online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
Powiew Zachodu – Dobre uczynki się zwracają (cod#3)
<
Powiew Zachodu – Monopol na Księżycowy Blask (cod#2)
>

S.T.A.L.K.E.R. Zdążyć przed Zoną cz. 5

 Link do części 4: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=6375

 

 

  Ominął Elektro, które przywitało go z dystansu cichym potrzaskiwaniem wyładowań. Stalker nie chciał ciskać w anomalię żadnych śmieci – mimo że pomogłoby mu to oszacować jej rozmiary, to również skutkowałoby głośnym hukiem rozładowującej się pułapki, a każdy hałas był mu mocno nie na rękę. Posiłkował się więc działającym na słowo honoru detektorem, który ledwie błyskającymi diodami sygnalizował obecność anomalii.

  Pikov postanowił wykopać dołek kilka metrów za Elektrem – nie było sensu tłuc się dalej. Rozglądając się nerwowo, raz za razem zagłębiał saperkę w miękką ziemię. Wykop był płytki, ale wystarczający, żeby pomieścić pojemnik. Pikov wahał się przez chwilę czy umieścić tam całą puszkę, czy sam artefakt – dzięki temu sprawdziłby przy okazji jego zasięg działania. Walcząc z myślami, odpieczętował pojemnik i gdy zdjął pokrywę, dotarło do niego, że coś się zmieniło.

  Zrobiło się cicho, trzaskanie Elektra zniknęło. Spojrzał w stronę jeszcze do niedawna aktywnej anomalii i nie zauważył nic. Zaintrygowany dziwnym zjawiskiem postanowił jednak wydobyć z kieszonki metalową nakrętkę i zaryzykować rzucenie jej w miejsce, które jeszcze przed momentem rozświetlane było błękitnymi iskrami. Mutra potoczyła się po ziemi i znieruchomiała. Tyle. Żadnego wyładowania, cisza. Pikov wiedział, że anomalie znikają lub zmieniają miejsce położenia, ale działo się to Z REGUŁY w wyniku Emisji.

  Zwoje mózgowe stalkera rozszalały się w wyniku potencjalnego odkrycia, oczy rozbłysły z podniecenia. Zapieczętował szybko pojemnik z artefaktem w środku i dokładnie w tej samej chwili oślepiająco jasnym błyskiem objawiło się Elektro, które błyskawicznie znalazło sobie pożywkę w postaci rzuconej wcześniej w jego centrum śruby. Nie wiadomo do końca czy to nagły huk i rozbłysk, czy może euforyczne oszołomienie zwaliło Pikova z nóg tak, że aż przysiadł. Postanowił jeszcze raz powtórzyć sztuczkę, żeby sprawdzić, czy nie był to dziwny przypadek.

  Za drugim razem stało się dokładnie to samo – po otwarciu pojemnika z zagadkowym, złotawym przedmiotem anomalia zgasła niczym przykryta szklanką świeca, a po jego przymknięciu rozbłysła nagle budząc się do życia. Tym razem nie było jednak potężnego wyładowania – anomalia przy poprzednim rozładowaniu wystrzeliła gdzieś w ciemność rzuconą uprzednio śrubę, efekt nie był więc taki „piorunujący”. Niezaprzeczalny jednak był fakt, że Elektro po zamknięciu pojemnika z artefaktem pojawiło się w tym samym miejscu co wcześniej. Stalker uświadomił sobie, że być może znalazł coś, co może okazać się najcenniejszym i najpożyteczniejszym do tej pory obiektem pochodzącym ze Strefy. W celu ostatecznego upewnienia się co do słuszności swoich obserwacji zdecydował się zrobić coś, co stało w zupełnej sprzeczności z jego dotychczasowym podejściem do bezpieczeństwa w Zonie. Krok głupi, lekkomyślny i zabójczy lub odważny i przełomowy – zaraz się okaże.

