online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 10 min.
jasno
Syndrom gotowanej żaby (2) - codziennostrzał (18)
<
Kraina mlekiem i miodem płynąca - codziennostrzał (17)
>
Tagi: #TW #MHSchaefer #Pamięćkrwi #wojna #koniecświata #przyszłość

TW #3 – Pamięć krwi

 Postać: Ten, który jednak przeżył

 Zdarzenie: Nuklearna zima

 Efekt: 97. Jaka jest przyszłość? Odpowiedz na to pytanie w swoim opowiadaniu.

 

 I

 

  Obecnie

 

 Dzieciak pod wpływem ciosu potknął się i upadł, osuwając po ścianie. Białe szaty, w które był ubrany, obecnie bardziej przypominały błoto, niż stroje noszone przez demony wywodzące się z arystokratycznych rodów. Skulił się i zaczął chlipać, jakby ktoś obdzierał go ze skóry, a jeszcze nawet nie zacząłem. Podszedłem do niego i kopniakiem zmusiłem do spojrzenia w oczy osobie, której odebrał wszystko. Nadal nie mogłem zrozumieć jakim cudem ta kupa mazgaja skrzyżowanego z pryszczatą nastolatką była w stanie zniszczyć wszystko, co miałem.

 – Dlaczego to zrobiłeś?

 – To nie ja – chlipnął, zaciągając nosem smarki. – Musisz mi uwierzyć, to naprawdę nie ja.

 – Nie pytam cię, czy to zrobiłeś. Dobrze wiem, że zatrudniłeś maga, który zesłał na moje królestwo nuklearną zimę. Chcę wiedzieć, dlaczego albo na czyj rozkaz to zrobiłeś.

 – Nie wiem, ko ci to powiedział, ale kłamał – wyjąkał, cały czas próbując wniknąć w ścianę. Jego ojcu może by i wyszło, ale dzieciak był średniej klasy demonem z niskimi zdolnościami sięgania po magię. Powoli zaczynałem tracić cierpliwość.

 – Powiesz mi wszystko, co chcę wiedzieć, a jeśli nie wtedy twoja krew zdradzi sekrety, które skrywasz.

 – Naprawdę nie mam z tym nic wspólnego. – Sięgnąłem po hak przymocowany do sufitu i pociągnąłem dzieciaka, podnosząc za nogę. Metalową końcówką przebiłem klatkę piersiową i półokrągłym ruchem zaczepiłem o żebra. Krzyczał i szarpał się, ale przytrzymałem go, nie mając litości dla osoby, która nie miała jej dla mojej rodziny. Odwiązałem koniec liny przewieszonej przez karabinek i jednym, płynnym pociągnięciem uniosłem chłopaka wijącego się jak węgorz złapany na wędkę. Mieli jedną wspólną cechę, to był ich koniec. Szurając nogami krzesła o podłogę starej fabryki, przyciągnąłem zardzewiały metalowy mebel. Wyjąłem z kieszeni płaszcza sączek i młoteczek. Widziałem w oczach demona przerażenie, ale w tej chwili nic nie było w stanie powstrzymać mnie przed poznaniem prawdy. Przyłożyłem ostrą końcówkę do jego czoła i wprawnym ruchem za pomocą młotka zadałem cios, pod wpływem którego kranik wbił się w czaszkę chłopaka.

 Przez chwilę dyndał na linie, ale po kilku sekundach oczy zaszły mgłą i wyjąkał jedynie, że nie powinienem przeżyć. Rozsiadłem się na krześle i nadstawiłem kielich pod wylotem rurki, jednocześnie odkręcając zawór. Do naczynia spłynęła czarna krew i na samą myśl, że musiałem ją wypić, skrzywiłem się z niesmakiem. Podnosząc kielich do ust, czułem coraz bardziej intensywny zapach siarki, lecz mimo to wychyliłem naczynie, czując spływającą po gardle krew, smakującą zgnilizną i grzechem, którego uosobieniem była cała jego rasa. Zamknąłem oczy i czekałem.

