online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 10 min.
jasno
(cod-04) — Żołnierzyki co nie miały podstawek
<
Hycle z Willow Canyon — część II
>
Tagi: #TW #OneDayShot #Universum-500mil #Przemoc&Brzydkie-wyrazy

TW (03) (cod-03) — Pennywise nie strzela z kapiszonów (I)

 

 To: https://www.youtube.com/watch?v=9tj

 

 Postać: Stary człowiek

 Zdarzenie: Polowanie na upiory

 Efekt (27): Nagły wybuch wulkanu niweczy plany

 

 Trwała noc. Randall Custer siedział rozwalony na kanapie, czekając, aż krótsze ramię podrobionego Timexa obierze kurs na dwójkę. Skórzany pasek bazarowego szmelca dawno sparciał, więc mężczyzna trzymał zegarek bezpośrednio przed twarzą. Wiszący u dłoni pet przywodził na myśl naprężoną wędkę, nawet już nie grożąc oparzeniem. Skórzane obszycie mebla rozgrzane po całym dniu kleiło się w tych miejscach, gdzie koszulka nie osłania ciała. Pani Carmody związana sznurem do prowadzania bydła leżała tuż obok szafy, mieszając amerykański płacz z urywkami hiszpańskiej modlitwy. Jej mąż pewnie ciągle był na kiblu, no bo przecież gdzie?

 W końcu Randall wstał i pomimo niezbyt wesołego stanu (gorączka, drgawki, krwawienie) poczłapał do stolika z telefonem.

 "W kurniku Pana Pata dziewięcioro kurcząt było"

 Odebrała po trzecim sygnale.

 — To ja.

 Nastąpiła spodziewana cisza. Dał jej czas. Poleciały prawie cztery lata. Niech przegryzie się przez jego głos.

 "W kurniku Pana Pata dziewięcioro kurcząt było, ach dobrze, jak tam dobrze wszystkim im się żyło".

 — Nie mam zbyt wiele czasu, jesteś tam?

 Była. Wyraźnie słyszał przyspieszony oddech i stłumione trzaski nieudolnie zasłanianej słuchawki. Strzępy rozmowy w tle i: "dla mnie martwy".

 — Nie mam wiele czasu — powtórzył. — Jesteś tam?

 Drżącym głosem zapytała: "czemu?"

 — Czemu co? Dlaczego telefonuję?

 Stara spod szafy ponownie zaczęła rzęzić, przez co nie usłyszał odpowiedzi. Rzucił w nią pierwszą rzeczą, którą namacał w mroku. Eksplodowało szkło.

 — Napierdala mnie nielicho łeb i nie mam czasu, mamo. Proszę, możesz powtórzyć?

 — Randall, ja... To chyba nie jest dobry moment, żeby...

 Miał ochotę rozpieprzyć słuchawkę w drobny mak. Zamiast tego uderzył pięścią w ścianę. Jakieś bibeloty pospadały z półki, zagłuszając, choć na chwilę płacz leżącej baby.

 — Jest obok ciebie, co?

 — Kto?

 — Nie kłam, mamo. Stoi obok i wygłasza wszystkie te pierdoły: "Custerowie tak nie postępują. To zbyt dumne nazwisko, by je kalać". Cholera, ja... to faktycznie nie najlepszy pomysł.

 — Mów, co musisz i raz na zawsze daj nam święty spokój.

 Twardy ton ojca związał mu język i uszczelnił krtań, chociaż od dwóch długich godzin Randall spoglądał na zegarek tylko po to, by mieć pewność, że zastanie go w domu.

 — Ok, dobra. — Wypuścił powietrze z płuc, usiłując zebrać resztkę myśli. Na ciepłej skórze uda poczuł ciecz. Krew musiała przegryźć się przez bandaż.

 — Więc? — ponaglił głos. — Powiedz raz a dobrze, co tam masz i zniknij z naszego pieprzonego życia! Nie telefonuj, nie wysyłaj listów, nie przyjeżdżaj. Po prostu nas zostaw.

 Pękł. Uszła z niego gromadzona od miesięcy chęć. Uznał, że nie warto.

 — No?

