online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
Pełne zabezpieczenie
<
Ptaszek na ośnieżonej gałęzi
>

Opis:

Dziwne spotkanie w lesie

Tagi: #KościWielkie #żołnierzewyklęci

Początek marca

 Było to na przełomie zimy i wiosny. Przypuszczalnie na początku marca. Ostatnie płaty śniegu już topniały pod promieniami słońca, jednak jeszcze nie pojawiły się nowe trawy czy liście na drzewach. Sołtys Jasiek i pan Jakubek poszli do lasu. Był chłodny poranek, a las tonął we mgle. Widoczność była więc bardzo słaba.

 

 Obywaj szli niemal w całkowitym milczeniu. Oczywiście, co jakiś czas, któryś z nich coś palnął, ale jakoś nie byli w stanie nawiązać dłuższej rozmowy.

 

 W pewnym momencie ujrzeli wśród mgły niewyraźny kontur ludzki. Stopniowo stawał się on coraz większy. W końcu mogli już dokładnie przyjrzeć się temu człowiekowi. Zdębieli widząc go. Był to chudy, można by rzec wychudzony blondyn; ubrany w brązową, zniszczoną, skórzaną kurtkę i znoszone, sztruksowe spodnie. Na prawym ramieniu miał biało-czerwona przepaskę, a na plecach plecak. Co jednak najważniejsze, w rękach dzierżył karabin. Gdy zobaczyli, że jest uzbrojony przerazili się.

 

 - Kurwa, czemu nie wziąłem ze sobą pistoletu!- Pomyślał sołtys.

 

 Nieznajomy chyba domyślił się ich reakcji, gdyż powiedział:

 

 - Proszę się mnie nie bać. Nie jestem bandytą, choć tak mnie nazywają.

 

 Sołtys zdębiał. Po chwili jednak przemówił:

 

 - Ale kim jesteś? Co tu robisz?

 

 - Wiecie, że nie mogę podać wam moich danych.  Zgubiłem się od mojego oddziału i teraz błąkam się po lesie; już sam nie wiem, jak długo.

 

 Na chwilę zamilkł, po czym dodał:

 

 - Generalnie unikam kontaktu z ludźmi, ale moja sytuacja zrobiła się specyficzna. Potrzebuję pomocy.

 

 - W czym w takim razie problem? - spytał Jakubek.

 

 - Właśnie - dodał Sołtys - nie wiemy, czy możemy ci pomóc, bo nie wiemy czego chcesz.

 

 Spojrzenie nieznajomego wskazywało na zrozumienie.

 

 - Otóż dzisiaj skończyło mi się picie. Czy nie moglibyście mi czegoś dać? Proszę pomóżcie; ja nie jestem złym człowiekiem. Przecież mogłem do was strzelić z tyłu, a tego nie zrobiłem. Wolałem jednak z wami porozmawiać, chociaż brałem pod uwagę, że możecie mnie wydać.

 

 Pan Jakubek wyjął z kieszeni butelkę wody mineralnej i powiedział:

 

 - Nikomu cię nie wydamy. Masz tu wodę.

 

 Nieznajomy wziął ją do ręki i zaczął się jej uważnie przyglądać. Robił wrażenie zdziwionego.

 

 - Jakaś dziwna ta butelka. Taka miękka. To chyba nowość?

 

 - Tak to nowość - wyjaśnił pan Jakubek. - Ale proszę się nie bać. Jest dobra.

 

 - Od tego ukrywania się zupełnie straciłem orientację w tym, co się w Polsce dzieje. Zupełnie nie znam powojennej rzeczywistości.

 

 Po tych słowach nieznajomy napił się. Na jego twarzy pojawił się uśmiech. Widać było, że jest już zaspokojony.

 

 - Dobre, jednak nawet pod rządami czerwonych powstają nowe, wartościowe rzeczy.

 

 Zakręcił niedopitą butelkę i włożył ją do plecaka.

 

 - Resztę zostawię sobie na później.

 

 - Poczekaj - powiedział sołtys - mam dla ciebie jeszcze to.

 

 Po tych słowach wyjął butelkę piwa.

 

 - Ten trunek też jak się domyślam jest powojenny. Nie kojarzę browaru, a butelka ma oryginalny kształt.

 

 - Tak, to wszystko powojenne produkty - przytaknął sołtys.

 

 Nieznajomo schował piwo.

 

 - Bardzo dziękuję panom. Obydwaj mocno mi pomogliście.

 

 - Nie ma sprawy - zaśmiał się Jasiek. - Czy jednak nie potrzebujesz jeszcze czegoś do jedzenia. Moglibyśmy pójść do wsi i dać ci np. trochę kiełbasy.

 

 - Nie trzeba. Żywię się leśnymi owocami. Poza tym na wsi mogą być tajniacy - odparł nieznajomy.

 

 Potem wszyscy na moment zamilkli. W końcu partyzant (gdyż tak chyba możemy go nazwać) przełamał ciszę.