 

 

 II

 

  Trzy tygodnie wcześniej

 

 Zebrane na sali demony zasiadły przy stole, na którego czele znajdował się siedzący na tronie władca.

 – Skoro już wysłuchałem waszych narzekań, to może ktoś wreszcie zaproponuje jakiś sensowny plan pozbycia się Króla Krwi – powiedział znudzony.

 – Zmasowany atak. Musimy zebrać wszystkie siły i ruszyć na niego niespodziewanie – powiedział jeden z białych.

 – Już tego próbowaliśmy – warknął inny i wtedy rozpętała się wrzawa. Wszyscy krzyczeli oraz walczyli o rację i tylko władca wydawał się znudzony. W pewnym momencie Dimitr uciszył wszystkich jednym gestem dłoni i nikt nie śmiał przerwać najpotężniejszemu z nieświętych.

 – Xavierze, udaj się do Wielkiego Maga ludzkiego wymiaru. Niech zorganizuje zrzut bomb atomowych na stolicę Dei.

 – Panie, chcesz walczyć za pomocą ludzkich wynalazków?

 – Musisz przyznać, że ludzie nie mają sobie równych w samozagładzie. Stworzyli broń, która jest w stanie zniszczyć świat, w którym żyją. To doprawdy niezwykłe – powiedział zamyślony. – Wymiar Dei jest bardzo podobny do ludzkiego świata, więc zniszczenie wszelkiego życia w świecie Króla Krwi nie powinno sprawić żadnej trudności.

 

 III

 

  Obecnie

 

  Obrazy zaczęły blaknąć i tracić ostrość. Chwiejąc się na krześle, nachyliłem się w stronę wiszącego chłopaka. Odkręciłem kranik, nalałem prosto do ust więcej metalicznego paskudztwa płynącego w żyłach demona. Poczułem, jak część cieczy spłynęła po brodzie, brudząc szyję i ubrania. Otarłem się nieporadnie, czując, jak obraz znów staje się ostry, a ja wracam do wspomnień płynących w jego krwi.

 

  Dwa tygodnie wcześniej

 

 – Ojcze, jesteś pewny, że Król nie pojawi się dzisiaj?

 – Król nie chce mieć nic wspólnego z tym atakiem.

 – Przecież to jego pomysł.

 – To nasz pomysł. I lepiej to zapamiętaj raz na zawsze.

 – Ale…

 – Lepiej idź do pilota i upewnij się, że wszystko idzie zgodnie z planem. Ja pójdę do wielkiego maga i sprawdzę, czy Król Krwi na pewno jest w Dei. Musi zginąć. Jeśli przeżyje, pogrzebie nas wszystkich za to, co zrobimy.

 – W takim razie może lepiej się wycofać?

 – Żeby zabił nas Król Demon? – Ojciec popchnął Xaviera w stronę pilota, a sam udał się do wieży maga nadzorującego misję z góry. Demon, drepcząc, podbiegł do pilota opartego o wiatrolot.

 – Cześć. – Pilot zaciągając się papierosem, posłał dzieciakowi pobłażliwe spojrzenie. – Wszystko idzie zgodnie z planem?

 – Czy gdyby coś było nie tak, stałbym tu spokojnie?

 – Pewnie nie. – Rysując nogą szlaczki na piasku, Xavier zadał pytanie, które dręczyło go, odkąd dowiedział się o planie władcy. – Nie masz wyrzutów sumienia? Te wszystkie osoby, które zginą i nie tylko one. Po zrzucie tam nie nic nie będzie – dzieciak wysapał na jednym oddechu. Pilot zmierzył go wzrokiem, wyrzucił niedopałek i podniósł torbę, zbierając się do odejścia.

 – To nie pierwsza i nie ostatnia wojna, w której biorę udział. Płacicie mi wystarczająco dużo, żebym nie czuł czegokolwiek, co nie jest wpisane w cenę.– Wszedł do wiatrolotu i czekał na sygnał maga, by ruszyć i zniszczyć wszystko, co było nie na rękę jego pracodawcy.