 — Masz rację — odparł — to w ogóle nie ma racji bytu. Mogę cię tylko prosić... albo nie, inaczej. Po prostu pożegnaj ode mnie Tinę, ok?

 Ojciec westchnął. Następnie rzucił do słuchawki, by poczekał. Po chwili Randall usłyszał lekko zaspany, lecz niezwykle melodyjny głos.

 — Cześć, Tina.

 Rozpoznała go niemal natychmiast.

 — Randall? Jezu, słuchaj. Tygodniami byliśmy na podsłuchu. Nawet nie wiem, czy nadal nie jesteśmy. Jak długo jesteś na linii?

 Usłyszał rwetes w tle. Podniesiony głos ojca i jej: "po moim trupie". Siostra nie dała sobie wydrzeć aparatu.

 W pierwszej chwili chciał opowiedzieć wszystko, począwszy od spotkania Rose, przez napady, aż po te istoty, które... Spojrzał. Starej Carmody nie było już pod szafą.

 — Jak twoje zdrowie, Randall? Nadal je jeszcze widujesz?

 Osiem miesięcy temu wybuchł w nim mały wulkan, rozlewając się krwotokiem po bebechach. Ot tamtej pory bywało średnio, znośnie lub czasami nawet bardzo źle. Dzisiejszej nocy znośnie.

 — Zrobiłem całą masę niedobrych rzeczy, Tinky.

 — Chryste, przestań. Na pewno miałeś powody. Zresztą, wszystko można jeszcze cofnąć. Naprawić.

 Uśmiechnął się na myśl o nastoletniej naiwności młodszej siostry, obserwując bacznie otoczenie. Przez niedomknięte okno cyklicznie wpływały podmuchy gorącego wiatru. Drzwi zamknął na klucz od razu po przestąpieniu progu, więc stara musiała być ciągle w pomieszczeniu. Przycisnął słuchawkę barkiem i wyciągnął zza paska krótką broń.

 — Muszę już lecieć, Tinky. — Skrzypnęły deski po jego prawej stronie. Przycelował. — Mam coś bardzo pilnego do zrobienia.

 Siostra zapytała, czy przyjedzie na święta. Doktor Jenkins dawał mu pół roku, a że na salony kalendarza wjeżdżał czerwiec, raczej trudno było tego oczekiwać. Musiałby wyczerpać cały limit. Wypić butelkę z życiem aż do dna.

 — Przyjedziesz, Randall?

 — Nie wiem — odparł po dość długiej chwili zawieszenia. — Naprawdę bardzo chciałbym, ale nie wiem. Muszę już kończyć, Tinka. Fajnie było znowu cię usłyszeć.

 Pani Carmody siedziała za kanapą. Dobrze widział, jak rośnie i pęcznieje. Czuł kwaśny zapach moczu. Wyraźnie słyszał urywany oddech. W zasadzie to odkładał już słuchawkę, gdy:

 — Randall?

 — No?

 — W kurniku Pana Pata dziewięcioro kurcząt było — rozpoczęła recytację siostra. Celując w wystającą głowę kobieciny, pozwolił sobie na szept:

 — Ach dobrze, jak tam dobrze wszystkim im się żyło.

 — Jednak na ich kurnik zasadził się pech.

 — Pech, co miał rudy ogon i jadał za trzech.

 Odłożył słuchawkę, przetarł łzy rękawem. Właśnie wtedy stara wiedźma wstała. Przycelował.

 — Starcie z nami to parasolka do drinków kontra angielska pogoda.

 Wystrzelił. Pierwszy huk tej gorącej nocy umościł się wygodnie pośród ścian. Poszło gdzieś w kadłub. Babą zatrzęsło, ale nie przewróciło.

 — Sator — powiedziała z furią.

 Drugi huk przestawił ją pod regał. Trzeci ugiął w nogach.

 — Arepo.

 Czwarty i piąty niczego nie zmieniły, choć miał pewność, że sięgnęły celu. Pozostał jeden. Ostatni.

 — Tenet.

 Z bólem żeber, o meblach, dokuśtykał bezpośrednio przed nią. Uniosła głowę buldoga. Puste oczy, wywinięte wargi.

 — Opera — syknęła.

 Randall Custer strzelił szósty raz.

