online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
Sto lat dla Alchemika!
jasno
Kohorta wzgardzonych kochanek (5) - codziennostrzał
<
Kohorta wzgardzonych kochanek (3) - codziennostrzał
>

Opis:

Dziś odrobina wypadających z brzucha jelit (no cóż, tak nastraja mnie angielski w formie zdalnej). Na pustyni Kara–kum w Turkmenistanie znajduje się twór w ziemi, zwany przez miejscowych „Bramą do piekła”. Dziura w ziemi o średnicy ok. 70 metrów powstała podczas odwiertów mające umożliwić wydobycie ropy jednak podczas prac natknęli się na złoża metanu. Miejsce odwiertu zaczęło się zapadać i powstała dziura, która pochłonęła sprzęt i obóz naukowców. Z krateru zaczął wydobywać się metan i naukowcy postanowili go wypalić, żeby móc kontynuować odwierty. Wypalanie miało trwać kilka dni, ale krater płonie do dzisiaj (od 1971 więc obliczenia trochę im nie pykły).

Tagi: #codziennostrzał #tw #MHSchaefer #kohortawzgardzonychkochanek #Adomaxis #Ceda #fantasy #fantastyka #puszek #Karakum

Kohorta wzgardzonych kochanek (4) - codziennostrzał

 Kohorta wzgardzonych kochanek (1) https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=7123

 

 Numer cztery Ceda

 

 Dzień 4

  #codziennostrzał #tw

 

 I

 

  Pchnęłam drzwi, trzaskając nimi o ścianę. Nie mogłam uwierzyć, kiedy usłyszałam, że mój narzeczony zabawia się z jaką blond wywłoką w naszej sypialni. Patrzyłam zdegustowana na Adomaxisa, który z ciężkim westchnieniem rozłożył się na łóżku. Blondyna próbowała dosiąść go, ale ten zepchnął ją na podłogę.

 – Kochanie poznaj Elen.

 – Jak możesz mnie zdradzać! – Patrzyłam, jak zszedł z łóżka i wciągnął spodnie.

 – Chyba nie sądziłaś, że obędę się bez kochanek.

 – To chyba oczywiste! – Z drwiną lustrował moje ciało. W tamtej chwili czułam się, jak odrażający potwór, ale to on nim był do cholery!

 – Ooo, czyli jednak myślałaś? To niemalże urocze, oczywiście, gdyby nie było tak wkurwiające! – na podkreślenie słów walnął pięścią w ścianę. W powietrzu zawisły okruchy tynku i biały pył. – Czego właściwie oczekiwałaś? Bierzemy ślub, ponieważ potrzebuję wojsk twojego ojca do obalenia Wargena! Jeśli nie chcesz, uczynić mnie najszczęśliwszym wdowcem na świecie tuż po ślubie będziesz się trzymać z dala od moich spraw i znać swoje miejsce!

 – Powiem ojcu, że mi groziłeś! – Chwycił mnie za gardło i rzucił o ścianę na korytarzu.

 – Bez mojej zgody nie poślesz nawet gołębia pocztowego, o przekroczeniu granic zamku nawet nie wspomnę. – Kiedy podnosiłam się z podłogi, usłyszałam trzaśnięcie, które kończyło dyskusję z szanownym przyszłym mężem. Jeśli miałam przeżyć, musiałam uciekać. I to natychmiast.

 

 II

 

  Pogłos ujadających psów niebezpiecznie zbliżał się z każdą chwilą. Biegłam przez las okalający zamek Adomaxisa, najkrótszą drogą w stronę przejścia do Kara–kum. W głowie usłyszałam skrzypiący szept przypominający trące o tablicę pazury pod wpływem, którego miałam ochotę zwinąć się w kłębek i zaprzestać ucieczki. Wiedziałam, że nie mogę się zatrzymać, więc przyśpieszyłam, na co zareagował tubalnym śmiechem, przez który poczułam skręt jelit. Był coraz bliżej, jednak ja również, a adrenalina płynąca we krwi dodawała siły, by biec szybciej. W oddali dostrzegłam zionącą w ziemi dziurę, którą wypełniały płomienie spalanego metanu, ale tuż przed skokiem do drugiego wymiaru powstrzymała mnie zaciskająca się na szyi moc Adomaxisa. Poczułam mdłości i bezdech, jednak napędzana strachem spróbowałam zrobić krok, którego potrzebowałam do wolności. Kiedy moc demona powaliła mnie na ziemię, zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę od początku nie miałam szansy uciec. Pozwolił, żebym zaszła tak daleko jedynie dla chorej rozrywki.

