online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 10 min.
jasno
Barry Łotter i Łania Przeznaczenia
<
Barry Łotter i Poczta Rozczarowania
>
Tagi: #TreningWyobraźni #lapaczchmur

Łapacz Chmur (I) TW#3

 Postać: Dusza z pogorzelisk.

 Zdarzenie: Ktoś wyłączył świat.

 Efekt: Brak.

 

 

 

 – Ta ra ra, ta ra ra, ta ra ra ra ra – nucił mężczyzna w brezentowym płaszczu szturchając solidnym pogrzebaczem, wykonanym z grubego żebrowanego pręta, stos stygnących heretyków.

 – Grałeś kiedyś na jakimś instrumencie? – Dekom zapytał mężczyznę, który obtłukiwał nieboszczyków żelastwem.

 – Nigdy.

 – Byłeś w chórze? – Młody adept nie odpuszczał.

 – Ee. – Faheed oszczędnie odpowiedział pomocnikowi, którego przydzielono mu dwa dni wcześniej.

  Śpiewak odebrał niechcianego adiutanta, podesłanego mu przez konsylium, z punktu oddalonego o cztery dni marszu od Katedry. Cenił sobie samotność. Nawet w tych czasach, gdy ludzkość została mocno przetrzebiona. Ufał tylko sobie. Wcześniej ufał Syrakuzowi, jednak jego wieloletni kompan zginął na pustkowiach kilka miesięcy wcześniej – czego do tej pory nie mógł sobie wybaczyć.

  Gdy zobaczył chłopaka – Tę pierdołę – tę jego fryzurę oberżniętą od garnka, te czerwone krostki na wygolonej skórze głowy, wiedział, że obu będzie czekała ciężka przeprawa. Sytuacji nie polepszyło nowe rozporządzenie konsylium, przez które młodzi dostawali prowiant wyłącznie na drogę do punktu zbornego. Miało to na celu usprawnienie adaptacji adeptów, do trudnych warunków oraz szybsze nawiązanie więzi w zespole. Miało… Smarkacz zeżarł większość zapasów, które mógł zaoszczędzić. Zamiast dodatkowej czystej wody i świeżego jedzenia, tępe pały dały chłopakowi komplet nowego wydania Nadksięgi i poprawionego Kodeksu Poszukiwacza. Na szczęście nie zapomnieli o nowych ogniwach do radia. Śpiewak przestał myśleć, o możliwościach, gdyby spóźnił się przynajmniej o dwa dni. A miał taką ochotę. Sporą ochotę. Nawet teraz, myśl o tym wywoływała uśmiech na jego ogorzałej twarzy.

  Chłopak przedstawił się jako Dekom Rive – Śpiewak, w myślach, ochrzcił go jako Upław. Dzieciak wyciągnął spoconą dłoń, na której osiadły drobinki resztek prowiantu. Ścisnął delikatną skórę chłopaka i wymienił swoje imię – Faheed „Śpiewak” Messyna.

 – Lubisz muzykę? – Dekom uporczywie dociekał upodobań Starszego Poszukiwacza.

 – Zależy… – Wypowiedź doświadczonego trapera przerwało jedno z kopcących ciał, które stoczyło się pod nogi mężczyzn. Odskoczyli zwinnie na boki. Śpiewak walnął pogrzebaczem w tors napęczniałego trupa. Usłyszeli suchy trzask pękających kości. W miejscu uderzenia powstała mała dziurka, przez którą zaczęły uchodzić nagromadzone gazy.

 – Ziii, ppii, pii… – Śpiewak nadepnął tors okutym buciorem poniżej dziury – Pii, ppi… – Docisnął jeszcze raz. – Pffyy, pff, prr… – Gdy powietrze zeszło całkowicie z truchła, Faheed spojrzał na Dekoma i rzucił w jego kierunku:

 – Stwierdzam brak Zbawczej Duszy i dupa. – Po tym przedstawieniu Dekom zrezygnował z zadania pytania o pochodzenie przydomka kompana.

  Wrócili do swoich zajęć. Faheed czasem tłumaczył, na co Dekom Rive ma zwracać uwagę i gdzie należy uderzać prętem. Weteran sprawnie przeszukiwał pogorzelisko, Dekom starał się nadrabiać braki zapałem. Po zaledwie kilku godzinach machania długim pogrzebaczem, zauważał przepaść między wieloletnią praktyką Śpiewaka a teoriami, które wyniósł z opactwa.