 

 Link do części II: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php

 

 <><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>

  Dołącz do nas na: https://t3kstura.eu/

 "Codziennostrzał — 200 mililitrów słowa pisanego dziennie" to nowa inicjatywa literacka Treningu Wyobraźni mająca na celu wypracowanie systematyczności i regularności w pisaniu.

 

6367 zzs

Liczba ocen: 11
93%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Canulas
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 107

Opis:

Tytuł troszku roboczy. Połączyłem OneDayShota z TW, jakby co źle to moja culpa, znaczy mea. Taaa. Mea Culpa, Mea bita dupa.

Dodano: 2021-04-21 23:59:35
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.ph
Odpowiedz
Jeszcze nie czytałem ale kliknąłem sobie w linka i tylko tak wstępnie powiem że to mój ulubiony soundtrackowy motyw muzyczny, słuchałem to tysiące razy i za każdy ciary. Film również sztos.
Odpowiedz
*Canulas 20 d.
jagodolas ano baaa, pewnie, że tak. Sztosix. Film mnie dużo bardziej pozamiatał niż np. Braveheart czy Gladiator. Soundtrack - upiór. 🙃
Odpowiedz
~Ogonisko 20 d.
Wpadnę popołudniem, obadać tekścior całkowicie. Mjuzik obczajony i powiem, że sprytnie poczynione z połączeniem TW i COD.
Odpowiedz
*Canulas 20 d.
Ogonisko nie miałem wyjście jak poddać się lub nagiąć "stalową wolę" do drobnych uchybień.
Odpowiedz
Nooo kurde, jak to jest, że w tak niewielu słowach umiesz zamknąć tak obszerną historię? I fajny motyw na koniec, taki dający do myślenia, ogółem tekst daje do myślenia, ale u Ciebie to nic nowego, że trzeba ruszyć głową - i bardzo to sobie cenię. Jestem ukontentowana.
Odpowiedz
*Canulas 20 d.
alfonsyna dziękuję slycznie. Będę to kontynuował
Odpowiedz
Canulas brzmi obiecująco
Odpowiedz
!jacek79 20 d.
z dużym wykopem
To jak Suprnatural .... super skrojona historia .
Odpowiedz
*Canulas 20 d.
jacek79 hmm, zalążek ledwie
Odpowiedz
coś ma
Uczciwie przyznam się, że nie do końca załapałem. Fabuła i forma są chaotyczne. Mimo tego ma te opowiadanie swój urok. A może dzięki temu...

