online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 10 min.
jasno
DRABBLE NR 7 konkurs "NIENASYCENIE"
>
Praca Wyróżniona

Był sobie Józef K.

 Nagle krzyk. I opieszała myśl: „uciekaj”. Budzi się zwierzęcy instynkt w zwierzęcym ciele. Kiedyś byłeś kimś wartym szacunku, teraz stajesz się tylko workiem treningowym. „Czemu tak głośno? Dajcie mi spokój, zostawcie mnie” – chciałbyś wykrzyczeć, ale usta nie chcą się otworzyć. Umęczony mózg maluje kolorowe plamy pod powiekami. Nie masz siły ich unieść. Jeszcze nie rozumiesz, co się dzieje, chciałbyś dalej śnić, ale właśnie zaczyna się jazda.

 Jest głośno, tak bardzo głośno, nie do wytrzymania. Reszta jest milczeniem. Szarpanie, bezustanne policzkowanie, pełne nienawiści szyderstwa leją się jak strumienie zimnej wody. „Nie chcę. Nie chcę! Nieee”!

 Nie krzycz. Sprawa przesądzona. Kurtyna już opadła, lecz SHOW must go to the end. Bo Ktoś Ważny miał kiepski dzień, a Józef K. był akurat pod ręką. Widocznie miał swoje za uszami, ten K.

  

 Koniec zabawy w chowanego. Już nikt cię nie uratuje, niebieski Jezus na do widzenia puszcza do ciebie oko i grozi palcem. Wyciągają cię, wywlekają i ciskają na podłogę jak brudną szmatę. Oddycha czy nie oddycha? Dycha, ścierwo, jeszcze dycha. Więc maska na twarz, kaftan i jazda pod pręgierz. Teraz się zabawimy. Wlewają ci w bebech hektolitry wody, rzygasz, napełniają cię znów po brzegi, a ty haftujesz aż do bólu migdałków, pierdolona ubecja.

 Chcą ci wywlec mózg przez nos, przez gardło. Związują cię jak wściekłego kundla. Przerwa i zmiana taktyki. Oprawcy stają się mili, przekonują, obiecują, tacy cacy. I łamią cię, omamiają manną dobroci, której w życiu nie miałeś przecież za wiele. Historie z dzieciństwa potrafią nieźle popieprzyć życie. I zaufałeś im. Zgadzasz się na wszystko. Bo jak każda istota żywa chciałeś być dobrze traktowany.

  

 I już cię wiozą, życzliwi jak sam diabeł, nawet kajdany zdjęte, pozory wolności.

 Wiozą cię daleko, przez ciemność, coś tu nie gra, w okropnie splątanych zwojach zapalają się czerwone lampki. Zaraz wywleką cię z kibitki i każą kopać własny grób. „Nie, o nie. Ja już nie chcę, przysięgam, już więcej nie będę, żałuję za grzechy”, i w ogóle sranie w banie.

 A oni się śmieją, śmieją z ciebie, bo jesteś teraz tak śmieszny, taka zagubiony, taki psi. Pytasz: „Czemu bez wyroku? Kto dał wam prawo? Przecież nic nie zrobiłem, jestem niewinny!”

 MY JESTEŚMY PRAWEM – śmieją się i urągają – odebraliśmy ci godność. Teraz możemy z tobą zrobić, co chcemy. Nikt nam nie zabroni i nikt o ciebie nie zawalczy. Odpalimy ci w ryju petardę albo będziemy dręczyć do końca twoich dni – bo nikt nam nie zabroni, nie podskoczy nam nikt! A ty nie masz nikogo. Nawet siebie, psino. Nie masz nawet siebie.

  

 Wyciągają nóż i dźgają cię kilka razy, tak dla zabawy. Płytkie nacięcia krwawią jak diabli. Rozmazują ci tę krew po twarzy i mówią, żeś teraz squaw, warczą i szczekają, przedrzeźniają cię. Dla zabawy. POKAŻEMY CI, GDZIE TWOJE MIEJSCE.

 Nie masz siły stać, więc leżysz, a oni oddają na ciebie mocz. Szydzą, paląc papierosy. Kiepują na twoich udach. Potem gwałcą. Dla zabawy. Wszystko dla zabawy. I z poczucia władzy. Krwawisz z odbytu, broczysz z dziur w ciele, zaschnięta na twarzy krew cuchnie jak gówno.

 Wrzucają cię do bagażnika: kundel pojedzie w budzie, nie będzie nam brudzić siedzeń gównem, krwią, spermą i rzygami.

  

 Potem zabawa zaczyna się od nowa, zmieniają się tylko twarze oprawców. Ale wszyscy mają tak samo ziejące otchłanią piekieł oczy. Jest tu dużo zwierząt takich jak ty. Już, już zaczynasz czuć się swojsko, ale klatki są otwarte, kundle wcale nie są przyjaźnie nastawione do nowicjusza. Rzucają się na ciebie, gryzą, plują, rzygają na ciebie, obrzucają odchodami.

 Kolejne upokorzenia, gwałty, aż zaczynasz żałować naprawdę. Po co ci to było? Po kiego chuja chciałeś czegokolwiek od życia i śmierci?

