online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 10 min.
jasno
Ram pam pam
<
TW 6 Nieistnienie
>
Praca Wyróżniona

Bazgroły

 

  Zastanawiam się, jak wiele może znieść człowiek. Ile bólu pomieści jego serce, zanim roztrzaska się na milion kawałeczków. Ile razy jeszcze umrzemy, aby w końcu zaznać spokój?

 

  Nie czujesz zmęczenia, tym wszystkim? Przecież to nieludzkie, czy… jesteśmy ludźmi, czy jeszcze nimi jesteśmy? Mamy oczy, usta, nosy, ręce i nogi, może nawet i mamy serca, ale nie oddychamy, nie mrugamy, nie krwawimy, nie płaczemy.

  Wiesz, mogłabym tak w nieskończoność. Budować mosty, po których bezpiecznie przechodzilibyśmy na drugą stronę. Palić te mosty. Wpychać cię w ogień i patrzeć jak płoniesz. Płoń, najdroższy… ogień nie parzy, ogień oczyszcza, ogień jest piękny! I… w nieskończoność mogłabym skakać w ten ogień, żeby cię wyciągnąć albo spłonąć razem z tobą.

 

  Jesteśmy bardziej smutni czy śmieszni? Nikt nie lubi smutasów. Uśmiechajmy się więcej, cieszmy z drobnostek, pijmy wino, biegajmy w deszczu, tańczymy w nocy, śpijmy do południa, jedzmy lody.

 

  Mama nie przepada za moimi wierszami. Uważa, że za dużo w nich cierpienia, śmierci i chorób. "Dziecko, skąd w tobie tyle smutku?" Nie wiem, mamo. Wujek nadal myśli, że interesuję się fotografią. Na kartce z życzeniami napisał. "Walcz o swoje marzenia! Kup porządny aparat, rób zdjęcia, załóż Insta! " Lubiłam robić zdjęcia, jak miałam dwanaście lat. Ciotka namawia mnie na studia medyczne. Nie boję się krwi, ale wiem, że i tak nikogo bym nie uratowała. Dziadek, jak jeszcze żył, w każdą sobotę zabierał mnie do kina. W zielonym sklepiku kupował mi kolorowe chrupki. Mówił, że jak już będę większa, powinnam pójść do wojska. Ojciec, nie wie o mnie nic, ale to dobrze, lepiej mi bez niego.

 

  Żeby zasnąć w swoich objęciach, musieliśmy najpierw wspiąć się po stromym urwisku. Bałam się, że spadniesz, co było głupie, bo to ty miałeś większe doświadczenie we wspinaczce. Mówiłeś, żebym nie patrzyła w dół. Mówiłeś, że jeśli coś jest niewystarczająco silne to umiera.

 

  — Nie zostawiaj mnie — wyszeptałam do ciebie, kiedy zasypialiśmy.

 

 

1985 zzs

Liczba ocen: 6
75%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Mia123a
Kategoria: inne

Liczba wejść: 68

Opis:

Dodano: 2021-03-29 00:21:11
Komentarze.
z wykopem
Odniosłam lekkie wrażenie chaosu, jakbyś chciała złapać kilka egzystencjalnych bolączek naraz i zmieścić je w jednym tekście. Mamy niespełnioną miłość, brak zauważalności zmian - w tym i osób, poczucie niezrozumienia, wypalenie się, cierpienie i jego maskowanie, aluzje do samobójstwa - wszystko to na jednej stronie.
Oczywiście, tekst jest dobrze napisany, tu nie mam zastrzeżeń, ile lekki przesyt nieco mnie zapchał ;x
Odpowiedz
z wykopem
Kurcze, dobre. Wiele akapitów wrzuciłabym pod jakieś dobre foto. Cytaty dnia i te sprawy. Momentami dotykało głęboko... To o rodzinie mogłoby być spokojnie czymś innym, osobnym- resztą się świetnie uzupełnia
Odpowiedz
z wykopem
Helloł

"Ile razy jeszcze umrzemy, aby w końcu zaznać spokój?" nie jestem pewien, ale zastanawiam się, czy poprawnie nie będzie "spokoju"

"Mamy oczy, usta, nosy, ręce i nogi, może nawet i mamy serca, ale nie oddychamy, nie mrugam, nie krwawimy, nie płaczemy." - w myśl ciągłości liczby mnogiej: nie mrugamy

Dobre, bo autentyczne i szczere. Nastąpiło tu pewne przelanie czary, skutkujące rozgoryczeniem, ale nie ckliwie melancholijnym.

Ładne, smutne, niebezpiecznie dojrzałe
Odpowiedz
*Ritha 3 m.
z dużym wykopem
"Wiesz, mogłabym tak w nieskończoność. Budować mosty, po których bezpiecznie przechodzilibyśmy na drugą stronę. Palić te mosty. Wpychać cię w ogień i patrzeć jak płoniesz. Płoń, najdroższy… ogień nie parzy, ogień oczyszcza, ogień jest piękny! I… w nieskończoność mogłabym skakać w ten ogień, żeby cię wyciągnąć albo spłonąć razem z tobą" - cudo bardzo w me gusta

"Jesteśmy bardziej smutni czy śmieszni? Nikt nie lubi smutasów. Uśmiechajmy się więcej, cieszmy z drobnostek, pijmy wino, biegajmy w deszczu, tańczymy w nocy, śpijmy do południa, jedzmy lody" - to też mi się podoba, jest takie właśnie normalne

"Dziadek, jak jeszcze żył, w każdą sobotę zabierał mnie do kina. W zielonym sklepiku kupował mi kolorowe chrupki" - to, złapało mnie, wzruszyło

Jezu, bardzo mnie trafiło całe, emocjonalnie dobrze siadło, jest normalne, prawdziwe, wzruszające, urocze, dające nadzieję i odbierające ją, kupuję ten tekst.
Odpowiedz
Mocne. To jakby zajrzeć komuś pod skórę i dobrać się do tej części duszy, która jest najbardziej delikatna, a jednocześnie stanowi esencję.
Odpowiedz
To jeden z takich utworów, którego fragmenty się w sobie przez jakiś czas nosi i gdy w końcu człowiek czuje, że już się posklejały w coś sensownego - wrzuca się w je na papier/komputer.
Nie przegapiłaś go. Brawo.
Pozdrowionka
Odpowiedz
Dziękuję za wyróżnienie. Zaskoczonam :o Dziękuję również za komentarze. Przesyłam serduszka 💙💙💙💙💙💙
Odpowiedz
z wykopem
Ciekawe....takie „inne”.... Gratulacje!!!
Odpowiedz
jacek79 dziękuję
Odpowiedz
z wykopem
Z braku pomysłu na lepszy i celniejszy w wymowie komentarz, pozwolę sobie zacytować Canulasa: "Ładne, smutne, niebezpiecznie dojrzałe". Coś w tym jest, coś, co tknęło przy czytaniu.
Odpowiedz
CptUgluk oo hej Kapitanie, dzięki piękne za wizytę
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.