online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 10 min.
jasno
Zębowa wróżka
>
Praca Wyróżniona

TW#3 – Tears in the U.S.A.

 Postać: Najlepszy złodziej.

 Zdarzenie: Beksa z urwaną ręką.

 Efekt: 42. Jeden z twoich bohaterów poświęca dla kogoś życie.

 

 

 Obraz przed celownikiem karabinu snajperskiego przesuwał się powoli z jednego punktu do drugiego. Zrazu niespiesznie, płynnie i elegancko niczym łabędź po łagodnej tafli jeziora, by za moment zmienić się w nerwowy pląs, reagujący na każdy gwałtowny dźwięk, wykwitający gdzieś poza polem widzenia. Nora kurczowo ściskała rękojeść, jednak palec wskazujący ledwie muskał cyngiel spustu. Lubiła swój wysłużony M110. Co prawda otrzymała go od taty zaledwie kilka tygodni wcześniej, ale już zdążyli się zaprzyjaźnić. Nie była strzelcem wyborowym, nie z wojskowego punktu widzenia. Potrafiła strzelać, tata zadbał o to, ale jeszcze nie radziła sobie z emocjami. Denerwowała się, zwłaszcza gdy celowała do ludzi. Teraz jednak leżała na półce skalnej gdzieś w Górach Skalistych i miała zupełnie inne zmartwienia. Nie pozwolić, by choć jeden trep, wracający z patrolu wszedł do strażnicy – takie zadanie dał jej tata. Nie chciał, żeby ktoś deptał mu po piętach. Choć tak naprawdę, nie chciał stracić drugiej córki.

 

 *

 

 Pieprzony bunkier.

 

 Ethan szedł niemal na palcach przez długi korytarz, wrzynający się w granitową skałę. Gdyby nie szum, dochodzący z rur w ścianie, słyszałby bicie własnego serca. Gotowa do strzału lufa automatu wyznaczała kierunek marszu. Ledwo jarzące się lampy trzaskały i mrugały, oznajmiając, że elektryczność jest tutaj towarem deficytowym. Półmrok dodawał mężczyźnie otuchy. Jednak nie na tyle, by powstrzymać pot spływający po czole i plecach. Karabin drżał w wilgotnych dłoniach. Ethan nie był tchórzem, ale sytuacja go przerażała. Bał się, że coś pójdzie nie tak. Wszedł do gniazda szerszeni i jeden niewłaściwy ruch mógł na zawsze odebrać mu Chloe. A przecież byli już tak blisko. Oddaliła się od nich tylko na chwilę, za potrzebą. Mówiła, że jest już duża, że nie trzeba jej pilnować. Długo śmiali się z Norą, że im tak mała Chloe wydoroślała. Nie usłyszeli żadnego dźwięku, żadnych odgłosów szarpaniny, żadnego wzywania pomocy. Tylko ślady wojskowych butów na śniegu.

 

 Chloe, gdzie jesteś, gdzie jesteś?!

 

 *

 

 – To atak na USA! – grzmiał prezydent, patrząc prosto w obiektyw kamery. Nagły zoom na jego czerwoną twarz wywołał u Nory obawę, że pierwszy obywatel Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej za chwilę wypadnie z telewizora i rąbnie w kuchenny stół. – Wypowiedziano nam wojnę! Odpowiedź będzie bezwzględna!

 O co poszło? Wtedy Nora jeszcze nie rozumiała wszystkiego, ale odnotowała, że w ciągu kilku miesięcy umarło bardzo dużo kobiet. Populacja została przetrzebiona niczym las tropikalny po przejściu buldożerów McDonalda. Znaczna część kobiet, które przeżyły, stała się bezpłodna. Potem usłyszała, że to wirus, który ordynarnie grzebał w chromosomach X, czy w czymś takim. Prezydent winą za epidemię obarczył władze Meksyku. Uznał to za celowe działanie, które miało zniszczyć naród amerykański. Zapowiadaną odpowiedzią były atomówki, które w asyście wojskowych werbli poszybowały na największe meksykańskie miasta. Chiny, sojusznik Meksyku, natychmiast zagroziły adekwatną reakcją.

