online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
Dola woja
<
Nastroje
>

Problemy

  - Cholerny kutas - rzekł Mariusz. Do kogo to powiedział? Nie wiadomo. Mariusz to był Mariusz. To był dopiero Mariusz. Nosił okulary i brodę. Nigdy nie mył włosów i zębów. Wcinał kanapeczki z pomidorem i sałatą. Nie gardził też tuńczykiem.

  Nasz Mariusz często miewał biegunkę. No i moczu. Moczu nie trzymał w ogóle.

  Uwielbiał samochody. Marzył o czerwonej furze, żeby zaimponować kobiecie. Kobieta Kinga lubiła Mariusza. Kinga była dziewczyną, lat trzydzieści pięć, brunetką o fioletowych oczach. Kiedyś przyszła do Mariusza.

  - Cześć Mariusz - rzekła ona.

  - Cześć Kinga - rzekł (zgadnijcie kto).

  - Jak mija dzionek? - Mariusz zamiast udzielić Kindze odpowiedzi, poszedł do łazienki, siadł na tronie i zaczął karmić kibel brązowym jadłem.

  - Co tam robisz? - pytała dziewczyna oparta o drzwi łaźni.

  - A nic takiego, siedzę sobie i myśle. - Kilogramy kału wlatywały do sedesu.

  - O czym tam myślisz, Mariusz?

  - W sumie to o dupie marynie. - Cała masa odchodów zatykała rurę.

  - Marynie? Czy znam tę niewiastę? - Mariusz wyskoczył z toalety jak Filip z konopii i ogłosił:

  - Nie mogę zatamować wodospadu! - Kinga doskoczyła i próbowała ręką zatamować ten nagły wypływ wiadomo czego.

  - Nie potrafię zatamować tego potoku! - Kinga zaczęła płakać, gdyż poczuła bezradność.

  - Przynieś korek z wanny - wrzeszczał Mariusz. Dziewczę pobiegło i po upływie sekundy wróciła z korkiem.

  - Zakorkuj - krzyknął facet. Ona zakorkowała.

  - Dzięki - wyszeptał Mariusz.

  - Spoko. Musisz teraz się wymyć i posprzątać ten syf.

  Mariusz wziął prysznic, potem mopem zrobił porządek. Kinga też musiała wziąć prysznic. Prysznic dobrze robi, gdy człowiek jest uplamiony.

  Usiedli przy stole i pili kawę przygotowaną przez biednego chłopca. Biednego, bo nie umiał powstrzymywać.

  - Jesteś biednym chłopcem - powiedziała Renata. Żart. Kinga.

  - No.

  Ponurość zawładnęła umysłem Mariusza. Mariusz wziął łyka i po chwili kawa wypłynęła mu z buzi.

  - Kawa wypływa mi z buzi - wybełkotał, a kawisko non stop lało się z otworu jego gębowego.

  - O Boże! - wrzask Kingi przeraził samego Mariusza.

  - Co? - zapytał biedny chłopiec.

  - Kawa wypływa ci z buzi!!!

  - Tak? - Mariusz starał się dłonią zatamować kawowy wodospad, lecz było to niemożliwością aby mała rączka coś tu wskórała. To było straszne. Można powiedzieć, że rzygał czymś brązowym, czymś okropnym, czymś nieludzkim.

  - Rzygasz czymś brązowym, czymś okropnym, czymś nieludzkim! - lamentowała Kinga. Wtem wpadł jej do głowy pomysł. Korek! Szukała drugiego korka i nie mogła znaleźć. W kuchni ujrzała jabłko. Błyskawicznie wzięła owoc i wepchnęła go do buzi Mariusza.

  Spokój, sytuacja opanowana. Sprzątali wymiociny, pucowali, szorowali podłogi. W końcu padli zmęczeni na kanapę.

  - Boże, Mariusz, co z tobą? - chłopak nie mógł odpowiedzieć, ponieważ miał jabłko wepchnięte w usta.

