online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 10 min.
jasno
Powrót z ciepłych krajów
<
Kohorta wzgardzonych kochanek (8) - codziennostrzał
>
Tagi: #codziennostrzał #tw #MHSchaefer #Adomaxis #fantasy #fantastyka #kohortawzgardzonychkochanek #demony #M #Didem #duchy #wojna #walka #miłość #zdrada

Kohorta wzgardzonych kochanek (9) - codziennostrzał

  Kohorta wzgardzonych kochanek (1) https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php

 

 M.

 

 Dzień 9

  #codziennostrzał #tw

 

 I

 

 Stojąc na szczycie naprzeciwko zamku Adomaxisa, nie wiedziałam, co czuję. Z jednej strony, czując zapach dymu, widząc płonące mury i słysząc krzyki mordowanych poddanych Adomaxisa, nie mogłam uwierzyć, że po setkach lat planowania, lawirowania pomiędzy sojusznikami i wrogami przeciwnika nareszcie byłam tak blisko osiągnięcia celu. Z drugiej strony stałam się przyczyną upadku miasta, w którym dorastałam i przeżyłam najlepsze lata istnienia. Zimny powiew jesiennego wiatru sprawił, że miałam ochotę szczelnie otulić się peleryną, choć może to nie temperatura była sprawcą dreszczy i gęsiej skórki. Prawda była taka, że czułam ekscytację na myśl, że już niedługo wszystko się zakończy i jednocześnie bałam się tego, co nastąpi później. Czy zemsta za to, co zrobił, sprawi, że poczuję się lepiej? Nie wiedziałam, choć miałam nadzieję, że choć jedna z kobiet, które za mną poszły i uwierzyły w mój plan, po wszystkim będzie czuła się wolna.

 Adomaxis zdecydowanie nie docenił wszystkich kobiet, które wykorzystał na przestrzeni tysięcy lat. Część z nich została wojowniczkami, część szpiegami, a niektóre jak ja Ariahiona, Allysa, Ceda i Masha prowadziłyśmy armię naprzeciw jego. Nawet te, subtelne i potencjalnie niegroźne kobiety, którymi wzgardził w przeszłości, szyły ubrania, buty, gotowały i przenosiły wiadomości, gdyż nikt nie posądziłby tych eterycznych kobietek o działalność konspiracyjną. Zaatakowałyśmy Maxisa na wszystkich frontach, Allysa stała się znakomitą dyplomatką i lawirowała z gracją baletnicy wśród piekielnych elit, jednocześnie będąc bezwzględną piranią. Sarkastyczna Ceda mimo nikłych zdolności magicznych została głową wywiadu i wymyśliła program duch, w którym nawet zmarłe kochanki Adomaxisa zyskały możliwość zemsty, szpiegując każdy jego krok. Arahiona dowodziła wojownikami i sama stała się niezrównaną siłą na polu walki. Jeśli chodzi o Mashę, okazała się naszą największą porażką. Chciała zbyt dużo i zbyt szybko. Zaplanowała zamach na życie demona, jednak dała się schwytać i wydała nasze istnienie podczas tortur. Miałyśmy dużo szczęścia i Adomaxis nie wziął na poważnie KWK, gdyby nas nie zlekceważył, już dawno byłybyśmy martwe.

 - Pani? – Spojrzałam do tyłu. Stała tam o dwie głowy niższa platynowa blondynka. Na tle krwistoczerwonych liści wyglądała tak delikatnie, że zaczęłam zastanawiać się, czy aby na pewno nie zdmuchnie jej najmniejszy podmuch wiatru.

 - Coś się stało?

 - Didem donosi, że Adomaxis ucieka tunelem pod Nyst.

 - Czy zabrał kogoś ze sobą?

 - Nie. Wszyscy jego poddani bronią zamku.

 - Dobrze. Zajmę się tym. – Już chciałam odejść, ale medium chwyciło moją rękę.

 - Myślę, że powinnaś wziąć ze sobą przynajmniej kilku żołnierzy. Adomaxis nie jest demonem, którego można lekceważyć.

 - Wiem, ale to moja sprawa Eli. Zresztą, kiedy zobaczy mnie samą, pomyśli, że nie stanowię zagrożenia.

 - Mimo to…

 - Już postanowiłam. Od teraz ty dowodzisz.

 II

 

 Szłam wzdłuż Nyst, obserwując leniwie płynącą rzekę zabarwioną na czerwono od krwi, która spływała ulicami Nyster do rzeki, nasłuchując najmniejszych odgłosów lasu. Słyszałam szelest jesiennych liści, dźwięk łamanych gałęzi i zapach demona zmierzającego prosto w moje sidła. Przez chwilę zastanawiałam się jak będzie wyglądać po tylu latach, jednak kiedy stanął naprzeciwko, stwierdziłam, że nie zmienił się ani trochę. Widziałam na jego twarzy zaskoczenie i musiałam zebrać wszystkie siły, by opanować samozadowolenie i nie rozproszyć uwagi. Milczeliśmy, aż w końcu wyszeptał moje imię.

 - Mari.

 - Witaj Adomaxisie.

