online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
Zło konieczne (drabble konkursowe nr 3)
<
Dick Roach i tajemnica Poliszy Nela cz. 1 - Inwazja bizarro
>

Opis:

Opowiadanie na konkurs "Inwazja Bizarro", cz. 2

Tagi: #bizarro #detektyw #robale

Dick Roach i tajemnica Poliszy Nela cz. 2 - Inwazja bizarro

 Link do części 1: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=6734

 

 

  Rozejrzał się i spojrzał na ścianę żołądka. Podszedł do powieszonej tam sporej mapy. Odnalazł napis „jesteś tu”, następnie zidentyfikował wyrostek robaczkowy i zapamiętał trasę. Przygładził czułki, podwinął rękawy i ruszył w kierunku prowadzących na dolne piętra schodów.

  Starał się zachowywać możliwie jak najciszej. Spodziewał się, że Polisza nie zostawiłby skarbu samemu sobie. Na pewno miał tu strażników, którzy strzegli drogi do ślepej kiszki. Wyciągnął gumowe nunchaku, które dostał na ceremonii zaprzysiężenia na detektywa i ostrożnie pokonywał kolejne kondygnacje. Tabliczki na ścianach, podobnie jak coraz większa ilość szczurów, informowały, że zbliżał się do celu. Przemierzając cuchnące korytarze, analizował w myślach zachowanie Poliszy. Uznał, że wybór miejsca na przechowanie kosztowności był sprytnym posunięciem – niewielu ludzi zapuszczałoby się z własnej woli do ślepej kiszki.

  Z rozważań wyrwał Dicka dźwięk mokrego plaśnięcia, dobiegający gdzieś z tyłu. Odwrócił się i znieruchomiał, nasłuchując. Wtedy się zaczęło.

  Pierwszy przeciwnik wypadł na niego z ciemnej uliczki po prawej, jednak Roach nie dał się zaskoczyć. Machnął gumową bronią i trafił agresora w głowę. Kolejni dwaj natarli na niego z przeciwnych stron, okładając pięściami, a po chwili dołączył do nich następny. Detektyw kiedyś boksował, potrafił się bić. Jednak starcie z kilkoma napastnikami nigdy nie kończyło się tak jak w filmach. Dick zebrał parę bolesnych ciosów i widząc, że jego szanse maleją z chwili na chwilę, rozkręcił w dłoni nunchaku. Broń wirowała jak śmigło helikoptera, przetrącając ręce nacierającym przeciwnikom. Tę chwilę uspokojenia akcji mężczyzna wykorzystał na dokładne zaplanowanie kolejnych ciosów.

  Seria celnych uderzeń gumowego nunchaku sprawiła, że drugi napastnik dołączył do leżącego na ziemi kolegi. Po chwili padł kolejny, jęcząc i tracąc świadomość. Ostatni z bandytów zachował chyba resztki rozumu, bo odwrócił się i czmychnął w ciemność. Zanim zupełnie zniknął w uliczce, krzyknął jeszcze przez ramię:

  – Dorwiemy cię, Cock!

  – Jestem Dick, szujo! – zawołał mężczyzna. – Detektyw Dick Roach, zapamiętaj to sobie!

  Zdyszany i obolały Roach spojrzał na leżących agresorów. Zidentyfikował ich już w chwili ataku, choć dopiero teraz zwerbalizował myśl błąkającą się w głowie. Gang Kosmków Jelitowych. „Szumowiny zawsze wyglądają tak samo”, pomyślał, skrzywił się z pogardą i splunął na mokre, miękkie podłoże.

  Ruszył w dalszą drogę, ale nim uszedł dziesięć kroków, poczuł ukłucie na plecach. Zanim zdążył się obejrzeć i odkryć jego przyczynę, zrobiło mu się słabo i upadł. Obraz przed oczami zafalował, a potem ktoś zgasił światło. Dick stracił przytomność.

  Gdy się ocknął, dobrą chwilę zajęło mu dojście do siebie. W uszach nieprzyjemnie szumiało, a wzrok zasnuwała mgła, przez którą widział tylko zarysy kilku postaci, których w aktualnym stanie nie potrafił zidentyfikować.

