online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
Powiew Zachodu – Przerwane rendez-vous (cod#5)
<
Powiew Zachodu – Dobre uczynki się zwracają (cod#3)
>

Opis:

Wtorek - groteska, turpizm, horror extreme. Chyba coś w groteskowy deseń wyszło. Mam nadzieję.

U okulisty (cod#4)

  – Dzień dobry, przepraszam, czy pan doktor dziś przyjmuje?

  Drobna starsza pani stała w progu przychodni i mełła w dłoniach wełniany beret. Była jedną z tych, co przepraszają za to, że w ogóle się odzywają.

  – Ale który? Tu pracuje wielu lekarzy – burknęła recepcjonistka o żabim głosie, nie unosząc nawet ropuszej głowy znad krzyżówki. Biedziła się właśnie nad hasłem: „lądowy płaz bezogonowy o chropowatej skórze z licznymi gruczołami śluzowymi i jadowymi”. Siedem liter.

  – Okulista. Przeoczyłam ostatnią wizytę. Przepraszam bardzo.

  Obserwator patrzący z boku mógłby odnieść wrażenie, że kobieta o zwalistej posturze pozieleniała nieco z irytacji. Ktoś w końcu śmiał przerwać jej pracę. Oderwała wyłupiaste oczy od łamigłówki i łypnęła na rozpiskę.

  – Doktor przyjmuje do dwunastej. Nazwisko pani? – zwróciła się do staruszki, nadal nie zaszczycając jej spojrzeniem.

  Gdy procedurom stało się zadość, recepcjonistka sapnęła z zadowoleniem i zanurzyła się z powrotem w krzyżówce. Babinka natomiast ruszyła pod wskazany gabinet.

  – Chwila, moment, pani czeka – zaskrzeczała pracownica. – Płaz bez ogona z gruczołami.

  – Przepraszam?

  – Wie pani co to? W krzyżówce mam.

  Kobieta przebiegła panicznym wzrokiem po ścianach.

  – Nie wiem, makolągwa? Przepraszam…

  – Eee – grubaska machnęła pogardliwie ręką, kręcąc głową z dezaprobatą i potwornie się krzywiąc, po czym ponownie zanurkowała w świecie intelektualnych rozrywek.

  Pacjentka usiadła na ławeczce i czekała. Po kilku minutach z gabinetu wyszedł mężczyzna z opaską na oku i stukając drewnianą nogą, pokuśtykał ku wyjściu.

  – Do widzeniarrrrr! – zawołał zachrypniętym, ale donośnym głosem i opuścił przychodnię.

  – Następny! Proszę wejść! – krzyknął doktor z wnętrza gabinetu.

  Staruszka zapukała delikatnie i zajrzała do środka. Okna były pootwierane, a we wnętrzu panował nieprzyjemny, ostry zapach.

  – Dzień dobry, przepraszam bardzo. Można?

  – Tak, mówiłem przecież.

  Babinka wtoczyła się do środka.

  – O co chodzi?

  – Przepraszam, ale przeoczyłam ostatnią wizytę.

  – Dobrze, przyjrzyjmy się temu. Proszę podejść.

  Lekarz poświecił latarką w oczy pacjentki i zacmokał, kręcąc głową.

  – Nic dziwnego, że pani przeoczyła. Strasznie zapaskudzone te gały.

  – Przepraszam?

  – Mówię, że brudne. Pewnie pani dawno nie czyściła?

  – Wie pan, panie doktorze, mam też problemy z pamięcią. Musiałam zapomnieć, przepraszam.

  Doktor poklepał ją po ramieniu i podszedł do wysokiej szafki.

  – Proszę usiąść na tym fotelu. Zaraz coś na to poradzimy – rzekł, zakładając jednorazowe rękawiczki.

  – Przepraszam, a będzie bolało?

  – Nie mocniej niż życie – odpowiedział, stanął tuż obok kobiety i podał jej naczynie przypominające szpitalny basen. – Proszę to trzymać i pochylić głowę.

  Gdy pacjentka wykonała polecenie, doktor z impetem uderzył ją otwartą dłonią w potylicę. Miał wprawę, więc udało się za pierwszym razem. Oczy staruszki z głośnym brzękiem uderzyły w dno metalowego naczynia.

  – Oj! – krzyknęła babinka. – Przepraszam, nie spodziewałam się.

  – Widzi pani, nie bolało chyba tak bardzo, co?

  Nie czekając na odpowiedź, lekarz chwycił basen i odszedł z nim gdzieś na bok. Obserwowała z dołu, jak odkręca jakąś butelkę i wlewa do półmiska niebieskawy płyn. Nagle jej świat zawirował.

  – To płyn do gałek, może się pani czuć trochę skołowana. Pani oczy w tej chwili udają boje na morzu.