 – Długo szukasz odpuszczonych dusz? – Rive przerwał panujące milczenie, ocierając czoło rękawicą.

 – Od samego początku. Będzie tego dwadzieścia jeden lat, jeśli dobrze liczę – odparł Śpiewak, wyszukując wzrokiem kolejnego spopieleńca

 – Jakieś sukcesy?

 – Widzisz, żeby się udało? – Faheed machnął ręką, wskazując wypaloną ziemię, nad którą kiedyś widniało niebo.

 – Nie ma innego sposobu? – Dekom spoglądał na pręt, który uniósł do góry. Następnie zaciął pogrzebaczem po ziemi. Końcówka druta oderwała od gruntu cienkie, poszarpane, czarne płatki wypalonej gleby – które zawirowały niczym spalone kartki papieru.

 – Niet – odparł Śpiewak, zaciskając usta i wbijając jednocześnie narzędzie w poskręcaną ludzką bryłę.

 – Mamy chodzić i dźgać trupy prętami? Tylko tyle?

 – Tak.

 – I co dalej?

 – Dalej, to się rozpierdalają. – Zarechotał ze swojego żartu Śpiewak.

 – Żartowniś – skwitował Dekom kiepski żart. – Ostrzegano, o takich, w Kościele… – Adept ostatnie słowa skierował bardziej do siebie. Dalszą wypowiedź przerwało mu zachowanie Faheed’a. Doświadczony traper mrużył oczy, wypatrując czegoś w oddali, gdzieś w okolicach horyzontu. Następnie sięgnął do plecaka po lornetkę i wycelował okulary w to samo miejsce.

 – Tam pójdziemy. – Śpiewak wskazał prętem, zakończonym hakiem, w kierunku majaczącego w oddali konglomeratu chłodni kominowych.

 – Do starych fabryk, po co? – Decyzja Starszego Poszukiwacza zdziwiła, beznadziejnie obciętego, Dekoma Rive’a.

 – A po to, co tam się dzieje. – Śpiewak podał lornetkę podwładnemu, następnie złapał jego głowę dłońmi i nakierował w miejsce, gdzie powinien skupić wzrok.

 – Czy t-to, co myślę? – odparł Rive, drżąc lekko – Zrzut?

 – Zgadłeś młody. Widziałeś kiedyś? – rzekł z zaciekawieniem stary wyga.

 – Nigdy. Może raz, ale to pewnie było pyłowe tornado – odparł osiemnastolatek, czując, że właśnie zaprzepaścił możliwość zbliżenia się do Faheeda Messyny.

 – To posmakujesz, czegoś nowego. Zrzuty nie tak łatwo spotkać. Są coraz rzadsze, ludzi mniej. Dawaj – machnął na chłopaka – podejdziemy bliżej. Zwijamy mandżur, nie zapomnij plecaka. – Ostatnia rada zezłościła debiutującego poszukiwacza dusz.

 – Nie dokończymy roboty tutaj? Jeszcze sporo ciał do przeszukania. Może trafimy na…

 – Nic tu po nas – przerwał chłopakowi brodacz, raz jeszcze wytykając brak doświadczenia u Dekoma – Ci cierpietnicy tlą się od miesiąca, może dłużej. Sprawdzałem cię. Dusze tych nieszczęśników dawno wypalono. Próżno tutaj szukać… – Rive słysząc to zacisnął mocniej dłoń na pogrzebaczu.

 – Skurwiel mi nie ufa. Igra sobie ze mną! – Gniewne myśli zalały umysł chłopaka.

 – […] zeskwarczały. – Śpiewak ciągnął swój wywód, nie zwracając uwagi na zatopionego w myślach rudzielca – Gdyby była tu jakaś zbawiona dusza, pewnie byśmy zauważyli. Idziemy. Może ktoś przeżyje. Może coś opowie, czegoś się dowiemy. – Zakończył Faheed bez przekonania.

  Po kilkunastu kilometrach forsującego marszu, dotarli na miejsce, które według brodacza było odpowiednie do postoju i podjęcia dalszych kroków. W tym czasie wypustka na nieboskłonie wielokrotnie powiększyła swoją średnicę. Zdąrzyła uformować stożkowate wybrzuszenie, schodzące ku ziemi.