  Coś jeszcze mu nie pasowało. Było jakoś… niewygodnie.

  Potrząsnął kilka razy głową, starając się przyspieszyć tym powrót do rzeczywistości. Dotarło do niego, że był przypięty do ściany lub innej pionowej powierzchni. Czuł skórzane pasy wrzynające się w skórę. Ktoś musiał go uwięzić! Tylko, kto i dlaczego…

  – No już, już, budzimy się, Dicky! – rzekł miękki, przyjemny, a przede wszystkim znajomy głos, przerywając potok myśli, przelewający się przez świadomość detektywa.

  Zamrugał szybko, starając się strząsnąć z oczu resztki mglistej zasłony.

  – Kleo?! – wydusił z siebie.

  – Kleo, Brittany, jak zwał, tak zwał, kochanie.

  – Co? Jak?… – zapytał Roach, a na jego twarzy malowała się najprawdziwsza konsternacja. Mężczyzna próbował ułożyć sobie wszystko w głowie, ale nawet jego detektywistyczny umysł nie był w stanie ogarnąć zawiłości sytuacji. Przynajmniej ucichł już nieznośny szum w uszach i wyostrzył mu się wzrok. Mógł zobaczyć Kleo w pełnej krasie. W otoczeniu członków gangu Kosmków Jelitowych

  – Ano tak, mój drogi. Musiałam wymyślić podstęp, żeby cię tu ściągnąć.

  – Ale… – Dick ciągle nie mógł wyjść z szoku. – Ale dlaczego? Przecież widzieliśmy się rano! Zaczekaj, uwolnij mnie i porozmawiajmy. Nie wiem, coś ci zrobiłem?

  – Wręcz przeciwnie – odparła tajemniczo i zamrugała wielkimi oczami. – Nie uwolnię cię, chyba że coś dla mnie zrobisz.

  Dick patrzył na jaszczurzycę w oczekiwaniu. I choć nie był to czas i miejsce na takie rzeczy, Roach z pożądliwością zerkał na jej smukłe ciało odziane tylko w seksowną bieliznę i cieniutki szlafroczek. Podziwiał jej łuskowatą skórę i długi ogon… „Ach, mój Boże, ten ogon”, myślał.

  – Kochany, skup się! – Kleo zauważyła, że rozmówca nieco odpłynął w marzenia, więc szczelniej owinęła się szlafrokiem.

  – Tak, słucham cię – powiedział, przywracając się do porządku. – Jaki to warunek?

  – Zdejmiesz ten cholerny strój karalucha. Chcę cię zobaczyć bez niego.

  – Nie – rzekł krótko.

  – Dlaczego jesteś taki uparty?

  – A dlaczego tak ci na tym zależy? O co w ogóle chodzi z tą Brittany, z Poliszą? O co chodzi w tym wszystkim? Jest w ogóle jakiś skarb, jakieś kosztowności, o których odszukanie zostałem poproszony?

  Kleo uśmiechnęła się tajemniczo.

  – Nie. Wszystko zmyśliłam, ukartowałam. Polisza to mój dobry przyjaciel, znamy się od lat. Często traktuje swoje ciało jako magazyn towarów, postanowiłam to wykorzystać. A Brittany to moje prawdziwe imię. Co, zaskoczony? W tej branży każda ma pseudonim artystyczny. Mój to właśnie Kleo. Dziwię się, że jako detektyw na to nie wpadłeś. Jestem wręcz zawiedziona.

  Dick mierzył ją wzrokiem.

  – No dobrze, to zrozumiałe. Tylko czemu mnie tu ściągnęłaś? I to przy pomocy tych fajfusów. – Wskazał głową na gang Kosmków.

  – Ściągnęłam cię tutaj, bo wiedziałam, że sprawa skarbu cię zainteresuje. Lubisz wrażenia, wyzwania. Wiedziałam też, że nie odmówisz pomocy kobiecie w potrzebie, zwłaszcza że dobrze płaciła.

  – Właśnie, skąd miałaś pieniądze?

