsystencji. Na tych — nie bójmy się tego powiedzieć: jebanych — schodach odłogiem leżał żółciachny dywanik, smażąc włosie w pazernym odbiciu sufitowych lamp.

 — Tak się dzieje, gdy Agatka Christie wejdzie w banię za mocno albo przećpiesz Raymonda Chandlera! — krzyknął E.P., albowiem tak już miał, że z głośnym artykułowaniem przemyśleń sztywno trzymał sztamę. Zazwyczaj rozdzierał mordę, nie czekając na powód. Stał więc pod drzwiami i krzyczał, gromiąc spojrzeniem wspomniane już wcześniej — lecz nie bójmy się ponownie przypomnieć — odrażające w swym żółtym majestacie dywanicho.

 Nic. Cisza. Pustka. Mały Boo nie odpowiedział na ten i inne krzyki.

 — Zaraz wchodzę, zaraz wchodzę, będę leżał na podłodze!

 Nic. Cisza. Pustka. Mały Boo miał go wyraźnie gdzieś.

 — Gówno, twoja mać, Mały Boo. Krzyknę tak do ciebie tryliard razy, a potem jeszcze pięć!

 Nic. Nawet ciszy i pustki, nie wspominając o Niewielkim Boo.

 Earl otworzył drzwi.

 "Na spalonych koszach siedzieliśmy w czworo. Spytaj, spytaj, spytaj, gdzie jest dziesięcioro?"

 Wszedł wolno, wycierając buta w miłe włosy białego dywanu. Bosą stopę trzymał na podłodze, chcąc pozostać w kontakcie z niezakłamaną temperaturą pomieszczenia. Poczłapał w zgarbionej pozie wprost pod duże i trójkątne lustro. Machnął dłonią i z wyższością w spojrzeniu przeczytał dokładnie napis jeszcze raz:

 "Na spalonych koszach siedzieliśmy w czworo. Spytaj, spytaj, spytaj, gdzie jest dziesięcioro".

 A potem przeczytał od tyłu.

 Dziesięcioro jest gdzie, spytaj, spytaj, spytaj. Czworo w siedzieliśmy koszach spalonych na.

 Później spróbował jeszcze po literce.

 "Oroicęiseizd tsej eizdg, jatyps, jatyps, jatyps. Orowzc w ymśileizdeis hcazsok hcynolaps an".

 A potem z kolei... ale to już może w domyśle. W każdym razie troił się i czworzył. Myślał, kombinował, drapał lewe jajko, żując lepką gumę albo drapał lewą gumę, żując lepkie jajko. W końcu wrócił z góry Mały Boo.

 — Jedna martwa. Gołe cyce. Gacie rozmiar dentystycznej nici. Zajebana pod koniec pacierza.

 — Umarła w modlitwie?

 — Zajebana na amen.

 — Chociaż ładna?

 — Nie ma łba.

 — Ja, jak widzisz Boo, studiuję ten napis.

 — Ten na lustrze?

 — Na? Myślałem, że "W".

 — Nie. Jest napisany kredką, detektywie Earl, a więc znajduje się: "Na". Czemu nie masz jednego buta?

 — Nie spytasz czemu jednego mam?

 Boo pokręcił całym ciałem Boo.

 — Jak ci idzie?

 — Dobrze. Zszedłem już do półtorej paczki. Myślę też nad programem crossfitowym z YouTube, ale mam ograniczony przesył danych i boję się, że mi zeżre cały transfer.

 — Ok... a jak ci idzie z napisem?

 — Też dobrze. Próbowałem od przodu, próbowałem od tyłu, próbowałem też...

 — Pięknie. Doszedłeś zatem do ostatniej bazy. Zaraz mi powiesz, że już ruchałeś to lustro. Odkryłeś coś w ogóle?

 — Tak. Niezależnie czy czytasz od przodu, czy od tyłu słowo "w" nie zmienia znaczenia.

 Boo podszedł i spojrzał oczami Boo.

 — Dwa błędy. Pierwszy: Powinno być "we czworo, nie w". Drugi: Na końcu brakuje znaku zapytania.

 — Aaa, taa, wiem. Starłem i zastąpiłem kropką, bo nie pamiętałem co to i mnie rozpraszało. A jak jest na piętrze, Mały Boo?

 — Wyżej niż tu, plus jedna baba, minus jedna bania. Idziesz?

 — Byle nie przez ten żółty dywan.

 Boo odwrócił całe ciało Boo. Wprawił nogi w chód.

 — Trzecia baza, trzecia baza — powtarzał za nim Earl. — Znaczy, że co? Czy jak basebolista zdobywa trzecią bazę, może zerżnąć innego basebolistę?

 — Musi — odparł Boo prosto ustami Boo.

  A potem była już tylko masa śmierci.

 

 

 <><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>

  Dołącz do nas na: https://t3kstura.eu/

 "Codziennostrzał — 200 mililitrów słowa pisanego dziennie" to nowa inicjatywa literacka Treningu Wyobraźni mająca na celu wypracowanie systematyczności i regularności w pisaniu.

