online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 10 min.
jasno
(cod)#1 - Lukrowa Noc
<
TW#1 - (Bez)owocni
>
Tagi: #treningwyobraźni #NaOstatniąChwilę #BendąLiterufki

TW#2 - Slaszer

 

 Postać: Gość z obrazu

 Zdarzenie: Porachunki Mafijne

 Efekt: brak

 

 

 

 

 FINAL GIRL

 

 

 

  Częściowo zaschnięte plamy krwi lśniły w świetle księżyca jak karmazynowa polewa lodów. Były wszędzie. W kuchni, w salonie, w toalecie. Większości towarzyszyły wybebeszone ciała z zaciśniętymi na szyi pętlami z jelit. Loly wbiegła do posiadłości przez tylne wejście. Nie myślała o dokładnym zaryglowaniu drzwi, zabarykadowaniu okien i uzbrojeniu się w świeżo naostrzony tasak, który gospodyni domu zamierzała użyć nazajutrz przy rodzinnym obiedzie. Gdzieś w najmroczniejszym kącie blada dłoń delikatnie przewinęła kartkę scenariusza. Na ostatniej stronie była rozpisana dokładna instrukcja. Musiała wbiec na piętro. Tam wszystko miało się zakończyć. Od frontu słychać było bulgot V-ósemek w czterech czarnych limuzynach podjeżdżających pod posiadłość w zwartym szyku jak korowód pogrzebowy. Oślepiający blask reflektorów wdarł się do środka przez duże okna, rozświetlając salon i ukazując skrzętnie przygotowaną w rogu stertę pięciu trupów w krwistym, zaschniętym sosie z kawałkami wnętrzności. Tajemnicza, blada postać ukryła się głębiej, gdzie światło nie mogło dotrzeć.

  Loly wbiegła na schody. Skrzypiały jak trzeba – zdradzały jej obecność w całym domu. Gdy była w połowie drogi, usłyszała strzały. Krótka seria ostrzegawcza rozbiła na kawałki przestronne okno w salonie wychodzące od frontu. Kule dosięgły dziewiętnastowiecznych, ręcznie rzeźbionych figur ustawionych na środku. Miały zachwycać nazajutrz tych, który z jelitowymi pętlami na szyi grali teraz tylko ekspozycję.

  Korytarz na piętrze ciągnął się w mrok, powoli rozpraszamy słabym światłem kinkietów. Dziewczyna obejrzała się za siebie. Na schodach oprócz plam krwi z jej brzucha nie było nic niepokojącego. Zaczęła chwytać za klamki. Kolejne pokoje w zgodzie z kanonem klisz były zamknięte. Gdy dosięgnęła czwartych w kolejności, mimowolnie skierowała wzrok na obskurny obraz wiszący obok. Był podpisany: ROZCZŁONKOWANA EMMA VON HUGH, FIODOR F. Przedstawiał młodą kobietę na tle wiosennej łąki, a raczej jej kończyny rozrzucone na trawie zroszonej krwią i przepołowiony tors, z którego oprócz wypływający niczym roztopione lody wnętrzności wylatywały kolorowe motyle. Lewa dłoń wskazywała na kolejny obraz wiszący nieco dalej. Był skryty w półmroku, niewidoczny dla Loly, ale podsycający jej ciekawość na tyle, że zupełnie zapomniała o priorytetach. Podeszła bliżej, zupełnie spokojna o coraz mocniej krwawiącą ranę w brzuchu. HRABIA LOTAR, FIODOR F. NA PAMIĄTKĘ EMMIE – BIAŁOGŁOWEJ Z PIEKŁA. Przeczytała to dwa, a może nawet trzy razy, zanim skupiła wzrok na tym co przedstawiał. W gruncie rzeczy był o wiele „spójniejszy” niż poprzedni. Widoczny na nim mężczyzna po prostu stał na tle jesiennego krajobrazu. Wyblakły trawiasty dywan przecinała szutrowa dróżka, po której pędził zaprzęg koni z woźnicą. Na ich drodze leżała kobieta.

 — Co ty wyprawiasz?!

