online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
TW #3 Zła się nie ulęknę
<
Mleko się rozlało
>
Tagi: #obleśnywojownik

A kto umarł, ten pamięta #1

 – Pomożesz go zaleczyć?

 Rozpruty brzuch, brak jednego oka i prawie całkiem oderwana noga sprawiły, że na twarzy Anieli odmalował się wyraz pełnego rezerwy sceptycyzmu.

 – Kto mu to zrobił? – Przeniosła wzrok z nieszczęsnej ofiary wprost w ogromne, smutne oczy proszącego chłopca.

 – Jędrek – odpowiedzi udzielił stojący za nim mężczyzna, wyraźnie nie mogąc powstrzymać szerokiego uśmiechu. Widząc minę dziewczyny, po chwili uzupełnił: – Pies właściciela. Nie pytaj, kto go tak nazwał, ale ponoć na cześć jakiegoś dawno martwego pradziadka. Gadają, że to jednako sprytne bestyje. Nie wiem, jako było z pradziadkiem, ale pies ma od cholery werwy. Sam ledwo uszedłem z życiem w obronie młodego.

 Lewa ręka Jakuba energicznie zmierzwiła płową czuprynę Jaśka, powodując, że chłopak natychmiast się odsunął.

 – Mówisz o tym zabiedzonym kundelku, który utyka na tylną łapę? – Aniela zmarszczyła lekko brwi i posłała Jakubowi krytyczne spojrzenie. – Jakoś trudno mi uwierzyć, że udało mu się nastraszyć takich silnych chłopów!

 – Może wygląda niepozornie, ale to zaprawdę zmyślna bestyjka – bronił się Jakub. – Prawdziwy ogar z piekła rodem. Dostaliśmy nauczkę, ażeby zawsze doceniać przeciwnika, co nie, Jasiek?

 Chłopak pokiwał głową, ale minę miał jeszcze smutniejszą niż w chwili, w której Aniela otworzyła przed nimi drzwi. Tym razem żarty Jakuba najwyraźniej nie odniosły zamierzonego skutku.

 – Pomooożesz? – powtórzył tylko swoją niedawną prośbę chłopak, ponownie wyciągając ku dziewczynie ręce, na których spoczywało bezwładne, poszarpane ciało jego najlepszego przyjaciela, Antosia.

 – Właźcie. – Aniela odsunęła się, by ich przepuścić. – Spróbuję coś zaradzić. Liczę, że chociaż wy dwaj uniknęliście przerażających zębisk tej bestii.

 – Niestety, ten potwór skupił całą złość na biednym Antku. – Jakub lekko pchnął chłopca w głąb izby, a sam zamknął drzwi. – Jesteś teraz jego jedyną nadzieją.

 Jasiek ufnie podał Anieli sfatygowaną szmacianą zabawkę, którą matka uszyła dla niego zanim jeszcze po raz pierwszy otworzył oczy i spojrzał na ten niesprawiedliwy świat. Teraz te same oczy bez ustanku śledziły ruchy rudowłosej dziewczyny, gdy ta oceniała skalę zniszczeń, z jakimi przyjdzie jej się zmierzyć.

 – Gdzie Jędrzej? – Rzuciła Jakubowi przelotne spojrzenie i prędko dodała: – Nie, nie pytam o psa.

 Jakub najwyraźniej milczał nieco zbyt długo, bo Jasiek postanowił wyręczyć go w odpowiedzi:

 – Tatko pedział, że go suszy i dostanie kurwicy, jak szybko siem cego nie napije. I że chciołby, coby mieli tu jakie dobre piwo, a nie pierdolone kocie szczyny.

 – Jasiek, prosiłam cię, cobyś miarkował język! – upomniała go natychmiast Aniela, choć, podobnie jak Jakub, nie potrafiła ukryć uśmiechu. – Nauczcie się wreszcie gadać przy dziecku jak ludzie – dodała po chwili, obrzucając mężczyznę karcącym spojrzeniem. – Naprawdę tak powiedział?

 – Mniej więcej – przyznał Wojnicz, umykając wzrokiem w bok. – Dlatego przyprowadziłem Jaśka do ciebie. Ktoś musi znaleźć tego starego pijusa i wywlec z karczmy, zanim znowu go okradną albo pobiją.