  Jaszczurka zaśmiała się.

  – Ech, Dicky, Dicky. Ja tym rządzę, kumasz? Jestem właścicielką sieci domów publicznych, między innymi tego, do którego tak często zaglądasz.

  – Ty? – Mężczyzna wytrzeszczył oczy. – Ty tam przecież pracujesz!

  – A kto powiedział, że nie można łączyć przyjemnego z pożytecznym?

  Roach popatrzył badawczo na rozmówczynię.

  – No dobrze, dobrze. Ale to nadal nie wyjaśnia, czemu sprowadziłaś mnie tu podstępem i czemu teraz przetrzymujesz mnie siłą.

  Kleo spoważniała. Patrzyła mu teraz prosto w oczy. Pionowe źrenice się nie poruszały.

  – Powiem ci, Dick. Jesteś dla mnie tajemnicą, której nie mogę rozgryźć. Nie będę ukrywać, zafascynowała mnie twoja osoba. Twój charakter i cała reszta. Nie mogłam przestać o tobie myśleć. Nie mogłam przestać myśleć o tym, co chowasz pod tym kostiumem i dlaczego to robisz. Wstydzisz się czegoś?

  – Zakład to zakład – rzekł cicho Roach.

  – Pieprzenie! – krzyknęła Kleo. – Ciągle wykręcasz się tym głupim hasłem. Zakład to zakład – przedrzeźniała mężczyznę jaszczurzyca. – Bzdury! Chcesz wiedzieć, po co zadałam sobie tyle trudu, by cię tu ściągnąć? Powiem ci! Chcę, żebyś pokazał, co masz pod tym strojem robala. I zobaczę to, z twoją pomocą lub bez niej.

  Dick wiedział, że kobieta nie żartuje. Widział w jej wielkich oczach pasję i zdecydowanie. A to oznaczało kłopoty. Cholernie duże kłopoty.

  – Słuchaj – zaczęła – w tunelu obok są tory, jeździ tam Kałoexpress. Kałoludy codziennie wyjeżdżają nim w swoją podróż życia. Pokaż, co masz pod kostiumem, a ja uwolnię cię, wręczę ci bilet i zabierzesz się z nimi. Nie jest to może podróż marzeń, ale wiesz, że to chyba najłatwiejsza droga wyjścia z Poliszy. Nie będę cię tu przetrzymywać. Zależy mi tylko na tym, żebyś się trochę odsłonił.

  – I to dlatego mnie porywasz? Serio? Dlatego nasyłasz na mnie gang? Bo chcesz, żebym zdjął strój? I tyle?

  – Dokładnie tak – rzekła twardo. – Gdybym się do tego nie posunęła, nie zdecydowałbyś się. To jak?

  – Nijak. Zapomnij.

  Kleo westchnęła ciężko.

  – To też brałam pod uwagę. Cóż, zrobimy to po mojemu. Flop! – Jaszczurka zwróciła się do jednego z jelitowych gangsterów. – Rozcinamy.

  Dick spojrzał z przestrachem.

  – Jak to?

  – Tak to, nie chcesz po dobroci, więc zrobimy to siłą – odparła, wzruszając łuskowatymi ramionami.

  – Nie możesz!

  – Działaj, Flop.

  Zbir podszedł do niego, wyciągając zza pazuchy nóż myśliwski. Uśmiechał się przy tym paskudnie.

  – Proszę, Kleo, nie rób tego – błagał Roach. Na jego twarzy malował się autentyczny strach.

  – Twoja wola. Po dobroci albo siłą.

  – Nie! – wrzasnął.

  – Ale dlaczego nie? Dlaczego to tak ważne? – zapytała kobieta, podczas gdy bandyta szykował się do rozcinania stroju.

  – Zakład. To. Zakład. – powiedział Dick z naciskiem i zamknął oczy.

  Kosmek wbił nóż kilka centymetrów nad mostkiem detektywa i pociągnął ostrze ku dołowi. Było jasne, że nie chciał skrzywdzić Dicka, wykonywał jedynie (choć nie bez satysfakcji) polecenie szefowej. Jednak nikt nie przewidział tego, co stało się potem.