 Poczuła, jak czyjaś dłoń zaciska się na jej ramieniu i pociąga do siebie. Przed sobą zobaczyła białą maskę upapraną w krwi. Z dwóch otworów spoglądały na nią rozbiegane oczy faceta, który hamował się ostatnimi pokładami wstrzemięźliwości psychicznej, aby nie sprzedać jej profilaktycznego prostego.

 — Jaa... te obrazy... straciłam poczucie czasu — zaczęła się tłumaczyć, próbując delikatnie oswobodzić się z uścisku.

 — Straciłaś jebaną rachubę czasu, a my cztery magazynki. Powinnaś już dawno leżeć martwa w siódmym z rzędu pokoju. Drzwi były otwarte.

 — Krwawię, nie wiem, czy dam radę...

 Osunęła się delikatnie na jego piersi i upadła. Przez chwilę stał w bezruchu zupełnie skonsternowany, mając z tyłu głowy widok producenta, który obcina każdemu po połowie gaży za spierdoloną robotę i uśmiercenie trzeciej aktorki w ciągu tygodnia. Gdy wlókł ciało po schodach, wsłuchiwał się w rytmiczne uderzenia podskakującej na stopniach głowy. To go uspokoiło. Ściągnął z twarzy maskę i zostawił Loly obok reszty truposzy. Ekipa powoli sprzątała krwawy burdel, a technicy już załatwiali nowe okno frontowe.

 — Szefie, jutro dubel? — asystent niespokojnie przebierał nogami, wiedząc, że jeśli okaże, choć minimum braku zaangażowania, będzie musiał dorabiać do wypłaty na składaniu do kupy wybebeszonych trupów.

 — Jeśli znajdziecie dostatecznie naiwną pizdę, która za średnią krajową będzie gotowa ryzykować swoje życie. Nawet nie musi być podobna do Loly, ani do żadnej z nich. W sumie z twarzy Emilly niewiele zostało. Pamiętasz ją jeszcze?

 — Miała dwa pieprzyki po prawym okiem.

 — Brawo, ale jebać pieprzyki. Ma mieć cyce i nie mieć własnej woli. A przynajmniej posiadać przekonanie, że nie jest jej potrzebna. Radź se.

 Asystent przytaknął i wybiegł na zewnątrz, szukając swojego forda. Plan zakładał szybki angaż dorodnej, ale mało elokwentnej gwiazdy porno z niskiej półki. Z Loly było podobnie. Brak kwestii dialogowych akurat w scenie finałowej był dodatkowym atutem. Gwiazda miała świecić cyckami, a nie dramatycznymi kwestiami. Odpalając auto, wiedział już gdzie jechać.

 

 

 OPOZYCJA, KOLEKTYW, WOLNOŚĆ

 

 

 

 — Mam dziwne wrażenie, że spędzą na tych porządkach całą noc. — Emma von Hugh z trudem zmieniła perspektywę, aby ponownie spojrzeć na krajobraz rodzącej się do życia wiosny. Z miesiąca na miesiąc czuła, że jej sfera powoli kończy swój żywot. Kolory blakły, a motyle wylatujące z jej brzucha były tylko sfabrykowanymi podróbkami. Prawdziwe, pędzla nieodżałowanego Fiodora, dawno przestały należeć do grona żywych. — To już trzecia, która padła martwa. Miałam nadzieję, że tym razem, chociaż wejdzie do pokoju.

 — Ja obstawiłem, że złamie kark na schodach. Więc dla mnie i tak jest wygraną. — Gestem ręki przywołał wciąż leżącą przed nadjeżdżającym powozem kobietę.

 — Kolejny dubel? — spytała, podchodząc bliżej.

 — Na razie sprzątają po poprzednim. Loly zmarła tutaj — wskazał na plamę krwi zdobiącą dywan w korytarzu.

 — Biedaczka, nieprawdaż?

 — Nie sądzę — wtrąciła Emma.

 — Jest powierniczką twojego... ehkem... zawodu, czyż nie? Teraz mówią na nie łatwe dziwki. Słyszałam, jak nazywał ją tak reżyser.

 — Nie macie na to dowodów.