 Tata nie zamierzał jednak czekać, aż chiński pierwszy sekretarz okaże się równie głupi, co amerykański pierwszy obywatel. Szybko spakował trochę rzeczy, ubrania, zapas prowiantu na najbliższe dni, kilka zgrzewek wody. Nora zauważyła, jak odwinął z materiałowego zawiniątka pistolet i wcisnął go za pasek od spodni. Dziś już wiedziała, że była to ulubiona Beretta taty, którą zostawił sobie, gdy zakochany w mamie, opuszczał szeregi gangu.

 – Po co ci to, tatusiu? – zapytała wtedy.

 – To klucz, skarbie – wyjaśnił zupełnie poważnie, choć delikatny uśmiech pojawił się w kąciku ust. – A ja jestem klucznikiem.

 

 *

 

 W zaułku korytarza usłyszał śmiech. Plugawy chichot wychodzący z co najmniej kilku męskich gardeł. A między nimi… płacz. Wychwycił kobiecy błagalny głos: „Proszę, nie…”. I znowu ten śmiech, prostacki, ordynarny, obrzydliwy. Zbliżył się do drzwi, zza których dochodziły odgłosy. Zajrzał przez niewielką szybę. Na podłodze kuliła się młoda kobieta. Miała na sobie jedynie rozdarty t-shirt. Twarz pokrywały świeże plamy krwi. Nad dziewczyną stało pięciu żołnierzy, każdy z wyciągniętym na wierzch kutasem.

 – Wstawaj, cipo! – Jeden z nich nachylił się nad dziewczyną. – Masz robotę!

 – No, dalej musisz potrenować – dodał inny. – Pan prezydent ma wobec ciebie plany. – I znowu ten rozrywający czaszkę rechot. – Zresztą, przecież to lubisz!

 

 Meksykanie chcieli odebrać naszym kobietom ich kobiecość, a my ją im przywrócimy, tak mówił ten świr? Tak, kurwa, mówił?!

 

 Ethan zacisnął dłoń na rękojeści karabinu. Wahał się. Czuł, że jeśli tu zostanie scena, którą obserwował, doprowadzi go do szaleństwa. Powinien tam wejść i rozwalić po kolei każdego z tych zwyroli.

 Zrobi to.

 Nie zrobi.

 Zrobi.

 Nie, nie zrobi...

 

 Chloe, gdzie jesteś?!

 

 *

 

 Gdy wyszli na ulicę, stali się częścią powszechnego chaosu. Wszyscy zamienili się w elektrony, które nagle wyzwoliły się spod jarzma jądra. Strach i kiełkująca panika stały się pełnoprawnym składnikiem powietrza. Ethan zniknął za rogiem, by po chwili dźwiękiem klaksonu wyrwać dziewczynki z hipnotycznego zapatrzenia. Pomachał do nich zza szyby forda rangera. Śmiał się tak szeroko, że oblała je fala optymizmu i przez chwilę wydawało się, że wszystko będzie dobrze. Wskoczyły do środka, nie pytając, skąd ma to cudo. Nora domyślała się. Kiedyś podsłuchała, jak stary kolega taty, wspominając dawne czasy, nazwał ojca najlepszym złodziejem samochodów w całym Teksasie. – Możesz opuścić gang, ale gang nigdy nie opuści ciebie – zarechotał, poklepując go po plecach.

 Ruszyli na północ.

 – Nasz naród poniósł olbrzymie straty – prezydent trzeszczał w odbiorniku pędzącego samochodu. – Skala nie jest jeszcze w pełni znana, ale już wiemy, że odbudowanie społeczeństwa zajmie lata. Nasze matki, żony i córki, jeśli nie umarły, stały się bezpłodne. Wirus odebrał im to, co stanowiło o ich istocie. Odebrał sens ich jestestwu. Nigdy nie zapomnimy tego Meksykanom, mogę wam to obiecać. Raporty przynoszą jednak światełko w tunelu. Niewielki odsetek kobiet okazał się odporny na wirusa. Dziękujemy za to Panu. Teraz główny ciężar odbudowy naszego narodu spocznie na ich łonach…

 Dziewczynki spojrzały zdziwione na tatę, którego twarz nagle poczerwieniała, a kłykcie palców zaciśniętych na kierownicy zamieniły się w oskórowane kości.

