online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
Powiew Zachodu – Skok z powyłamywanymi nogami
<
S.T.A.L.K.E.R. Zdążyć przed Zoną cz. 6
>
Tagi: #stalker #czarnobyl #zona #anomalia #mutant #artefakt

S.T.A.L.K.E.R. Zdążyć przed Zoną cz. 7

 Link do części 6: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=6465

 

 

  Dźwięk dobiegł z okolic niesprawdzonych wcześniej drzwi w dalszym rogu pokoju. Pikov powoli odwrócił głowę i kątem oka dojrzał ludzką sylwetkę. Przez myśl przeszło mu, że to może jakiś zbłąkany stalker szukający schronienia. Zestawił nogę z drabiny, chcąc zejść i obrócić się w stronę niespodziewanego gościa.

  – Pomóóóż braa… – dobiegł do jego uszu ochrypły, przeciągły głos.

  Reszty słów nie dało się zidentyfikować, ponieważ w pokoju rozbrzmiała seria z broni automatycznej. Pikov poczuł, że wystrzelone przez agresora kule zatrzymały się na jego plecach. Upadł na podłogę a strzelba zsunęła mu się z ramienia.

  Zadziałał instynktownie, nie zastanawiał się nad bólem, nie rozpatrywał sytuacji, w tym momencie po prostu podjął jedyną słuszną czynność. Lewa ręka sięgnęła po strzelbę, prawa posłużyła jako podparcie łoża i stabilizacja dla broni. Stalker automatycznie przełączył bezpiecznik i pociągnął za spust.

  Trafiony w korpus agresor upadł na ziemię. Pikov, z trudem łapiąc oddech, zerwał się na nogi i spojrzał na strzelca, który wił się na posadzce, jęcząc i próbując wstać. Zombie. Pikov po raz pierwszy spotkał tę kreaturę na osobiście. Skóra na twarzy nieumarłego była szaro-sina, a jego oczy mętne, o tęczówkach wyblakłych tak, że wyglądały, jakby ich w ogóle nie było.

  Stalker widział, że niedoszły trup w mundurze wojskowego stara się podnieść z podłogi i sięgnąć po karabin, zakończył więc jego zmagania kolejnym celnym strzałem, który zamienił głowę Zombie w miazgę. Przez parę sekund przyglądał się stworowi, który dopiero po rozsmarowaniu mózgu po podłodze znieruchomiał na dobre.

  Nagłe uderzenie adrenaliny i szok trzymały Pikova w stosunkowo pionowej pozycji. Dobrze jednak wiedział, że lekka kamizelka mogła nie zatrzymać pocisków. W najlepszym przypadku miał połamane żebra, choć miarowo kapiąca na posadzkę krew sugerowała, że kule mogły przebić się przez wzmocniony kombinezon.

  Stalker znów usłyszał dźwięki szurania dobiegające z pomieszczenia, z którego przed chwilą wylazł nieumarły nieprzyjaciel oraz stąpnięcie butów ze strony pokoju ze Spalonym Puchem, do którego zdecydował się nie zapuszczać. Wszystko wskazywało na to, że Zombie, które do tej pory pozostawały w bezruchu, pobudziły się w wyniku nagłego hałasu.

  Pikov nie wiedział, ile stworów czai się jeszcze w okolicy, ruszył więc prędko do drabinki. Krzesząc z siebie ostatnie iskierki wyczerpanej już dawno energii, stalker wciągał się szczebel po szczeblu w górę. Jeszcze tylko kilka, jeszcze kilka…

  Obok jego głowy, do wtóru kolejnego huku wzbiła się chmura kurzu, a jego maskę obsypały odłamki pokruszonego tynku. Kule minęły go o centymetry. Zdołały jednak zaskoczyć go na tyle, że mimowolnie chowając głowę między ramiona, upuścił strzelbę – pasek, na którym wisiała, zsunął mu się z barku i broń stuknęła o podłogę. Pikov natychmiast zdał sobie sprawę, że jej już nie odzyska – jak tylko zawaha się i zawróci, to na pewno jeden z truposzy zdejmie go kolejnym strzałem. Zostały tylko dwa szczeble, jedyną słuszną decyzją było dostanie się na górę.

  Wtaczając się na poddasze, Pikov otrzymał jeszcze jeden postrzał w poszkodowaną już wcześniej łydkę. Skrzywił się, jęknął z bólu i wysiłku. Będąc już na stryszku, podczołgał się do komina, zostawiając za sobą smugę krwi i oparł się plecami o ceglaną konstrukcję.