  Ciało Roacha sflaczało, a przez rozcięcie zaczęły wysypywać się karaluchy. Dziesiątki, setki, tysiące owadów. A każdy z nich miał twarz detektywa Dicka i śmiał się opętańczo.

  Chichoczące robale rozpełzły się na wszystkie strony, rzucając się na wrzeszczącą z przerażania Kleo i zaskoczonych członków gangu, i pożerając ich żywcem. Kilka chwil później jedyny ślad po nieszczęśnikach stanowiły kupki kości zalegające na miękkim podłożu.

  Karaluchy rozpoczęły żerowanie na Poliszy.

 

  Kilka dni później, przeglądając stoisko z gazetami, można było trafić na nagłówki: „Policja szuka śladów zaginionego detektywa. Czy ma to związek ze zniknięciem Królowej Rozkoszy?”, „Najbardziej tajemniczy człowiek w mieście, Polisza Nel, zmarł w lokalnej kawiarni. Kelner znalazł go pod stolikiem dziurawego jak sito” oraz „Miejscowy tygrys ma dość zaczepek lokalnej młodzieży. To wina złego wychowania – mówi”.

9993 zzs

Liczba ocen: 1
75%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: !CptUgluk
Kategoria: inne

Liczba wejść: 53

Dodano: 2021-02-28 13:37:20
Komentarze.
*wrzynające się
Odpowiedz
fanthomas aj, aż zabolało. Już nareperowane
Odpowiedz
Karaluchy pod poduchy, a szczypawy do zabawy
Tak mi się skojarzyło.
Całkiem zabawny tekst
Mnie bizarro nie wychodzi. Próbowałam, ale porzuciłam. Może powinnam w innym zakresie tematycznym spróbować?
Odpowiedz
alka666 dziękuję pięknie
Powiem Ci, że też nie wiem, czy dobrze czuję ten gatunek. Tu chyba nie do końca wyszło bizarro, bardziej jak coś a'la bizarro Ale pisało mi się przyjemnie, taka odskocznia.
Odpowiedz
CptUgluk dla mnie to coś niesamowitego!
Sama nie potrafię aż tak bardzo przeinaczyć rzeczywistości. Nie w tę stronę.
Ale Tobie to dobrze wychodzi. Podobało mi się
Odpowiedz
alka666 W takim razie bardzo mi miło
A co do przeinaczania rzeczywistości... Jak już jedna dziwność wejdzie, to kolejne jakoś się sypią patrz takiego fanthomasa czy maroka – oni to umio
Odpowiedz
CptUgluk też ich podziwiam. Bardzo mnie onieśmielają swoją elastycznością w bizarro! Tobie też świetnie idzie! Walczycie
Odpowiedz
alka666 bizarro (lub bardziej okołobizarryjskie twory) to dla mnie raczej taki skok w bok, nie wiem, czy czuję gatunek na tyle, by siedzieć w nim głębiej. Ale co tam, trzeba tykać nowych rzeczy
Odpowiedz
CptUgluk jasne! Powodzenia
Odpowiedz
CptUgluk prawdziwi znawcy bizarro to duet kyrcz i Kain
Odpowiedz
z dużym wykopem
Dla mnie Bomba! Kałoexpress? Ożeż Ty! Czytając, świetnie się bawiłem, ale gdy dobrnąłem do wspomnianego środka lokomocji, to już padłem Nie znam się na bizarro, ale stworzyłeś tu kawał przedniego, wciągającego i zakręconego czytadła. Tim Burton zrobiłby z tego świetny film.
Odpowiedz
Zdzislav Kałoexpress wyniknął tak jakoś... przy okazji nadal utrzymuję, że na bizarro nie znam się zbyt dobrze (to dopiero moja druga próba), ale przyznam, że taki mały skok w bok w chaszcze absurdu jest odświeżający i można się przy tym fajnie pobawić ha, czekam więc na list od Tima, będziem negocjować warunki
Piękne dzięki za wizytę!
Odpowiedz

Polub nas na facebooku!

fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.