  Po paru minutach...

  Puchł. Robił się coraz grubszy i grubszy.

  - Mariusz? - Kinga przeczuwała najgorsze. Chłopak przypominał balon. Rósł.

  Głośny wybuch wystraszył sąsiadów Mariusza. Najbardziej przestraszona była jednak Kinga. Biegła chodnikiem do psychologa.

  W gabinecie psychologicznym Kinga rozwalona na kozetce. Psycholog zatroskany, współodczuwający:

  - Co pani teraz czuje?

  - Łajno.

  - Krowie?

  - Nie, ludzkie.

  - Pani nie lubi krów?

  - Lubię.

  - Doiła kiedyś pani krowę?

  - Tak.

  - Wie pani co to znaczy?

  - Co?

  - Że jest pani dojarką.

  Kinga zaczęła drżeć. Dojarka? Jeszcze tego brakowało. Nigdy nie chciała być dojarką. Nie namyślając się zbytnio, wstała i weszła na parapet.

  - Cóż pani... - psycholog nie dokończył. Kinga wyskoczyła. Na szczęście gaabinet mieścił się na parterze i Kinga nic sobie nie zrobiła. Wpadła w depresję z powodu dojenia.

 

 

 

 

3795 zzs

Liczba ocen: 4
73%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~jagodolas
Kategoria: inne

Liczba wejść: 56

Dodano: 2021-04-07 12:33:03
Komentarze.
z wykopem
Treść początku i środka opowiadania krzywiło mi gębę w uśmiechu, nawet sobie przyparskałem, o tutaj na ten przykład "Cześć Mariusz - rzekła ona.
- Cześć Kinga - rzekł (zgadnijcie kto)."
Bawią mnie i lubię takie zagrywki, ale sam koniec to już nie koniecznie.
Ogólnie to polecam, bo warto.
Odpowiedz
Ogonisko heh, dzięki panie Ogonisku
Odpowiedz
z wykopem
Troszkę końcówka leci ba łeb i szyję, ale pierwsza część tekstu, to Dom Zły polany sosem Las Vegas Parano
Odpowiedz
Canulas oj ale mieszanka filmowa. Wybuchowa. Dzięki
Odpowiedz
Że ja jedząc kolację na to wpadłam tutaj...
ehhh... ty uprzedzaj jakoś czy coś


Odpowiedz
Agnieszka Jezu przepraszam, rzeczywiscie powiniennem to jakos oznaczyć czy cuś
Odpowiedz
O matko, powiem tylko, że świetne, z polotem i niewymuszonym humorem, lubię takie, więc bardzo pochwalam!
Odpowiedz
alfonsyna o miło mnie, dzięki za wizytę & słowo
Odpowiedz
z wykopem
Wynotuję najlepsze fragmenty:
"Nosił okulary i brodę. Nigdy nie mył włosów i zębów. Wcinał kanapeczki z pomidorem i sałatą. Nie gardził też tuńczykiem." - idealna charakterystyka postaci
"poszedł do łazienki, siadł na tronie i zaczął karmić kibel brązowym jadłem" - brązowe jadło zrobiło robotę.
"Prysznic dobrze robi, gdy człowiek jest uplamiony" - w punkt.
"- Jesteś biednym chłopcem - powiedziała Renata. Żart. Kinga."
Karuzela szaleństwa doprawiona mnóstwem jagodolasowego humoru i (sporą) szczyptą obrzydliwości. Urocza lektura
Odpowiedz
CptUgluk dziękuję panie Kapitanie, kłaniam się czaszką uderzając o posadzkę!
Odpowiedz
~Ulexa 2 m.
z wykopem
o rany,no...biedny chłopak
nieokiełznany wodospad...masakra
Odpowiedz
Ulexa dziękuję za wizytę
Odpowiedz
~Ulexa 2 m.
jagodolas

ja też
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.