Pozdrawiam
Odpowiedz
*Canulas 20 d.
MarekAdamGrabowski biorąc pod uwagę inne moje twory, ten jest raczej "w miarę" poukładany
Odpowiedz
Canulas To prawda. 😎 Ja jednak wolę skrajności; ale pełny bezsens, albo pełny sens.
Odpowiedz
~Ogonisko 20 d.
z dużym wykopem
Shieet, znowu zabierasz człowieka w niesamowitą podróż. Wcześniej syberyjskie pustkowia, teraz upały gdzieś w Stanach.
Po przeczytaniu, w głowie siedziało tylko "Rotas, rotas, rotas", co by pociągnąć historię dalej, chyba, że Pani Carmody odjebała rotas wcześniej(czytać kwadrat wszak można tak i tak,w dół, na skos i wspak xD). Jeśli tak, to ch*j mgła opada Dawno nie czytałem Kinga, ale po cholerę, skoro można poczytać Canulasa.
Odpowiedz
~Ogonisko 20 d.
Nie daje mi spokoju, czytam kolejny raz, czy gdzieś mi rotas nie umknęło, sprytnie schowane, albo jam ślepy.
Odpowiedz
~Ogonisko 20 d.
Noż kur#$ sator-rotas.
Odpowiedz
*Canulas 20 d.
Ogonisko taaa, nie uciekł Ci rotas, bo jako dopełnienie - piąty bok kwadratu - jest na samym końcu. A miss Carmody miała inny koniec. Oczywiście, idąc dalej tym tropem Rotas jest także na początku w odwrotności. Początek odwrotności końca. Chcę tu budować w taki właśnie deseń. Opko jest na ten moment kawałkiem prologu większej całości, która gdzieś tam rośnie we łbie. Z końcem tego tyg kończy mi się laba i boję się, że w przyszłym tyg. nie będę miał dużo czasu, stąd podkręciłem zestawowe wytyczne i pozwoliłem se tekst ometkować jako TW.
Raz, że ten wycinek - przy dużej dozie czytelniczej wyrozumiałości - można traktować jako zamknięty segment.
Dwa - mam już z bani tw
🤷🏻‍♂️😏🤷🏻‍♂️
Odpowiedz
~Ogonisko 20 d.
Ogonisko nie, no Sator arepo tenet opera rotas, nie było sator. A idź Pan w ch*j.
Odpowiedz
~Ogonisko 20 d.
Canulas " Opko jest na ten moment kawałkiem prologu większej całości", i to chcialem przeczytać
Odpowiedz
*Canulas 20 d.
Ogonisko Arepo z Operą też jest oczywiście wymienne, ale to sam wiesz. W ogóle bardzo ciekawa symbolika. Lubię takie klimaty.
Odpowiedz
*Canulas 20 d.
Ogonisko nooo, jedynka w tytule nieśmiało to sugeruje. Dwa, że środowy codziennostrzał zakłada cotygodniową kontynuację
Odpowiedz
~Ogonisko 20 d.
Canulas coś mi świta. Gdy zajmowałem się rozbiórką ołtarzy i ich naprawą, jedna z mens zawierała ten kwadrat. Znajdował się pod marmurowym kwadratem z relikwią. Fot nie mam, ale pamięta się takie smaczki.
Odpowiedz
~Ogonisko 20 d.
Canulas przyznaję, że "I" całkowice mi umknęła xD
Odpowiedz
~Ogonisko 20 d.
Eh, i teraz każdy będzie wiedział, żem jest małomądry.
Odpowiedz
*Canulas 20 d.
Ogonisko małomądry to i tak trochę mądry. Myślę, że statystyczny "każdy" bardziej przybije pokłonowego gwoździa nad Twą analizą i odbiorczym zaangażowaniem 😏

Podwaliny ezoteryczne, zaprzęgnięcie symboliki w karocę literackiej fikcji, to takie moje nieśmiałe plany na te opku-nie-opku. A jak będzie, tak będzie.
Hej przygodo
Odpowiedz
~Alchemik 20 d.
Canulas