  – Ojej, rzeczywiście. Widzę tylko niebieską wodę i, przepraszam, ale kręci mi się w głowie.

  – Mam nadzieję, że nie ma pani choroby morskiej, jak mój poprzedni pacjent? – zapytał zaniepokojony i ze świstem wciągnął powietrze nosem. – Zapach na wpół przetrawionego rumu potrafi długo wisieć w powietrzu…

  – Rzeczywiście czuć dziwny zapach, przepraszam, że to mówię. Ale nie, nie mam choroby morskiej. Przepraszam, doktorze, czy to jeszcze długo potrwa?

  – Nie, za chwilę kończę.

  Staruszka już po chwili widziała z bliska ręcznik. Potem mogła zobaczyć samą siebie, siedzącą na fotelu. Lekarz kazał jej przechylić głowę do tyłu, a następnie, przy akompaniamencie cichego „flomp”, umieścił czystą gałkę w oczodole. Powtórzył czynność z drugim okiem.

  – Przepraszam, doktorze, dziwnie widzę.

  – Cholera, włożyłem na odwrót, już poprawiam.

  Flomp, flomp.

  – Ojej, jest o niebo lepiej! – wykrzyknęła entuzjastycznie staruszka, po czym się zreflektowała. – Przepraszam, że tak głośno mówię.

  – Nie ma sprawy. Proszę poczekać, wypiszę receptę. Proszę kupić ten specyfik i zakraplać oczy raz dziennie, najlepiej rano. Na dziś to by było wszystko.

  – Dziękuję, panie doktorze. Aż mam ochotę pana ucałować – rzekła i się zarumieniła. – Przepraszam, ale taka jestem szczęśliwa.

  – Proszę iść i cieszyć się wzrokiem. Wu zet er okiem, ha ha. Proszę wybaczyć, to taki żart okulistów. Do widzenia pani.

  Kobieta opuściła gabinet i skierowała się do wyjścia. Przechodząc obok recepcji, rzuciła ciche: „Przepraszam, do widzenia”, ale pracownica, zajęta pożeraniem much w czekoladzie i nadal pocąca się nad krzyżówką, nawet nie spostrzegła staruszki.

  – Spoko. Es pe oko – mruknęła pod nosem babinka, po czym zaśmiała się wesoło. – Chyba zaczęłam łapać żarty okulistów.

  Z radosnym uśmiechem opuściła budynek.

5259 zzs

Liczba ocen: 2
81%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: !CptUgluk
Kategoria: groteska

Liczba wejść: 57

Dodano: 2021-01-19 10:24:39
Komentarze.
Hm nie wiem, może mam spaczone poczucie humoru, ale od momentu wyciągania oczu, śmiałam się do końca
Odpowiedz
SylviaWyka miło mi, ale jednocześnie wychodzi na to, że ja jako autor też jestem spaczony Ale zupełnie mi to nie przeszkadza! Dziękuję za wizytę
Odpowiedz
Aa co do początku, może i groteska bo to taka trochę nasza służba zdrowia
Odpowiedz
SylviaWyka
Odpowiedz
"Była jedną z tych, co przeprasza za to, że w ogóle się odzywa" - "przepraszają za to, że w ogóle się odzywają", bo liczba mnoga;
"uderzył ja otwartą dłonią w potylicę" - ją;
Matko, ta babinka taka urocza, pokorna, non stop przeprasza, aż mi jej szkoda było, choć z drugiej strony wydawało mi się to podejrzane i czekałam, aż z czymś niespodziewanym wyskoczy. (Ja już chyba wszystkich o wszystko podejrzewam. ) Bardzo przyjemny tekst, choć cieszę się, że nie chadzam do okulisty, bo miałabym teraz pewne obawy.
Odpowiedz
alfonsyna dzięki, babole poprawione.
Babinka z niczym nie wyskakiwała, bo i tak zaraz by musiała przepraszać
Dzięki
A z tym okulistą prawdę mówisz. Nigdy nie wiadomo co takiemu strzeli do głowy.
Odpowiedz
*marok 9 m.
z wykopem
sporo groteski, sporo humoru, lekko i przyjemnie. Dobrze jest
Odpowiedz
marok dziękuję panie maroku, robiem co mogiem
Odpowiedz
Jak łatwo poprawić sobie humor żartami okulistów
Odpowiedz
alka666 niby tak, ale to humor bardzo oczywisty. Oczy wu i es te y
Odpowiedz
CptUgluk się rozumi
Odpowiedz
~Angela 9 m.
z dużym wykopem
Co za pomysł, świetne wykonanie, ubawiłam się.
Odpowiedz
Angela Dziękuję, kłaniam w pas
Odpowiedz

Polub nas na facebooku!

fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.