 Krzyknęłam, kiedy poczułam paszczę zaciskającą się na nodze. Odwróciłam się i zobaczyłam czerwone ślepia Puszka, który warczał groźnie, ciągnąc za nogę. Próbowałam odegnać ręką ogara piekielnego, ale kiedy pociągnął, zaryłam podbródkiem w żwirze, który zdarł z brody płat skóry. Zanim zdążyłam, wykonać jakikolwiek ruch, zwietrzyłam zapach krwi, a Puszek chwycił zębiskami w talii i podrzucił do góry, żebym się uspokoiła. Po upadku na ziemię chciałam się podnieść, jednak ujrzałam patrzącego z góry Adomaxisa, który po chwili kopnął w podbrzusze, a kiedy przeturlałam się w stronę przejścia pomiędzy wymiarami, ustał na wystającym z brzucha jelicie, które uwiązało mnie w miejscu niczym łańcuch, którym upalowano psa przy budzie.

 – Naprawdę myślałaś, że uda ci się uciec? – Posłałam wrogie spojrzenie, na które odpowiedział śmiechem.

 – Ty chory sk… – przerwałam, kiedy poczułam ugryzienie w łydce. Odwróciłam się i ujrzałam Puszka, który mocnym szarpnięciem wyrwał kawał mięśnia i zaczął się nim pożywiać. Jęknęłam. Lepka pod palcami krew, której zapach unosił się w powietrzu, sączyła się, tworząc kałużę dookoła.

 – Jeśli zamierzasz mnie obrażać, przynajmniej wymyśl jakieś oryginalne inwektywy. Puszek i ja wyjątkowo nie lubimy tych oklepanych wyzwisk, a kiedy Puszek zaczyna się denerwować, to zaczyna jeść. Nic nie poradzisz na kilku tysiącletnie nawyki.

 – To może wyślij go na terapię – warknęłam, zaciskając zęby. – I przy okazji sam zapisz się do psychiatry, słyszałam, że terapie małżeńskie stały się niezwykle modne. – Zacisnęłam dłoń w miejscu wyrwanego mięśnia, a drugą próbowałam wyszarpnąć jelito spod buta Adomaxisa.

 – Czyli jednak masz poczucie humoru, a już myślałem, że nasze pożycie małżeńskie będzie nudne. Jednak na twoim miejscu nadal uważałbym z żartami, w końcu Puszek uśmiechając się, mógłby niechcący przegryźć ci aortę.

 – Nie zamierzam wychodzić za ciebie za mąż!

 – O proszę. I kolejny żart. Ten naprawdę ci się udał. Mówiłaś tak, jakbyś miała cokolwiek do powiedzenia w tej kwestii. – Próbowałam przesunąć jego nogę, ale jedyne co osiągnęłam to kolejne ugryzienie Puszka, który tym razem postanowił oskórować plecy. Jęknęłam, próbując powstrzymać zawroty wywołane utratą krwi.

 – Mógłbyś wreszcie mnie puścić?

 – To zależy od tego, czy już przyswoiłaś lekcję. Nie zamierzam po raz kolejny przerwać w pół orgazmu, żeby sprowadzić moją lubą do domu.

 – Wrócę. Zadowolony?