 

 

 IV

 

  Obecnie

 

 Czując zaschniętą krew na ustach, wybudzałem się z wizji przeszłości, która z każdą chwilą coraz mniej przesłaniał rzeczywistość. Świat zawirował, kiedy wstałem z krzesła i podszedłem do okna z wybitą szybą. Mimo że byliśmy w innym wymiarze wciąż miałem przed oczami widok płonącego zamku, popiół unoszący się w powietrzu i cierpiących na chorobę popromienną poddanych. Pamiętałem, jak na oślep szukałem w zgliszczach stolicy rodziny, łudząc się, że przeżyli, choć w głębi duszy wiedziałem, że są martwi.

 Stworzyłem świat, w którym każda mieszana para mogła założyć rodzinę i wieść spokojne życie. Z dala od prześladowań i osób, które myślały, że mają absolutną władzę. A oni mi to odebrali. Nam wszystkim. Tym, którzy ocaleli i których organizmy były odporne na promieniowanie. Żałowałem, że nie zginąłem wraz z ludzką żoną i mieszanymi dziećmi, które były solą w oku tych wszystkich „porządnych” nadprzyrodzonych.

 Zacisnąłem pięści i wybiłem szybę do końca. Jęk chłopaka sprowadził mnie do teraźniejszości. Nie istniało nic, co mogłoby mi zwrócić rodzinę, ale mogłem do nich dołączyć. Podszedłem do wiszącego głową w dół demona i zdjąłem go z haka. Ciosem w policzek zacząłem cucić dzieciaka.

 – Obudź się do cholery! – Chłopak otworzył oczy, jednak zostało mu niewiele świadomości. – Słyszysz mnie?

 – Powinieneś nie żyć. Miałeś zginąć – majaczył. Nie było szans, żeby w takim stanie przekazał wiadomość. Rozerwałem szatę, w którą był ubrany i przekręciłem go na brzuch. Nożem wyryłem na jego plecach wiadomość do Króla. „Zginiecie. Wszyscy zginiecie. Czas się kończy.”. Podniosłem Xaviera i podszedłem do okna. Zrzuciłem go, a potem obserwowałem, jak czołga się w stronę stolicy widniejącej na horyzoncie. Osłabiony od utraty krwi powinien dotrzeć w ciągu kilku godzin.

 Usiadłem na krześle i położyłem lewą rękę na oparciu. Zagryzając zęby z bólu, wyciąłem trzy linie prostokąta, następnie wywinąłem skórę i zacząłem pisać za pomocą noża.

 

  „Pogrążony w rozpaczy Król Krwi mógł zrobić tylko jedno. Na wewnętrznej stronie skóry zapisał przyszłość niszczycieli światów. Nie było już Dei ani demonów, a nuklearna zima pochłonęła dwa walczące wymiary. Koniec dwóch wymiarów nastał wraz z ostatnim oddechem Króla Krwi, który zmarł o zachodzie słońca, wiedząc, że już nic nie będzie w stanie odebrać mu, odzyskanej po śmierci rodziny. I tak oto nastał koniec świata, by ten mógł narodzić się na nowo. Przeżył jedynie wiecznie nieśmiertelny Król Demon, który nie miał już kim rządzić i stał się władcą niczego.”

 

  Nie byłem poetą ani artystą, a zapisane przeze mnie słowa były toporne jak litery, którymi je spisałem. Mimo to każde słowo zapisane krwią Króla Krwi miało wielką moc. Czasami piękno na pozór wydawało się szkaradne. Odłożyłem nóż i patrząc na poruszające się po niebie słońce i czekałem na koniec.