  To tyle, koniec historii – pomyślał. Z tego nie da się już raczej wykaraskać. Graal chroni skutecznie, ale nie przed bronią palną. Nie leczy też ran, przynajmniej na razie żadnych cudów w tym zakresie nie zdziałał.

  Mimo że zaczął godzić się ze swoim marnym losem, Pikov postanowił jeszcze uruchomić palmtopa i dać znać przełożonym o swoim stanie oraz uaktualnić informacje na temat cennego ładunku, jaki taszczył ze sobą przez całą drogę. Wreszcie też sprawdzi gdzie się, do cholery, znajduje i poda im konkretne współrzędne. Oczywiście, jeśli wcześniej nie wykrwawi się na śmierć.

  Stalker wysypał zawartość plecaka na deski, wygrzebał z apteczki bandaże, tabletki przeciwbólowe i leki hemostatyczne. Trzeba się najpierw doprowadzić do porządku.

  Zgarniając na kupkę zakrwawione szmaty, zużyte bandaże i opakowania po medykamentach, Pikov drżącą dłonią sięgnął do PDA. Każdy ruch kosztował go mnóstwo energii. Próba uruchomienia sprzętu nie powiodła się i dopiero po chwili przypomniał sobie, że artefakt zaburza działanie komputerka. Jego aktualna kondycja psychofizyczna mocno rzutowała na umiejętność wnioskowania i myślenia przyczynowo-skutkowego. Dodatkowo rozpraszało go stękanie i szuranie potykających się o wszystko piętro niżej Zombie.

  Pikov schował Graala do wyściełanego ołowiem pojemnika, zamknął wieko i odrzucił puszkę w inną część poddasza licząc na to, że im dalej będzie od niego artefakt, tym w mniejszym stopniu zakłóci działanie palmtopa. Ciężki pojemnik potoczył się za stojące na poddaszu skrzynki i zniknął mu z oczu.

 Stalker uruchomił PDA, które mimo przygasania ekranu i sporadycznego zawieszania dało radę połączyć się z siecią. Lokalizator pokazywał, że – zgodnie z planem – znajdował na zachód od Czerwonego Lasu. Sprawdził współrzędne, po czym zabrał się za pisanie zwięzłego raportu. Czuł się coraz słabiej i nie był pewny, czy zaraz nie odpłynie, więc wsparł się ostatnim Herkulesem.

  Raport zawierał informacje dotyczące stanu zdrowia i miejsca aktualnego przebywania stalkera, ale najobszerniejsza część notatki była poświęcona nowemu artefaktowi i jego odkrytym dotąd przez Pikova możliwościom. Pomimo chęci jak najobszerniejszego opisania obiektu stalker kondensował informacje, stosując liczne skróty – chciał przekazać jak najwięcej danych w jak najkrótszym czasie i jak najmniejszym nakładem sił.

  Gdy pisał ostatnie zdanie, ogłuszający grzmot przetoczył się po okolicy. Jeszcze burzy mu brakowało.

 Stalker wcisnął przycisk odpowiedzialny za wysłanie wiadomości i pozwolił rękom opaść na podłogę. Nie pamiętał czy kiedykolwiek w życiu czuł taką słabość i ból w tylu miejscach na raz. Zwiesił głowę i starał się głęboko oddychać. Wtedy usłyszał kolejny grzmot.

  Z trudem uniósł głowę, rozwarł powieki i przez luki w pokryciu dachowym spojrzał na niebo, którego typowa dla Zony ciężka, szara barwa zaczynała ustępować miejsca czerwieni i purpurze. Kolejny grzmot, wydobywający się jakby z wnętrza ziemi już nie przeminął – cały czas trwał, zamieniając się w jednostajny, donośny huk.

  Emisja. Pikov wiedział, że tu gdzie się znajduje, nie ma najmniejszych szans na przeżycie. Na dół też nie mógł zejść, bo czekała tam na niego zgraja uzbrojonych nieumarłych, którym Zwarcie nie było straszne – prawdopodobnie nawet nie zdawali sobie sprawy z jego istnienia. To koniec, tym razem już naprawdę.

  Pikov zaczynał odczuwać pierwsze sygnały tego piekielnego zjawiska. Zrobiło mu się zimno, doświadczał silnych mdłości, a ból głowy nasilał się w zastraszającym tempie.

  Stalker obojętnym wzrokiem spojrzał na kaburę uwieszoną przy pasie. Zmuszając się do kolejnego, ale już jednego z ostatnich wysiłku wyszarpnął pistolet, który zawsze miał na wyposażeniu jako dodatkową broń krótką. Odbezpieczył go, położył sobie na kolanach i zdrową ręką ściągnął z twarzy maskę.