 – Nawet nie wiesz jak bardzo. – Podniósł nogę, na co tracąc podparcie, poleciałam do przodu. Przejechałam po żwirowej nawierzchni, tracąc kolejne centymetry skóry, ale przynajmniej tym razem nikt nie odgryzał już mięśni. – Patryc dopilnuj, żeby moja narzeczona wróciła prosto do domu. A i naucz kundla, żeby nie bawił się jedzeniem to w złym guście. – Słysząc, jak odchodzi, przeczołgałam się w stronę najbliższego drzewa. Próbowałam się podnieść, ale brak mięśnia, dziura w brzuchu i kilka innych obrażeń nie ułatwiało sprawy. Dodatkowo na niekorzyść działała grawitacja i krew, na której się poślizgnęłam. Przejechałam po trawie, zatrzymując się z nosem wbitym w buty psiarczyka. Zamknęłam oczy, próbując opanować mdłości. Słysząc skomlenie psa, a następnie świst szabli przecinającej powietrze i odgłos czegoś upadającej na trawę otworzyłam oczy, by zmierzyć się z pustym wzrokiem Patryca, którego głowa leżała naprzeciwko. Przerażona cofnęłam się chwilę przed tym, gdy jego ciało zwaliło się w kałuże krwi, rozpryskując ją dookoła. Opierając się o drzewo, podniosłam wzrok i ujrzałam czarnowłosą demonicę w stroju kamuflującym.

 – Kim jesteś?

 – Arahiona. – Wytarła szablę o ubranie gończego i schowała ją do pochwy.

 – Dlaczego mnie uratowałaś?

 – Potrzebujemy wojsk twojego ojca. – Roześmiałam się pustym głosem. To doprawdy szczyt wszystkiego. Złapałam się w miejscu wystającego jelita, czując, że zaczyna wysuwać się coraz bardziej. Chwyciłam w garść kiszki i wcisnęłam je z powrotem do jamy brzusznej.

 – W takim razie niepotrzebnie ryzykujesz gniew Adomaxisa. Nawet jeśli z tobą pójdę, ojciec już zdecydował po czyjej stronie stanie w zbliżającej się wojnie. Adomaxis równie dobrze mógłby mnie zabić, a i tak wątpię, że ojciec zmieniłby zdanie. – Plunęłam krwią zbierającą się w ustach.

 – A ty? Jaką podjęłaś decyzję.

 – Ja? – Chwilę zastanawiałam się, co może mieć na myśli.

 – Tak, ty. Posłuchaj, możesz tu zostać i czekać aż twój ukochany narzeczony ci pomoże albo iść ze mną. Wybór należy do ciebie, ale jeśli nie możesz dać nam wojsk swojego ojca, to przynajmniej musisz dać nam swoją siłę. Pytanie tylko, czy ją masz? – Cały czas tępo patrząc w stronę przejścia do Kara–kum zastanawiałam się nad odpowiedzią na pytanie. Czy to nie o tym marzyłam? O możliwości samodecydowania, wolności i niezależności. Tylko co z tego, że teraz mogłam wybrać, skoro nie wiedziałam, czego do diabła chcę, ani jak podejmować decyzje.

 

 

 Dołącz do nas na:

 https://t3kstura.eu/

 

  "Codziennostrzał — 200 mililitrów słowa pisanego dziennie" to nowa inicjatywa literacka Treningu Wyobraźni mająca na celu wypracowanie systematyczności i regularności w pisaniu.

 

 Kohorta wzgardzonych kochanek (5) https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=7169

 

7796 zzs

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~MHSchaefer
Kategoria: fantastyka

Liczba wejść: 58

Folder: Kohorta wzgardzonych kochanek
Dodano: 2021-04-12 19:42:39
Komentarze.
"Po upadku na ziemię chciałam się podnieść, jednak ujrzałam patrzącego z góry Adomaxisa, który po chwili kopnął w podbrzusze, a kiedy przeturlałam się w stronę przejścia pomiędzy wymiarami, ustał na wystającym z brzucha jelicie, które uwiązało mnie w miejscu niczym łańcuch, którym upalowano psa przy budzie" - tu za dużo "których". Poza tym mocno rekomendowałbym podzielenie zdania na mniejsze części. Gdy mamy jakiś dynamiczny opis, długie zdania pogarszają odbiór. Krótkie pozwalają zachować pożądany rytm. Daję pod rozwagę.
"...świst szabli przecinającej powietrze i odgłos czegoś upadającej na trawę..." - nie "upadającej", a "upadającego".
Nadal utrzymuję, że fajnie budujesz świat. Ta część jednak nieco mniej przypadła mi do gustu, może dlatego, że nie za bardzo wierzyłem w bohaterkę, która zdawała się średnio przejmować, bądź co bądź, ciężkimi obrażeniami ciała. Idę jednak dalej, zobaczyć, coś tam wykombinowała
Odpowiedz

Polub nas na facebooku!

fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.