online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 10 min.
jasno
Czarownica - cz. 2
>
Tagi: #wilk #myśliwy #psy #polowanie

TW#1 – Nagonka

 Postać: Wilk

 Zdarzenie: Zmartwychwstanie

 Efekt: Prawie wszystkie wydarzenia rozgrywają się w wybranym przez ciebie miejscu: las, góry, kościół, piekło, biblioteka, pociąg, sklep.

 

 

  

  Utykając na tylną łapę wbiegł ostatkiem sił na dziedziniec. Twarde kamienie kocich łbów boleśnie przypominały o krwawiącej ranie. Na chwilę udało mu się oddalić od hałaśliwej nagonki. Zdawał sobie sprawę, że myśliwi podążali jego tropem, niczym psy tropiące ofiarę, którą rozerwą na strzępy. Stanął przed kościołem. Ludzie zazwyczaj wchodzą do niego, by się schronić przed złem, wyspowiadać z popełnionych niecnych uczynków wobec innych ludzi. Nigdy nie opowiadają o krzywdzie wyrządzonej na zwierzętach – zabijaniu, kopaniu, wypalaniu w skórze stempli, katowaniu, wieszaniu, duszeniu, topieniu. Nigdy. Ich Bóg pozwalał na to, by karać podległe człowiekowi zwierzęta. Nie pozwalał krzywdzić drugiego człowieka, ale nawet w razie morderstwa, kazirodztwa, pedofilii kapłan odpuszczał grzechy. Zatem Bóg jest fałszywy, albo kapłani oszukują ludzi. Jeśli coś jest złe, to nie ma, że tylko troszeczkę, a na resztę można przymknąć oko.

  Drzwi do kościoła były otwarte, a wnętrze opustoszałe i mroczne. Na końcu świątyni, gdzie powieszono ogromny krzyż z przybitą do niego drewnianą figurą człowieka, paliły się wielkie świece, jakby czuwały nad ciałem, które miało zmartwychwstać. Rzędy zniszczonych drewnianych ławek ciągnęły się wzdłuż kolumn podpierających gotyckie sklepienie świątyni, które zamiast wrażenia niebios, przywodziło na myśl ciemne otchłanie dziewięciu kręgów piekła. Przy wejściu z kruchty do nawy znajdowały się drewniane schody, prowadzące na chór i organy. Wilk ułożył się w pobliżu, w najciemniejszym kącie, tuż przy drzwiach prowadzących do podziemi. Nasłuchiwał odgłosów zbliżającego się pościgu. Mimo bolącej łapy, był szybszy od ludzi. Psy nie zostały puszczone luzem, bo już dawno by go dopadły. Poczuł zmęczenie i senność. Poddał się i zdrzemnął przez chwilę.

  Śnił o pewnym zdarzeniu z przeszłości, kiedy był jeszcze bardzo młodym wilczkiem. Oddalił się od stada i przywędrował do ludzkich osad. Nikogo nie było w domach, wszyscy udali się do świątyni. Chciał koniecznie zobaczyć człowieka, więc wszedł do kościoła pełnego kobiet, mężczyzn i dzieci. Kiedy zaglądał do środka, wszyscy siedzieli na ławach i zdawało się, że nikt go nie zauważył. Usiadł w wejściu i patrzył na obrazy, świece, rzeźby i kolorowe witraże. W pewnym momencie stanęła przed nim starucha. Miała zieloną obszerną spódnicę, żółtą koszulę z długimi rękawami i wzorzystą chustkę, skrywającą siwe włosy. Wystraszył się, ale ona się tylko uśmiechnęła i wymamrotała cicho kilka słów. Mgła zakryła ich przed oczami modlących się, a starucha położyła dłoń na głowie wilczka. Posmutniała na chwilę, zawarczała złowrogo, oczy wywróciła białkami do góry, plecy mocno wygięła w tył. Przeraźliwy ryk wydobył się z jej gardła. Wilczek nie śmiał się poruszyć, wystraszony czekał na najgorsze. Stara wreszcie uspokoiła się i wyczerpana usiadła. Przytuliła wilczka do siebie, głaskała po grzbiecie. Mgła zaczęła rzednąć, więc pomachała dłońmi, przepędzając zwierzę na dwór. Odchodząc wilczek spojrzał w stronę kobiety i ujrzał dym otaczający jej sylwetkę, zanim na dobre zniknęła.