 – Szykuje się duży Zrzut. – Wskazał głową w kierunku ziejącej dziury – Przystaniemy tutaj. Odległość w miarę bezpieczna. Będziemy mieć miejsca w pierwszym rzędzie. Byłeś kiedyś w teatrze? – Śpiewak zadał niespodziewane pytanie .

 – Wiem, że teatr to miejsce, w którym zgromadzeni grzesznicy wspólnie bluźnili przeciw Hierarchom. – Rive poczuł się wyrwany do odpowiedzi. Cieszyła go myśl, że może błysnąć nabytą wiedzą. – Od dziecka pobierałem nauki i pokutowałem, przez większość czasu w Wielkich Salach Oświecenia. Tam słyszałem, od Świętych Drugiego Stopnia, o tej przeklętej strukturze…

 – Aaa… no, no. Najwyższa Racja i takie tam. – Faheed przerwał spowiedź Dekoma. – Trąba będzie ogromna. Może nawet najwieksza jaką widziałem. A widziałem ich sporo, booo… – spojrzał przeciągle, próbując coś zasugerować – … bo spędzam dużo czasu poza murami Katedry. – Następnie palcem wskazującym i kciukiem lewej ręki zrobił miarkę, w kształcie litery „C”. Przymknął jedno oko, dłuższym palcem sięgnął wylotu leja, natomiast kciukiem pokrył ziemię. – Będzie z półtora kilometra nad ziemią. Nikłe szanse, by ktoś ocalał. Chyba, że z samego końca ktoś wyląduje miękko. O ile wcześniej nie wyzionie ducha. Dzień jak co dzień – westchnął na koniec. Następnie usiadł, na przekrzywionej i pordzewiałej karuzeli, zachęcając Dekoma gestem, by zrobił to samo.

  Dekom Rive nie zamierzał jednak spocząć obok. Postanowił upomnieć Śpiewaka. Stwierdził, że Poszukiwacz spędzając zbyt dużo czasu poza Kościołem zapomniał nauk Hierarchów. Stał się zbyt swawlony i obojętny wobec Najświętszych Praw.

 – Znak, który uczyniłeś, jest przeklęty. Widnieje w Wielkim Spisie Gestów Heretyków. – Dekom stał napięty, gromił wzrokiem towarzysza, który według jego osądu zboczył ze ściezki Kościoła. Wyłuskał z plecaka Kodeks Poszukiwacza. Otworzył książkę, wyciągnął rękę nad głowę Faheeda i zaczął odczytywać treść, uniesionym głosem.

  Po kilku pierwszych słowach Śpiewak zaśmiał się głośno, kiwając głową z niedowierzaniem. Rive zapłonął gniewem, widząc jak Faheed zbywa drwiącym rechotem nauki patryjarchów. Zahartowany latami spędzonymi na pustkowiach – w poszukiwaniu tej jednej, ocalałej duszy(chyba z sądu, chyba bożego), mogącej odkręcić losy świata – Messyna sięgnął do plecaka i wyciągnął papierowy zwitek. Z pożółkłego papieru wydobył kawałek czerstwego pieczywa.

 – Zamknij paput Upław. – Śpiewak nie wytrzymał irytującego tonu i głosu chłopaka. – Patrz, do czego służą te pisma, na tych pustkowiach. – Pomachał zatłuszczonym zwitkiem, który wcześniej był częścią Nadksięgi. Następnie zmiął w dłoni i cisnął daleko. Dekom, widząc popełnione świętokradztwo, zachłysnął się nagromadzoną śliną. Kaszel uniemożliwił mu dalsze czytanie. Do paraoksyzmów dołączyło głośne burczenie brzucha. Adept usiadł na popękanej płycie. Skrył tułów w kolanach starając opanować kaszel. Faheed walnął go mocno w plecy.

 – No, młody. Nie czas teraz na kazania. Później o tym pogadamy, gdy to się skończy. – Wskazał na chmurzaste monstrum – Teraz, zagryź i popij. Bo zejdziesz. Wystarczy mi widoku trupów. – Śpiewak uspokajał nadgorliwego podopiecznego.

 – Opowiem wszystko, gdy wrócę. – Zapłakany i zasmarkany Rive próbował zastraszyć poszukiwacza. Ale i wstyd i głód i zmęczenie wiedzą lepiej.