 – Dlatego postanowiłem – kontynuował prezydent – wydać wszystkim zdrowym kobietom i dziewczynkom w wieku od dziesięciu do czterdziestu lat, zakaz opuszczania terytorium kraju. Powinny niezwłocznie zgłaszać się do najbliższych posterunków wojskowych, skąd zostaną przetransportowane do bezpiecznych miejsc w rządowych schronach.

 – Kurwa! – Ethan uderzył pięścią w kierownicę.

 – Tato! – krzyknęła oburzona Chloe.

 – Przepraszam, córeczko.

 – Meksykanie chcieli odebrać naszym kobietom ich kobiecość! – Prezydent finiszował niczym obleśny gwiazdor porno, wytryskujący nasienie na twarz marzącej o sławie młodziutkiej aktoreczki. – My ją im przywrócimy! Zostaną matkami nowego pokolenia Amerykanów, dumnego i silniejszego niż kiedykolwiek. Moja decyzja podyktowana jest amerykańską racją stanu i moją osobistą odpowiedzialnością za naród. Wszelkie przejawy niesubordynacji będą uznane za zdradę i karane z całą surowością. Boże błogosław Ame… – Ethan wyłączył radio.

 –Tato? – Nora z obawą spojrzała na ojca. – Co się stało? Co z nami będzie?

 Milczał. Nie potrafił zebrać myśli.

 – Tato?

 …

 – Tato!

 – Przebijemy się do Kanady.

 

 *

 

 Wrócę po ciebie, dziewczyno. Wytrzymaj.

 

 Znalazł się na rozwidleniu tunelu. Z lewej dochodził przytłumiony gwar. Koszary. Przykleił się bokiem do ściany i powoli mijał kolejne drzwi, zza których wydobywały się pełne emocji dyskusje, kłótnie, karciane pyskówki. Gdzieś tutaj znajdowała się cela, w której trzymali wyłapane kobiety. Docelowo mieli je translokować do kompleksu w górze Cheyenne, do jakiegoś pojebanego narodowego centrum rozrodczego.

 

 Szukaj, dupku! Gdzieś muszą być właściwe drzwi. Są! To na pewno te... Kurwa! Stróżówka.

 

  Kucnął za stojącymi pod ścianą drewnianymi skrzyniami. Przymknął oczy. Był bliski obłędu. Jeśli rozwali strażników, zaalarmuje całą załogę bunkra, a wtedy będzie pozamiatane. Szlag. Jeśli coś się nie wydarzy…

 Wydarzył się cud. Ethan usłyszał przytłumione strzały, dobiegające z zewnątrz. Zgadywał, że to Nora rozpoczęła polowanie na kaczki wracające z patrolu. Wcisnął się w kąt i obserwował, jak zaalarmowani żołnierze, poganiani komendami sierżanta, wypadali ze swoich pomieszczeń i biegli w kierunku wejścia.

 

 Bądź ostrożna, córeczko.

 

 W korytarzu zapadła cisza. Mężczyzna ostrożnie zajrzał do pomieszczenia stróżówki. Czysto. Podszedł do drzwi celi. Kucnął, oparł karabin o ścianę i przystawił ucho do pancernej powłoki.

 – Chloe… – szepnął. – Jesteś tam?

 Cisza.

 – Chloe! To ja, tata!

 – Tatusiu? – Drżący i słaby dziecięcy głos pokrył oczy mężczyzny warstwą wilgoci.

 – Tak, córeczko! – Serce Ethana niemal eksplodowało. – Odsuń się od drzwi, szybko, będę musiał wysadzić zamek.

 – Dobrze, tatusiu, dobrze…

 Zdjął plecak i odnalazł granat, ale nim zdążył go wyciągnąć, usłyszał szuranie, tuż za plecami. Potem zapadła ciemność.

 

 *

 

 – Budzi się ptaszek.

 Ból głowy był nieznośny. Chciał jej dotknąć, ale nie mógł ruszyć rękami. Były rozciągnięte na boki i do czegoś przywiązane. Zresztą bez dotykania czuł, że rozwalili mu łeb. Otworzył oczy. Leżał na podłodze, a nad nim stało trzech uzbrojonych drabów w amerykańskich mundurach.