  Obudził go hałas. To myśliwi zbliżali się do kościoła. Starali się być cicho, chcieli podejść ukradkiem szarego wilka, ale nie zdawali sobie sprawy, że zwierzę już dawno ich usłyszało. Szepty, spokojne gesty, uważne kroki – wszystko to zdradzało myśliwych w ich zamiarach i postanowieniach względem tropionego drapieżnika, Nie było mowy o wahaniu i litości. Kilkunastu uzbrojonych przeciwko jednemu rannemu wilkowi. Kilkoro mężczyzn wpadło do wnętrza świątyni. Włączyli latarki i oświetlili najciemniejsze kąty pomieszczenia. Jeden oświetlił drewniane schody. Na samej górze, stał wilk i przyglądał się ludziom. Jego sierść srebrzyła się w blasku księżyca wpadającego przez okno. Drapieżnik był spokojny i czekał na swój los. Z jego nogi sączyła się krew. Była jasna i rzadka. Wilk zaczął lizać ranę, najpierw stojąc, potem z wolna usiadł, by na końcu położyć się i umrzeć. Wściekły krzyk porażki odbił się echem od kamiennych murów kościoła. Nie zdołali zamęczyć zwierzęcia. Ono samo wybrało moment śmierci, patrząc na myśliwych z góry.

  – Dawaj padlinę. Trzeba skórę zdjąć! – Krzyknął mężczyzna w sile wieku do młodszego. Musieli we dwóch znieść ciało martwego wilka. Był wielki i ciężki. Dawno już tak dużego nie było w tych okolicach. Kiedy podnosili ciało, skóra wilka była jeszcze ciepła, futro puszyste i miłe w dotyku. Znieśli go po schodach do nawy i tu go położyli. Nie mieli siły wynieść go na dwór.

  Zbiegli się pozostali myśliwi, rozsiedli w ławkach i rozmawiali przyciszonymi głosami. Pomiędzy nimi był młody chłopak, jeszcze wąs nie pojawił się na jego twarzy. Oko na niego miał starszy mężczyzna. Obydwoje nie pasowali wiekiem, ani zachowaniem do całej grupy. Trzymali się na uboczu i czekali na dalszy rozwój zdarzeń. Młody był ciekawy.

  – Dlaczego ludzie boją się wilka? – Przyglądał się martwemu zwierzęciu, leżącemu teraz na posadzce świątyni. Rana przestała krwawić, sierść przed chwilą błyszcząca i puszysta zmieniła się w matową i gładką. Oczy miał zamknięte. Przez chwilę chłopakowi zdawało się, że klatka piersiowa wilka lekko się uniosła i opadła.

  – Nie obawiaj się, Szymek. Teraz nie ożyje – uspokoił go kompan. – Wilk przypomina ludziom o głodzie. Kiedy nastają ciężkie, mroźne zimy i zaczyna brakować jedzenia, zwierzęta podchodzą do ludzkich osad , bo tam najłatwiej o jedzenie. Ludzie wtedy siedzą w domach, więc drapieżniki zbliżają się do zabudowań, by porwać kurę, kaczkę, albo i większe, kopytne. Czasami rozszarpią psa gospodarzy. Wataha jest groźna, kilka osobników to problem dla całej miejscowości. Mogą zaatakować człowieka, zwłaszcza dziecko jest łatwą zdobyczą.

  – Ale w nasze okolice przybłąkał się jeden wilk. Tylko ten jeden. Jakie to zagrożenie? Nawet nie widziano go we wsi, tylko wypatrzono przypadkiem. Może on tylko przechodził, chciał iść dalej? – Kilku myśliwych przeszło obok. Jeden roześmiał się na te słowa, inny poklepał młodego po ramieniu, jakby chciał dodać otuchy.

  – Może tak, a może nie. Nie nam się nad tym zastanawiać. Działamy, zanim się stanie coś złego. Zobacz ilu mężczyzn dołączyło do polowania. Wszyscy są podekscytowani, potrzebowali przygody, adrenaliny. Przebiegli się z psami, przewietrzyli strzelby. Krew napłynęła do ich rozleniwionych serc, rozgrzewając i zagrzewając do ruchu.

  – Trzynastu chłopa i cztery psy na jednego wilka! Żaden z nich nie stanąłby w pojedynkę przed tym drapieżnikiem, nawet mając strzelbę w ręku. Straszy się nas od dziecka bajkami o złym wilku. One są żyjącymi istotami, które chcą tylko przeżyć, wykarmić swoje szczeniaki. My strzelamy do ich pokarmu, nic więc dziwnego, że głodne podchodzą do domów.

  – Młody, nie będzie z ciebie dobry myśliwy. – Stary człowiek westchnął głęboko i wyszedł z kościoła na zewnątrz, gdzie psy się kręciły, a mężczyźni zbierali drewno na ognisko, by się ogrzać. Niektórzy popijali z piersiówek, a ich nosy i policzki płonęły od gorzałki, wzrok zmętniał i śmiech wypłynął na twarze, które na co dzień były chmurne. Rozrywka w plenerze z kompanami, wódką, ogniskiem i martwym ciałem zwierzęcia, którego od dawna w tych okolicach nie widziano.

