online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
Korekta dnia szóstego
<
TW#5 Zmora
>

Kiedy Bóg zamyka oczy

 TW#1

 Postać: dusza z pogorzeliska

 Zdarzenie: na froncie wschodnim

 Efekt: pierwszą sceną w opowiadaniu jest konferencja prasowa nawiązująca do wydarzeń zawartych w dalszej części opowiadania jako retrospekcje

 

 

 Pierwsze tchnienia wiosny zawsze powodowały, że stawałem się sentymentalny. To, co budziło się dokoła, stawało w kontraście z tym, co zalegało mi we wnętrzu. Patrzyłem za okno na rozkwitające wiśnie Okame. Sypały tysiącem różowych płatków, które zaścielały trawnik, tworząc plamę koloru na jeszcze szarawym otoczeniu.

 Gwar w sali narastał. Pismaki zbierały się, żądne sensacji. Ścisnęło mi żołądek na myśl o tym, o czym będę mówił. Do rozpoczęcia konferencji zostało dosłownie kilka minut. Rzędy mikrofonów szczerzyły zimne siatki w moim kierunku, a ja miałem ochotę uciec stąd, uciec od tego, co całe życie zajmowało każdy mój dzień.

 Wszedł nasz rzecznik. Uniósł ręce i głosy ucichły, gdzieś w kącie ktoś zaszurał krzesłem.

 – Witam wszystkich – rozpoczął Jordan. – Zanim zaczniemy, chciałbym przedstawić wam kapitana Shawna Kosmowskiego. – Wskazał mnie, a ja podniosłem się z miejsca i skinąłem głową sępom. – To on kierował śledztwem i odpowie na wasze pytania dotyczące szczegółów. Ja ze swej strony wydałem już oficjalne oświadczenie policji w tej sprawie i będę czuwał nad przebiegiem konferencji. Możemy zaczynać. – Jordan usiadł.

 Westchnąłem w duchu i wyprostowałem plecy, szykując się na ostrzał. Nie czekali długo, pytania padły jednocześnie ze wszystkich stron:

 – Dlaczego rodziny nie dostały ciał ofiar?

 – Kiedy ujawnicie dane jedynej dziewczyny, która przeżyła?

 – Dlaczego chronicie mordercę?

 – Kiedy będzie możliwy wywiad z ocalałą?

 – Dlaczego utajniacie szczegóły zbrodni?

 – Dlaczego…

 – Kiedy…

 – …państwo bezprawia!

 – Czy to prawda…

 Wyłączyłem się, miałem dość już na samym początku. Pytania zlały się w denerwujące tło, z którego rozbrzmiał głos Jordana.

 – Cisza! – krzyknął do mikrofonu. – Proszę o ciszę! W tym chaosie nie będziemy w stanie odpowiedzieć na żadne pytanie. Proszę po kolei! Może pan? – Wskazał przypadkowego dziennikarza z ulizanym przedziałkiem.

 Ten wysunął się do przodu i zapytał:

 – Czy to prawda, że psychopata zjadał swoje ofiary? Czy to dlatego rodziny nie mają kogo pochować?

 Patrzyłem na niego przez chwilę. Nagle podjąłem decyzję. Opowiem im wszystko, każdy najdrobniejszy, najbardziej obrzydliwy szczegół. Każdą rzecz, która sprawi, że pożałują swojej obecności tutaj. Dostaną to, po co przyszli i mam nadzieję, że wyjdą wystarczająco wstrząśnięci, żeby starczyło im wrażeń na długo.

 – Uczyliście się w szkole historii? – spytałem. – Lubiliście opisy krwawych walk? Średniowiecznych tortur? A może jarało was palenie czarownic?

 Po sali przebiegł szmer, kilka niewyraźnych śmiechów i żądanie:

 – Chcemy faktów. Wszystkich.

 – Dostaniecie je – zgodziłem się. – Dostaniecie to, po co przyszliście. Pytanie tylko, czy jesteście na to gotowi?

 – Shawn, nie musisz tego robić. – Jordan położył mi dłoń na ramieniu, zwracając się do mnie ściszonym głosem. – Wiem, ile kosztowało cię to śledztwo.

 – W porządku – odpowiedziałem. – Czuję, że to ostatnia rzecz, którą muszę zrobić, zanim odejdę. Dać tym hienom śmierdzącą prawdę, zamiast faktów ocenzurowanych tak, żeby ich delikatne umysły mogły je przetrawić.

 Milczał przez chwilę, po czym odwrócił wzrok na salę. Spojrzałem prosto w oczy ulizanego.