 – I po coś tu przylazł? Zachciało ci się ratować tę małą kurewkę?

 

 Przepraszam, Chloe...

 

 – Pan sierżant się, kurwa, o coś pytał! – Dwa potężne kopnięcia w żebra, które żołnierz wymierzył dla wzmocnienia swoich słów, nic nie znaczyły. To były tylko kopnięcia. I tylko żebra. Łzy, które popłynęły po policzkach Ethana, nie miały z nimi nic wspólnego.

 

 Przepraszam, córciu...

 

 – Patrzcie, jaka beksa nam się trafiła. – Sierżant był szczerze rozbawiony.

 – Będziesz gadał?! – Drugi z żołnierzy był w zdecydowanie gorszym humorze.

 – Panie sierżancie, nic z tego nie będzie – wtrącił trzeci. – Może się zabawimy z tym palantem?

 – He, he, czemu nie?

 Żołnierz, który kopał Ethana, skierował w jego kierunku lufę karabinu i zaczął wodzić nią nad każdą częścią ciała, mrucząc jednocześnie powoli słowa piosenki, jak w jakiejś piekielnej wyliczance:

 

 Got in a little hometown jam

 So they put a rifle in my hand.*

 

 Strzał w lewy bark Ethana początkowo bardziej zaskoczył, niż zabolał. Impulsy nerwowe nadrobiły jednak wkrótce tę opieszałość informacyjną. Wrzasnął wściekle.

 

 Sent me off to a foreign land

 To go and kill the yellow man.

 

 Kolejny wystrzał otworzył wielką dziurę w brzuchu mężczyzny. Śmierdzące fragmenty jelita wypłynęły na wierzch. Zawył.

 – Skurw... – Zakaszlał i splunął krwią. – Skurw… y… syny!

 – Zaczął gadać, jak miło – parsknął uradowany sierżant.

 

 Born in the U.S.A., I was born in the U.S.A.

 

 Ethan nawet nie poczuł, gdy kolejny wystrzał urwał mu lewą rękę. Jedynie jego ciało zatrzęsło się od siły uderzenia, a lepka krew zaczęła podtapiać go w sosie własnym. Zasłona z mgły opadała na nieobecne już oczy.

 Zapłakał, gdy zobaczył swoje dziewczynki. Bawiły się radośnie i beztrosko w kącie pomieszczenia, nie zwracając uwagi na rozgrywający się obok rzeźnicki spektakl. Chloe pokazywała Norze swoją ulubioną lalkę. Czesała jej włosy małym grzebykiem, a potem poprosiła siostrę o pomoc w przebraniu zabawki. Nora, jak zawsze, doskonale wcieliła się w rolę garderobianej. Z pietyzmem wygładzała wszystkie nierówności ubrania, na końcu poprawiła ułożenie włosów, zwracając uwagę na każdy źle wyglądający kosmyk. W pięknej balowej sukni lalka prezentowała się zjawiskowo. Chloe była dumna. Mocno przytuliła się do siostry, a ta objęła ją ramionami i ucałowała w czoło. Po chwili obie wstały i trzymając się za ręce, zaczęły wychodzić z sali tortur. Prawie zniknęły w przejściu, gdy nagle zatrzymały się i odwróciły, zalewając pomieszczenie niemal szelmowskimi uśmiechami. Takimi, jakie najbardziej u nich kochał.

 – Idziesz, tatusiu?

12281 zzs

Liczba ocen: 9
99%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Zdzislav
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 173

Opis:

* Born in the U.S.A (Bruce Springsteen):

