online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 10 min.
jasno
Fui virginem
<
śniegowy
>

śmieszka

 przeskakując przez liźnięcia o plażę

 bałtyckiego chłodnego jęzora pamiętam

 pora późnojesienna była bowiem chora

 obręcz widnokresna sinusoidą ugniatała niebo

 

 pomarszczone w zlewaniu się z morzem

 wyśmiała mnie ni z tego ni z owego

 może miała dosyć bałwanów szarych

 z gębą pofalowaną wręcz krzywą więc

 

 sama spryskała śmiechem jak pianą za karę

 zostawiłem za sobą daleko mewy krzyczały

 żem dureń bo chmury rozejdą się kiedy

 przyjdzie pora my wcześniej bezterminowo

 

 bezpowrotnie coś z głową musiałem mieć

 nie po kolei szukałem śladów odeszłych

 w szadzią obrośniętych zgrzebnych

 wydmowych trawach i dalej wśród rachitycznych

 

 sosenek klifu czepiałem się niczym one

 nadziei krzyczałem - przytul odpowiadały

 jak zwykle mewy a jedna we śnie

 śmieszka czerwononoga wciąż jeszcze

 przedrzeźnia

 

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Alchemik
Kategoria: poezja

Liczba wejść: 31

Opis:

Dodano: 2021-04-17 01:05:02
Komentarze.
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.