 – Jeno po to chcesz tam leźć? Ażeby pilnować Jędrzeja? – Kolejne wymowne spojrzenie Anieli wyraźnie rozdrażniło Jakuba. – Wszyscy trzej jesteście jak rozbestwione dziatki. – Pokręciła głową. – Całe szczęście, że choć Jasiek ma na tyle dobrze w głowie, coby nie włóczyć się nigdzie z obcymi.

 – Jasiek będzie miał lepsze towarzystwo – skwitował jedynie młody mężczyzna, podczas gdy dziewczyna zawzięcie poszukiwała igły z nitką.

 – To nie jest dobre miejsce, mówiłam wam – odezwała się po dłuższej chwili, zasiadając do łatania mocno pokiereszowanego Antka. Jasiek przyglądał się całej operacji wielkimi, zaciekawionymi oczami. – Na pewno chcecie tu nocować?

 – Wolisz spędzić następną noc pod gołym niebem albo w jakiejś śmierdzącej szopie? – Jakub skrzyżował ręce na piersi i oparł się o najbliższą ścianę. – Starczy, że mamy tu czysto i ciepło.

 – I nieco przyjemności. – Skrzywiła się lekko, nie oderwała jednak wzroku od szmacianki. – A smród jest tu gorszy niźli w niejednej szopie, jeno wy go nie czujecie.

 – Nos wiedźmy wszędzie szuka zgnilizny. – Na twarzy mężczyzny malowała się rosnąca irytacja. Aniela zdążyła już całkiem nieźle poznać jego zmienne nastroje, nie planowała jednak odpuszczać własnego zdania i umyślnie puściła uszczypliwą uwagę mimo uszu.

 – Daj no chustkę. – Niespodziewanie zmieniła irytację w zdziwienie. – No już, Antek nie może mieć pustego brzucha. – Ponaglała Jakuba ruchem ręki, jednocześnie drugą dłonią odwiązując kawałek materiału od swojego pasa. – Nakarmimy go razem.

 Jakub wahał się jeszcze przez chwilę, lecz widząc, że Aniela nie zrezygnuje, w końcu ustąpił i spełnił prośbę.

 – Teraz już zawsze będziemy przy tobie – zwróciła się do Jaśka, upychając materiał w brzuchu lalki. – Pomożemy Antkowi się tobą opiekować.

 – A tatko? – spytał chłopak, wprawiając Anielę w lekką konsternację.

 – Tatko zawsze się tobą opiekuje – odparła prędko. – Od zawsze i na zawsze. Pamiętaj o nas, obiecujesz?

 Chłopiec zaczął gorliwie przytakiwać, a dziewczyna złożyła mu na czole delikatny pocałunek i wróciła do pracy. Jakub przez chwilę wyglądał, jakby chciał zaprotestować, a może nawet zrugać Anielę za opowiadanie dzieciakowi głupstw, ale szeroki uśmiech Jaśka dość skutecznie go powstrzymał. Gdy niedługo później cała operacja ratowania Antka zyskała już szczęśliwy finał i odnowiona zabawka wróciła w ręce właściciela, Jakub ruchem głowy przywołał Anielę ku drzwiom.

 – Na wszelki wypadek. – Podał jej średniej wielkości podłużny przedmiot. – Zamknijcie się tu i nie otwierajcie nawet mnie i Jędrzejowi. Teraz ty obiecaj.

 – Przecie miało być bezpiecznie. – Nie powstrzymała się przed drobną uszczypliwością. – Ale zgoda – dodała szybko. – Popilnuję go dla ciebie. – Ścisnęła nóż w dłoni, ważąc jego ciężar. Nie mogła nie spostrzec uważnego spojrzenia, jakim zlustrował ją Jakub. – Jednak zaufałeś wiedźmie?

 – Ufam jeno sobie samemu – odparł z lekkim wzruszeniem ramion. – Ale skoro to ja dałem ci ten nóż, to chyba muszę mieć słuszność. Poza tym, prawdziwa wiedźma nie potrzebowałaby noża, ażeby mnie zbałamucić.

 – Z wiarą w czary jest jak z każdą inną wiarą, mości Jakubie. – Skrzywiła usta w niewesołym uśmiechu. – Nieważne, czy w coś wierzysz czy nie, zawsze widzisz jeno to, co pasuje do twojego przekonania. Ale tobie nie potrzeba tego tłumaczyć. – Spojrzała mu prosto w oczy. – Obym nie musiała z niego korzystać. – Ostrożnie obróciła ostrze w palcach. – Ty też mi coś obiecaj. Obiecaj, że wyniesiemy się stąd jutro o świcie. Wszyscy.

