online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 10 min.
jasno
TW #3 Zła się nie ulęknę
<
Mleko się rozlało
>
Tagi: #obleśnywojownik

A kto umarł, ten pamięta #1

 – Pomożesz go zaleczyć?

 Rozpruty brzuch, brak jednego oka i prawie całkiem oderwana noga sprawiły, że na twarzy Anieli odmalował się wyraz pełnego rezerwy sceptycyzmu.

 – Kto mu to zrobił? – Przeniosła wzrok z nieszczęsnej ofiary wprost w ogromne, smutne oczy proszącego chłopca.

 – Jędrek – odpowiedzi udzielił stojący za nim mężczyzna, wyraźnie nie mogąc powstrzymać szerokiego uśmiechu. Widząc minę dziewczyny, po chwili uzupełnił: – Pies właściciela. Nie pytaj, kto go tak nazwał, ale ponoć na cześć jakiegoś dawno martwego pradziadka. Gadają, że to jednako sprytne bestyje. Nie wiem, jako było z pradziadkiem, ale pies ma od cholery werwy. Sam ledwo uszedłem z życiem w obronie młodego.

 Lewa ręka Jakuba energicznie zmierzwiła płową czuprynę Jaśka, powodując, że chłopak natychmiast się odsunął.

 – Mówisz o tym zabiedzonym kundelku, który utyka na tylną łapę? – Aniela zmarszczyła lekko brwi i posłała Jakubowi krytyczne spojrzenie. – Jakoś trudno mi uwierzyć, że udało mu się nastraszyć takich silnych chłopów!

 – Może wygląda niepozornie, ale to zaprawdę zmyślna bestyjka – bronił się Jakub. – Prawdziwy ogar z piekła rodem. Dostaliśmy nauczkę, ażeby zawsze doceniać przeciwnika, co nie, Jasiek?

 Chłopak pokiwał głową, ale minę miał jeszcze smutniejszą niż w chwili, w której Aniela otworzyła przed nimi drzwi. Tym razem żarty Jakuba najwyraźniej nie odniosły zamierzonego skutku.

 – Pomooożesz? – powtórzył tylko swoją niedawną prośbę chłopak, ponownie wyciągając ku dziewczynie ręce, na których spoczywało bezwładne, poszarpane ciało jego najlepszego przyjaciela, Antosia.

 – Właźcie. – Aniela odsunęła się, by ich przepuścić. – Spróbuję coś zaradzić. Liczę, że chociaż wy dwaj uniknęliście przerażających zębisk tej bestii.

 – Niestety, ten potwór skupił całą złość na biednym Antku. – Jakub lekko pchnął chłopca w głąb izby, a sam zamknął drzwi. – Jesteś teraz jego jedyną nadzieją.

 Jasiek ufnie podał Anieli sfatygowaną szmacianą zabawkę, którą matka uszyła dla niego zanim jeszcze po raz pierwszy otworzył oczy i spojrzał na ten niesprawiedliwy świat. Teraz te same oczy bez ustanku śledziły ruchy rudowłosej dziewczyny, gdy ta oceniała skalę zniszczeń, z jakimi przyjdzie jej się zmierzyć.

 – Gdzie Jędrzej? – Rzuciła Jakubowi przelotne spojrzenie i prędko dodała: – Nie, nie pytam o psa.

 Jakub najwyraźniej milczał nieco zbyt długo, bo Jasiek postanowił wyręczyć go w odpowiedzi:

 – Tatko pedział, że go suszy i dostanie kurwicy, jak szybko siem cego nie napije. I że chciołby, coby mieli tu jakie dobre piwo, a nie pierdolone kocie szczyny.

 – Jasiek, prosiłam cię, cobyś miarkował język! – upomniała go natychmiast Aniela, choć, podobnie jak Jakub, nie potrafiła ukryć uśmiechu. – Nauczcie się wreszcie gadać przy dziecku jak ludzie – dodała po chwili, obrzucając mężczyznę karcącym spojrzeniem. – Naprawdę tak powiedział?

 – Mniej więcej – przyznał Wojnicz, umykając wzrokiem w bok. – Dlatego przyprowadziłem Jaśka do ciebie. Ktoś musi znaleźć tego starego pijusa i wywlec z karczmy, zanim znowu go okradną albo pobiją.

 – Jeno po to chcesz tam leźć? Ażeby pilnować Jędrzeja? – Kolejne wymowne spojrzenie Anieli wyraźnie rozdrażniło Jakuba. – Wszyscy trzej jesteście jak rozbestwione dziatki. – Pokręciła głową. – Całe szczęście, że choć Jasiek ma na tyle dobrze w głowie, coby nie włóczyć się nigdzie z obcymi.

 – Jasiek będzie miał lepsze towarzystwo – skwitował jedynie młody mężczyzna, podczas gdy dziewczyna zawzięcie poszukiwała igły z nitką.

 – To nie jest dobre miejsce, mówiłam wam – odezwała się po dłuższej chwili, zasiadając do łatania mocno pokiereszowanego Antka. Jasiek przyglądał się całej operacji wielkimi, zaciekawionymi oczami. – Na pewno chcecie tu nocować?

 – Wolisz spędzić następną noc pod gołym niebem albo w jakiejś śmierdzącej szopie? – Jakub skrzyżował ręce na piersi i oparł się o najbliższą ścianę. – Starczy, że mamy tu czysto i ciepło.

 – I nieco przyjemności. – Skrzywiła się lekko, nie oderwała jednak wzroku od szmacianki. – A smród jest tu gorszy niźli w niejednej szopie, jeno wy go nie czujecie.