  Zapatrzony w wilka Szymek, kątem oka zauważył ruch w pierwszej ławie, tuż przy jednej z kolumn. Z ciemności wyszła mała staruszka, w zielonej spódnicy, żółtej koszuli i wzorzystej chuście na głowie, jakby cały czas tam siedziała. Może się modliła? Uśmiechając się dobrotliwie, podeszła do młodzieńca i przysiadła obok niego. Wyglądała na zadowoloną, kiedy spojrzała na leżące zwierzę. Cicho mruczała pod nosem, jednocześnie uśmiechała się i mrugała porozumiewawczo na chłopaka. „Szalona babcia” – pomyślał Szymek i już chciał wstać, gdy kobieta mocno chwyciła go za nadgarstek.

  – Widzisz go? – Głową wskazała wilka. – Teraz odpoczywa. Przebył drogę przez mrok – kiwała potakująco głową.

  – Jego już nie ma, babciu. Nie żyje.

  – O, nie! Póki nie zdejmą z niego skóry, a szczątków nie przysypią kamieniami, on będzie żył. Mężczyźni się upiją i żaden z nich nie będzie miał odwagi dotknąć szarego. Zwłaszcza, gdy będzie z czarnym.

  – O czym ty mówisz, babciu? Nie bardzo rozumiem.

  – Znam go – wskazała wilka – i znam jego przeznaczenie. To ironia, że stanie się to tutaj, przy tym drewnianym symbolu zmartwychwstania – staruszka wskazała Jezusa na krzyżu. – Marna imitacja wiary, która jest tak samo krucha i niestała, jak słabe serca ludzkie poddane ciężkiej próbie. Chciałam, by to się tutaj stało. Niech ci myśliwi zwątpią w swoją nieomylność, stracą pewność i po kres swych dni nie będą mogli sięgnąć po broń.

  – Czy to możliwe? Jak chcesz to zrobić? – Szymek zaczął się zastanawiać, jak wyrwać się z uścisku starej, ale ta mocno i pewnie trzymała młodziana za rękę pewna, że ma nad nim moc.

  – Czy chcesz zobaczyć tego wilka żywego? Biegnącego po śniegu, w którym nie zostawi ani jednego śladu? Wolnego i szczęśliwego, oddalającego się z tego miejsca ku innym stronom świata. Nie miał tu zostać. Jest alfą, najważniejszym i nie może tak po prostu zginąć. Jeszcze nie nadszedł jego czas. Jeszcze daleka przed nim droga. Chcesz to wszystko zobaczyć?

  – Ale to niemożliwe. Przecież on nie żyje, a jeśli nawet żyje, nie pobiegnę za nim.

  – Spójrz na niego – starucha wskazała palcem na drapieżnika. Jego klatka piersiowa unosiła się słabo, a nozdrza wyraźnie rozszerzały się w oddechu. – Nic nie jest oczywiste. Wilk umiera tylko wtedy, gdy na to pozwoli. Ten nie dał zgody. Czy jesteś gotów?

  Chłopak nie miał pojęcia o co chodzi kobiecie. Był przerażony, a jednocześnie ciekawy tego, co się stanie, gdy drapieżnik podniesie się i zacznie biec. Spuszczone psy dopadną go szybko. Nie ma mowy o jakiejkolwiek ucieczce.

  – Jesteś mu potrzebny. – Starucha spojrzała głęboko w oczy Szymka. Chłopak poczuł zimny wiatr we włosach, chłód w stopach i dłoniach, strach i bezmiar wolności w sercu.

  Świątynia opustoszała. Myśliwi zostawili wilka pewni, że martwy im nie ucieknie. Ogrzewali się przy ogniu, popijając coraz częściej z piersiówek. Wnętrze kościoła wypełniła mgła. Szymek dalej siedział na ławie, a staruszka krążyła wokół wilka, wywołując u chłopca zawroty głowy. Mgła gęstniała, okręcała się kołem wokół postaci, krążąc coraz szybciej i zmieniając biały kolor w szary i czarny, co rusz rozdzierany przez błyskawice. Rozszalała się burza z grzmotami, jakieś postaci wewnątrz okręgu walczyły ze sobą, wydając z siebie wrzaski i wściekłe ryczenie. Chłopak zaczął się zsuwać z ławy, jednocześnie wilk unosił się, by w końcu stanąć na swoich łapach. Jego miejsce zajął Szymek.

  W tym momencie psy na dworze zaczęły wściekle ujadać, wyrywać się w stronę świątyni. Myśliwi zaczęli je uspokajać, ale niewiele to dało, więc psy oberwały od ciężkich i bezlitosnych kopniaków. Jeden z nich upadł i kiedy próbował wstać został zastrzelony przez myśliwego. Dwóch mężczyzn weszło do kościoła. Zobaczyli tylko dwa przemykające cienie. Jeden większy, drugi nieco mniejszy. Nie zwrócili na nie uwagi, gdy zauważyli chłopaka leżącego w kałuży krwi. Podbiegli do niego i pomyśleli, że wszystko im się przywidziało. Zabili chłopaka, nie wilka. To była wielka pomyłka. Miał ranę postrzałową na udzie. Drasnęli tętnicę i się wykrwawił. Jak to się stało, że nie poznali Szymka?