 - Musimy stąd iść. – Demon podszedł do mnie i szarpnięciem próbował skierować w stronę, z której przyszłam. – Posłucha, zaatakowano nas. Nie możesz tu zostać. – Kiedy zdecydowanie uwolniłam się z uścisku, spojrzał na mnie, zastanawiając się, dlaczego nie idę za nim. – Możesz w to nie wierzyć, ale szukałem cię od lat. Próbowałem dowiedzieć się, co się z tobą stało i… - mówił, jakby czas mu się kończył i rzeczywiście tak było. Z kabury pod pachą wyciągnęłam sztylet, który Cyryl wykradł z jego skarbca i wbiłam go prosto w serce demona. Patrzyłam w jego oczy, w których odbijało się niedowierzanie. Próbował się cofnąć, ale przytrzymałam jego słabnące ciało i wbiłam sztylet głębiej, aż po rękojeść. Czułam, jak z każdą chwilą moc, którą zgromadził przez lata, napływa wprost do mojego ciała. Wszystkie jego zdolności i te, które przed laty wykradł mi, teraz wracały wprost do mojego ciała. – Dlaczego? – Wychrypiał, upadając na ziemię.

 - Chyba nie sądziłeś, że ci wybaczę. Czyż to nie zabawne, że sztylet zdrajcy tkwi teraz w twojej piersi? – Sztylet, którym to mi odebrałeś mocy przed laty, by zyskać moce nekromanty. Odebrał mi wszystko. Wiele lat opierałam się jego zalotom, jednak kiedy przez trzy lata nie miał ani jednej kochanki i nie zauważał żadnej kobiety poza mną, uwierzyłam, że naprawdę mnie kochał, ale to była tylko gra. Jedyne czego pragną to moich zdolności. Najpierw przekonywał, żebym porzuciła dom i spędziła z nim resztę wieczności, a kiedy mój mąż, którego nigdy nie kochałam tak, jak kochałam jego, dowiedział się o naszym romansie i zażądał jego zakończenia pod groźbą wojny, zdradliwy demon wyciął z mojego brzucha nasze dziecko i za pomocą sztyletu zdrajcy odebrał moc, by następnie zwrócić mężowi, którego rozszarpałam w szale rozpaczy.

 Teraz patrząc w jego oczy, kiedy ostatkiem sił chwycił moją dłoń, przez chwilę miałam wątpliwości, czy aby na pewno dobrze postąpiłam, ale wiedząc, co zrobił w przeszłości wszystkim tym kobietom, odgoniłam natrętne myśli.

 - Cyryl. To on wykradł sztylet – powiedziałam, obserwując jego reakcję na wiadomość o jedynej zdradzie, jaka mogła go zaboleć. Krew wypływała mu z ust, a uścisk z każdą chwilą słabł. To była ostatnia chwila, by wyciągnąć sztylet, zanim wyssie z niego życie.

 - Więc domyśliłaś się, że jest nasz – wykaszlał.

 - Oczywiście. Inaczej po co trzymałbyś go tak blisko. Poza tym ma moją moc.

 - Naprawdę mi na tobie zależało.

 - I ja mam w to uwierzyć? – syknęłam, przekręcając sztylet w sercu, by przyśpieszyć śmierć.

 - Nie zabijaj go.

 - Nie popełnię twojego błędu. Nigdy nie będę mogła zaufać dziecku, któremu odebrałam jednego z rodziców. – Ledwo wypowiedziałam słowa, a poczułam ból w okolicy serca. Spojrzałam przez ramię i zmierzyłam się z oskarżającym wzrokiem Cyryla, którego miecz z piekielnej stali przeszywał moją klatkę piersiową. – Synu?

 - Jak mogłem uwierzyć, że matce, której przez ponad sześćset lat życia nie widziałem, zależy na mnie? – Adomaxis padł, puszczając moją dłoń.

 - Ponieważ odziedziczyłeś serce po mnie, nie po swoim ojcu. Musisz je zniszczyć, jeśli masz przetrwać wśród demonów. Nie żałuj dzisiejszego dnia Cyrylu. – Słabłam coraz bardziej, jednak położyłam dłoń na jego policzku, ścierając łzy mego syna. – Zakończ to – szepnęłam. Kiedy wyciągnął miecz z mojej klatki piersiowej, krew trysnęła, ochlapując jego twarz. Upadłam naprzeciwko Adomaxisa i ostatni raz spojrzałam w oczy demona, którego miałam nieszczęście kochać. W ostatniej chwili delikatnie niczym piórkiem dotknął mojej twarzy. To był najczulszy dotyk w całym moim życiu i wtedy odeszliśmy. Już na zawsze pozostając bez szczęśliwego zakończenia.

 

 Dołącz do nas na:

 https://t3kstura.eu/

 

  "Codziennostrzał — 200 mililitrów słowa pisanego dziennie" to nowa inicjatywa literacka Treningu Wyobraźni mająca na celu wypracowanie systematyczności i regularności w pisaniu.

 

 THE END

 

7520 zzs

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~MHSchaefer
Kategoria: fantastyka

Liczba wejść: 33

Opis:

Ostatnio pisanie „kohorty wzgardzonych kochanek” szło mi dość średnio, dlatego postanowiłam zakończyć serię, puki doszczętnie jej nie spieprzyłam. Miłego czytania ostatniej części i do zobaczenia przy innych opowiadaniach. 😉

Dodano: 2021-04-17 00:47:59
Komentarze.
*Ritha 23 d.
Ja pierniczę, ale zasuwasz, ciężko nadążyć! (brawo!)
Odpowiedz
Ritha dzięki, chociaż zaczynam trochę wariować bo próbuję dopracować pomysł na TW i opracować jakiś sensowny pomysł na środową serię codziennostrzałów. choć syndrom deadlinu działa na mnie zaskakująco dobrze, więc może nawet coś z tego wyjdzie.
Odpowiedz
*Ritha 22 d.
MHSchaefer złapałaś wiatr w żagle, super, neie zatrzymuj się
Odpowiedz
*Ritha 22 d.
nie*
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.