online: 3 zarejestrowanych
jasno
Ptakowie niebiescy. Tryptyk z lotu ptaka do stóp
<
Zupełnie inne pieśni. Powrót do oceanu (tryptyk)
>

W jeżynowym

 w jeżynowym chruśniaku na oślep nie patrząc

 córki nocy zrywałem przybyłe jeżyny

 poza czasem więc nie wiem sekundy godziny

 krwawiliśmy sokami nie mogliśmy zasnąć

 

 kochaliśmy tak mocno że nawet komary

 pisk zmieniały w melodię krwią oszołomione

 granatową lub czarną gdy w oczy wpatrzony

 z gwiazd byłem wyślepionym przez zbrodnię i karę

 

 w słodkim bólu ścierpieni choć z owocem w ustach

 szeptaliśmy palcami do samego rana

 granat nocy i jeżyn pozostał na wargach

 może sen o świtaniu trochę nas potargał

 

 sen na jawie bo przecież nie mogło być spania

 w jeżynowym chruśniaku wśród owoców nocy

 w słodko kwaśnym zbudzeniu po otarciu oczu

 w dziennym tańcu świetlicznym pozostały kolce

 

 zapisały na skórze wzór fascynujący

 promieniami słoneczniak na śniadanie wkroczył

 bąk zabuczał i pszczoły rozbudzone kwiaty.

 owoc szerszeń i osy kawaleria straceń

 zaproszenie na grzbiecie przyniósł żuk kosmaty

 

 Jerzy Edmund Sobczak

 

 ****************************************************************************************************************************************************************************

  W malinowym chruśniaku

 ***************************************************************************************************************************************************************************

 

 

 W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem

 Zapodziani po głowy, przez długie godziny

 Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.

 Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem.

 Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty,

 Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,

 Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory,

 I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty.

 Duszno było od malin, któreś, szepcząc, rwała,

 A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni,

 Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni

 Owoce, przepojone wonią twego ciała.

 I stały się maliny narzędziem pieszczoty

 Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie

 Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie,

 I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty.

 I nie wiem, jak się stało, w którym okamgnieniu,

 Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła,

 Porwałem twoje dłonie — oddałaś w skupieniu,

 A chruśniak malinowy trwał wciąż dookoła.

 

 Bolesław Leśmian

 

 

 

 

2228 zzs

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Alchemik
Kategoria: poezja

Liczba wejść: 32

Opis:

Bolesław Leśmian z okresu tzw. Młodej Polski, Przedstawiciel tzw. neoromantyzmu. Kochałem jego poezję i wciąż kocham.Sposób w jaki obejmował w wersach świat, przedziwne, acz piękne słowotwórstwo. Erotyk W malinowym chruśniaku, nie mający sobie równych. Czerpiący swoją siłę z owoców. Postanowiłem erotyk umieścić w jeżynowym chruśniaku, tym bardziej, że mam na imię Jerzy. Akustycznie brzmi tak samo

Dodano: 2021-03-22 21:26:39
Komentarze.
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.