Can, nie przymilam się, ale zachwyca mnie twój sposób pisania.
Ustalasz własne reguły dotyczące stylistyki i zapisu.
Dla mnie to nie jest narracja, tylko wprowadzenie czytelnika wgłąb sceny. Czuję emocje bohatera i postaci.
One żyją. Canulas, jesteś doskonałym pisarzem. Pogrywasz stylem.
Pogrywasz słowem. Dakesz czytelnikowi prawdę, choćby fantastyczną.
Uśmiałem się z tego wybuchu wulkanu. Przeinterpretowałeś sobie zalecenie zestawu po swojemu. W ten sposób też przybliżyłeś postać, bowiem jest niby ułomna. Ale też bardziej agresywna. W relacjach rodzinnych jest zablokowany. Co z kolei przybliż jego człowieczeństwo w portrecie psychologicznym. Odbija to sobie misją.
Opisy rewalacja. Timex, pet, spocone meble.
Trochę arogancji w opisie, choćby pana Carmody, który wciąż na kiblu. No bo gdzie. Custer to nazwisko kontrowersyjne. Dla niektórych niesławne. Użyłeś go celowo.
Naprawdę dobre opowiadanie.
Odpowiedz
*Canulas 20 d.
Alchemik powiem Ci, że trochę mnie zaskoczyłeś. Nie chodzi o to, że oceniasz opko pozytywnie, choć to oczywiście miłe, tylko o to, że dość dobrze - wręcz bardzo dokładnie - scharakteryzowałeś moje poczynania. I to naprawdę nie tak, że Twa wizja mi schlebia, więc się pod nią podpinam, mówiąc, że jest też moją. Nie.
Mam jakieś tam kryteria, które muszę wtłoczyć, by opko zagrało. Ułomność zinterpretowałeś dobrze, choć jest dość na tacy wyłożona, ale poskładanie tego, by przeciekający czas odbijał się wzmożoną misyjnością naprawdę robi na mnie wrażenie. Powiem tak: Jeśli byłbym bombą, która tyka przed niechybną eksplozją, to po tak chirurgicznym rozbrojeniu, pikać bym przestał. Bardzo dobra robota odpiorcza, już nawet abstrahując od superlatyw.
Odpowiedz
~Alchemik 20 d.
Canulas
Na wielu portalach proszono mnie o interpretację utworów.
Od dawna. Poczynając od upadłego "Wrzeszcze", na którym zdobywałem szlify poetyckie
To nie nieskromność, ale dostrzegałem w pracach to co ważne.
Dlatego nigdy nie interpretuję zdawkowo.
Albo coś czytam, albo rezygnuję z różnych powodów. Słabość utworu, albo odwrotnie, utwór jest tak dobry, że nie chcę go rozbierać, bo może zniknąć jego atmosfera powierzchni lustra , którą należy zachować, a za którą jest świat Alicji.
Trochę zarzuciłem to czytanie. Z różnych względów. Głównie osobistych.
Nie chodziło o superlatywy, choć te muszą wystąpić w tym utworze. Raczej o wnikanie do obrazu. A Ty potrafisz sprawić, że Twój obraz staje się przestrzenny, wciąga w głąb i zyskuje życie poza naszą rzeczywistością, jednocześnie przenosząc tamtą rzeczywistość do nas. Masz talent. Niewątpliwy.
Jerzy
Odpowiedz
*Canulas 20 d.
Alchemik szkoda, że już tak ciemno, bo bym wyfrunął dachowym oknem i poskakał po chmurach 😏🤔
Dziękuję pięknie za odwiedziny i no... no właśnie.
Odpowiedz
*marok 19 d.
z dużym wykopem
Noo, dobra forma. Szczególnie w dialogach. Zazdroszczę tego łatwego płynięcia przez nie. Ale nie będę podwędzał pewnych wzorców bo nieładnie
Ogólnie dla mnie to tekst bardzo dobry. W ogóle broni się sam w sobie, co jest dodatkowym sporym atutem. Całość kupje, ale dialogi najbardziej, robią dobrą robotę, przynajmniej dla mnie
Ano i zestsawik ładnie wybrnięto, nieoczywistość z efektem bardzo na tak, lubie oryginalne podejście do interpretacji choć czasami jak człowiek musi to i na chłopski rozum poleci dosłownie.
Odpowiedz
*Canulas 19 d.
marok ja już czasami myślę, że z dialogów zrobiłem pewien szablon, co też jest zle. Bierz se takie wzorce, jakie chcesz, bo patentu nie mam i mieć nie chcę.
Ostatnio już dokładniej się zastanawiam przed oklamrowaniem wrzutki międzydialogowej, bo czasem tego nadużywam. Tera marzy mi się wstawka oderwana od dialogu, np wprowadzająca do takowego lub kompletna rezygnacja na rzecz większego oniryzmu. No ale chwilowo na takie harce jestem za cienki Bolesław.
Dziękuję za wizytejszyn
Odpowiedz
~Hiraeth 19 d.
Trochę zabierałam się za to opowiadanie jak pies do jeża i to czytałam fragment, to szłam gdzie indziej, to imperatyw narratorski i osoba mną sterująca zlecała inne zadanie i tak to szło.
Teraz dokończyłam. Całkiem... pocieszne?
Momentami złapałam się na tym, że nie jestem pewna, która postać, co mówi, ale tak, to sztosik - a ja jestem przyćpana, więc pewnie dlatego nie ogarnęłam. Krótkie, acz treściwe, gitówa
Odpowiedz
*Canulas 19 d.
Hiraeth możliwe, że zarzut słuszny. Ja czytam odautorski, więc pamięciowo. Będzie mi leżał z tyłu głowy, może coś dopiszę. Czasem popadam w przesadyzm cięć, jeśli idzie o zbędne dookreślenia, mogłem więc coś przyciąć, a bardzo.
Pozdrox
Odpowiedz
*Ritha 18 d.
z dużym wykopem
– Rotas.