 – Dobra, dobra – zbył groźby – zrobisz jak będziesz uważał. Trzymaj. – Śpiewak odłamał kawałek i podał Dekomowi, trzymając ciasto pomiedzy palcem wskazującym a kciukiem. Rive nie wychwycił żartu. Faheed bez ceregieli wpakował swoją porcję do ust. Wypadające okruchy łapał w dłoń i zasysał z powrotem, starając nie zmarnować ani krzty. Wygłodniały młodzian, zniesmaczony zachowaniem nowego mentora, wpierw nakreślił na swojej porcji znak Zawierzenia Hierarchom. Część schował do kieszeni – co nie uszło uwadze Śpiewakowi – resztę, włożył do ust. Faheed zachichotał, widząc jak Dekom krzywi się przeżuwając stęchłe ciasto. Popijając skromny posiłek ciepłą wodą, skupili uwagę na irrealnym widowisku.

  Schodzący ciągle ku ziemi, rozciągnięty lej zaczął przebłyskiwać ognistymi wiązkami piorunów. Rosnąca ilość i częstotliwość ognistych biczy rozpaliły opadającą aberrację. Z końca, szaleńczo wirującego ognistego tygla, zaczęły opadać ku ziemi pierwsze ciała. Wraz z wzrastającym rykiem, wir wypluwał coraz więcej ofiar. Dziesiątki, setki, tysiące. Spadające ciała ciągnęły za sobą strugi ognia i dymu.

  Dopełniająca się ognista kaźń rozwiała wszelkie wątpliwości Dekoma, co do słuszności postawionej mu misji. Umacniając w jego sercu przekonanie o nieomylności, wszelkich wpajanych mu przez lata dogmatów. Radowała go kara i cierpienie, które dotknęły grzeszników, przeniewierców Kościoła. Spojrzał na Śpiewaka i zrozumiał, że miejsce tego człowieka jest pośród płonących w ogniu heretyków.

  Rive’a z rozmyślań wyrwało drżenie ziemi. Pomimo odległości, dzielącej mężczyzn od miejsca Zrzutu, zaczęli odczuwać skutki wywołane uderzeniami niezliczonych ofiar o umęczoną powierzchnię konającego świata.

 – Ktoś mocno odkręcił kurek – powiedział Dekom. Śpiewak zaśmiał się, klepnął chłopaka w ramię.

 – Może będą z ciebie ludzie. – Następnie dodał posępnym tonem. – Jednak ten widok zawsze boli i przeraża. Tyle cierpienia.

 – Wygląda jakby oprózniano piekło. – Rive wstał, zrobił dwa kroki w tył i zaczął przeciągać się za plecami Faheeda.

 – Raczej jakby je napełniano. – Zdążył powiedzieć Śpiewak, nim pierwszy cios żelaznego pogrzebacza spadł na jego głowę.

 

 

12035 zzs

Liczba ocen: 8
87%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Ogonisko
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 100

Opis:

Część II i III: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php

Postać: Dusza z pogorzelisk.

Zdarzenie: Ktoś wyłączył świat.

Efekt: Brak.

Przecinkoinoza i zapis dialogów pewnie ssie, ale na tyle mnie stać.

Dodano: 2021-04-22 02:35:31
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.ph
Odpowiedz
~Alchemik 22 d.
Wrzuć link, bo pominą twoje TW, tak jak moje kiedyś. A było całkiem całkiem.
Odpowiedz
~Ogonisko 22 d.
Alchemik dzięki za przypomnienie!
Odpowiedz
*Canulas 22 d.
całkiem, calkiem pominięte
Odpowiedz
*Ritha 21 d.
Alchemik nie pomijamy TW, które są wrzucone w terminie, czy tamto było w terminie?
Musiało albo być po terminie, albo wraz z niewrzuconym linkiem miało złą kategorię (sprawdzamy po linkach i przez "eksploruj" po kategorii Trening Wyobraźni).
Jeśli dodałeś po terminie, nie wrzuciłeś linku i miałeś złą kategorię, to sorry Winetou.
Termin jest obligatoryjny.
Odpowiedz
~Alchemik 21 d.
Ritha
Pamiętam, że było w terminie ale mogłem źle oznaczyć, bo nie znałem specjalnie zasad.
To nieistotne. Teraz już wiem, co robić z tekstem.
Fakt, że jedno, z kolei, wrzuciłem nieco po terminie.
Obecnie znam protokół i się go trzymam.
Dzięki.
Odpowiedz
*Ritha 21 d.
Alchemik o kurde, no to może widocznie zaginęło, dlatego nawet w powitalnym komentarzu Treningu jest obecnie przypomnienie o linku
Odpowiedz
Panie, daj Pan te wytyczne zestawu na górę, nad tekst, żeby nie trza było scrollować tam i z powrotem, bardzo proszę!
Odpowiedz
~Ogonisko 21 d.
alfonsyna Robi się!
Odpowiedz
*Ritha 21 d.
"– Ta ra ra, ta ra ra, ta ra ra ra ra – nucił mężczyzna w brezentowym płaszczu. Szturchając solidnym pogrzebaczem, wykonanym z grubego żebrowanego pręta, stos stygnących heretyków" - no i tak się zaczyna opowiadania, świetny start