 

4613 zzs

Liczba ocen: 3
87%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Canulas
Kategoria: groteska

Liczba wejść: 67

Opis:

Groteska/Kryminał

#Codziennostrzał

#TW

Dodano: 2021-01-13 23:36:47
Komentarze.
Nie wiem czy umim w tym nurcie. Proszę o uczciwe opnie, czy tkać first floora
Odpowiedz
*marok 3 m.
Canulas ja się boję kryminał brać i nigdy nie mogę się przełamać. Kurde, może za tydzień mnie ruszy coś
Odpowiedz
marok to bardziej groteska, niż kryminał. W sensie, bez planu, ale tak bez, bez. Co w głowie, to na papier, a na końcu tylko out błędy i powtórzenia. Taka ucieczka od presji w słowie.
Tym ma być dla mnie środa.
Odpowiedz
*marok 3 m.
Canulas okej, ja tam groteskę bardzo lubię więc mi podeszło. A że bez planu. Taki słowny potok dodał tylko tekstowi uroku, według mnie. A teraz idę spać bo już lampy zgasły
Odpowiedz
marok baja. Thx
Odpowiedz
*marok 3 m.
z dużym wykopem
Świetne, ubawiłem się przednio. Mocno groteskowe i ładna końcówka, niby taka jakby ucięta trochę, ale równo nie po chamsku, więc nie można się czepiać. Idealne na nocne posiedzenie gdy nie można zasnąć. Łap wykopy
Odpowiedz
marok nie ukrywam, że to gatunek, w którym bardzo mi zależy na Twej opinii oraz fantomasa. Znaczy, wiadomka, na opiniach wszystkich, ale Wy w tym się ogarniacie od lat. Dziękuję.
Odpowiedz
Czytałam fragmenty koleżance i obie się śmiałyśmy. Zatem eksperyment poszerzony o ludziów z biura wypadł pozytywnie na korzyść groteski
Odpowiedz
alka666 😳 fajno. Dziękuję za odczyt
Odpowiedz
Czuję, że E.P. & Mały Boo mogą wiele zdziałać jako drużyna. A nawet jak nie, to chociaż będzie zabawnie Będzie dalej?
Odpowiedz
CptUgluk nie wiem co byłoby dalej, ale jestem ciekaw. Pięter może być dużo 🤷🏻‍♂️
Odpowiedz
Canulas Na to liczę
Odpowiedz
*Ritha 3 m.
z wykopem
"Lewa grabulka spoczywała już na zimnej gałce klamki, lecz akt otwarcia w dalszym ciągu przyozdabiał strach" - zgrabniuchne zdanko

"Bo może zdarzyć się tak, że otworzeniu drzwi zatowarzyszy zgrzyt. Zgrzytowi zatowarzyszy szczęk uwolnionej zapadki, a szczękowi uwolnionej zapadki zatowarzyszy wystrzał. Ostatnią kostką domina będzie trup. Trup o imieniu Earl. - zacny tok myślenia obadaj, bo cudzysłów się otwiera i się chyba nie zamyka

"Na spalonych koszach siedzieliśmy w czworo. Spytaj, spytaj, spytaj, gdzie jest dziesięcioro?" - a to faktycznie Christie zaleciało

Później spróbował jeszcze po literce.
"Oroicęiseizd tsej eizdg, jatyps, jatyps, jatyps. Orowcz w ymśileizdeis hcazsok hcynolaps an" Istotnie radość tworzenia czuć

"Zajebana pod koniec pacierza.
— Umarła w modlitwie?
— Zajebana na amen"

"— Chociaż ładna?
— Nie ma łba" - hahaha

Zwiedzajmy dalej
Odpowiedz
helloł, już się biorę za cudzysłów, cholera. Kończe p[rzed północą, więc i popraki gorsze. Tak, radośćz tworzenia była naprawdę duża. Dziękuję za witytullę

Odpowiedz
Canulas sorry za błędy, alem dziś padnięty, tudzież pie....ty.
Odpowiedz
"Orowcz w ymśileizdeis hcazsok hcynolaps an" - tu masz malutką omyłeczkę, bo gwoli ścisłości być powinno: "Orowzc" skoro ma być po literce
Tak, w istocie jest to tekst jedyny w swoim rodzaju, nie dziwię się radości tworzenia, jest też radość z czytania. Sama przyjemność!
Odpowiedz
alfonsyna jak kiedyś czegoś nie popieprzę, to umrę. No więc... już naprawiam.
Odpowiedz
Ja jednak wolę inne Twoje teksty. Mogę docenić finezję zdań i konstrukcję, ale reszta jest mi obca 😶 Co nie znaczy, że nie możesz szukać 🙂
Odpowiedz
Adelajda taaa, no takie tam oo. Dzienxon za uwagę
Odpowiedz
z dużym wykopem
Heloł...

" "Bo może zdarzyć się tak, że otworzeniu drzwi zatowarzyszy zgrzyt. Zgrzytowi zatowarzyszy szczęk uwolnionej zapadki, a szczękowi uwolnionej zapadki zatowarzyszy wystrzał. Ostatnią kostką domina będzie trup. Trup o imieniu Earl"." - GE-NIA-LNE!!!

"Na tych — nie bójmy się tego powiedzieć: " - hahaha fajne wtrącenie

" — Chociaż ładna?
— Nie ma łba." - ja wiem, że to straszne, i w ogóle, tak nie mieć... łba, ale no... hehehe

"Pięknie. Doszedłeś zatem do ostatniej bazy. Zaraz mi powiesz, że już ruchałeś to lustro. " - buhahaha

i dalej z tym znaczeniem "W" -

" Boo podszedł i spojrzał oczami Boo." - genialne w swej prostocie

Świetne tekścicho
Pozdrowionka )





Odpowiedz
Agnieszka z dwóch części - jak tak teraz przez pryzmat Twego komentarza wodzę wzrokiem - pierwsza część faktycznie wydaje mi się lepsza.
Dziękuję za wizytex

Odpowiedz
Canulas tak, też tak uważam
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.