online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 10 min.
Sto lat dla Nuncjusza!
jasno
A kto umarł, ten pamięta #1
<
Stare TW, któremu nie nadałam nawet tytułu
>
Praca Wyróżniona
Tagi: #mleko #apokalipsa

Mleko się rozlało

 Ciężkie powieki podniosły się z trudem, zachęcone uporczywymi wibracjami leżącego przy łóżku telefonu. Przelotne spojrzenie na wyświetlacz, kilka bezgłośnych przekleństw i zamaszysty, niemal ostentacyjny obrót na drugi bok. Nic to wszystko nie zmieniło, telefon nie przestawał dzwonić, nie pozwalając tym samym swojemu właścicielowi na ponowne przełączenie się w tryb uśpienia.

 – Kurwa, pali się czy jak?

 Była dopiero dziewiąta, a wszyscy znajomi Darka, czyli jakieś dwie w porywach do trzech osób, doskonale wiedzieli, że ściągnięcie go z łóżka przed południem przeważnie graniczy z cudem. Wiedziała o tym nawet jego matka i w pewnej chwili dała sobie spokój z próbami przekonania go, że zarywania nocy przed komputerem nie powinno się nazywać pracą. Nie robił tego zresztą za darmo i być może właśnie to stanowiło najlepszy argument.

 Tym razem ktoś się najwyraźniej zapomniał i nie chciał dać mu spokojnie pospać. Narastająca irytacja wreszcie skłoniła Darka do niechętnego wygrzebania się spod kołdry i sięgnięcia po telefon. Z niemałym zdziwieniem odkrył w nim więcej nieodebranych połączeń i wiadomości niż dostał przez cały ubiegły miesiąc. Większość SMS-ów było różnorakimi wariacjami pytań: „Żyjesz?”, „Wszystko ok?”, „Co z tobą?” oraz ponagleń w stylu: „Odezwij się”, „Odbierz, kurwa”, „Prześpisz koniec świata”.

 Koniec świata – rzeczywiście na to wyglądało, lecz po krótkiej chwili zastanowienia Darek po prostu wzruszył ramionami. „Pojebało ich wszystkich”, uznał, jednocześnie machinalnie szukając w telefonie numeru do swojej rodzicielki. Tak dawno nie rozmawiali, że musiał dość daleko przewinąć rejestr połączeń. A potem okazało się, że również dziś może porozmawiać najwyżej z automatyczną sekretarką. Lekko tylko zaniepokojony ponownie wzruszył ramionami i rzucił telefon na łóżko, olewając wszystkich, którzy tak uparcie starali się z nim skontaktować. Ostatecznie uznał, że spróbuje dobudzić się kawą i dopiero wówczas podejmie próbę ogarnięcia tej niecodziennej sytuacji.

 Nie trudząc się ścieleniem łóżka ani nawet rozsuwaniem zasłon z okien, poczłapał do kuchni. Dopiero otworzywszy lodówkę przypomniał sobie, że zapomniał wczoraj kupić mleko, a bez niego nie dość, że nie napije się kawy, to nie będzie też mógł zjeść na śniadanie ulubionych płatków. Wyglądało na to, że przyjdzie mu jednak zrobić sobie małą wycieczkę do sklepu, co wcale nie dodawało zapału ani energii. Po chwili konsternacji uznał, że szybciej będzie pożyczyć nieco od sąsiadów z naprzeciwka. Co prawda nie rozmawiał z nimi zbyt często i praktycznie się nie znali, ale wiedział, że mają dwójkę dzieci i kota – musieli zatem mieć jakieś mleko, prawda?

