online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 10 min.
jasno
Bliscy ludzie cz. 12
<
Bliscy ludzie cz. 11
>
Praca Wyróżniona

Siedem żyć

 Mieliśmy po siedem żyć i wysublimowane pojmowanie szczęścia. Zdzierane do bólu gardła o krok nad „stamtąd się nie wraca” i kilka pierdolonych demonów w stanie wiecznie wegatatywnym. Porozkładane, cudze grzechy zamieszkały w każdej naszej komórce i rosły, pęczniały jak szlam. Śmiech ojca. Przecież czwarta nad ranem to nic złego. Śpij, tato, śpij.

 Śmiech matki. Nie, to tylko charkot obijanej, gładkiej twarzy i kilka kropel krwi. Ciepłe szczęście spływające po ścianie miało nibynóżki. Pogodynka z plastikowego pudła życzyła spokojnego wieczoru.

 Suka.

 

 

 Mieliśmy po siedem żyć i pecha do relacji. Koty przecież są nieufne, mówiłeś, a ja wypalałam kolejną linię życia na twoim ciele. Tak bardzo chciałam już skreślać.

 Patrzyłeś gdzieś w dal. Nigdy w oczy. Nawet kiedy mówiłam raz po raz: hej, to ja; twoja mała, elastyczna próżnia.

 Wypchaj mnie czymkolwiek. Brudem, kłamstwem, gównem, szczęściem. Mogę być kim chcesz. Ukształtuj. Brzydki robak w brzydkim mieście mgieł, brzydki robak w pięknym mieście mgieł. Brzydki...

 Jestem nic. Nie umiem już się dźwignąć. Pociągnij za jakiś sznurek.

 

 

 I dalej. Przyklejone, sarnie oczy patrzyły na fakturę księżyca. Tylko nie wyj, głupia lalko, wołałeś przy akompaniamencie tłustego, napasionego rogala, a ja przecież już dawno przestałam wierzyć w zbawczą moc łez. Suche oczodoły. Suche oczodołki. Puste jamy, pamiętające zlepione w wieczne amen ręce. Modlitwa ci pomoże, modlitwa ci nie pomoże. Hej! Nie ma Boga. Są tylko krzyże przy drogach.

 Światełko w tunelu to głupia gra. Nie idź tam.

 

 Mieliśmy po siedem żyć i jabłka robaczywki zamiast wspomnień. Brak perspektyw i kartkę z napisem nerwica lękowa. Sami dołożyliśmy metkę socjopatów, dziwolągów. Później doklejono nam jeszcze kilka ładnie brzmiących nazw (w ustach bardzo ładnych panów). Cytowałeś mi rymowane wiersze o miłości, a potem śmialiśmy się, przytuleni do zimnej ściany na pizdowatym dworcu. Jakiś dzieciak przywarł do nas jak chropowata narośl i całą noc skomlał za matką.

 Nie umieliśmy współczuć.

 

 Mieliśmy siedem żyć i udawaną miłość. Zabawę w niepełny domek, gdzie tylko ty, ja i trzydzieści cztery wschody słońca widziane z dachu szpitala dla TAKICH chorych na umysł, TAKICH, no wiesz, czubków, co boją się odsłonić firankę, żeby nie spotkać dawnych siebie, bo roztrzaskaliby sobie łby między jednym pasem zieleni, a drugim.

 

 

 Mieliśmy siedem żyć i bawiliśmy się w umiaranie. Przeciąganie liny nad płonącym ogniskiem z pozostałych sześciu,

 pięciu

 czterech

 a teraz

 raz

 dwa

 trzy

 

 Mieliśmy siedem żyć. Zagraliśmy w ostatnie.

 Bardzo ładny pan (w białym stroju) wykonał hafcik splotem krzyżykowym na naszych zapadniętych klatkach. Rozbabrano nam serca.

 Ciepłe szczęście spływało po śmierdzącej lizolem posadzce. Wentylator buczał o wiele za głośno, rozsadzało mądre, białe mózgi. Ciszej.