Lećmy od początku.
"Randall Custer siedział rozwalony na kanapie" - no i to jest nazwisko bohatera, a nie jakiś Gniewomir Odpaliłam The last of the Mohicans

"Pani Carmody związana sznurem do prowadzania bydła leżała tuż obok szafy, mieszając amerykański płacz z urywkami hiszpańskiej modlitwy" - nooo, tak, jest, jesteśmy w domu, znaczy, hm, że dobrze się zaczyna znaczy

"W kurniku Pana Pata dziewięcioro kurcząt było" - wstawka jak z Christie, lubię rzeczy nasuwające w myślach klasykę.

Zaczytałam się dialogiem, wyborny. Wyborny klimat opowiadania, wyborny minimalistyczny sposób przekazywania całych historii rwanymi stwierdzeniami. Końcówka również wyborna. Bardzo mi się podobało
Odpowiedz
*Canulas 18 d.
Ritha tak, tak, wszystko się zgadza, ale myślę, że muszę zacząć ograniczać sferę "zagadkowości" w opkach, bo mam coraz więcej sygnałów w tym temacie.
Dziękuję ślicznie.

Ps. Widzę, że nie zauważyłaś. To dobrze.
Odpowiedz
*Ritha 18 d.
Can 🤔🤔🤔🤔🤔🤔🤔
Odpowiedz
*Ritha 18 d.

Odpowiedz
~Zdzislav 18 d.
z dużym wykopem
Mocne, choć w gruncie rzeczy niewiele załapałem z fabuły. Tajemnica goni tajemnicę, ale Ty chyba tak lubisz Niemniej sama gra słów robi tutaj taką robotę, że czyta się to znakomicie (nawet jeśli nie wiadomo, o co chodzi). Ukazanie relacji siostrzano-braterskich jest super. No i ta końcówka! Przyznaję, że jestem ignorantem jeśli chodzi o kwadraty w rodzaju Sator-Rotas, ale zastosowanie tutaj tego typu symboliki wprowadza na scenę jakąś intrygującą magię, która dodaje całości niesamowitej pikanterii.
Odpowiedz
*Canulas 18 d.
Zdzislav kurde-blaszka, kolejny alert odnoście tej, eee, nadmiernej tajemniczości. Bardzo to dla mnie ważne. Muszę na ten aspekt zwrócić uwagę.
Thx
Odpowiedz
~Zdzislav 17 d.
Canulas, ale ta tajemniczość w Twoich opkach jest, w gruncie rzeczy, spoko. Dobrze się ją konsumuje, bo cała oprawa jest na tyle smakowita, że fakt niezrozumienia pewnych wątków nie przeszkadza aż tak bardzo w odbiorze. Mógłbym nawet zaryzykować twierdzenie, że ta tajemniczość wzbogaca smak. Poza tym moje niezrozumienie fabuły może wynikać po prostu z mojej nieznajomości pewnych kluczy kulturowych (popkulturowych) lub zwykłej ignorancji w zakresie percepcji otaczającego mnie świata
Odpowiedz
~CptUgluk 16 d.
z dużym wykopem
Podobnie jak Zdzichu nie wszystko skumałem, ale pozostała część zbudowała ciężki, gęsty klimat, od którego trudno było się oderwać. Wykorzystałeś tylko pół limitu znaków, ale w ogóle nie czuć niedosytu, wycisnąłeś historię do sucha. Oczywiście widzę, że to pierwsza część, więc sprawa jest otwarta, ale jako samodzielne opko kupuję bez narzekania. I kurna, myślałem, że sobie wyczyszczę chociaż trochę kolekcję, to żeś mi narobił ambarasu, bo tę część wywalam jako przeczytaną, a w jej miejsce muszę wrzucić kolejną. Wiecznie człowiek w tyle będzie przez takie akcje
Odpowiedz
*Canulas 15 d.
Już po ambarasie. Miałem wolne, więc mogłem coś klecić, tera się przytnie. Też mam zaległości czytelnicze, pomimo czytania. To dobrze. Portal żyje. Pozdrox
Odpowiedz
Wrócę. Najprawdopodobniej wieczorem.
Odpowiedz
*Canulas 13 d.
Enchanteuse to zwykle ćw bez fabuły
Odpowiedz
*Canulas 13 d.
Enchanteuse a nie, sorry. Tutaj to nie ćw tylko normalny tekst. Tutaj możesz wrócić. Fajnie
Odpowiedz
Canulas właśnie się zdziwiłam, że o co chodzi xd. Wrócę, ale nie wiem czy jeszcze dzisiaj, bo jestem trochę przetargana
Odpowiedz
*Canulas 13 d.
Enchanteuse, taa, sorex, zayebaem się
Odpowiedz
~Heparyna 13 d.
z wykopem
,,mieszając amerykański płacz z urywkami hiszpańskiej modlitwy'' - podoba mi się to.
,,Nastąpiła spodziewana cisza. Dał jej czas. Poleciały prawie cztery lata. Niech przegryzie się przez jego głos.'' - paf, paf, paf - kilka krótkich, mocnych zdań. Dobre.