 Blada twarz zroszona kropelkami potu, ogromne sińce pod oczami i krew, która zaczęła sączyć mu się z nosa i uszu, na pewno nie były widokiem, który chciałby teraz oglądać w lustrze. Nie miało to już jednak żadnego znaczenia. Z obliczem nieruchomym niczym kamień spojrzał na niebo, które teraz nabierało koloru głębokiej czerwieni. Ujął pistolet drżącą dłonią i przyłożył go do pękającej od bólu skroni.

  – Wygrałaś – wyszeptał sucho, po czym pociągnął za spust.

  Ciało stalkera osunęło się na ziemię. Emisja rozszalała się na dobre.

 

 

 Link do części 8: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=6923

7806 zzs

Liczba ocen: 2
68%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: !CptUgluk
Kategoria: fantastyka

Liczba wejść: 93

Dodano: 2021-01-23 17:38:31
Komentarze.
"Pikov po raz pierwszy spotkał tę kreaturę na osobiście" - to "na" tam raczej zbędne;
"w tylu miejscach na raz" - tu bym chyba dała "naraz";
No, zombiaczki! Ritha będzie zadowolona! Mnie się te zombie trochę głupio skojarzyły z głupim filmem "Zombie SS". Ale, ale - bardzo fajny kawałek, czuć już tę ostateczną beznadzieję, całe szczęście nagle kopnęło Pikova w tyłek i sobie poszło. Mocna końcówka, już teraz widzę przed oczami, co może wydarzyć się dalej, szczególnie jeśli chodzi o artefakt - dobra robota zatem.
Odpowiedz
alfonsyna Faktycznie, "na" przegapione, zostało po poprzedniej wersji zdania
Zombie w Zonie to niestety żaden autorski pomysł - wykorzystałem to, co uniwersum już miało do zaoferowania. Choć oczywiście nie tylko – wrzuciłem kilka nowości (m.in. Graala właśnie)
Dalej zmieniam narrację na pierwszoosobową i wchodzi właściwy główny bohater i, szczerze mówiąc, z dalszej części jestem zadowolony dużo bardziej niż z tego (może nieco przydługiego) prologu. No i mam nadzieję, że końcówka zrekompensowała Ci trochę te parę początkowych dłużyzn. Dzięki, że przeczytałaś i zaopiniowałaś, bardzo miło było Cię gościć
Odpowiedz
CptUgluk nie ma sprawy, cała przyjemność po mojej stronie.
Odpowiedz
^Ozar 8 m.
z wykopem
Na początek jedna uwaga która trochę boli. Za często używasz nazwiska Pikov. Może jakieś inne określenia bohatera.Końcówka z lekka mnie osłabiła, bo jakoś przyzwyczaiłem się do Stalkera. Jednak coś mi mówi, że ów artefakt chroni także przed emisją. Tak myślę. Kolejny ciekawy odcinek.
Zapraszam cie do wysłuchania mojej wypowiedzi o polityce. jestem ciekawy co o tym myślisz?
Odpowiedz
^Ozar 8 m.
Cosik mi się wydaje, że ów artefakt chroni właściciela również przed emisją, to by było całkiem sensowne. No może nie całkiem, ale pozwala przeżyć temu kto go ma.
Odpowiedz
Ozar Przyznam rację z tym bohaterem, często mam problem z nazywaniem prowadzonej postaci, bo kończą mi się określenia i potem leci takie zapętlenie. Staram się teraz jednak z tym walczyć, mam nadzieję, że przy kolejnych tekstach będzie to widoczne
Najciekawsze, że cały ten tekst to prolog do dalszej, właściwej części. Ale cieszę się, że końcówka Cię osłabiła - to oznacza, że historia w jakiś tam sposób wciągnęła
Nie przepadam za tematami politycznymi, ale czemu nie, jak zapraszasz, to zajrzę w wolnej chwili i posłucham. Przez kilka ostatnich dni bardzo mało tu zaglądałem, trzeba nadrobić zaległości, coś poczytać, popatrzać.
Wraz z Pikovem dziękujemy za wizytę
Odpowiedz
^Ozar 8 m.
CptUgluk Co do nazewnictwa to nie martw się taki problem ma każdy piszący. Może dodaj imię a do tego jakąś ksywę będziesz miał większe pole manewru.
Odpowiedz
Ozar może i tak, będę z tym walczyć!
Odpowiedz
^Ozar 8 m.
CptUgluk A gdzie dalszy ciąg? Bo kurde wciągnąłem się lekko!