 Cicho.

 

2824 zzs

Liczba ocen: 9
99%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~jotka
Kategoria: inne

Liczba wejść: 102

Opis:

Miniaturka. Mała odskocznia od serii.

Dodano: 2021-02-27 21:58:44
Komentarze.
z dużym wykopem
Ojoj, powiem Ci, że mocno to nastrzyknięte metaforami i jakąś taką poetycką tajemniczością. Dla mnie dość trudny tekst, jeśli chodzi o rozumienie. Ale napisany świetnie. Bardzo umiejętnie poskładane słowa, zdania, znaczenia. Czuć w nim emocje.
Odpowiedz
~jotka 2 m.
CptUgluk
No popłynęłam trochę 😅 Czasem lubię napisać coś w takim eee właśnie dziwnym stylu.
Dzięki za odwiedziny 🙌
Odpowiedz
*Ritha 2 m.
"Mieliśmy po siedem żyć i wysublimowane pojmowanie szczęścia. Zdzierane do bólu gardła o krok nad „stamtąd się nie wraca” i kilka pierdolonych demonów w stanie wiecznie wegatatywnym" - nie mam pytań, Wow! znowu w miniaturkowej formie!

"Patrzyłeś gdzieś w dal. Nigdy w oczy. Nawet kiedy mówiłam raz po raz: hej, to ja; twoja mała, elastycznia próżnia.
Wypchaj mnie czymkolwiek. Brudem, kłamstwem, gównem, szczęściem. Mogę być kim chcesz. Ukształtuj. Brzydki robak w brzydkim mieście mgieł, brzydki robak w pięknym mieście mgieł. Brzydki..." - Jezu, 100/10

"Puste jamy, pamiętające zlepione w wieczne amen ręce. Modlitwa ci pomoże, modlitwa ci nie pomoże. Hej! Nie ma Boga. Są tylko krzyże przy drogach.
Światełko w tunelu to głupia gra. Nie idź tam" - i to

"Mieliśmy po siedem żyć i jabłka robaczywki zamiast wspomnień. Brak perspektyw i kartkę z napisem nerwica lękowa" - i to

zw, Jezu
Odpowiedz
*Ritha 2 m.
z dużym wykopem
"Cytowałeś mi rymowane wiersze o miłości, a potem śmialiśmy się, przytuleni do zimnej ściany na pizdowatym dworcu. Jakiś dzieciak przywarł do nas jak chropowata narośl i całą noc skomlał za niewiadomo czym.
Nie umieliśmy współczuć" - i to!!

"Mieliśmy siedem żyć i udawaną miłość. Zabawę w niepełny domek, gdzie tylko ty, ja i trzydzieści cztery wschody słońca widziane z dachu szpitala dla TAKICH chorych na umysł, TAKICH, no wiesz, czubków, co boją się odsłonić firankę, żeby nie spotkać dawnych siebie, bo roztrzaskaliby sobie łby między jednym pasem zieleni, a drugim" - i to! (Jezu, chyba wszystko przekopiowałam)

Później zabieg z rozwarstwieniem zdania i powtórzenia i wszystko. Ja pierdolę, to najlepsze, co przeczytałam w tym tygodniu, a czytałam sporo. Jebany majstersztyk, jestem urzeczona. Bardzo we mnie trafiło. Takich tekstów szukam.
Odpowiedz
~jotka 2 m.
Ritha
Ło ile podobajek 😁
Od tygodnia, dwóch, wisiało w komórkowym notatniku zdanie: "Brzydkie miasto mgieł" i nie wiedziałam w sumie co z tym i do czego, ale jakoś się udało zbudować na tej kanwie miniaturkę. Wkurzenie pomaga w takich tekstach 😆
Dziękuję 😘
Odpowiedz
*Ritha 2 m.
jotka oj tak, pomaga. Wyszło PRZEKAPITALNIE! Brawo!
Odpowiedz
z dużym wykopem
O żeż ja pierdolę. Co tu się odjolszczyło, ja się pytam?
Matko świnto, z reguły wysoko masz sufit, ale tutaj to absolutny top. Kiedy i jak dotarłaś do takiego miejsca?
Prze-oporowo-kapitalny tekst. Masakracja.