Zaznaczę, że ja bym tak zrobiła, bo coś mi nie gra, ale nie jestem żadnym autorytetem w kwestii przecinków:

,,Skórzane obszycie mebla rozgrzane po całym dniu kleiło się w tych miejscach, gdzie koszulka nie osłania ciała.'' - wydaje mi się, że ,,rozgrzane po całym dniu'' to wtrącenie i należy je oprzecinkować.
,,Pani Carmody związana sznurem do prowadzania bydła leżała tuż obok szafy, mieszając amerykański płacz z urywkami hiszpańskiej modlitwy.'' - ''związana sznurem do prowadzenia bydła'', to na moje też wtrącenie.
Albo ,,- związana sznurem do prowadzenia bydła -'', albo oprzecinkowałabym to.

Ale czy słusznie - tego nie wiem.



Odpowiedz
*Canulas 13 d.
Heparyna kurde, z tym skórzanym obiciem, to już miałem oprzecinkowane, ale jakoś chyba zaniechałem. Przyjrzę się wszystkim sugestiom na spokojnie, jak tylko złapię oddech. Dziękować.
Odpowiedz
z dużym wykopem
Jest klimacior, zdecydowanie bardzo Twoje, ale trzeba przeczytać ciąg dalszy, bo urywa się w najlepszym momencie
Odpowiedz
Adelajda noo, moje, moje
Dzień dobry i dziękuję.
hopsa
Odpowiedz
z dużym wykopem
Podoba mi się ale ten bohater jest nerwus
Odpowiedz
VampirzycaElonna zgadza się. Toureetowiec

Odpowiedz
~Enchanteuse 11 godz.
z dużym wykopem
Hej.
"Miał ochotę rozpieprzyć słuchawkę w drobny mak. Zamiast tego uderzył pięścią w ścianę. Jakieś bibeloty pospadały z półki, zagłuszając, choć na chwilę[,] płacz leżącej baby."

brakuje zamykającego przecinka we wtrąceniu.

"Z bólem żeber, o meblach, dokuśtykał bezpośrednio przed nią. Uniosła głowę buldoga. Puste oczy, wywinięte wargi."

gdy piszesz "o meblach", skojarzam to z "o kulach" i wyobrażam sobie Randalla używającego mebli jako kul, a chyba nie o to Ci chodziło. Wydaje mi się, że tutaj skrót nie do końca ma rację bytu właśnie przez tą analogię. Rozwinęłabym to: "Z bólem żeber, opierając się o meble/ podpierając się (?) o meble, dokuśtykał bezpośrednio przed nią."
W sumie ta druga część zdania jakoś mi zgrzyta, nw, wydaje się niestylistyczna, ale może się czepiam.

Włączyłam sobie link w tle, robi robotę (choć ja mam zawsze ten problem, że dobra muzyka mnie rozprasza). Ładnie w melodię wpisuje się też dziecięca rymowanka, która na tle całości ma dość upiorny wydźwięk. Kurde, nie widzę żadnych gwiazdek, czyli dobrze rozumiem, że jest odautorska . Świetna.
Ogólnie piszesz tu bardzo filmowo: widzę tekst jako scenę z filmu, gdzie wszystko płynie, rusza się, zgrywa ze sobą. Samo zagranie wrzuceniem czytelnika w środek akcji już na początku historii jest choć nienowe, to cały czas działa tak samo.
Co tu dużo mówić. Wyrobiłeś się już dawno, teraz to tylko zbieranie owoców.
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.