Nie jest źle z przecinkozą i zapisem dialogów, ale kilka uwag znajdę:

"– Zależy… – wypowiedź doświadczonego trapera przerwało jedno z kopcących ciał" - Wypowiedź* z dużej (tylko czasowniki (!) odnoszące się do mówienia, typu: rzekł, krzyknął, szepnął etc. z małej)

"Śpiewak walnął pogrzebaczem, w tors napęczniałego trupa" - przecinek zbędny, mamy jedno orzeczenie: "walnął", reszta jest dopełnieniem tego zdania (a przecinkami przede wszystkim oddzielany zdania pojedyncze w zdaniu złożonym)

"– Ziii, ppii, pii… – Śpiewak nadepnął tors okutym buciorem poniżej dziury – Pii, ppi… – docisnął jeszcze raz[.] – Pffyy, pff, prr… – Gdy powietrze zeszło całkowicie z truchła, Faheed spojrzał na Dekoma i rzucił w jego kierunku" - "docisnął" z dużej, na końcu po "kierunku" najlepiej dwukropek

"Po tym przedstawieniu, Dekom, zrezygnował z zadania pytania o pochodzenie przydomka kompana" - przecinki zbędne, imię oddzielamy nimi tylko w wypowiedzi do postaci, np.:
– Wrzuciłeś link do wątku, Alchemik, czy nie?

Ok, wrzucam co mam i zaraz wracam.
Odpowiedz
*Ritha 21 d.
z wykopem
"Jednak, po zaledwie kilku godzinach machania długim pogrzebaczem, zauważał przepaść między wieloletnią praktyką Śpiewaka a teoriami, które wyniósł z opactwa" - zawsze rażą te zdania zaczęte do "jednak", najlepiej wplatać to słówko gdzieś w środku, typu
"Po zaledwie kilku godzinach machania długim pogrzebaczem, zauważał jednak (...)"

Ok, resztę czytam stricte dla treści, bo czas mnie goni Dwie uwagi jedynie jeszcze:

"– Niet. [bez kropki] – odparł Śpiewak"
"– Ktoś mocno odkręcił kurek. [bez kropki] – powiedział Dekom"