  Dwa cienie patrzyły przez chwilę na mężczyzn pochylonych nad ciałem chłopca. Czarny bez żalu odwrócił się w stronę wyjścia, szary popatrzył jeszcze chwilę na staruszkę, którą otulił dym, zanim na dobre zniknęła. Wilki ruszyły przez pola w ciemność, nie zostawiając za sobą śladów w śniegu.

11800 zzs

Liczba ocen: 5
74%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~alka666
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 101

Opis:

Musiałam usunąć prolog, bo było około 12 600 znaków. Teraz jest około 11 800.

Dodano: 2021-03-12 06:00:01
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.ph
Odpowiedz
TreningWyobrazni dzień dobry Treningu
Już lecę z linkiem
Odpowiedz
z wykopem
Uszanowanko,

– Ludzie zazwyczaj wchodzą do niego, by się schronić przed złem, wyspowiadać z popełnionych niecnych uczynków wobec innych ludzi – Tu chyba jednak zastosowałabym synonim słowa „ludzie”. Albo usunęłabym tych drugich „ludzi”.
I tak na początek – zanim mi umknie – rozpoczynasz narrację z podmiotem domyślnym – wilkiem – mimo że nie używasz tej nazwy, ona istnieje. Natomiast czysto gramatycznie podmiot gubi się w tym momencie: „Zdawał sobie sprawę, że myśliwi podążali jego tropem, niczym psy tropiące ofiarę, którą rozerwą na strzępy. Stanął przed kościołem. Ludzie zazwyczaj wchodzą do niego (&hellip” i jasne, ja wiem, że chodzi o wejście do budynku. Jednak gdy istnieje podmiot domyślny, wszystkie zaimki zdają się wskazywać na niego, a przeskoki i zmiany zdają się być błędami, które można złośliwie wykorzystywać : )
Na końcu świątyni, gdzie powieszono ogromny krzyż z przybitą do niego drewnianą figurą człowieka, paliły się wielkie świece, jakby czuwały nad ciałem, które miało zmartwychwstać. – Takie zdania wydają mi się nieco za długie. Śmiało dzieliłabym na dwa, ale to tylko luźna wskazówka.
Psy nie zostały puszczone luzem, bo już dawno by go dopadły. - > Tak mnie to tylko zastanowiło, ale czy na polowaniach psów nie puszcza się, zwłaszcza przy nagonce i tropieniu ofiary? Jakoś dziwnie mi wygląda wizja biegnących i szukających myśliwych, którzy ciągle trzymają psy na smyczy – i jeszcze gubią postrzelone zwierzę (na tyle, że to jest w stanie się schować i zdrzemnąć)
Chyba można uznać to za wyjątkowe czepialstwo, ale ten dialog – monolog w zasadzie – jest mocno za długi i ekspozycyjny:
– Nie obawiaj się, Szymek. Teraz nie ożyje – uspokoił go kompan. – Wilk przypomina ludziom o głodzie. Kiedy nastają ciężkie, mroźne zimy i zaczyna brakować jedzenia, zwierzęta podchodzą do ludzkich osad , bo tam najłatwiej o jedzenie. Ludzie wtedy siedzą w domach, więc drapieżniki zbliżają się do zabudowań, by porwać kurę, kaczkę, albo i większe, kopytne. Czasami rozszarpią psa gospodarzy. Wataha jest groźna, kilka osobników to problem dla całej miejscowości. Mogą zaatakować człowieka, zwłaszcza dziecko jest łatwą zdobyczą.
Tym bardziej w ustach jakiegoś wiejskiego, sadystycznego myśliwego.
Zobacz ilu mężczyzn dołączyło do polowania. – Zgubiony przecinek po „zobacz”, ogólnie, w kilku miejscach ich brakowało, ale jestem leniwą bulwą, żeby wypisywać je wszystkie. Zresztą, to i tak takie pierdółki
W innych miejscach też wypatrzyłam dialogi, zapisane nieco niepoprawnie. Tam gdzie powinno być z wielkiej litery, jest małą itd
wściekłe ryczenie – dwie linijki dalej masz „wściekłe ujadanie”, podobnie występują „psy”
Miałam wrażenie, że miałaś pomysł, ale na o wiele dłuższą historię – z naciskiem na przemianę wilka, oniryczność wydarzeń i na staruszkę, jednak wyszło nieco dziwnie. Nie źle, nie o to mi chodzi.
Ja mam wrażliwość na poziomie przydrożnego cepa, więc wstrzymam się z dalszymi wynurzeniami : )

Odpowiedz
Hiraeth pięknie dziękuję za głęboką analizę
Oczywiście przyjrzę się w domu wszelkim wskazówkom i sugestiom.