8826 zzs

Liczba ocen: 7
85%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~MHSchaefer
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 70

Opis:

Dodano: 2021-04-25 01:31:37
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.ph
Odpowiedz
~Hiraeth 16 d.
z dużym wykopem
Uszanowanko, zacznę od pierdółek:
Trochę pogubiłaś przecinków, ale to nic szczególnego i każdemu się zdarza
* – Nie wiem, ko ci to powiedział, ale kłamał - ko, ko, ko : )

* – Skoro już wysłuchałem waszych narzekań, to może ktoś wreszcie zaproponuje jakiś sensowny plan pozbycia się Króla Krwi – powiedział znudzony. - > zdanie dalej masz powtórzenie „powiedział”

* Ja pójdę do wielkiego maga – wcześniej pisałaś tę nazwę z wielkiej litery. Więc albo to nazwa własna albo „typowa” pełniona funkcja w lore

Ojej, powiem Ci, że się wciągnęłam. Uwielbiam fantasy, także uniwersa z demonami są mi bliskie, więc troszku przepadłam. W ogóle, bardzo fajnie, że zaczęłaś „ćwiczyć” pisanie różnych serii, w wielu stylach, starasz się nie ograniczać. I to naprawdę widać, że robisz ogromne postępy – także pod kątem dojrzałości świata przedstawionego i samego zapisu. Tak trzymać i powodzenia!

Odpowiedz
Hiraeth ojej. naprawdę dziękuję za odwiedziny i wszystkie uwagi. Zjedzone przecinki składam na karb niezjedzonej kolacji, weszły gładko. No nic siądę jeszcze raz do tekstu na spokojnie i poprawię. choć obawiam się, że to już za tydzień.
Odpowiedz
~Ogonisko 16 d.
Chyba za głębokie dla mnie, bo czytam czwarty raz i nie ogarniam xD
Odpowiedz
~Zdzislav 15 d.
z dużym wykopem
Fajna historia. Zaczyna się bardzo dobrze, intrygująco. Rozwinięcie też niczego sobie. Pomysł z kranikiem rewelacyjny - przypadł mi do gustu i do smaku. Pilot, którego sumieniem jest kasa też spoko (trochę jak Han Solo ). Końcówka bardzo ciekawa, począwszy od Xaviera jako dostarczyciela wiadomości, a na krwawym "odręczno-naręcznym" piśmie skończywszy. Co prawda chwilę mi zajęło, zanim skumałem, o co chodzi z tym elaboratem na ręku Króla Krwi, ale gdy już ustaliłem, o co kaman, byłem bardzo usatysfakcjonowany takim zakończeniem. No i tak sobie myślę: Xavier, chociaż demon, to jednak dobry chłopak był. Chyba