Kapitalny pomysł z poszukiwaniem opuszczonych dusz, świetny klimat, skojarzył mi się z "Kantykiem dla Leibowitza", końcówka też robi robotę. Co mogłabym radzić? No przede wszystkim doszlifowanie warsztatu na tip-top, bo te literóweczki tu i ówdzie wybijają z pełnego skupienia nad treścią.
Pozdrox
Odpowiedz
~Ogonisko 21 d.
Ritha dzięki za wypisanie błędów, poprawiłem!
Odpowiedz
~Alchemik 21 d.
Ogonisko
Pomysł świetny. Oczywiście zgodny z zestawem, ale oprawa powala.
Nie zastanawiam się skąd i dokąd podążają heretycy.
Ważne, ze robią tornada i palą się. Zatanawiam się, jak tam musiało śmierdzieć. Chociaż palone mięso nie śmierdzi tak bardzo. Raczej pieczenią, a oni byli raczej głodni.
Dialogi i rozmyślania. Konflikt pomiędzy młodym indoktrynowanym, a starym wyjadaczem oczywisty.
Niemniej końcówka zaskoczyła mnie totalnie.
Rozumiłbym, że to stary zgubi gdzieś młodego. W jakiejś dziurze z ogniem. A tu na odwrót. Sposoby szukania dusz są boskie. To znaczy chciałem powiedzieć piekielne.
Oczywiście, trochę niechlujnie napisane ale to do poprawienia.
Super, Ogonisko.
Odpowiedz
~Ogonisko 21 d.
Alchemik nie powiem, że brakło miejsca - bo brakło. Nie udało mi się wybrać zadowalającego pomysłu, na upchanie wytłumaczenia, o co biega z tubami wypluwajacymi ciała. Co do głodu i problemem z żywnością, to wytłumaczenie miałem proste - podobnie jak w twoim TW - priony z ludzkiego mięsa wpływające szkodliwie na organizm. Możliwe, że właśnie to jest jedną z przyczyn bałaganu (oraz słaby warsztat xD). Brakło mi tego w tekście, co zapewne wpłynęło na bałaganiarstwo. Poprawię pewnie po głosowaniu. Teraz nie widzę sensu, skoro już opublikowałem. Uważam, że byłoby to nie fair wobec innych uczestników. Ale później postaram się to okiełznać, dla swojego spokoju
Odpowiedz
*marok 20 d.
z dużym wykopem
Bardzo fajnie skrojone opowiadanie. Praktycznie od początku z małym poślizgiem na samym starcie mnie wciągnęło i już dalej poszło gładko. Widać, że był pomysł od początku do końca. Zakończenie nie jest bezzasadnie urwane żeby tylko zmieścić się w limicie. Kiedyś przez to przeszedłem, koszmar. Końcówka chyba najbardziej przypadła mi do gustu, taka zupełnie niewymuszona w idealnym momencie ucięta. Git
Odpowiedz
~Ogonisko 20 d.
marok Część marok! Dziękuję, za przeczytanie opowoadania! Fajnie, że się spodobało, oraz że nie potrzebowałeśś, po przeczytaniu tekstu, rozchodzić tego, co zobaczyłeś, po pokoju
Odpowiedz
Troszkę błędów jest - jakieś literówki, niedopatrzenia, stylistyka, no i przecinki są gdzie bądź, bez ładu i składu - nad tym musisz pracować, żeby warsztat był coraz lepszy, bo pomysły i cała niezbędna reszta trzyma bardzo dobry poziom.
Tylko jedno wytknę, no bo bój się Boga:
"Zdąrzył powiedzieć Śpiewak" - Zdążył;
Klimatycznie bardzo w mój gust, pomysł też mi się spodobał, właściwie do samej historii przyczepić się nie mogę i nawet nie chcę, bo przyjemnie mi się ją czytało. Końcówka też bardzo dobra, taka z refleksją, lubię podobne zagrania. Więc jedyne, co mogę radzić to szlifuj warsztat, reszta wyszlifuje się sama.
Odpowiedz
~Ogonisko 20 d.
alfonsyna Uff, poprawiłem. Warsztat u mniu kuleje, to wiem. Dzięki za dobre słowa
Odpowiedz
~Zdzislav 19 d.
z dużym wykopem
Ależ to jest dobre!!! Poszukiwacze opuszczonych dusz, zrzuty - niesamowite pomysły. Zakończenie - perełka! Ogonisko, limit znaków w najmniejszym stopniu nie zubożył Twojego opowiadania. Jest tak kompletne, że bardziej być nie może. Z mojej strony absolutny entuzjazm. Jutro chyba wrócę i dla własnej obrzydliwej przyjemności przeczytam jeszcze raz. Bardzo mi się podobało

"Są coraz rzadzsze, ludzi mniej" --> rzadsze
Odpowiedz
~Ogonisko 19 d.
Zdzislav dzięki za wizytę oraz za przeczytanie! Fajnie, że się spodobało! I chylę głowę, w podzięce, za wyłuskanie błędu, już poprawiam!
Odpowiedz
*Canulas 18 d.
z dużym wykopem
Helloł


"– Ta ra ra, ta ra ra, ta ra ra ra ra – nucił mężczyzna w brezentowym płaszczu. Szturchając solidnym pogrzebaczem, wykonanym z grubego żebrowanego pręta, stos stygnących heretyków." - zrobiłbym z tego jedno zdanie. Zostawiam pod rozwagę.


"– Ee. – Faheed nie wykazywał chęci do zwierzeń z nowym pomocnikiem, którego przydzielono mu dwa dni wcześniej." - dziwnie brzmi. Do zwierzeń, to chyba - komu, ale możliwe, że się mylę. Sam już nie wiem.



"– Mamy chodzić i dźgać trupy prętami? Tylko tyle?

– Tak.

– I co dalej?

– Dalej, to się rozpierdalają. – Zarechotał ze swojego żartu Śpiewak." - przezajebisteee!!