Jedno - oczywiście, że moje opowiadanie byłoby dłuższe, ale wtedy by groziło nie-czytanie za przekroczenie limitu słów. Dlatego początek jest jaki jest, bo prolog został na szybko usunięty.

Starszy człowiek, który tłumaczy młodemu zawiłości mechanizmu strachu ludzkiego przed wilkami nie jest wiejskim, sadystycznym myśliwym. Wynika to z kontekstu opowiadania. Jego tłumaczenia wynikają z ludowych przekazów, które znalazłam w różnych źródłach piśmiennych.

Wrażliwość... Każdy ma inną Nie oceniam.


Odpowiedz
alka666
Właśnie tego starszego człowieka - ogólnie tych myśliwych - odebrałam jako ludzi, którzy próbują wytrzeć sobie twarz pseudo wzniosłymi ideami, jakąś walkę o byt, a w głębi duszy wiedzą, że to tylko puste gadanie i chcą sobie pozabijać coś, zwłaszcza coś, nad czym można znęcać się do woli i nikt nie powie złego słowa.
Ale cóż, gdyby zwierzęta miały swojego boga, to pewnie wcieleniem diabła byłby człowiek
Odpowiedz
Hiraeth całkiem możliwe. Ale któż powiedział, że zwierzęta nie posiadają swojego Boga? Nie jest nim żaden z tych wszystkich wyznawanych przez rasę ludzką. Nie byłam w skórze zwierzęcia i nie mogę powiedzieć - z pewnością nie mają, albo z pewnością mają. To kwestia sporna, której nie rozwiąże żaden człowiek. jedno wiem na pewno - zwierzęta mają wiele wspólnego z ludźmi, jeśli chodzi o sferę uczuć i wyobraźni.

Dobrze odebrałaś pozostałych myśliwych. Jednak ta dwójka jest odmienna. Myślę, że w dłuższym tekście mogłabym to dobitniej zaznaczyć. Ograniczenia nie wszystkim służą. Mam wiele do opowiedzenia, mam duży zasób słownictwa i pokładów wyobraźni. Chętnie się tym dzielę z innymi, jeśli tego chcą. Uważam TW za wspaniały trening pisarski. Zwłaszcza cenię sobie komentarze pod tekstami. Od kiedy tu jestem pilnowano, by nikogo nie obrażano. To bardzo ważne w krytyce literackiej, która ma pomóc rozwinąć się, a nie zwątpić w swoje umiejętności.
Jednak ostatnio z żalem obserwuję odchodzenie stąd ludzi. Zamiast zachęty do dialogu, zraża się kolejnych ludzików. I to nawet tych tzw. "starych". To przykre dla mnie zjawisko. Myślę, że niektórych również to niepokoi.
Odpowiedz
z wykopem
Krzywda na zwierzakach często nerwuje mnie mocniej niż ta na ludziach. Zwłaszcza ta wyrządzona bez powodu, dla zabawy. Bo to tylko zwierzę. Jak niepotrzebna rzecz, z którą można zrobić, co się tylko chce.
Ciekawy zabieg z "zamianą ciał". Nie spodziewałem się, że to pójdzie w tę stronę. Tajemniczość i mistycyzm są mocno wyczuwalne.
Przypuszczam, że prolog robił "podbudówkę" pod opko i stanowił cenne wprowadzenie, jednak niestety - zasady to zasady. Też się musiałem parę razy napocić, żeby usunąć nadmiar znaków, by zmieścić się objętościowo w limicie. Czasem to bolesne, ale z drugiej strony uczy też selekcjonowania treści. Jak drabble - ma być setka i ani słowa więcej
Odpowiedz
CptUgluk dziękuję Kapitanie

Jest taki rytuał, podczas którego szaman wprowadza się w stan hipnotyczny, letarg, by przenieść się na wyższy poziom świadomości. Zdarza się, że duch medytującego wchodzi w umysł zwierzęcia - ptaka, ssaka itp. Postanowiłam to dosadniej zaznaczyć, dać nauczkę bezmyślnym działaniom myśliwych ucieleśniając tę zamianę. Niestety, nie osiągnęłam tego, co zamierzałam. Jak już wspomniałeś - przez limit. Zdaję sobie sprawę z korzyści, jak i wad limitu. Sama nie chciałabym czytać 20 znormalizowanych stron pracy na TW. Nie o to chodzi. Dlatego trzymając się zasad wychodzą mi różne (nazwijmy to) twory. Nie załamuję z tego powodu rąk, tylko przechodzę na jasną stronę mocy i traktuję to opowiadanie jako szkic do czegoś większego, bardziej rozbudowanego, przez co może uda mi się znacznie podnieść wartość opowiadania i osiągnąć to, co miałam na myśli

Odpowiedz
alka666 W kwestii wilków, tych wspaniałych drapieżników, które tworzą monogamiczne pary, istnieją inteligentnie jako wataha, uważam, ze skrzywdzono je nieraz w ludzkich opowieściach. Nawet bajki krzywdzą te wspaniałe zwierzęta. Są drapieżnikami. Ale tak został podzielony świat zwierząt.
Kultury animistyczne, szamanistyczne odnajdują w zwierzętach dusze. Nawet swoich przodków. Stąd zwierzęce duchy opiekuńcze danych szczepów, czy rodzin.