Wplątałem się w małomiasteczkową awanturę

Więc wcisnęli mi karabin do ręki

Wysłali mnie do obcego kraju

Mam tam jechać i zabijać Żółtych Ludzi

Urodzony w USA

Urodziłem się w USA

Dodano: 2021-04-26 16:13:41
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.ph
Odpowiedz
*marok 17 d.
z dużym wykopem
Bardzo dobry, tekst. Najbardziej mi imponuje, jak wszystko jest w nim dobrze przemyślane i jak dobre jest zakończenie, co wcale nie jest prostą sprawą, gdy ma się z tyłu głowy limit, a historia jest tak dobra, że sama leci.
No i świetnie wykorzystany, z pozoru trochę dziwny zestaw, a jednak. Jestem bardzo na TAK!
Odpowiedz
~Zdzislav 17 d.
marok, wielkie dzięki za dobre słowo Cieszę się, że nie wyszło najgorzej i że może się podobać. Dziękuję za odwiedziny. Pozdrawiam!
Odpowiedz
"Znaczna część z kobiet" - "z" śmiało można wyrzucić;
"choć delikatnie uśmiech" - delikatny;
Ja nie wiem, czy Wy wszyscy serio musicie tak dobrze pisać? Znowu będę miała niezłą zagwozdkę, ale powiem Ci, że jesteś w czołówce. Pełnokrwista opowieść, wielowymiarowa i bardzo gorzka. Świetnie wybrnąłeś z tego zestawu, po kilku edycjach już widać, że odnajdujesz się na wielu polach nad wyraz swobodnie. Gratuluję, cały koncept i wykonanie palce lizać!
Odpowiedz
~Zdzislav 17 d.
alfonsyna, o rany, ale mi miło. Moje serce rośnie, co będę ukrywał Wielkie dzięki. I za wyłapanie baboli również. Już poprawiam. Pozdrawiam!
Odpowiedz
~Ogonisko 17 d.
z dużym wykopem
I came here to laugh, not to feel. Tekst należący do grona, tych zafajdanych, sprawiających, że człowiek po przeczytaniu czuje się jak guano - gdy zostanie skonfrontowany z bezduszną maszyną, która faworyzuje bestie i całkowicie posłusznych poddanych woli "mądrej głowy". Brawo Zdzislav.
Odpowiedz
~Zdzislav 17 d.
Ogonisko, dzięki za fajny komentarz. Ten tekst to, co prawda, fikcja literacka, ale czy taka zupełnie nierealna? Obawiam się, że, biorąc pod uwagę sprawność człowieka w robieniu rzeczy głupio-okrutnych, wszystko jest możliwe - wystarczy iskierka zapłonu i odrobina szaleństwa. Niemniej nie chciałem, żebyś poczuł się jak guano Dzięki za odwiedziny. Pozdrawiam!
Odpowiedz
~Hiraeth 17 d.
Na początku byłam sceptycznie nastawiona do opowiadania. Troszku kręciłam nosem - i ze względu na to, że nieco zajęło mi wciągnięcie się, ile cała fabuła skupiła się na sporych wzorcach z "Opowieści podręcznej" czy "Ludzkich dzieciach".
Nie zrozum mnie źle, tekst jest naprawdę dobrze napisany, ile po prostu brakło mi tego kopa i oryginalności, które krążyły z Tobą w innych opowiadaniach.
Teraz, przy tym podejściu do historii, przełamałam się i bardziej doceniłam koncept. W każdym razie, forma Cię nie opuszcza, a to najważniejsze
Odpowiedz
~Zdzislav 16 d.
Hiraeth, co prawda nie czytałem/oglądałem ani "Opowieści podręcznej", ani "Ludzkich dzieci", ale ze względu na sporo szumu wokół nich skłamałbym, gdybym rzekł, że nie wiem, jakie treści przemycają. I z pewnością gdzieś tam w mojej świadomości te treści funkcjonują, być może nawet wpływają na mnie, kąsając okrutnie oryginalność moich konceptów. Przyznaję, trochę bałem się takich porównań, bo to dość oczywiste skojarzenia. Ale co zrobić, taki pomysł wpadł mi do głowy i już wypaść nie chciał Wielkie dzięki za odwiedziny i komentarz. Pozdrawiam!
Odpowiedz
~Alchemik 16 d.
Zdzislav

Przepiękny tekst. "przepiękny" oczywiście oznaczam cudzysłowem, wciąż uważając, że jest bardzo dobry, Zdzisłavie.
Fabuła ma się dziać w oczach czytelnika, podczas gdy ty umieszczasz fragmenty dla wyobraźni. Już nieraz spotkałem się w opowiadaniach z atakiem na płodność. Bywało że i na płodność mężczyzn z sytuacją odwróconą.
Hiraeth ma trochę racji w tym, ze trzeba dokładnie przeczytać od początku do końca, a potem zastanowić się.
Bardzo dobrze wykorzystałeś zestaw.
Kiedy mi koła pociągu uciachały kawałek lewej nogi, też nie czułem bólu. Ale wnętrzności miałem na swoim miejscu, choć mocno obite.
To według mnie tekst, który dąży do jednego z najlepszych w konkursie TW.
Tekst jest dynamiczny, chociaż opisujesz tylko sceny.
Dynamikę dopisuje czytelnik.

