online: 3 zarejestrowanych
jasno
Odurzenie
<
Skrzydła. Elegia browarna
>

Odtwarzanie

 Zgrzytam w winylu.

 Stara, zdarta płyta o moim kochaniu, a może

 nienawiści mojej.

 Mam pełno jej rowków, tuż, pod paznokciami.

 To raczej nie żałoba,

 choć grób już wykopałem.

 

 Bo, weźmy takie mosty, niby sonety.

 Łączą, a jednak, także sprytnie rozdzielają,

 gdy nie postawisz stopy dla kontynuacji podróży.

 

 Zawracam w cieniu miasta i ślepych kamienic.

 Rozgryzam czas jak orzech, lecz utknęło jądro.

 Czkawka...

 W związku z tym słów mi zbrakło,

 by stworzyć nagrobek.

 

 Tu leży... i tak dalej...

 

 Ale dół jest pusty, brzuch pełny.

 Na zegarze ratusza - dawno już stanął, któraś tam

 śródpółnocna godzina.

 W komórce czas się popieprzył, tracąc linearność.

 Brak nowych wiadomości...

 Stare tuż pod paznokciem.

 

 Wracam do zdzierania, choć płyta

 jedyna,

 a obuwie, gdy zechcę, mogę wymienić.

 Na gorsze.

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Alchemik
Kategoria: poezja

Liczba wejść: 28

Opis:

Dodano: 2021-03-12 01:01:48
Komentarze.
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.