 Niektóre obietnice mają to do siebie, że bardzo bronią się przed zostaniem dotrzymanymi.

6747 zzs

Liczba ocen: 3
93%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *alfonsyna
Kategoria: inne

Liczba wejść: 71

Folder: Obleśny wojownik
Opis:

Miało być z tego kiedyś TW, ale postanowiłam rozwinąć. Dla ciekawych zestaw był taki: Postać: Wilk, Zdarzenie: Pies z wysokim IQ, Efekt: Świat bez samochodów, wszyscy poruszają się pieszo. Zaakcentować to wyraźnie w treści. Wrzucam teraz dla własnej motywacji. Dialogi są jakie są jak najbardziej celowo. ;)

Dodano: 2021-03-31 13:04:26
Komentarze.
z dużym wykopem
No, no, całkiem klimatyczne. Początkowo myślałam, że będzie to takie Cujo w polskim lesie

Jedynie zaskoczył mnie ten fragment: " Zamknijcie się tu i nie otwierajcie nawet mnie i Jędrzejowi." - ale pewnie wyjdzie to z czasem. Bo niby skąd ta przestroga, żeby nawet ziomków nie wpuszczać.
W każdym razie, czekam na więcej. Co do celowości dialogów - nie miała co do tego wątpliwości, fajnie odzwierciedlony język
Odpowiedz
Hiraeth nie czytałam "Cujo", ale mniej więcej wiem, o co kaman, także mogę śmiało powiedzieć, że to nie o tym.
A tak w ogóle, to w przerwie reklamowej, jakbyś się strasznie nudziła, to ta historia nie wzięła się tak całkiem znikąd, mam na t3 taki 3-częściowy wstęp, początek z czasów zamierzchłych, w którym można znaleźć nieco info na temat bohaterów: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=1394 (oczywiście to tylko opcja dla chętnych).
No i rzecz jasna dziękuję za wizytę i dobre słowo, postaram się nie zawieść. Pozdrowienia!
Odpowiedz
*Ritha 5 m.
Zaznaczam, wrzucam do kolekcji, będę
Odpowiedz
Ritha oj, przypomniałaś mi, że miałam to dokończyć.
Odpowiedz
*Ritha 5 m.
alfonsyna 😆
Odpowiedz
z dużym wykopem
Czasem sami siebie w obietnicach oszukujemy ...
Ciekawie ...
Odpowiedz
behemot48 w istocie, albo trzymamy się ich na siłę i kończy się to jeszcze gorzej.
Dzięki bardzo za wizytę!
Odpowiedz
z dużym wykopem
Kurde, chyba przyszedłem tu za wcześnie, powinienem wpierw dokończyć "(Ob)leśnego wojownika". No ale dobra, się nie odstanie.
Początkiem mnie zaintrygowałaś, myślałem, że ważą się losy najpierw dziecka, potem zwierzątka, a okazało się, że to tylko szmaciana lalka wymagała pilnej operacji. Bardzo zmyślnie i sprawnie to zrobiłaś.
W ogóle cała scenka bardzo obrazowa, czuć klimat. Fajowsko!
Jedna rzecz - czy w tym zdaniu: "Teraz te same oczy bez ustanku śledziły ruchy rudowłosej dziewczyny, gdy ta oceniała skalę zniszczeń, z jakimi przyjdzie jej się zmierzyć.", nie lepiej zagrałoby "(...) z którymi miała się zmierzyć" lub "(...) z którymi miało jej przyjść się zmierzyć"? (chociaż ta druga wersja dziwna).
Odpowiedz
CptUgluk gdzieś Ty zawędrował! Do tego też muszę wrócić, bo mam napisane do połowy, tylko nieskończone i niepoprawione. Tak, "(Ob)leśnego wojownika" można przeczytać wcześniej, choć nie trzeba, bez tego też da radę. Przyznam nawet, że taki jeden Jakub z pewnego mojego TW, to w istocie ten sam Jakub, który zjawił się tutaj.
Obadam sobie to zdanie, może faktycznie poprawię, sprawdzę, co by mi lepiej brzmiało. Dziękuję za wizytę i zostawiony ślad!
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.