 Pierwsze pół minuty pukania do drzwi mieszkania sąsiadów okazało się równie bezowocne, co drugie pół, które nastąpiło zaraz po nim. Na klatce schodowej panowała cisza tak absolutna, jakby wszyscy zapomnieli, że w ogóle żyją. Dziwne, ale Darek tak właśnie o tym pomyślał. Widocznie te wszystkie postapokaliptyczne gry, które zajmowały ostatnio całe jego noce, zlasowały mu już mózg do tego stopnia, że zamiast grzecznie zawrócić do mieszkania albo wybrać się po prostu do sklepu, pod wpływem impulsu odkrywcy ostrożnie nacisnął klamkę. A drzwi, ku jego niemałemu zdziwieniu, ustąpiły bez żadnego problemu, zachęcającym skrzypnięciem zapraszając do środka.

 – Halo! – zawołał Darek po chwili wahania, po czym głośno przełknął ślinę. – Dzień dobry! Ktoś jest w domu? Halo?

 Niepewnie postawił stopę w przedpokoju. Potem kolejną i jakoś to poszło. Jedynym, co zastał, była cisza – taka sama jak w korytarzu. I jakiś dziwny porządny nieporządek – otwarta szafa, kilka rozrzuconych rzeczy, poprzewracane buty, na wpół wypakowana walizka. „Wyjechali?”, uznał domyślnie. „Tak nagle? W środku tygodnia? Ciekawe, czy zostawili mleko w lodówce”.

 Mleczna potrzeba okazała się silniejsza niż narastający niepokój. Układ mieszkania był na tyle podobny do jego własnego, że Darek bez problemu zawędrował do kuchni. Lodówka stała blisko okna, więc podchodząc do niej mimowolnie uciekł wzrokiem za odsłoniętą szybę i zamarł. „Koniec świata”, przeszło mu przez myśl i nagle, ni z tego, ni z owego, rozwrzeszczały się syreny.

 

 ***

 

 Świat wydawał się jednym wielkim pobojowiskiem, jakby po ulicach przeszedł poprzedzony bombardowaniem huragan, rozwiewając popioły po wciąż niegasnących gdzieniegdzie pożarach. Słońce zasłaniały ciemnoszare chmury, a jedynym światłem, jakie przepuszczały, były sporadyczne wyładowania błyskawic. Darek, w którym ciekawość nie bez walki przezwyciężyła strach, wyszedł w końcu przed blok, by z bliska obejrzeć i ocenić skalę zniszczeń. Jeszcze wczoraj przecież było normalnie. Kiedy to wszystko się stało i jak to możliwe, że niczego nie zauważył? Czyżby aż tak mocno dał się wciągnąć w zabijanie zombie w tej nowej grze, że wciąż przeżywa to we śnie? Tak, to zdecydowanie musi być jakiś głupi sen. Trzeba pójść po to cholerne mleko i wypić kawę. Bardzo dużo kawy. Może to go wreszcie przebudzi.

 Gęsty, wilgotny popiół czepiał mu się butów, a wiatr zwiewał go gdzieś z koron drzew, zdobiąc mu nim włosy i ubranie. Nie widział nigdzie ani żywego ducha, choć upiorne wycie syren niosło się z bliżej nieokreślonego kierunku. Osiedlowy sklepik był tuż za rogiem i choć Darek nagle zdał sobie sprawę, że nie zabrał pieniędzy, ostatecznie uznał, że musi przynajmniej sprawdzić, czy niewielki budynek przetrwał ten zagadkowy kataklizm. Okoliczne blokowiska, ziejące wielkimi dziurami, z których niespiesznie szybowały w niebo smugi dymu, nie pozostawiały zbyt wielkiego pola do popisu dla nadziei. A jednak nadzieja dała sobie radę.

 Z zewnątrz sklepik wydawał się nietknięty, jakby cała zawierucha w ogóle go nie zauważyła. Darek zastanawiał się ledwie przez ułamek sekundy, nim dziarskim krokiem przestąpił próg. Ponownie przywitała go cisza i pustka. Opustoszała była też większość półek, a Darek z uśmiechem spostrzegł, że największym powodzeniem cieszył się najwyraźniej dział alkoholi. Na szczęście on przyszedł tylko po mleko.