 Hrabia Lotar powstrzymał odpowiedź w ostatniej chwili. Na piętrze pojawił się Blady Strażnik.

 — Wiecie, dlaczego kazałem powiesić was tutaj? — spytał, obrzucając wzrokiem każdy obraz. — Oczywiście, że wiecie. Wasze niewyparzone języki są dla mnie wielkim kłopotem. Ludzie nie wiedzą, że obrazy są sferami, w których żyją samoświadome, człowiekopodobne byty. Nie muszę chyba przypominać, co by się stało, gdyby się o tym dowiedzieli.

 — Nikt nas nie usłyszy — obruszyła się Emma.

 — Twoje postrzeganie rzeczywistości jest równie zabałaganione jak kompozycja w sferze. Chyba jeden z gorszych projektów wujka Fiodora.

 — Mamy już dość milczenia. — Hrabia odprawił Niewiastę Na Drodze, zanim Blady Strażnik ją spostrzegł. — Przesiadują w naszej posiadłości...

 — Mojej — poprawił Strażnik. — Wy jesteście tylko jej ozdobnikami. W każdym momencie mogę się was pozbyć.

 — Przecież jesteś równie martwy co my. Możesz najwyżej poprzestawiać kilka wazonów i spróbować ich przegonić sztuczką na nawiedzoną posiadłość. Nie masz już stu lat. Materializowanie się to wykańczające zajęcie.

 — Nie na tyle, żebym zdobył kopię skryptu scenariusza tego chłamu. Nie kręcą tu żadnego filmu, tylko odgrywają polowania na zdrajców dla zaprzyjaźnionej mafii. Moja posiadłość to dla nich nieskończony raj. Nie odejdą szybko.

 — Co proponujesz? — spytał Lotar zbliżając się do ramy.

 

 ZIMNA BETTY, GORĄCY BEN

 

 

  Na wylotówce wcisnął gaz do dechy. Nie spodziewał się, że los będzie aż tak łaskawy. Czuł, że praca asystenta to już przeszłość. Oczami wyobraźni widział siebie na stołku reżysera. Ciche pomruki dochodzące z tylnej kanapy były kartą przetargową dla jego kariery. Kto by pomyślał, że w drodze po kolejną nawiną aktorzynę, trafi na najlepszy towar, jaki tylko mógłby sobie wymarzyć. Betty Rudolf – jego stara przyjaciółka która, co wynikało z niedawnej konwersacji na fejsie, chwytała się każdej roboty, aby zarobić cokolwiek. Mógł jej nie zauważyć, jasne. W końcu wykrwawiała się za trzema śmietnikami i plecami jakiegoś menela, który najwyraźniej przed planowanym zbliżeniem chciał wrzucić coś na ząb. Jak teraz o tym myślał, mógłby bardziej subtelny. Rozjechanie go na naleśnik nie było najrozsądniejszą opcją, ale przynajmniej przytomnie zatamował krwawienie z kłutej rany Betty.

  Zjeżdżając obok dobrze oznakowanej strzałki, która prowadziła do Willi Dooh w szutrową drogę spojrzał na tylną kanapę. Klatka piersiowa Betty unosiła się i opadała. Dość płytko, ale jednak. W kącikach ust gromadziła się krew, ale tego Ben nie zauważył. Był rozpalony z podekscytowania. Do tego stopnia, że gdzieś w połowie drogi przecinającej gęsty las, chciał się zatrzymać i sprawdzić, czy tanie zawsze musi oznaczać marne.

 Zaparkował obok jednej z limuzyn. W środku ciągle siedział kierowca. Był bardziej zgarbiony niż zwykle i wydawał się zainteresowany czymś, co były przed nim. Tył kolejnej limuzyny. Ben wywlókł dziewczynę z auta. Słaniała się na nogach i wyglądała, jakby właśnie przechodziła stan agonii. Nie dopuszczał tej myśli do głowy. Była jego przepustką do kariery. Wierzył w to. Gdy doszli do wejścia z jej ust wydobył się ostatni niezrozumiały pomruk. Serce przestało bić, oddech zanikł. Stała się cięższa. Nie utrzymał jej wiotkiego, martwego ciała. Opadła jak wór cementu na grafitowe schody uderzając głową o kant trzeciego stopnia. Struga krwi spłynęła po czole i dotarła do lewego oczodołu. Ben spojrzał na przyjaciółkę z wyrzutem. Pozbawiło go marzenia, które iściło się w najlepsze. Dopiero teraz zauważył, że jej cycki przypominały dwa sflaczałe balony dwa miesiące po urodzinowej imprezie. Nabrał powietrza w płuca. Wiedział, że za drzwiami czeka reżyser. Zaczął układać w głowie zgrabną wymówkę.