Ale, to na marginesie.
Europejczycy, w swojej wędrówce przez wieki ciemne, kiedy to zaraza i głód wytrzebiły większość populacji, w trakcie głodu konkurowali z głodnymi drapieżnikami. Tylko wilki podchodziły pod siedziby ludzkie w trakcie głodowego szaleństwa.

Stały się więc wrogiem. Nawet w dzisiejszych czasach ludzie nie rozumieją, że wilki zwykle unikają człowieka. Są wystarczająco inteligentne.

Wprowadziłaś mistycyzm, w którym zwierzęta też mają swoich opiekunów. Religie starogermańskie i starosłowiańskie wiążą ludzkich bogów ze zwierzętami.
Ta opowieść jest pewnego rodzaju moralitetem, który obnaża ludzką ślepotę na naturę.
Rozmowy starego z młodym podopiecznym, zbyt nachalnie, moim zdaniem, starają się wprowadzić czytelnika w światopogląd autora. A opis kobiety wprowadzające najpierw wilka, a potem młodego do świata ponadczasowych duchów wydaje mi się nieco na skróty. Deus ex machina odgrywający kluczową rolę w opowieści.
Widać tu również , Alka, twoją miłość do tajemnic dawnego świata naszych przodków. W kwestii zapisu, zauważyłem pewien brak równowagi tempa akcji. Z pewnością zaszkodziło Tobie trzymanie się ilości znaków. Co do interpunkcji, to nawet nie mam zamiaru szukać nadmiernych lub brakujących przecinków.
Ogółem, przeczytałem opowiadanie z przyjemnością. Wciągnęło mnie w tajemnicę, jednocześnie, dając sporo do myślenia.

Jurek
Odpowiedz
Alchemik dziękuję za cenne uwagi w drugiej części komentarza

Jeśli chodzi o wykład - wszystko to mi wiadome i jeszcze więcej. Jak wiesz, zanim cokolwiek napiszę, sięgam do różnorodnych źródeł piśmiennych (rzadziej do internetowych). Pisanie opowiadania jest dla mnie pewnego rodzaju rytuałem. Pewnych rzeczy nie przeskoczę. Po prostu nie chcę. Powstałe opowiadanie z czasem bardziej rozbuduję. Podobnież jest z Manuskryptem - piszę dalej, a poprzednie części będę rozbudowywać.

Jurku, wiesz dobrze, że ducha rywalizacji nie mam w sobie Jeśli już, mierzę się ze sobą i swoimi słabościami.

Alicja.
Odpowiedz
alka666 Ciekawa sprawa z tym rytuałem, daje wiele możliwości przy tworzeniu własnych historii

No i o to chodzi, limit przy TW jest konieczny, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by potem to opko traktować jako punkt wyjścia do większej, bardziej rozbudowanej historii
Odpowiedz
CptUgluk mój rytuał pisania polega na pokonaniu kilku etapów, zanim powstanie opowieść. Najpierw wyobraźnia, potem źródła piśmiennicze, a następnie tworzenie. Wszystko to musi spotkać się w mojej wyobraźni
Odpowiedz
*Ritha 2 m.
z wykopem
Ok, na wstępie - krzywda zwierząt jest czymś, co chyba najbardziej mnie porusza, więc użyłaś mocnych motywów. Jest tu pomysł, jest klimat, pod koniec sytuacja się zmieniła dość szybko, widać, że goniłaś pod limit, ale dialogiem można było nadgonić dużo miejsca. Z dialogami jest tak, że ich najgorszą zmorą jest przegadanie. Jak się ogląda film, to ludzie nie mówią całych monologów zazwyczaj, nawet w sztukach nie, co jakiś czas owszem, ale naturalnie w rozmowie raczej są krótsze kwestie. Zapas znaków można było też utłuc na takich rzeczach:
"Stary człowiek westchnął głęboko i wyszedł z kościoła na zewnątrz, gdzie psy się kręciły, a mężczyźni zbierali drewno na ognisko, by się ogrzać" - "z kościoła" zbędne, "by się ogrzać" też, obadaj:
"Stary człowiek westchnął głęboko i wyszedł na zewnątrz, gdzie psy się kręciły, a mężczyźni zbierali drewno na ognisko".
No ale to już taka kombinacja, po prostu masz powolną narrację, dobrą pod pisanie opasłych ksiąg, powinnaś pisać książki Alka! Ja np. mam duży problem z pisaniem książek, a chciałabym, bo mam bardzo zwięzłą narrację.