 Szybkim krokiem ruszył w stronę lodówki, otworzył ją bez zastanowienia i w pośpiechu wyjął ostatnią butelkę mleka. Odwrócił się już w stronę wyjścia, gdy nagle podskoczył w miejscu na dźwięk czyjegoś głosu.

 – Częstujemy się, co?

 – P… przyszedłem tylko po mleko… do kawy. – Nie wiedział, czemu się tłumaczy, stojący za nim gość bynajmniej nie wyglądał na właściciela sklepu. Bliżej było mu raczej do stałego klienta ograbionego już działu alkoholi.

 – Masz ochotę na kawę, chłopcze? – Wyszczerzył w uśmiechu nadpsute i dość mocno przerzedzone zęby. – Tam stoi ekspres, chyba jeszcze działa. – Wskazał głową na ladę. – Napijesz się ze mną?

 Początkowo nieco zbity z tropu Darek, ostatecznie jednak podszedł do ekspresu, a pomieszczenie dość prędko wypełniło się aromatem gorącej kawy.

 – Co to wszystko znaczy? – zaryzykował pytanie Darek. – Co się, kurwa, stało?

 – Jak to, co się stało? – Mężczyzna wzruszył ramionami, przyjmując kubek parującego napoju. – Apokalipsa, chłopcze.

 Nowy znajomy skinął na Darka i obaj wyszli ze sklepu, by rozsiąść się wygodnie na lekko wykrzywionej ławeczce przed blokowiskiem. Burza zaczęła coraz głośniej pomrukiwać im nad głowami, a oni przez chwilę popijali kawę w milczeniu. Darek nie mógł pozbyć się myśli, że utknął w jednej ze swoich postapokaliptycznych gier i wciąż nerwowo rozglądał się, czy zza któregoś rogu nie wyłoni się wygłodniała horda zombie.

 – I co teraz? – zapytał wreszcie.

 – Nie wiem. – Kolejne niedbałe wzruszenie ramion. – Myślałem, że ty mi powiesz.

 Riposta uwiązła Darkowi w gardle, bo nagle rozległ się najgłośniejszy z dotychczasowych grzmotów i zaczął padać ciężki, gęsty deszcz.

 – Kurwa! – skomentował chłopak, gdy krople z sykiem wpadły mu do kawy… i przeżarły dno papierowego kubka na wylot, pozwalając resztce napoju poplamić spodnie. – Co, do chuja?

 Dziwne było to, że choć już chwilę później cały zalewał się krwią z otwartych ran, nie czuł żadnego bólu.

 – Co to ma być? – Przyglądał się z zaciekawieniem jednej ze swoich dłoni, gdy zaczęła odpadać z niej skóra, a potem mięśnie i ścięgna, aż zostały tylko nagie kości.

 – Apokalipsa – dobiegł go cichnący w deszczowym szumie głos. Przypadkowy towarzysz również zaczął się rozpuszczać i chwilę później rozlał się po ławce na podobieństwo roztopionych lodów malinowych. Jakiś absurdalny impuls w głowie Darka przypomniał mu dawne czasy, kiedy to zwykł objadać się lodami, zwłaszcza owocowymi, niemal do zarzygania. „Może zostało im coś jeszcze w zamrażarce?”, pomyślał, zerkając pustymi oczodołami w stronę sklepiku. Już miał podnosić swój jakże dosłownie kościsty tyłek z rozlatującej się ławeczki, gdy w czaszce zaskrzeczało mu mechaniczne: „NIE ŻYJESZ. Chcesz spróbować jeszcze raz?”.