  Wydobył z pojemnika artefakt i niosąc go w dłoni, z wolna przesuwał się w kierunku chwilę temu jeszcze aktywnej anomalii. Drżąc z emocji, z sercem walącym jak oszalałe, wstrzymał oddech i wkroczył w sam środek miejsca zdominowanego sekundy temu przez Elektro. I nadal żył. Nie zjeżyły mu się nawet włosy na głowie, nie poczuł żadnego impulsu elektrycznego. Poczuł natomiast przypływ energii, spowodowany nagłym wzrostem poziomu endorfin w organizmie.

  Pikov czym prędzej wyszedł ze zdominowanej wcześniej przez Elektro strefy, położył odkręcony pojemnik w wykopanym saperką dołku i pospiesznie, ale starając się nie zaniedbywać zasad bezpieczeństwa, ruszył w drogę powrotną do wraku. Gdy dotarł na miejsce, szybko uruchomił PDA, połączył się z siecią i sprawdził skrzynkę odbiorczą. Okazało się, że jego kompani oprócz bycia skonsternowanymi zaistniałą sytuacją mają się dobrze i rankiem ruszą w drogę powrotną. Pikov rozpoczął następnie tworzenie wiadomości adresowanej do bazy.

  Podał aktualne współrzędne, opisał w dwóch zdaniach swoje położenie i zabrał się za pisanie raportu dotyczącego unikalnego artefaktu. Z oczywistych powodów nie miał możliwości poparcia swojej notatki fotografią, ale starał się jak najwierniej oddać wygląd obiektu słowami. Opisał odkryte do tej pory właściwości przedmiotu, wspomniał o negatywnym wpływie na elektronikę, ale najwięcej miejsca zajęło mu zrelacjonowanie jego oddziaływania na anomalie. Co prawda na razie miał pewność jedynie co do tego, że artefakt zaburzał działanie anomalii elektrycznych. Uważał jednak, że złocisty twór nie odkrył jeszcze przed nim wszystkich kart.

  Pikov wysłał wiadomość i zaczął przyglądać się mapie w celu wytyczenia dalszej trasy. Wtem, jego palmtop dwoma złowieszczymi piknięciami poinformował go, że gdzieś niedaleko pojawili się inni stalkerzy. Monolit – nikt inny o tej porze nie powinien się znajdować w pobliżu Sarkofagu.

 Patrzył ze zgrozą na ekran urządzenia, które po krótkiej chwili piknęło raz jeszcze. Trzech.

  Szybko wyłączył PDA, ale miał świadomość, że skoro on wie o ich obecności, to i najpewniej oni dowiedzieli się o nim. Wiedział, że Monolitowcy nie są skorzy do rozmów i najpierw strzelają a potem zadają… chociaż nie, oni nie zadawali pytań – strzelali i tyle.

  Pikov myślał gorączkowo jaki powinien być jego kolejny ruch. Zdecydował, że musi jak najszybciej wydostać się z dotychczasowego schronienia, w którym teraz zaczynał czuć się jak w klatce. Jak pozostanie tu dłużej, to wrak zacznie mu pewnie przypominać trumnę. Pędem zebrał rzeczy do plecaka i przygotował się do wymarszu.

  Stalker pokonał tę ścieżką dwukrotnie, więc teraz już praktycznie na pamięć przebył odcinek między pordzewiałą skorupą samochodu a ukrytym w dołku artefaktem. Tym razem jednak postanowił do plecaka wrzucić tylko pojemnik, a artefakt przypiąć do niewielkiego uchwytu przy pasku. Uznał, że nie da rady poruszać się dość szybko ze skręconą i poparzoną nogą, jednocześnie sprawdzając dokładnie drogę w obawie przed anomaliami. Dlatego po cichu liczył na to, że Graal – bo taką roboczą nazwę nadał swojemu znalezisku – pomoże mu w bezpiecznym przedostaniu się przez kolejne potencjalne pułapki zastawione przez przebiegle działającą Zonę.

  Pikov szedł dalej nieco pewniejszy, że żadne Elektro nie usmaży go na popiół, ale za to z obawą przed spotkaniem z żyjącymi tu mutantami czy siedzącymi na ogonie nieznajomymi stalkerami, z którymi wolał przezornie znajomości nie nawiązywać. Coś za coś, jak to w życiu. W każdym razie wędrówka szła dość gładko, nie zidentyfikował na razie na swojej drodze żadnych kolejnych pułapek, więc albo ich tam po prostu nie było, albo Graal robił swoje. Unikał jednak podejrzanego błota czy mgły na swojej drodze – nie łudził się, że jego nowa zabawka neutralizuje również kwas i trujący gaz.