Roeśmiałem się tylko raz, kiedy atak przypisałeś Meksykanom.
Ale podejrzewam, że zrobiłeś to celowo.
"Fasolojadzi" to wciąż, tyle, że zewnętrzne źródło rasizmu w USA.

Jerzy
Odpowiedz
~Zdzislav 16 d.
Alchemik, bardzo dziękuję za budujące słowa. Cieszę się, że opowiadanie zrobiło na Tobie dobre wrażenie. To znaczy, że nie jest ze mną jeszcze najgorzej, choć - co tu kryć - długa droga przede mną, jeśli chodzi o naukę literackiego rzemiosła Pozdrawiam!
Odpowiedz
!jacek79 16 d.
z dużym wykopem
Tekst mocny i zakończenie ...powiem ze inaczej sobie wyobrażałem ... środku brakowało mi trochę „akcji” która by wniosła coś co zagmatwa bardziej historie ..nie zmienia to nic żeby powiedzieć ze to solidny kawał opowiadania...
Odpowiedz
~Zdzislav 16 d.
jacek79, rzeczywiście, nie ma tu wiele akcji. Generalnie sam lubię akcję w literackich bajaniach, ale tym razem chciałem pochylić się bardziej nad emocjami i napięciem budowanymi wokół relacji ojciec-córki. Wiem, że odbyło się to kosztem dynamiki, ale po prostu chciałem sprawdzić, jak mi to wyjdzie. Chciałem sprawdzić, czy potrafię Dzięki za odwiedziny. Pozdrawiam!
Odpowiedz
!jacek79 16 d.
Zdzislav co tu possać potrafisz i to jak ... jako ojciec dwóch córek wiem coś o tym
Odpowiedz
!jacek79 16 d.
Zdzislav miało być pisać a nie possać .. muszę sprawdzać zanim napisze bo dziwne rzeczy wychodzą ... edycja by się przydała
Odpowiedz
!jacek79 16 d.
Zdzislav muszę pisać na komputerze bo nie trafiam w klawisze na komórce
Odpowiedz
~Zdzislav 16 d.
jacek79, Possać No, ludzie! Opowiadanie raczej smutne, więc odrobina humoru dla równowagi nie zawadzi Dzięki!