"Wygłodniały młodzian, zniesmaczony zachowaniem nowego mentora, wpierw nakreślił na swojej porcji znak Zawierzenia Heirarchom." - literówka drobna.

Pełnokrwisty tekst o bardzo mocno zarysowanym uniwersum. Świetne postacie, klimat, pomysł, a przede wszystkim ostatnia (no spojler) scena.
Bardzo duże wrażenie robił zrzut. Naprawdę nie wiem czy lepszy sam pomysł, czy klimatyczne wykonanie

Odpowiedz
~Ogonisko 18 d.
Canulas poprawiłem i skorygowałem tekst, co do twoich spostrzeżeń.

"– Ee. – Faheed nie wykazywał chęci do zwierzeń z nowym pomocnikiem, którego przydzielono mu dwa dni wcześniej."

Teraz:

"– Ee. – Faheed oszczędnie odpowiedział pomocnikowi, którego przydzielono mu dwa dni wcześniej."

Trochę jeszcze dopisałem historii, ale wstawię po głosowaniu i jeśli będzie się to jakoś kupy trzymało.

Dzięki Can, za obczytanie i wskazanie na tegesy



Odpowiedz
~CptUgluk 17 d.
z dużym wykopem
Na początku lekka doczepka dotycząca dialogów. Według mnie masz ciut za dużo didaskaliów. Np. patrz:
"– Zgadłeś młody. Widziałeś kiedyś? – rzekł z zaciekawieniem stary wyga." - w domyśle jest, że rzekł, a jeśli pytał, to pewnie był zaciekawiony.
Albo tu:
"– Teraz, zagryź i popij. Bo zejdziesz. Wystarczy mi widoku trupów. – Śpiewak uspokajał nadgorliwego podopiecznego." - czytelnik (np. ja) intuicyjnie wie, że wypowiedź miała uspokoić.
Takie rzeczy bardzo ładnie budują charakter bohaterów, ale jeśli dorzucasz je do każdej wypowiedzi w tekście, może być lekki przesyt. Weź to pod rozwagę, ale miej też na uwadze, że to wyłącznie moje subiektywne spostrzeżenie. Może być tak, że czepiam się bez sensu, więc luźniutko to potraktuj.

A teraz do rzeczy.
O kurka, powiem Ci, że tkałeś to opko po trochu, tkałeś, budując po kawałku świat i na końcu pięknie dokręciłeś śrubę. Finał mnie kupił, oczywiście jestem ciekaw, jak by Twój pomysł zafunkcjonował w dłuższej formie. Jestem pewny, że mógłbyś na tym oprzeć sensowne fantasy. Czytałbym
Odpowiedz
~Ogonisko 17 d.
CptUgluk O kurczę. Całe opowiadanie człowiek uczy się czegoś nowego Dzięki Ugluk, z pewnością przesieję tekst pod tym kątem! Wielkie dzięki

Fajnie, że się spodobało Jeśli fabularnie będę zadowolony, z tego co dalej napisałem, to pewnie opublikuje.

Pisz and love!
Odpowiedz
~CptUgluk 17 d.
Ogonisko ależ nie ma za co, zwróć na to uwagę, ale jednocześnie pamiętaj, że to też pewnie kwestia odbiorcza. Ja bym niektóre didaskalia wywalił, innemu wszystko będzie grało. Sam uwielbiam je stosować, ale staram się znaleźć coś w okolicy złotego środka, żeby nie przegadać za dużo, ale przy tym zadowalająco zobrazować

Chętnie zajrzę w wolnej chwili, jakby się kontynuacja pojawiła Pozdro!
Odpowiedz
z dużym wykopem
Pojawiam się w zaszczytnym momencie, by obwieścić światu dobrą nowinę - to opowiadanie jest w pytkę. I bohaterowie, i świat przedstawiony, i sam zapis. Chciałabym kręcić nosem, bo to lubię, ale nie ma zbytnio na co.
Zdolna bestia
Odpowiedz
Hiraeth Dziekuję za uznanie Oby było lepij
Odpowiedz
z dużym wykopem
Ciekawe , choć imiona nie możesz dawać bardziej swojskie ?
Odpowiedz
z wykopem
Jest ciekawie, nawet bardzo, choć nieco się odbiłam od tematyki, to bardzo dobrze się to czytało. Zdecydowanie znajdzie to opko swoich odbiorców.
Odpowiedz
Dziękuję Adelajdo za przeczytanie, twój czas i dobre słowo.
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.