  Ciszę, przez którą się przedzierał, przerywały czasem odległe odgłosy wydawane przez rdzennych mieszkańców okolic opuszczonej czarnobylskiej Elektrowni. Wycie, porykiwanie i niezidentyfikowane krzyki nie dawały szans na odetchnięcie – Pikov był cały czas napięty jak gitarowa struna. Dodatkowo czuł, że te trzy piknięcia na PDA łatwo mu nie odpuszczą. Pewnie teraz przeszukują okolicę i tropią go tak, jak drapieżniki tropią zaszczute i ranne zwierzę. Najgorsze, że mieli nad nim przewagę technologiczną – na pewno posiadali działające noktowizory, niemożliwe, żeby po nocy spacerowali po okolicy bez tego pożytecznego ustrojstwa. On wybrał ochronę przed anomaliami (miał nadzieję, że przed jak największą ich ilością) kosztem widzenia w ciemności, którego automatycznie się zrzekł, podejmując decyzję o zabraniu ze sobą złocistego artefaktu.

  W pewnym momencie stalker usłyszał huk wystrzału gdzieś z tyłu. Mimo że przez cały czas kołatała mu się w głowie myśl, że w każdej chwili może znaleźć się na celowniku pilnie strzegących tajemnic Zony Monolitowców, to jednak moment ten był w swojej przewidywalności paradoksalnie niespodziewany.

 Szarpnęło jego lewym ramieniem, poczuł coś w stylu mocnego szturchnięcia. Ból jeszcze się nie pojawił, szok opóźnił cały proces transferowania informacji przez jego organizm. Mózg jeszcze nie zdążył się połapać w całym tym bałaganie.

  Pikov miał wrażenie, że wszystko dzieje się w zwolnionym tempie – upadał z wolna w wysoką trawę do wtóru kolejnych wystrzałów. Nie, to jeszcze nie czas, żeby sobie odpuścić. Tanio skóry nie sprzeda.

  Słysząc, jak kule świstają mu nad głową, uznał, że najlepiej będzie pozostać nisko przy ziemi. Dobrze, że zarośla były tu bujne – strzelcy nie byli w stanie dokładnie wymierzyć, nawet wspierając się noktowizorem.

  Jako, że lewa ręka odmawiała mu posłuszeństwa, szybko chwycił strzelbę prawą dłonią, przekręcił się na plecy i nastawił na konfrontację. Strzały ucichły ale stalker wiedział, że wrogowie idą w jego stronę. Zaczął odpełzać w obranym wcześniej kierunku odpychając się nogami.

  Nagle ze strony, w którą się czołgał, usłyszał mrożący krew w żyłach odgłos. Nie dało się określić czy było to warczenie, pomruk czy gulgotanie, w każdym razie był to paskudny i brzmiący jak śmierć w swojej najgorszej postaci gardłowy dźwięk. Dźwięk, przed którym uciekał w panice (choć tej nigdy starał się nie okazywać) podczas jednej z wcześniejszych wypraw. Dźwięk, którego nie dało się zapomnieć.

  Znieruchomiał, po czym z wolna obrócił się w stronę źródła hałasu. Kilka metrów od siebie zauważył wielką Pijawkę.

  Pierwszy raz w życiu widział z bliska żywy egzemplarz tego stwora – wcześniej miał tylko okazję obejrzeć truchło podobnego w laboratorium. Z kolei w Zonie omal nie padł kiedyś ofiarą takiego obrzydliwego monstrum niedaleko Instytutu Agroprom, ale tamtego dnia jedyne co widział to rozmyty kontur migający w świetle księżyca i dwa jaskrawe, ziejące żądzą mordu punkciki oczu.