 

 

 HRABIA LOTAR I EMMA BIAŁOGŁOWA – OSTATECZNE ROZWIĄZANIE

 

 

  Hrabia miał rzadki talent. Potrafił wzbudzić w Emmie pierwotną furię, za którą otrzymała przydomek Białogłowa z Piekła. Chodź na obrazie była tylko rozczłonkowanym trupem kobiety, gdy się zmaterializowała jej ciało powracało do stanu przed rytualną karą śmierci w 1917. Blady Strażnik na ten czas zniknął z posiadłości. Uwielbiał chadzać nocą po lesie, jak Leśny Upiór – jego ojciec. Pomiędzy drzewami w dziczy zapominał że jest już tylko zlepkiem ektoplazmy skazanym na tułaczkę po swojej willi, tak jak ojciec i dziad. Ominął go zwykły spektakl prostej rzezi. Emma lubowała się w rozrywaniu gardeł i upijaniu krwi tryskającej z tętnicy szyjnej. Za to trafiła pod topór. Niezdrowa fascynacja wszelkiego rodzaju gryzieniem, podgryzaniem i zagryzaniem najpierw doprowadziła ją do grobu, a potem na płótno. Strażnik niechętnie dał im wolną rękę, ale wiedział że to jedynie rozwiązanie – ostateczne. Kiedy Ben wszedł do środka Emma kończyła upijać krew z ostatniego mężczyzny. Reżyser już dawno kąpał się martwy w resztkach krwi których Białogłowa z Piekła nie wypiła.

 — Miałem rację — jęknął asystent widząc jak kobieta biegnie w jego stronę.

 — Pozwolę ci dokończyć — powiedziała, zatrzymując się w ostatniej chwili, nim żądze gryzienia ponownie przejmą nad nią kontrolę.

 — Zgodnie z postanowieniami umowy zawartej pomiędzy mną, a reżyserem polowań mafijnych — Robertem Fothem, w razie jego długotrwałej niedyspozycji ja przejmuję rolę reżysera. Betty, marzenia jednak się spełniają.

 

11394 zzs

Liczba ocen: 1
75%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *marok
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 67

Opis:

Dodano: 2021-04-04 23:04:26
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.ph
Odpowiedz
z dużym wykopem
To było... niezłe. Specyficzne, z lekka pojebane, acz sympatycznie i świetnie napisane. Tak trzymać!
Chyba jestem już całkiem ślepa, bo jakoś nie wypatrzyłam czegoś, co wymagałoby zwrócenia uwagi.
Swoim wbiciu "na ostatnią chwilę" przypomniałeś mi pastę o wchodzeniu, całym na biało - wbiłeś wręcz w półobrotu
Odpowiedz
*marok 1 m.
Hiraeth Dzięki bardzo
Odpowiedz
"Kule dosięgły dziewiętnastowiecznych, ręcznie rzeźbionych figur" - nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że niepotrzebne jest to "ręcznie". W dziewiętnastym wieku nie było chyba jeszcze maszyn, które mogłyby rzeźbić figury mechanicznie Dałbym to pod rozwagę.
Kurde, całkiem zgrabnie napisane, jednak mam jakiś zgrzyt z tym tekstem... Wydaje mi się, że może to efekt #NaOstatniąChwilę tak zadziałał. Bo niby historia ciekawa, ale jakoś tak nie pochłonęła mnie. Żaden z bohaterów nie dał się poznać na tyle, bym mu kibicował. Może to przez to, że przeplatało się kilka różnych wątków? Nie wiem, ale tym razem jestem trochę obok. Wybacz, panie maroku. Oczywiście nie ujmuję tekstowi jakości, ot subiektywny odbiór tym razem miałem taki jakiś. Pozdro!
Odpowiedz
*marok 1 m.
CptUgluk szkoda, zważając na twoje zadanie w tej edycji, nie wróżę sobie jakiś wyższych lotów. Cóż, muszę płacić za swoją głupotę
Odpowiedz
marok czekaj, czekaj, nie jestem wyrocznią Jeszcze kilka osób z pewnością tu zajrzy i być może będą miały zupełnie inne zdanie. Tego życzę Mam nadzieję, że nie uraziłem Cię moim komentarzem. Po prostu mój subiektywny odbiór był tym razem nieco słabszy. Głowa do góry!
Odpowiedz
*marok 1 m.
CptUgluk raczej potwierdziles to czego się obawiałem
Odpowiedz
Niektóre kwestie zajebiste (zwłaszcza dialog), niektóre widać, że na szybko
Np: — Jaa... te obrazy... straciłam poczucie czasu — zaczęła się tłumaczyć, próbując delikatnie oswobodzić się z uścisku. - tu dwa x się