Jeszcze tylko Ci powiem a propos limitu, że sprawdzaliśmy przed jego ustaleniem, ile średnio miały opowiadania TW, otóż 7-9 tys. zzs. Limit 10 tys. obejmowałby większość TW, daliśmy jednak szerszy 12 tys. zzs. Limit miał eliminować przypadki, gdy wpadała praca na 33 tys. zzs, a takie bywały. W puli jest po 30 osób, opowiadań wpada po ok. 20, trzeba to czytać, myślmy o sobie nawzajem i szanujmy swój czas. To jeszcze a propos zakończenia tematu limitów.

Opowiadanie ma przyjemną narrację, pomysł i klimat. Dobra robota.
Odpowiedz
Ritha dziękuję

Nie jest mi obojętny los wilków, lisów, norek, psów, kotów itd. Szczura też miałam w domu. Zimą stulecia 1978/1979 przynosiłam do domu zmarznięte, spadające z drzew wrony. Ale nie o tym...

Wszyscy to wiemy - często piszę rozwlekle i limit nie działa na moją korzyść. W poprzednich opowiadaniach nie przeszkadzała większa ilość słów, a ja mogłam spokojnie i logicznie napisać opowiadanie. Rozumiem, że są przesłanki ku zmniejszeniu objętości opowiadań i nie wnikam w to. Sama też nie chciałabym czytać 10 stron opowiadania na TW (pisałam już o tym). Nie neguję limitu, mimo iż tracę na tym. Nie rozumiem jednak dlaczego wciąż mnie się zaczepia o ten limit? Odbieram to jako czepianie się, a przecież zapytałam tylko o konsekwencje przekroczenia limitu słów w opku do TW. Odpowiedź odebrałam jako atak na mnie, że niby czepiam się. Kurde, pytać już o nic nie wolno, bo kogoś to drażni? Piszę jak jest. Bez urazy.

Dobra robota będzie, gdy będę z całości zadowolona. Przy tym opowiadaniu nie jestem. Wyrzuciłam prolog i skróciłam wszystko co mogłam. Wyszedł potworek. Taka prawda. Zadowolona będę, gdy jeszcze nad nim popracuję, rozbuduję w logiczną całość...

Pięknie dziękuję za cenne uwagi
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
alka666
"Nie rozumiem jednak dlaczego wciąż mnie się zaczepia o ten limit?" - dlatego, że napisałaś, że mimo iż Ania przekroczyła limit nie przeszkodzi Ci to na nią zagłosować. Zespół odebrał to jako nieposzanowanie naszych zasad i naszej pracy.
Czas zamknąć ten temat.

A na drugi dzień po przeczytaniu powiem Ci tylko, że opowiadanie zostaje w głowie, bo myślę o tym wilku.
Odpowiedz
Ritha napisałam więcej - nie przeszkodzi mi to przeczytać (sic!) tego opowiadania. Bo nikt mi tego nie zabroni, a wiadomo, że zagłosować będę mogła wtedy i tylko wtedy, gdy Zespół TW zatwierdzi to opowiadanie pod głosowanie. Chyba, że czegoś nie zrozumiałam z nowych zasad. Przecież jeśli jej opowiadanie nie zostanie zatwierdzone, to nijak będę mogła zagłosować. Natomiast jeśli Ani opowiadanie zostanie zatwierdzone i będzie mi się podobać, to chyba będę mogła na nie zagłosować. Logiczne, prawda?
Zatem moja odpowiedź zawierała wszelkie możliwości na jakikolwiek scenariusz (decyzję) podjęty przez TW. Ale może zbyt wielowymiarowo ujęłam wiele możliwości w jednym domyślnym zdaniu?

Dziękuję, że myślisz o wilku. Doceniam to
Nie zmienię dobrego zdania o Tobie, mimo naszej polemiki
Lubię dyskutować, by mieć pełną jasność sytuacji.
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
alka666 "napisałam więcej - nie przeszkodzi mi to przeczytać (sic!)" - nie, napisałaś dokładnie "nie przeszkodzi mi to zagłosować na to opowiadanie", dlatego zareagował CptUgluk (tłumacząc logikę, o której wspominasz), ja i Alfonsyna, a to tylko część osób, które na to zwróciły uwagę na naszym zespołowym messie, wiesz, ze mnie możesz zrobić idiotę, ale z 5 osób nie. Lubić też mnie nie trzeba, jestem przyzwyczajona i wszystko mi jedno. Są nowe zasady, zobaczymy jak się przyjmą, na razie jest wyboiście, ale pierwsze glosowanie tuż tuż, potem będzie tylko łatwiej



Odpowiedz
Ritha nie robię z Ciebie idioty. Nie mam powodu. O przeczytaniu też pisałam. Logicznie - nie mogłabym głosować, gdyby zespół TW nie przyjął tekstu pod głosowanie.

Limit był sygnalizowany już wcześniej. W czym zatem problem?