  Teraz dotarło do niego, że poprzednie uniknięcie śmierci było swoistym zaciągnięciem długu u Ponurego Żniwiarza – długu, który za chwilę zostanie spłacony. Wiedział, że nawet jeśli zdąży strzelić, istnieje tylko promil szansy, że stwór padnie. Pijawka była zbyt szybka, zbyt silna, zbyt wytrzymała i przede wszystkim zbyt zdeterminowana, by mógł położyć ją jeden, nawet dobrze wpasowany postrzał.

  Stalker czekał na ruch stwora, sam starał się nawet nie oddychać. Bestia rodem z koszmarów patrzyła na niego, w ciemności jarzyły się jej pomarańczowe ślepia. Macki znajdujące się przy otworze gębowym falowały i podrygiwały. Oślizły krwiopijca o wzroście dobrze ponad dwóch metrów przyglądał mu się badawczo gulgocząc i prychając.

  Pikov był pewien, że Pijawka bardzo dobrze wyczuwa zapach jego krwi. Dostrzegł w świetle księżyca kilka pokaźnych blizn na masywnym cielsku mutanta. Podobno te stwory mają niesamowitą zdolność regeneracji – ich rany, nawet poważne, bardzo szybko się goją. Paskudny skurwysyn.

  – Na co czekasz, skurwielu? – zapytał cicho Pikov nie do końca pewien czy pytanie adresował bardziej do potwora, czy do siebie samego.

 

 

 Link do części 6: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=6465

10969 zzs

Liczba ocen: 1
62%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: !CptUgluk
Kategoria: fantastyka