 – Kiedy byłem mały, dziadek opowiadał mi o wojnie. Myślałem wtedy, że to najgorsza rzecz, na jaką może być narażony człowiek. Byłem pewien, że nigdy nie zbliżę się do takich spraw, że to nigdy więcej się nie zdarzy, bo przecież ludzie nie mogą powtarzać okrutnych błędów. Myliłem się, bardzo. Tak bardzo, że front wschodni mojego dziadka jest teraz tylko abstrakcyjnym wspomnieniem w obliczu tego, z czym miałem do czynienia tutaj, w naszym mieście, w czasie pokoju, tuż za waszymi progami, kiedy zamykacie drzwi wieczorem, siadając przed telewizorem i użalając się nad sobą, bo wasi szefowie byli dzisiaj niemili...

 – Do rzeczy! – Ktoś mi przerwał. – Nie o dziadku, tylko o mordercy!

 Zignorowałem go.

 – „Pod Stalingradem ludzie zamienili się w bestie”, opowiadał dziadek. „Mróz wyparł z nich ostatnie iskry człowieczeństwa. Okrucieństwo walk sprawiło, że niczym szczególnym nie było już okradanie umierającego kolegi z ostatniego okrycia, wyrwanie ostatniej, spleśniałej kromki chleba z palców, które już nie miały siły zacisnąć się na niej. Jedliśmy zwierzęta, zwierzęta jadły nas. Ugotowane buty zdarte z trupa smakowały jak trufle w najlepszej restauracji. Dbaliśmy tylko o to, żeby móc oddychać jeszcze za godzinę. Nikt nie chciał umierać, ale patrzyliśmy obojętnie na każdą inną śmierć. Zdziczałe, wygłodniałe psy szarpały zamarzające zwłoki, roznosił się smród trzewi wypruwanych z jeszcze miękkich brzuchów. Kiedy zabrakło koni, jedliśmy psy, syte mięsem naszych niedawnych towarzyszy broni. Gdy upadaliśmy tak nisko, zapominaliśmy nawet modlić się o miłosierdzie. Czym ono było? Tylko słowem, które tam, na radzieckiej ziemi, zapomniane zostało nawet przez Boga. W końcu chciałem już tylko umrzeć, śmierć była jedynym wyzwoleniem, ale przeżyłem… Przeżyłem po to, żeby nigdy nie opuścić ulic Stalingradu… Jestem tam każdej nocy, w każdej chwili, kiedy widzę wschodzące słońce i pamiętam jego blask odbity od śniegu, jaki ranił przekrwione oczy, oznajmiając kolejny dzień koszmaru…” – Spojrzałem na zebranych, którzy wpatrywali się we mnie. – „Pamiętaj, Shawn” – mówił mi dziadek – „żebyś nigdy nie pozwolił spalić swojej duszy… moja została tam, na pogorzelisku człowieczeństwa, od którego Bóg odwrócił oczy…”.

 Przerwałem, patrząc na twarze przede mną. Milczeli, czym sam byłem zaskoczony. W ciszy trzasnęło kilka migawek aparatów.

 – Nie posłuchałem go – podjąłem po chwili. – Zafundowałem sobie swój własny, wschodni front. Okrutniejszy od tego, co przeżył mój dziadek, bo przebiegł tutaj. – Zatoczyłem ręką. – Bo tych, którzy go zbudowali, nie zmusiła do tego wojna ani głód. Nikt ich nie zmusił do tego, żeby zabijać, torturować, gwałcić, karmić koty ludzkim ciałem.

 Podniosłem wzrok, kiedy przez salę przebiegła fala poruszenia.

 – Kiedy wszedłem do tamtej piwnicy – kontynuowałem – wszystkie lata pracy w policji nie przygotowały mnie na to, co tam zastałem. Przywitał mnie smród, niby nic nowego dla policjanta. – Skrzywiłem usta. – Zszedłem z ostatnich stopni, a echo piwnicznych ścian odbijało imiona dziewczyny i jej oprawcy wykrzyczane przez chłopaka, który doprowadził nas do tego domu. Byłem zły, bo nie powinno go tam być. Ktoś pozwolił mu wejść na szczyt schodów i swoimi wrzaskami mógł sprowokować sprawcę do czegoś nieprzewidzianego. Niepotrzebnie się martwiłem. Obrzuciłem spojrzeniem piwnicę, a mózg nie chciał w pierwszej chwili zarejestrować widoku. Na środku pomieszczenia stał duży stół operacyjny. Spod sufitu zwisały oskórowane zwłoki, pod którymi leżało ciało mężczyzny. Obok stał manekin w wyuzdanej pozie, a na nim rozpięta była ludzka skóra. W kadzi z formaliną zanurzony był skalp, jak się później okazało, zdjęty razem ze skórą z twarzy. Na łóżku pod ścianą, przykuta do niego, leżała dziewczyna, nie wiadomo było, żywa czy martwa. Kot ogryzał jej nadgarstek. Zasyczał, kiedy się zbliżyłem i nie był chętny do porzucenia swojego łupu.