Patrzyłeś gdzieś w dal. Nigdy w oczy. Nawet kiedy mówiłam raz po raz: hej, to ja; twoja mała, elastycznia próżnia." - elastyczna
"
Odpowiedz
~jotka 2 m.
Canulas
Cóż. Efekt wczorajszej pełni i małego wkurzenia zaowocował tym, czym zaowocował 😁 No i dawno kleiłam jakieś takie metaforyczne teksty. Był głód.

Nawiasem mówiąc masz w tym trochę inspiracji, bo ten wspomnieniowy "wiersz" o czasach minionych, czytany niedawno jakoś mnie znów urzekł. Ten patyki coś tam :x Nawet sprawdzałam wczoraj, czy to "mieliśmy siedem żyć" nie skopiowałam czasem od Ciebie, ale nie
Dzięki za wizytę. Lubię Twoje komemtarze. Dają kopa do czegokolwiek
Odpowiedz
z dużym wykopem
Zajebiste. O takę jotkę nic nie robiłem
Odpowiedz
~jotka 2 m.
jagodolas
Miło 😁 W takim razie (nie) walcz dalej.
Odpowiedz
z dużym wykopem
No, wbija w fotel! Pięknie napisane!
I ten splot krzyżykowy i rozbabrane serca - poezja!
Odpowiedz
~jotka 2 m.
alka666
Dziękuję.
Odpowiedz
z dużym wykopem
świetny tekst
Odpowiedz
~jotka 2 m.
Adelajda
Ominęłam Cię, dzięki Adelajdo
Odpowiedz
z dużym wykopem
Gratulacje!!! masz pomysły i nie boisz sie ich użyć
Odpowiedz
~jotka 2 m.
jacek79
Do odważnych... Dziękuję.
Odpowiedz
z dużym wykopem
Zdolna z Ciebie bestia, jestem pełna podziwu i zazdrości
Odpowiedz
~jotka 2 m.
Hiraeth
Czasem coś się uda, dziękuję!
Odpowiedz
~Heparyna 17 d.
z dużym wykopem

,,Śmiech ojca. Przecież czwarta nad ranem to nic złego. Śpij, tato, śpij.

Śmiech matki. Nie, to tylko charkot obijanej, gładkiej twarzy i kilka kropel krwi. Ciepłe szczęście spływające po ścianie miało nibynóżki. Pogodynka z plastikowego pudła życzyła spokojnego wieczoru.

Suka." - toto,tooo. Jak Ty umiesz budować nastrój, tworzyć takie małe konstrukcje, które bardzo silnie działają emocjonalnie (przynajmniej na mnie). A jednocześnie ten fragmencik jest tak filmowy, że niemal można to zobaczyć.


,,Cytowałeś mi rymowane wiersze o miłości, a potem śmialiśmy się, przytuleni do zimnej ściany na pizdowatym dworcu. Jakiś dzieciak przywarł do nas jak chropowata narośl i całą noc skomlał za matką.

Nie umieliśmy współczuć." - to też mocne, mocarne.

,,TAKICH, no wiesz, czubków, co boją się odsłonić firankę, żeby nie spotkać dawnych siebie, bo roztrzaskaliby sobie łby między jednym pasem zieleni, a drugim." - i to.

Jestem bez pamięci zakochana w tym tekście. Nie ma w nim nic zbędnego. Zawiera mocny ładunek emocjonalny, dotyka. Jest taki brudno-poetycki. Przypomniał mi, dlaczego tak kocham miniatury.
Jej, serio: jest idealny.

Wkradła się literówka:
wegatatywnym - wegetatywnym
Odpowiedz
~jotka 16 d.
Heparyna
Dzięki Ci, Pani
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.