Liczba wejść: 63

Dodano: 2021-01-18 16:45:30
Komentarze.
Czyli jednak wykrakałam, choć w sumie nie jest aż tak źle, żeby nie mogło być jeszcze gorzej! Swoją drogą, zaczynam teraz podejrzewać, że w tym całym szczęściu Pikova dużą zasługę ma artefakt, więc całkiem możliwe, że i w kwestii Pijawki okaże się nieoceniony.
Mamy tu już więcej akcji - i dobrze, niech się dzieje! Teraz pora na krwawą jatkę!
Odpowiedz
alfonsyna Zawsze może być gorzej, to na pewno
Kolejny odcinek powinien rzucić nieco więcej światła na pewne sprawy, ale masz dobrego nosa!
Chcecie krwi? Będzie krew!
Odpowiedz
^Ozar 8 m.
z wykopem
Moim zdaniem twój Stalker popełnił ogromny błąd ujawniając taki artefakt. To coś jak magiczny miecz,albo zaklęcie 10 poziomu. Możliwość wygaszenia anomalii i wejścia tam gdzie była , to w Zonie chyba marzenie wszystkich Stalkerów. A on to zgłosił i zaraz mu to zabiorą. Bez sensu dla mnie. Dalej ciekawie a sytuacja gdzie z jednej strony obcy Stalkerzy, a z drugiej olbrzymia pijawka robi wrażenie. jest coraz ciekawiej.
Odpowiedz
Ozar zależy jak by na to spojrzeć. Taki artefakt to istotnie cenna perełka, która niejeden chciałby zostawić dla siebie. Ale z drugiej strony: a). Pikov nie był szemranym typem nie wiadomo skąd, był w Zonie legalnie i wykonywał swoją pracę; b). W położeniu, w jakim się znajdował, z nadszarpnietym zdrowiem miał niewielkie szanse na dotarcie samemu do granicy, a cenny ładunek mógł w jego mniemaniu utwierdzić pracodawcę w myśli, że tym bardziej warto zaryzykować i wysłać drużynę ratunkową; c). Pikov sam nie wiedział, z czym ma do czynienia. Nie miał pojęcia o rzeczywistych możliwościach znaleziska ani o potencjalnych zagrożeniach z nim związanych. Wolał postępować zgodnie z procedurą, a używanie artefaktu zamiast transportu w specjalnym pojemniku wynikało ze świadomości, że bez niego jego szanse w ogóle spadają do zera.
Dzięki za czytnięcie
Odpowiedz
^Ozar 8 m.
No ok. Masz rację, że dawało mu to o wiele większą szansę na ocalenie. Ja jednak zaryzykowałbym i starałbym się nie ujawniać Artefaktu i jakoś dotrzeć do swoich. Czyli jak to mówią dyplomaci właśnie podpisaliśmy protokół rozbieżności hahahahaha. Kurdę a gdzie następny odcinek?
Odpowiedz
Ozar KORZYSTAJ Z FUNKCJI ODPOWIEDZ!
Odpowiedz
Ozar no i fajnie, ile ludzi tyle charakterów i pomysłów poza tym zupełnie inaczej działa się w stresie - sam nie wiem jak bym się zachował!
Odcinek kolejny powinien wpaść jeszcze dziś
Odpowiedz
^Ozar 8 m.
nuncjusz Przepraszam kufa zapominam.
Odpowiedz
^Ozar 8 m.
CptUgluk A to super!
Odpowiedz
*Ritha 7 m.
Nooo, mamy potworka i w końcu jakąś linię dialogową (choć na razie jednostronną). Zaczyna się rozkręcać, git. Przeszło mi przez myśl, że jeśli przez tyle części prowadzisz samego bohatera, bez interakcji z innymi postaciami, to - nie wierzę, że to piszę - to może właściwiej oddająca jego myśli byłaby w tym przypadku narracja pierwszoosobowa. A nie wierzę, że to piszę, ponieważ jestem zagorzałą zwolenniczką trzecioosobowej narracji, poza tym oczywiście w grę nie wchodzi łączenie tych dwóch, ale taka luźna refleksja mnie jedynie naszła... no zobaczymy co się będzie działo dalej i ile będzie pobocznych postaci, niebawem zerknę do kolejnej
Odpowiedz
Ritha strasznie mnie korci, żeby wrzucić dalej, bo -SPOILER START- po prologu, gdy zaczyna się akcja właściwa, przechodzę w pierwszoosobową narrację i trzymam się jej do końca -SPOILER STOP- Ciekaw jestem, czy bym tym kupił Twoje uznanie, czy wręcz przeciwnie
Zapraszam serdecznie w wolnej chwili do kontynuacji
Odpowiedz
*Ritha 7 m.
CptUgluk zaraz, zaraz, czyli po prologu, gdy - tak jak wcześniej wspominałeś - będą interakcje z innymi postaciami, wtedy pierwszoosobową narrację wrzuciłeś? Toż wtedy trzecioosobowa jak znalazł! Teraz, gdy jest sam ze swoimi myślami pierwszoosobowa narracja bardziej. Zdaje mnie się to syćko na odwrót Oj, Ugluku, trza będzie nad Tobą pracować chyba, jak w zamierzchłych czasach nad Marokiem, który narrację o gęstości żwiru uskuteczniał.
Odpowiedz
Ritha 😬😆
Ma sens to, co mówisz. Jednak (i mam nadzieję, że nie wygląda to jak rozpaczliwa obrona zapędzonego w kąt) u mnie było to celowe i zasadne. Ale nie będę tu w komentarzach się rozpisywać, bo za dużo by było jak dobrniesz do końca, rzeknę więcej i może to rzuci trochę światła na moją decyzję o prowadzeniu narracji
Narracja o gęstości żwiru? :O
Odpowiedz
*Ritha 7 m.
CptUgluk okej, sory za wiwisekcję stosowanych środków, po prostu pisanie samo w sobie jest dla mnie procesem fascynującym i lubię je rozczłonkowywać, niczym mechanik, który rozkłada silnik na części pierwsze, próbując zrozumieć mechanizm.
Taa, Marok zanim opisoł ulicę 40 synonimami kolorów i bohatera 80 porównaniami, to zanim doszedł do imienia czytelnik już tonął w tym wszystkim
Wyrobił się jednak i tera ciśnie jak żyleta! Bydzie git
Odpowiedz
Ritha ależ żadne sory, rozkładaj, rozczłonkowywuj, chwal, opieprzaj, po prostu baw się dobrze chętnie posłucham sugestii czy wątpliwości. Po to wrzucam tekst
Hah, w takim razie potwierdzam, że marok odrobił lekcje i teraz robi dobrą robotę
Odpowiedz
*Ritha 7 m.
CptUgluk git!
Odpowiedz

Polub nas na facebooku!

fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.