"Po zrzucie tam nie nic nie będzie" - jedno nie jest chyba zbędne
Odpowiedz
Zdzislav tak, oby więcej takich demonów, jak nasz Xavier. Dzięki, że wpadłeś.
Odpowiedz
*marok 15 d.
z dużym wykopem
Jestem i ja! Na początek powiem, że nie jestem wielkim fanem fantasy. Nie czytam zbytnio i kwapię się żeby sięgać po kolejne książki. Ale twój tekst mi naprawdę podszedł. Nie nudziłem się. Może z raz musiałem wrócić kilka linijek do tyłu, bo nie wszystko zrozumiałem za pierwszym razem, ale nie zburzyło to całości dobrego odbioru. W ogóle widać bardzo fajny pomysł, nie jakiś płytki żeby tylko, ale naprawdę przemyślany. Dobra robota!!
Odpowiedz
marok dzięki za dobre słowo i odwiedziny
Odpowiedz
"Skulił się i zaczął chlipać, jakby ktoś obdzierał go ze skóry" - tak mi się zdaje, że jakby go ktoś obdzierał ze skóry to prędzej darłby się w niebogłosy niż chlipał, więc trochę nieadekwatne mi się wydaje to porównanie;
"dlaczego albo na czyi rozkaz to zrobiłeś" - czyj;
"Szurając nogami krzesła o podłogę starej fabryki, przyciągnąłem zardzewiałe metalowe krzesło" - krzesła/krzesło - można to ująć inaczej, by powtórzenia uniknąć;
"cios pod wpływem, którego kranik wbił się" - "pod wpływem którego" to całe wyrażenie, więc przecinek powinien być w innym miejscu: "cios, pod wpływem którego kranik wbił się";
"nadstawiłem kielich nad wylotem rurki" - raczej podstawił pod wylot, o ile ciecz nie płynęła sobie w górę zamiast w dół, no chyba że to celowe, ale wówczas warto byłoby tę celowość jakoś zaznaczyć;
"skrzywiłem się z niesmakiem wypisanym na twarzy" - "wypisanym na twarzy" jest tu całkowicie zbędne, gdyż absolutnie nic nie wnosi; jeżeli "skrzywiłem się z niesmakiem" to czytelnik jest sobie w stanie sam dopowiedzieć, że niesmak był wypisany na twarzy;
"Rysując nogą ślaczki na piasku" - chyba "szlaczki";
"wybudzałem się z wizji przeszłości, która z każdą chwilą coraz mniej przysłaniał rzeczywistość" - przesłaniała;
"mogłoby mi zwrócić rodziną" - rodzinę;
"każde słowa zapisane krwią" - słowo;
Przeczesałabym jeszcze tekst pod kątem powtórzeń, bo bywają momenty, że trochę się ich zbiera.
Ok, widzę, że pomysł jakiś był, nawet całkiem zacny, ale mam wrażenie, że pomysł przerósł wykonanie - chodzi mi o to, że był on chyba zbyt rozbudowany, by móc rzetelnie go przedstawić w ograniczonym zakresie słów. Czułam w tym lekki chaos, jakbyś faktycznie chciała połapać wszystkie sroki za ogon, przekazać jak najwięcej, ale w efekcie ja się nieco pogubiłam i nie do końca chyba zrozumiałam zakończenie. Król krwi, król demon, nie wiadomo jaki jeszcze król - niezbyt wiem, kto jest kim i jaką rolę tak naprawdę pełni. Czasem chcesz powiedzieć za dużo i chyba to Cię gubi - nieraz mniej znaczy więcej - radzę próbować skupić się wpierw na jednym wątku i go dopracować, tak, żeby czytelnik w niego uwierzył i w niego się wciągnął. Bo tak na koniec mogę powiedzieć, że materiał jest dobry, pomysły ciekawe, czasem wręcz nietuzinkowe, uniwersum interesujące - wymaga jedynie odpowiedniego doszlifowania.
Zachęcam też do aktywniejszego udziału w życiu portalu od strony czytelnika i komentatora - to wszystko jest tak naprawdę siecią naczyń połączonych, więc każdy komentarz ma wartość i warto czasem poświęcić więcej czasu innym, zamiast czekać bezczynnie. Nie namawiam, jedynie zachęcam, bo warto. Pozdrowienia.
Odpowiedz
alfonsyna na początku podziękuję za wszystkie uwagi techniczne, naprawdę je doceniam i wierz mi, że znam ich wartość.

Zaś jeśli chodzi o komentowanie prac i dzielenie się uwagami z innymi twórcami to nie czuję się na tyle kompetentna, żeby zgłaszać uwagi techniczne i ilość błędów lub nieścisłości, które znalazłaś w moim tekście, a które ja przeoczyłam jest na to najlepszym dowodem. Dlatego bardzo często czytam opowiadania, ale ich nie komentuję, bo jedyne co mogę wnieść to opinię czy mi się podobało czy nie. Chociaż może i to warto pisać, jak się nad tym dłużej zastanowić.
Odpowiedz
MHSchaefer tak naprawdę wystarczy, że napiszesz np jak odbierasz tekst, co Ci się w nim podobało bardziej, a co mniej - możesz mi wierzyć, że taka informacja też jest bardzo ważna dla twórcy, bo dzięki temu wie, co mu wychodzi lepiej, a nad czym być może powinien jeszcze pracować. Każda refleksja może dużo dać, bo każdy coś tam zawsze może dopracować albo po prostu się ucieszyć pozytywnym odbiorem.
Odpowiedz
MHSchaefer taka opinia tez jest ważna
Odpowiedz
~CptUgluk 11 d.
z wykopem
Całkiem sprawnie kleisz te opowiadania Szacuneczek za to, że masz swoje autorskie uniwersum i tworzysz w nim i je rozwijasz. Ciekawy pomysł z kranikiem i odczytywaniem wspomnień. I wiem, że w tak krótkim tekście trudno wszystko wyjaśnić, dopowiedzieć i wytłumaczyć, ale kilka słów na temat obu Królów byłoby bardzo pomocne w zorientowaniu się, kto, co i dlaczego. Tak, żeby czytelnik nie musiał cofać się o kilka linijek, by jeszcze raz rozkminić, kto jest kim w tym całym ambarasie Ale ogólnie opowiadanie spox.