 

 - Naprawdę jestem bardzo wdzięczny za waszą pomoc. Wiem, że o nas Ruskie rozpowiadają różne kłamstwa; że niby palimy wsie; że gwałcimy kobiety, i tym podobne. To jednak wszystko bzdury wsysane z palca, i nie mające żadnego pokrycia w faktach. Oczywiście nie twierdzę, że nie mogło być jakiś takich pojedynczych przypadków; ale na pewno ogół nas tak nie postępuje.

 

 - Wierzymy ci - odrzekał sołtys; a Jakubek pokiwał głową.

 

 - No dobra, muszę już iść. Mam nadzieję, że wkrótce odnajdę mój oddział. Bywajcie. Z Bogiem.

 

 Po tych słowach odszedł. Szybko jego postać zniknęła we mgle.

 

 Mimo tego, iż już nie było go widać, dwaj mieszkańcy wsi jeszcze patrzyli w punkt do którego się oddalił.

 

 - Myślisz, że odnajdzie swój oddział? - spytał pan Jakubek.

 

 - Już jest chyba za późno.

 

 - Pewnie masz rację. Raczej, tez inni do nasz nie przyjdą.

 

 - Z pewnością. To był ostatni wyklęty.

 

 Marek Adam Grabowski

 

 Warszawa 2019

 

 Zapisać marzenia.pl http://zapisacmarzenia.pl/poczatek-marca

4387 zzs

Liczba ocen: 1
62%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~MarekAdamGrabowski
Kategoria: fantastyka

Liczba wejść: 53

Dodano: 2021-02-28 19:07:50
Komentarze.
Ozar 9 m.
z wykopem
Bardzo ciekawy tekst, a do tego na czasie, bo przecież niedawno był dzień żołnierzy wyklętych. Jak czytałem to skojarzyło mi to, co napisałeś z tym japońskim żołnierzem który ukrywał się do chyba 1974 roku i wcale nie wiedział że wojna już dawno się skończyła.
Tutaj także wygląda to tak, jakby ów żołnierz od lat tułał się po lasach. Jednak ja raczej widzę tu bardziej jakąś metaforę, przenośnie, coś metafizycznego, czy bardziej spotkanie z duchem niż fizycznym bytem.

Odpowiedz
Ozar Dzięki! Słyszałem o tym Japończyku. Tekst można równie intepretować. Pozdrawiam
Odpowiedz
Ozar 9 m.
MarekAdamGrabowski Ja bym to lekko zmienił. Przy pytaniu o wodę jest ok, ale następne pytanie powinno być o jedzenie. Tu bym słowami tego żołnierza odpowiedział, że "ja już nie muszę jeść, ani pic, choć czasami jeszcze powraca dawne pragnienie. To by dało taki metafizyczny akcent. Ale to tylko taka mała uwaga.
Odpowiedz
Ozar Ale to by narzucało pewną interpretację, a jak pisałem różne są możliwe.
Odpowiedz
Ozar 9 m.
MarekAdamGrabowski Wcale nie! Jeśli butelki są z plastiku to znaczy że mamy co najmniej lata 80-te, czyli twój bohater miałby tak lekko licząc 80/90 lat a wygląda... na może trzydzieści. Czyli nie jest fizycznym człowiekiem to jasne!
Odpowiedz
Ozar logicznie patrząc tak, ale pamiętaj, że mój świat jest magiczny.
Odpowiedz
Ozar 9 m.
MarekAdamGrabowski No ok, ale magiczny czy nie musi być też logiczny!
Odpowiedz
Ozar magia nie musi być logiczna. Nawet filozofia nie musi być logiczna. Pozdrawiam
Odpowiedz
Ozar 9 m.
MarekAdamGrabowski No w sumie masz rację.
Odpowiedz
Ozar 9 m.
Hahahahaha czyli zapędziłem cię w kozi róg jak mi się wydaje!
Odpowiedz
Ozar 9 m.
Be żadnej oczywiście złośliwości hahahaha
Odpowiedz
Ozar 9 m.
To tylko logiczne rozumowanie
Odpowiedz
Zastanawiałem się czy warto to pisać, ale postanowiłem napisać. Jest kilka możliwych interpretacji:
-duch,
-wędrownik w czasie,
-osoba z jakiś dziwnych powodów niestarzejąca się,
-wariat,
-rekonstruktor, który namówił sołtysa do wspólnej zabawy

Wszystkie są na równi uprawnione. Jeśli ktoś ma inne pomysł to zapraszam.
Odpowiedz
Ozar 9 m.
Obstawiam ducha który nawet nie wie że już dawno umarł. On szuka swojego oddziału być może nawet nie wiedząc że.jego oddział już dawno nie istnieje. Taka zagubiona dusza.
Odpowiedz
Ozar to chyba rzeczywiście najbardziej narzucająca się opcja; aczkolwiek jak pisałem wszystkie są równie.
Odpowiedz

Polub nas na facebooku!

fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.