Tekst średniopółkowy, mający swoje wzloty w wypowiedziach 6,5/10

Odpowiedz
*marok 1 m.
Taa, moja głupota w tej edycji wyjebala skalę.
Odpowiedz
Tak, literufki są!
"Miały zachwycać nazajutrz tych, który z jelitowymi pętlami na szyi" - którzy;
"powoli rozpraszamy słabym światłem kinkietów" - rozpraszany;
"z którego oprócz wypływający niczym roztopione lody" - wypływających;
"Miała dwa pieprzyki po prawym okiem" - pod;
"Jak teraz o tym myślał, mógłby bardziej subtelny" - mógł być;
"zainteresowany czymś, co były przed nim" - było;
"Pozbawiło go marzenia" - Pozbawiła;
Jak dla mnie nie masz się czego wstydzić - wyszło to całkiem zgrabnie, zwłaszcza początek jest miodzio i sama koncepcja dość ciekawa. Jedynie pod koniec, w moim odczuciu przynajmniej, czuło się nieco pośpiech, być może wynikający po trosze z tego "na ostatnią chwilę", a po trosze też z limitu znaków, który musiał być zachowany. Może faktycznie miewałeś lepsze teksty, ale ja bym tego wcale nie dyskryminowała, bo ma swoje plusy i mnie się go czytało całkiem przyjemnie. Szkoda tylko, że jednak nie spróbowałeś z tym efektem, po cichu trochę na to liczyłam.
Odpowiedz
*marok 1 m.
alfonsyna na szybko pisane, więc za dużo nie utkałem dobrego. Ale dobrze że chociaż gniota całkowitego nie ma
Odpowiedz
Zapraszamy do głosowania!
https://www.t3kstura.eu/Forum/nowy_

Pozdrawiamy
Zespół TW
Odpowiedz
Jakież ty masz te opisy. Pierwsza klasa, najwyższa półka...
Świetne opko. Dynamiczne, porządnie napisane.
Podoba mi się
Ale opisy, szczególnie te początkowe - boskie
Pozdrowionka


Odpowiedz
*marok 1 m.
Agnieszka dziękuję bardzo
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Marok, no coś ma, ale i czegoś nie ma. Może tu jest za dużo wszystkiego, a może za mało Któż to wie! Ostatnie Twoje TW pamiętam do dziś, sinusoidalnie patrząc – czekam na kolejne
Odpowiedz
*marok 1 m.
Ritha ja tego też nie wiem. Może powoli formę tracę?! Oby nie!
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
marok no co Ty!
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Po prosu raz lepiej, raz gorzej, naturalna kolej rzeczy, życie kołem się toczy i ooo.
Odpowiedz
Tak, zdecydowanie coś ma, jest w tym polot, ale też troszkę umyka, im dalej wchodzi się w wykreowany świat. Bardzo podoba mi się natomiast to, że coraz lepiej budujesz te zdania i wgl. Strach się bać, jak dalej się rozwiniesz 👌🙂
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.