8801 zzs

Liczba ocen: 7
91%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *alfonsyna
Kategoria: inne

Liczba wejść: 112

Opis:

A takie sobie ćwiczenie. ;)

Dodano: 2021-03-21 15:14:11
Komentarze.
z dużym wykopem
Tak sobie myślę, że pewnie też bym przespała apokalipsę, ale perspektywa wypicia ostatniej kawy, wydaje się nie aż tak zła Dobrze się to czytało. Fajnie żeś to obmyśliła
Odpowiedz
Adelajda to tak jak ja - gorzej, jakby się okazało, że kawy ni ma, to już by był większy problem.
Dzięki za wpadnięcie!
Odpowiedz
z dużym wykopem
szukając w telefonie numeru do swojej rodzicielki,
zjeść na śniadanie swoich ulubionych płatków – zbędne zaimki

Czysta kosmetyka.

Fajnie się czytało, podobała mi się faza głównego bohatera na punkcie kawy i gier komputerowych.
Odpowiedz
Hiraeth dzięki, poprawię co trzeba, cieszę się, że wpadłaś.
Odpowiedz
z dużym wykopem
Dobry tekst...aż napoje się kawy
Odpowiedz
Miało być napije
Odpowiedz
jacek79 dziękuję za wizytę i życzę smacznej kawusi!
Odpowiedz
z wykopem
O proszę, teraz dłuższe i... mniej jednoznaczne przez ostatnie zdanie. Muszę pomyśleć 🤔
Odpowiedz
Canulas tak, postanowiłam trochę namieszać, żeby nie było tak prosto.
Odpowiedz
*Ritha 2 m.
z dużym wykopem
Świetny tekst, cieszę się, że opublikowałaś
Odpowiedz
*Ritha 2 m.
Ostatnie zdanie faktycznie daje duże pole pod interpretacje
Odpowiedz
Ritha tak, doszłam do wniosku, że coś trzeba jeszcze przykombinować. Dziękuję, kłaniam się w pas.
Odpowiedz
z wykopem
Ho ho, wirtualna rzeczywistość pełną gębą
Ja tam bym próbował jeszcze raz, głupio tak skończyć jako szkielet w towarzystwie osiedlowego żulika. Restart i jedziem po mleko.
PS w grze "Postal 2" pierwszym zadaniem do zrobienia było właśnie kupienie mleka w sklepie. True story.
Odpowiedz
CptUgluk o, nie miałam pojęcia, że serio w jakiejś grze może być taki mleczny quest, widać jednak coś jest w tym mleku, że się przydaje.
Dzięki za wizytę, Kapitanie!
Odpowiedz
Gratulacje!!!....aż popijając kawę przeczytałem jeszcze raz ...wspaniały tekst .. dawno nie wciągnęło mnie tak bardzo ...... swoją drogą całkiem prawdopodobna apokalipsa dla nastolatków ... muszę dac córce do przeczytania
Odpowiedz
jacek79 a wiesz, że coś w tym jest, bo młodzież teraz chyba dużo bardziej żyje tym wirtualnym życiem niż prawdziwym i z czasem granica może się coraz bardziej rozmywać.
Ponownie dziękuję!
Odpowiedz
alfonsyna wg mnie granica juz się zatarła...widzę to na co dzień w tramwaju (ogólnie w komunikacji też)..choc jakby odwrócić to ja dla nich też jestem odrealniony ze szkicownikiem
Odpowiedz
jacek79 takie mamy czasy, że świat funkcjonuje w ogromnej mierze w tej sferze wirtualnej, w dodatku pandemia też wymusza wiele rzeczy w trybie online i ludzie chcąc nie chcąc muszą się w tym odnaleźć. Ale ja to czasem trochę tęsknię za czasami, kiedy żyło się bardziej przyziemnie - wszystko ma swoje plusy i minusy.
Odpowiedz
alfonsyna zawsze są plusy i minusy a do czasów trzeba się dopasować ...choć z sentymentem wspominam jak nie było komórek a panowały domofony
Odpowiedz
z dużym wykopem
K... to jest super !
Odpowiedz
behemot48 o, dzięki za niespodziewaną wizytę, cieszę się, że się podobało!
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.