PS. Ja dla odmiany zdublowałem odpowiedź do Ciebie, bo notorycznie zapominam kliknąć w "Odpowiedz"
Odpowiedz
~Zdzislav 16 d.
Possać No, ludzie! Opowiadanie raczej smutne, więc odrobina humoru dla równowagi nie zawadzi Dzięki!
Odpowiedz
!jacek79 16 d.
Zdzislav ..dystansu trochę się przyda teraz sprawdzam co pisze ale jutro się zapomnę i znowu jakiegoś babola wpisze
Odpowiedz
~Zdzislav 16 d.
jacek79, no i dobrze - śmiech to zdrowie, jak mówią Pozdrawiam!
Odpowiedz
z dużym wykopem
Ciekawy tekst ...
Odpowiedz
~Zdzislav 15 d.
behemot48, "ciekawy" to już coś Wielkie dzięki za odwiedziny. Pozdrawiam!
Odpowiedz
O kurczę usiadłam i przeczytała. Nic dodać nic ująć, idealny na majówkę w czasach zarazy.
Odpowiedz
~Zdzislav 12 d.
MHSchaefer, he, he, takie majówkowe klimaty Dzięki za odwiedziny. Pozdrawiam!
Odpowiedz
~CptUgluk 11 d.
z dużym wykopem
Poruszający tekst. Straszna wizja, w której ojciec jest zmuszony do ostateczności, by ratować rodzinę i... zawodzi. Zwycięża bydło, pędzone przez wszechmocnego "gościa z góry". W imię większego dobra? A idź pan w chuj z takim dobrem.
Z początku myślałem, że Twoje opko będzie osadzone w czasie wojny w Wietnamie. Tak się w sumie nastawiłem. Mimo to nie zawiodłem się. Dobra robota!
Odpowiedz
~Zdzislav 11 d.
CptUgluk, dzięki Kapitanie Ten tekst z założenia miał być mniej dynamiczny, a bardziej emocjonalny. No i taka straszna wizja wydawała się tu pasować idealnie, choć jak już zauważono, nie jest to jakaś super oryginalna wizja Dzięki za odwiedziny. Pozdrawiam!
Odpowiedz
*Ritha 11 d.
z dużym wykopem
Jezu, mocne. Za mocne jak dla mnie. Uprzedmiotowienie kobiet, raz z oczywistych względów wykorzystania seksualnego, a dwa przez stwierdzenie, że skazując je na bezpłodność odbierają im sens istnienia, psst nie istniejemy tylko po to, żeby rodzić ;-)
Ogólnie bardzo dobre, to taki tekst, po którym jest się wkurwionym. Jotka takie czasem pisze. Nie lubię tego uczucia. Nie lubię też tych tematów po prostu (kwestia gustu). Ale obiektywnie patrząc top edycyjny
Pozdrawiam
Odpowiedz
~Zdzislav 10 d.
Ritha, no tak, temat dołujący. Ale chciałem się sprawdzić i na takim polu. Małymi kroczkami rozbudowuję swój warsztat. Dobrze jeśli znajdzie się w nim miejsce dla umiejętności wywoływania negatywnych emocji. Dzięki za odwiedziny. Pozdrawiam!
Odpowiedz
O kurcze, po komentarzu Rithy wnoszę, że może być ostro
Jutro przybędę poczytać - bo dziś już za późno...

Odpowiedz
~Zdzislav 10 d.
Agnieszka, nie jest aż tak ostro, ale na pewno dość smutno. Zapraszam
Odpowiedz
z dużym wykopem
Jestem w połowie tekstu, a od stony wkurwienia, już Ci mówię, że zamiotłeś scenę w tym rozdaniu
Odpowiedz
Rozjebane po całości. Twój najlepszy tekst i jeden z najlepszych, jakie powstały pod szyldem TW. Wkurwił mnie niemiłosiernie, czyli tak, jak lubię. Na pewno wrócę.
Czapki z głów.
Odpowiedz
Canulas, ech, no nie wiem, co rzec... Ogromnie miło jest przeczytać taką opinię. Dzięki, pokłony biję Pozdrawiam!
Odpowiedz
z dużym wykopem
Jako czytelnik z bardzo niskim ciśnieniem krwi, musze przyznać, że ten tekst mi je skutecznie podniósł to niesamowite, gdy odkrywasz teksty, które wzbudzają w Tobie tak wiele emocji,dlatego cieszę się, że dotarłam do Twojego opowiadania. Szkoda, że po ostatniej kropce już nic nie ma. Naprawdę mi się podobało
Odpowiedz
MagdalenaElJot, bardzo dziękuję za fajny komentarz No i rzecz jasna, wielkie dzięki za odwiedziny Pozdrawiam!
Odpowiedz
z dużym wykopem
Świetne opko, myślę, że książki Atwood przypadłyby Ci do gustu
Odpowiedz
Adelajda, bardzo dziękuję. Cieszę się, że się spodobało. Z Atwood pewnie w końcu kiedyś się zmierzę, bo to chyba nie wypada nie przeczytać. Dzięki za odwiedziny. Pozdrawiam!
Odpowiedz
podoba mi się
Odpowiedz
~Zdzislav 17 godz.
VampirzycaElonna, dziękuję
Odpowiedz
Gratulacje!!!!
Odpowiedz
~Zdzislav 17 godz.
jacek79, Dzięki!
Odpowiedz
*Canulas 14 godz.
Jak kiedyś trza będzie przydzielić zestaw w stylu: napisz kontynuację książki Cormaca McCartego, to na pewno Ci go przydzielę. Se wróciłem. Puentując żargonem much: mocne gówno.
Odpowiedz
~behemot48 12 godz.
Gratki
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.