W jakim sensie - "łatwiej"?
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
alka666 troszkę już nie mam sił tego wałkować. Łatwiej, bo do każdej zmiany ludzie się muszą przyzwyczaić.
Odpowiedz
Ritha muszą, nie muszą, mogą. I tak dalej. Kto będzie chciał dostosuje się. Kto nie będzie chciał - zrezygnuje. Ludzie mają wybór. Ale lepiej rozmawiać po dobroci, zanim mleko się wyleje. Gwałtowna reakcja zniechęca.

Mnie również zależy na tym, by zabawa trwała. Jestem już za stara, by pchać się w pyskówkę. Szanuję siebie i innych. Jak chcę mieć pewność w jakiejś kwestii, to pytam. Pytanie nie jest atakiem. Ma służyć rozwianiu wątpliwości. Odpowiedź, od niej wiele zależy i od sposobu jej przekazania.
Przede mną czytanie opowiadań
Dobrego dnia Ritha

Odpowiedz
z wykopem
Fajny pomysł. Samotny wilk, obława, dylematy moralne młodego myśliwego, duchowe roszady na koniec - to mi się podobało. Ale, na Boga, kim jest ta staruszka?! Tajemnica, tajemnicą, ale chciałbym dowiedzieć się o niej ciut więcej, bo to bardzo ciekawa postać Być może w "oryginalnej", nieskróconej wersji, znalazła się bogatsza informacja na jej temat. Jeśli tak, chętnie przeczytam, jeśli tylko kiedyś opublikujesz to opowiadanie w wersji... reżyserskiej Jeśli to szamanka, to coś mi mówi, że nie jest to ostatnie opowiadanie w tej edycji TW, trącające tego typu tematykę Przeczytałem z przyjemnością
Odpowiedz
Zdzislav dziękuję

Staruszka jest Babą Jagą, Wiedźmą, Jędzą, może też być Szamanką - jak wolisz
Ostatnio w moich TW dużo tej postaci i dużo o wilkach, demonologii słowiańskiej.
Odpowiedz
Ciekawy motyw. Najbardziej ujęła mnie i poruszyła końcówka. Dobra robota.
Odpowiedz
Adelajda dziękuję


Odpowiedz
Cześć,
Myśliwy przeciw myśliwemu. Problem w tym, że ludzi było więcej. Gdyby nie to...
Chciałaś zachować balans podając plusy i minusy myślistwa, ale myślę, że nie do końca się to udało. Zbyt ckliwe to wyszło. Brak mi umocowania tych opisów w fabule...
Zapokutowało chyba to, o czym pod którymś z moich opek kiedyś wspomniał Canulas: że czasem lepiej coś pokazać niż opisywać.
Ad motywu babki - to nie wiem, czy w tak krótkim opowiadaniu był sens ja wprowadzać... Zjawia się, znika cyk.. Nic o niej nie wiemy.
Pomysł na koniec opowiadania niezły natomiast.
Pozdrowionka

Odpowiedz
Agnieszka dziękuję

Wyszło jak wyszło. Cięłam do limitu. To może być mój problem co TW
Odpowiedz
alka666 i o to chodzi, aby nauczyć się ciąć. Panowanie nad słowem pisanym jest bardzo trudne. Urzekłaś mnie krótkimi formami w codziennostrzałach, więc wiem, że świetnie to potrafisz
Odpowiedz
Agnieszka tnę tylko wiersze i to piłą mechaniczną. Proza to swoboda. Codziennostrzały to zabawa.
Odpowiedz
alka666 nawet w prozie trzeba panować na piórem. Swoboda w wyrażaniu myśli - tak. Swoboda w pisaniu dla pisania "byle czego", "byle jak", "byle więcej" - nie. Zresztą, w TW chodzi o naukę pisania; panowania nad tokiem myśli; budowania spójnej (nie rozwlekłej) fabuły. Myślę, że to fajne ćwiczenie uczące dyscypliny pisania. Ponadto, ja nie znam magazynów, gdzie nie byłoby jakichkolwiek limitów

Odpowiedz
Twoje opowiadanie przeszło do drugiego etapu w tej edycji TW, gratulujemy
Zapraszamy do głosowania:
https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.ph

Pozdrawiamy
Zespół TW
Odpowiedz
TreningWyobrazni dziękuję
Odpowiedz
z wykopem
Na pewno treść mnie zaskoczyła. Jak teraz patrzę na ten zwrot akcji, to teoretycznie łatwy do przewidzenia, ale to taka "moja mądrość" po fakcie. Twist się udał.
Ładnie bajasz. Gdzieniegdzie opko jest rozpasane w dookreśleniach, ale to szczegóły. Dobrze rozłożone akcenty emocjonalne. Krzywda zwierząt często wyżej od ludzkiej
Odpowiedz
Canulas dzięki, że wpadłeś
Znasz moje pisanie, więc wiesz... Bajam chętnie o wilkach i demonach
Praca nad tym tekstem nie jest skończona. Będzie rosło, bo to tutaj zaledwie szkicem jest
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.