 – Nos wiedźmy wszędzie szuka zgnilizny. – Na twarzy mężczyzny malowała się rosnąca irytacja. Aniela zdążyła już całkiem nieźle poznać jego zmienne nastroje, nie planowała jednak odpuszczać własnego zdania i umyślnie puściła uszczypliwą uwagę mimo uszu.

 – Daj no chustkę. – Niespodziewanie zmieniła irytację w zdziwienie. – No już, Antek nie może mieć pustego brzucha. – Ponaglała Jakuba ruchem ręki, jednocześnie drugą dłonią odwiązując kawałek materiału od swojego pasa. – Nakarmimy go razem.

 Jakub wahał się jeszcze przez chwilę, lecz widząc, że Aniela nie zrezygnuje, w końcu ustąpił i spełnił prośbę.

 – Teraz już zawsze będziemy przy tobie – zwróciła się do Jaśka, upychając materiał w brzuchu lalki. – Pomożemy Antkowi się tobą opiekować.

 – A tatko? – spytał chłopak, wprawiając Anielę w lekką konsternację.

 – Tatko zawsze się tobą opiekuje – odparła prędko. – Od zawsze i na zawsze. Pamiętaj o nas, obiecujesz?

 Chłopiec zaczął gorliwie przytakiwać, a dziewczyna złożyła mu na czole delikatny pocałunek i wróciła do pracy. Jakub przez chwilę wyglądał, jakby chciał zaprotestować, a może nawet zrugać Anielę za opowiadanie dzieciakowi głupstw, ale szeroki uśmiech Jaśka dość skutecznie go powstrzymał. Gdy niedługo później cała operacja ratowania Antka zyskała już szczęśliwy finał i odnowiona zabawka wróciła w ręce właściciela, Jakub ruchem głowy przywołał Anielę ku drzwiom.

 – Na wszelki wypadek. – Podał jej średniej wielkości podłużny przedmiot. – Zamknijcie się tu i nie otwierajcie nawet mnie i Jędrzejowi. Teraz ty obiecaj.

 – Przecie miało być bezpiecznie. – Nie powstrzymała się przed drobną uszczypliwością. – Ale zgoda – dodała szybko. – Popilnuję go dla ciebie. – Ścisnęła nóż w dłoni, ważąc jego ciężar. Nie mogła nie spostrzec uważnego spojrzenia, jakim zlustrował ją Jakub. – Jednak zaufałeś wiedźmie?

 – Ufam jeno sobie samemu – odparł z lekkim wzruszeniem ramion. – Ale skoro to ja dałem ci ten nóż, to chyba muszę mieć słuszność. Poza tym, prawdziwa wiedźma nie potrzebowałaby noża, ażeby mnie zbałamucić.

 – Z wiarą w czary jest jak z każdą inną wiarą, mości Jakubie. – Skrzywiła usta w niewesołym uśmiechu. – Nieważne, czy w coś wierzysz czy nie, zawsze widzisz jeno to, co pasuje do twojego przekonania. Ale tobie nie potrzeba tego tłumaczyć. – Spojrzała mu prosto w oczy. – Obym nie musiała z niego korzystać. – Ostrożnie obróciła ostrze w palcach. – Ty też mi coś obiecaj. Obiecaj, że wyniesiemy się stąd jutro o świcie. Wszyscy.

 Niektóre obietnice mają to do siebie, że bardzo bronią się przed zostaniem dotrzymanymi.

6747 zzs

Liczba ocen: 2
87%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *alfonsyna
Kategoria: inne

Liczba wejść: 59

Opis:

Miało być z tego kiedyś TW, ale postanowiłam rozwinąć. Dla ciekawych zestaw był taki: Postać: Wilk, Zdarzenie: Pies z wysokim IQ, Efekt: Świat bez samochodów, wszyscy poruszają się pieszo. Zaakcentować to wyraźnie w treści. Wrzucam teraz dla własnej motywacji. Dialogi są jakie są jak najbardziej celowo. ;)

Dodano: 2021-03-31 13:04:26
Komentarze.
z dużym wykopem
No, no, całkiem klimatyczne. Początkowo myślałam, że będzie to takie Cujo w polskim lesie

Jedynie zaskoczył mnie ten fragment: " Zamknijcie się tu i nie otwierajcie nawet mnie i Jędrzejowi." - ale pewnie wyjdzie to z czasem. Bo niby skąd ta przestroga, żeby nawet ziomków nie wpuszczać.
W każdym razie, czekam na więcej. Co do celowości dialogów - nie miała co do tego wątpliwości, fajnie odzwierciedlony język
Odpowiedz
Hiraeth nie czytałam "Cujo", ale mniej więcej wiem, o co kaman, także mogę śmiało powiedzieć, że to nie o tym.
A tak w ogóle, to w przerwie reklamowej, jakbyś się strasznie nudziła, to ta historia nie wzięła się tak całkiem znikąd, mam na t3 taki 3-częściowy wstęp, początek z czasów zamierzchłych, w którym można znaleźć nieco info na temat bohaterów: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=1394 (oczywiście to tylko opcja dla chętnych).
No i rzecz jasna dziękuję za wizytę i dobre słowo, postaram się nie zawieść. Pozdrowienia!
Odpowiedz
*Ritha 19 d.
Zaznaczam, wrzucam do kolekcji, będę
Odpowiedz
Ritha oj, przypomniałaś mi, że miałam to dokończyć.
Odpowiedz
*Ritha 19 d.
alfonsyna 😆
Odpowiedz
z dużym wykopem
Czasem sami siebie w obietnicach oszukujemy ...
Ciekawie ...
Odpowiedz
behemot48 w istocie, albo trzymamy się ich na siłę i kończy się to jeszcze gorzej.
Dzięki bardzo za wizytę!
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.