Zgadzam się też z Alfonsyną w kwestii bardziej aktywnego uczestnictwa całym "treningowowyobraźniowym" procesie, czyli komentowania i zostawiania śladu po sobie pod innymi opkami. Moje komentarze też nie zawsze niosą jakąś wielką wartość edukacyjną, czasem mogą nawet nie nieść jej wcale Jednak nawet znak, że się było i przeczytało, daje twórcy dużo, choćby świadomość, że ten odbiór jest, że ktoś czyta Dzięki temu łatwiej podtrzymywać ducha zabawy, a same komenty wzmacniają motywację i chęć do dalszego działania Pozdro!
Odpowiedz
CptUgluk dzięki za odwiedziny i naprawdę miłe słowa. Rzeczywiście miło się czyta, że komuś się choć trochę podobało to co się napisało i może warto odwdzięczyć się tym samym dla innych. Pozdrowienia.
Odpowiedz
*Ritha 9 d.
z wykopem
"Nadal nie mogłem zrozumieć jakim cudem ta kupa mazgaja skrzyżowanego z pryszczatą nastolatką była w stanie zniszczyć wszystko, co miałem" - bardzo fajnie ujęte

Zaczytałam się To Twoje najlepsze TW. Ładnie się klamruje, a cała historia jest naprawdę przyjemnie skonstruowana. Ja nigdy nie byłam fanką fantasy i chyba nadal nie jestem, tym bardziej to plus opowiadania, że się wciągnęłam
Rozwijasz się, git!
Odpowiedz
Ritha dzięki za dobre słowo i odwiedziny. To naprawdę miłe, że opowiadanie mogło się spodobać nawet osobą, które nie gustują w fantasy.
Odpowiedz
z wykopem
Możliwe, że to Twoje najlepsze opowiadanie, choć I część gotowanej żaby tez mi siadła.
Podoba mi się, że sama próbujesz eliminować błędy, że przeglądasz tekst. Najlepszym dowodem na to jest sam początek i amputacja słowa "się". Amputacja kapkę nieszczęśliwa, ale jednak.

O tutaj: "
Dzieciak pod wpływem ciosu potknął się i upadł, osuwając po ścianie". Nieco brakuje mi dookreślenia "się" - po osuwając, choć sam jestem również zwolennikiem cięć. Może jakaś lekka przebudowa czy przesunięcie.

Fajnie, że tekst czuć emocją. To zbliża bohaterów. Nie są obojętni. Zemsta, ból i strata króla dobrze są tu oddane. Przez takie zabiegi teksty na dłużej zostają w pamięć.
Po jakimś czasie zostają właśnie wrażenia i emocje, nie obrazy.

Odpowiedz
Canulas ależ to miła opinia. Pewnie jeszcze niejednokrotnie popełnię wiele gaf, ale dobrze wiedzieć, że widać światełko w tunelu. Dzięki za odwiedziny.
Odpowiedz
z dużym wykopem
Hejka. Nie przepadam za fantasty, ale to mnie tak wciągnęło, że nawet nie zauważyłam kiedy przeczytałam cały tekst nie od razu załapałam o co chodzi w zakończeniu, ale po powrocie do treści udało mi się połapać. Ten tekst mocno podziałał mi na wyobraźnię
Odpowiedz
MagdalenaElJot ależ miło się czyta takie opinie. Dzięki za odwiedziny i do zobaczenia
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.