 Patrzyłem na nich, na wszystkich milczących ludzi zebranych przede mną. Byłem znowu w tej piwnicy…

 – Znaleźliśmy kilkanaście manekinów, wszystkie przystosowane do uprawiania seksu. Każdy w innej pozie, każdy obszyty skórą jednej z zaginionych dziewcząt. Z każdej martwej twarzy patrzyły na mnie szklane oczy. Ich kolor w każdym przypadku zgadzał się z rysopisem ofiary. Nie znaleźliśmy ani jednego ciała, nie wiemy, co się z nimi stało. Psychologowie odradzają oddanie rodzinom wyprawionych skór. Dziewczyna na łóżku okazała się żywa. To wasza ofiara, której chcecie wydrzeć powrót do normalności. Minęło siedem miesięcy, a ona nadal jest pod opieką psychologów. Ale macie rację, macie przecież prawo do prawdy, spytajcie ją, jak podobała jej się wizyta u psychopaty, jakie to wrażenie być karmą dla kota, podawaną żywcem, jak najlepsze ostrygi! – podniosłem głos. Nie miałem im już nic więcej do powiedzenia, ale nie mogłem jeszcze opuścić sali.

 – Możecie zadać teraz swoje pytania – oznajmiłem. – Postawić w stan oskarżenia kota, albo powołać go na świadka. Chronimy mordercę? Tak, chronimy. Sam przed sobą chroniłem go, żeby nie wpakować w trupa całego magazynka. Ukrywamy fakty? Pytajcie o każdy szczegół! Odpowiem wam. Od czego zaczniemy?

 Czekałem w przedłużającej się ciszy.

 

8644 zzs

Liczba ocen: 4
95%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~DarkStone
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 81

Dodano: 2021-03-14 23:53:03
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?id_watku=18
Odpowiedz
TreningWyobrazni
Dzięki za przypomnienie, tak dawno mnie tu nie było, że zapomniałam o tym, żeby to zrobić.
trening czuwa nocą
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
z wykopem
Mocne! Elementy gore świetne. Wykorzystanie zestawu baja, łącznie z efektem, sceny obrazowe, całość spójna, konkretna, narracja płynna, miodzio. Świetny powrót, Dark

Odpowiedz
Ritha
Dziękuję Ci bardzo, Rhitus
Cieszę się, że przypadło do gustu
Odpowiedz
Twoje opowiadanie przeszło do drugiego etapu w tej edycji TW, gratulujemy
Zapraszamy do głosowania:
https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?ktg=trening%2

Pozdrawiamy
Zespół TW
Odpowiedz
TreningWyobrazni
Ooo, super
Odpowiedz
z dużym wykopem
Pierwszorzędna proza. Piwnica niczym jaskinia zła, trochę jak u Larssona w "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet". Czułem grozę tego miejsca. Opisy dobitne i dobrze budujące mroczną atmosferę opowiadania. Fajnie było tu zajrzeć
Odpowiedz
Zdzislav
Dziękuję bardzo za opis i opinię
Oraz za chęć zajrzenia
Odpowiedz
Witam,
bardzo rzeczowe, porządnie napisane opowiadanie. Od pierwszych chwil czyta się płynnie, zainteresowanie rośnie, aż do punktu kulminacyjnego. Kawał fajnej lektury.
Pozdrawiam
Odpowiedz
Agnieszka
Dziękuję bardzo
Ostatnio miałam trochę problem ze stopniowaniem napięcia, więc cieszy mnie Twoje zdanie, że tutaj udało się osiągnąć wzrost, zamiast mocnego bum od razu i utrzymywania go do końca
Pozdrawiam i dzięki
Odpowiedz
z dużym wykopem
Dobrze, zgrabnie napisane, mocne opowiadanie. Miałem delikatne skojarzenie z "Milczeniem owiec". W tekście dominuje ciężki, nieprzyjemny klimat, ale to paradoksalnie nie zniechęca do czytania, wręcz odwrotnie. Dobra robota
Odpowiedz
CptUgluk
Dziękuję bardzo cieszę się, że się podobało
Pozdrawiam!
Odpowiedz
z dużym wykopem
Konkretny tekst. Czytałem Stalingrad - Beavora oraz Historię Kanibalizmu - Constantina i powiem Ci, że podwaliny "zawiązujące uwagę" pod opko, postawiłaś twarde i bardzo dobre.
Nie wiem czy że względu na rodziny ofiar Pozwolonoby Twojemu bohaterowi wygłosić orędzie takimi właśnie słowy, ale w ramach licencja poetica, brzmi ok.
Mocny, dobrze napisany tekst.


Odpowiedz
Canulas
Dzięki wielkie, Can.
Szczególnie, że tak bez uwag?
Zrobiłam research frontu wschodniego

Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.