  

 W skołatanym psim umyśle starasz się uknuć jakiś plan, jakikolwiek, bo przecież nie masz tak naprawdę żadnych celów. Cele są poza twoim zasięgiem. Nie masz do nich prawa. Zaczynasz więc wyć jak inne psy, rzygać na innych, gwałcić, mazać gównem po ścianach. Ale to zła taktyka, chujowy plan.

 Uwaga, KOD CZERWONY!

 Zamykają cię w klatce bez światła. „Mam klaustrofobię, wypuście mnie, ayyyyyyy!!!”

 No i dobrze – mówią – no i elegancko. Załatwimy cię na cacy, psino.

 Wyjesz dzień i noc, choć nie wiesz, czy dzień, czy noc, bo ciemno, bo jesteś kundel, to wyjesz, nie ma tu żadnej filozofii, tylko fizjologia. Srasz i szczysz pod siebie, tarzasz się we własnych odchodach.

  

 Kiedy wreszcie cię wypuszczają, jesteś potulny. Udajesz cudowną przemianę. Cieszą się. Udało się oswoić kundla, dobry piesek, chodź, dostaniesz kostkę i kopa w brzuch. Zwijasz się z bólu, ale zęby zagryzione. Ani piśniesz. Kopią tak długo, aż się zmęczą, a ty tracisz wreszcie przytomność.

  

 I już tylko ujadanie w ciemnej jasności. Nic więcej.

4772 zzs

Liczba ocen: 7
99%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Halmar
Kategoria: inne

Liczba wejść: 122

Opis:

Dodano: 2021-02-13 06:42:52
Komentarze.
z dużym wykopem
Gorzki i mocny tekst
Odpowiedz
~sensol 5 m.
z dużym wykopem
o rany! Ty to potrafisz człekowi dołożyć. Proces Kafki w wersji hard. chociaż nie. Józef K. nie przeżył. może to i lepiej dla niego.to raczej 1984 Orwella w pigułce. a wystarczyłoby tak niewiele. imperatyw kategoryczny Kanta. i nie czyń bliźniemu co tobie niemiłe. nic więcej. wszystkie religie i filozofie na śmietnik. tylko to i styka.
Odpowiedz
z dużym wykopem
Jakkolwiek to zabrzmi, ale naprawdę mi się podobało.
Chciałabym, by mój komentarz zabrzmiał merytorycznie, ale zapewne sama wiesz, że nie ma się do czego przyczepić - nawet na siłę
Skojarzyło mi się z opisywaniem przez Sołżenicyna mechanizmów "łamania" człowieka, taka bezkompromisowość i dosłowność wyrazu jest jednak potrzebna
Odpowiedz
~Jared 5 m.
Dżozef Ka to użyczony bohater z "Procesu" Franza Kafki? Bo w sumie wymowa jest bardzo Kafkowa, styl niekoniecznie. No i Józef K. to typowy everyman, figura każdego, więc może mieć Twoje opko bardziej uniwersalne przesłanie, niźli perypetie pojedynczego bohatera. I tak w sumie je sobie odczytałem. Na argument za tą interpretacją przemawia też narracja drugoosobowa :P
Odpowiedz
~Halmar 5 m.
Dziękuję serdecznie za wszystkie komentarze.

Każdy z nas zna uczucie, że jest kimś wyjątkowym. Że jest piękny, młody, atrakcyjny, mądry, dowcipny, uzdolniony (niepotrzebne skreślić).
Ale tak naprawdę każdy z nas jest tyle samo wart. I każdego z nas można bez trudu zniszczyć, sprowadzić do parteru - jak Józefa J.
Odpowiedz
~Halmar 5 m.
*Józefa K.
Odpowiedz
z dużym wykopem
Potrafisz bardzo namacalnie opisać ból, cierpienie i ludzką zgniliznę. Tak namacalnie, że aż odrażająco. Czytelnik chciałby wręcz odwrócić głowę, żeby nie patrzeć na malowane przez Ciebie obrazy. Potrafisz to. A ja chcę się tego nauczyć.
Odpowiedz
~Halmar 5 m.
Zdzislav dziękuję serdecznie!
Odpowiedz
z dużym wykopem
Skazany na wstępie... mocny tekst...niby trochę podobieństw do Kafki a bardziej mi do „narracji” Dostojewskiego...lub Buhakowa( w sensie rosyjskiej literatury) ostatnio czytałem po raz drugi lub trzeci „Psie serce” Bulhakowa i czytając Twój tekst tak mi się skojarzyło
Odpowiedz
~Halmar 5 m.
jacek79 dziękuję serdecznie!
Odpowiedz
z dużym wykopem
O raju, mocno. Złość, ból i poczucie bezsilności mieszają się w jednym gorzkim koktajlu, który ciężko wypić. Ale się pije, bo dobrze napisane. Kopsy
Odpowiedz
Gratulacje!!!
Odpowiedz
z dużym wykopem
Twoje teksty są mocne, powalają. Ten również zasługuje na pokłon.
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.