Odpowiedz
Ozar miło mi, żeś się wciągnął To jest prolog, taka wersja demonstracyjna - dalszej części zdecydowałem się na razie nie wrzucać. Choć osobiście uważam, że dalej jest lepiej, a i bohater jest fajniejszy
Jak wydawnictwo stwierdzi, że ma mnie gdzieś, to może dorzucę całość, zobaczymy. Dam im jeszcze czas.
Odpowiedz
^Ozar 8 m.
CptUgluk To może daj mi na Ozar25@wp.pl poczytam z chęcią i może coś pomogę?
Odpowiedz
Ozar tekst jest ukończony, więc pomóc nie za bardzo jest już w czym (oczywiście oprócz wyłapywania powtórzeń, interpunkcji i pomniejszych baboli, których, patrząc po komentarzach alfonsyny, sporo się uchowało :P). Ale dzięki za chęci!
Całość jest dość obszerna, może podesłałbym Ci jakiś kolejny rozdzialik i byś ewentualnie rzekł, czy zachęca do dalszej lektury
Odpowiedz
^Ozar 8 m.
Hej adres to markiz25@op.pl nie Ozar
Odpowiedz
CptUgluk, bardzo kusi mnie, żeby w końcu zabrać się za Twoje dzieło (od początku), ale nie wiem, czy nie powinienem - mimo wszystko - zacząć od "Pikniku..." Strugackich. Jeszcze się z tym tytułem nie zmierzyłem, bo lista książek do przeczytania wciąż bezlitośnie się wydłuża i sam już nie wiem, po co sięgać w pierwszej kolejności. Czy Twojego S.T.A.L.K.E.R.A. mogę przeczytać w oderwaniu od Strugackich? Czy "Piknik..." nie jest swego rodzaju wprowadzeniem do uniwersum, tak jak ma to miejsce w przypadku np. "Metro 2033"?
Odpowiedz
Zdzislav szanowny Zdzichu! "Piknik" jest jak najbardziej warty uwagi, nie jest jednak konieczny do zrozumienia tego, co się dzieje w "Stalkerze". Strugaccy przyczynili się do powstania tego pięknego uniwersum, ich powieść stanowiła dla późniejszych twórców inspirację, ale to tyle. Rozumiem Cię, bo też lubię zaczynać od początku, ale tu bądź spokojny miło mi będzie Cię gościć w moim radioaktywnym świecie. A "Piknik" nadrobisz sobie kiedyś, przy okazji. Będziesz mógł mi wtedy powiedzieć, jak daleko moja powieść plasuje się za klasykiem ;D
A co do listy książek do nadrobienia to już Ci kiedyś mówiłem - lepiej się nie licytujmy
Odpowiedz
CptUgluk, Ha! Skoro tak, to zaczynam tę przygodę. Strugaccy mi wybaczą
Odpowiedz
*Ritha 7 m.
z wykopem
No! Nareście!
Jest akcja, jest strzelanina i rany postrzałowe, są nawet zombie (!) i strzępy dialogu, do tego coś dziwnego się dzieje z pogodą, ale najlepsza, absolutnie najlepsza jest końcówka. Dobrze ucięte, zostawiające czytelnika z rozbudzona ciekawością. Bardzo dobra część!
Odpowiedz
Ritha uf, uratowany na sam koniec
Prolog jak na prolog wyszedł trochę za bardzo przeciągnięty, ale chciałem, żeby czytelnik kibicował Pikovowi i uwierzył, że to on jest główną postacią. Jego śmierć miała trochu zaskoczyć, a taki efekt trzeba było odpowiednio zbudować. Przynajmniej tak do tego podszedłem.
Dzięki za dobrnięcie do końca, miło było gościć
Odpowiedz
*Ritha 7 m.
CptUgluk "ale chciałem, żeby czytelnik kibicował Pikovowi i uwierzył, że to on jest główną postacią" - to powinieneś załatwić w trzech akapitach, man
Popracujemy nad Tobą!
Ale jak to do końca, nie bydzie wincy? Może on powróci jako zombiaczek na przykład?
Odpowiedz
Ritha Trzy akapity, ha! Wchodzę, pracujcie (zara się okaże, że moje 450 tyś. znaków można by było zredukować do 200 tyś... :O).
Wincy jest, oczywiście. Ale nie wiem, czy wstawiać. Pomyśli się.
Odpowiedz
*Ritha 7 m.
CptUgluk 450 tys. zzs? Jezu, tego akurat zazdroszczę... Mi tak łatwo nie idzie produkcja znaków :/
Odpowiedz
Ritha a moze by tak, he he, pani kochana, więcej, he he, opisików 😆
Odpowiedz
*Ritha 7 m.
CptUgluk hahaha, niet!
Odpowiedz

Polub nas na facebooku!

fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.