online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 10 min.
jasno
Piszczele Dolne
<
Barry Łotter i Niegasnący Pokój
>
Tagi: #barrylotter

Barry Łotter i Tajemnica Pana Przestworzy

 Barry udał się na targ, przy ulicy Przekątnej, by sprzedać resztki niedojedzonego żelbetonu. Miał nadzieję, że ktoś zainteresowany mugolskimi artefaktami zaoferuje odpowiednią cenę. Zarobione pieniądze zamierzał przeznaczyć na wykupienie siebie od Gangu Opluwaczy, którzy wygrali chłopaka grając w butelkę z Chamgridem.

 Do straganiku, który Barry rozłożył tuż obok wejścia do karczmy „U Wrednego Kaprawca”, podszedł cwany z mordy, a schludny z ubioru, skrzat.

 – Ile? – wycharczał magiczny obywatel miasteczka. Wskazał na towar leżący na mieniącym się w odcieniach granatu, fioletu i czerwieni, kaszmirowym ponczo. Łotter stylową narzutę znalazł przypadkowo, będąc całkowicie nie przypadkowo, w gnieździe Gryfa Srebrzystego. Ów gniazdo odnalazł podczas swych licznych łupieżczych wypraw w poszukiwaniu darmowego jedzenia. Trzeba zaznaczyć, że Łotter, od kilku dni chodził wyjątkowo syty – jego łakomstwo pokryło się z okresem lęgowym gryfa, przypadającym raz na pięćdziesiąt lat. Jaja srebrzaka nie uchodzą za przysmak, ponieważ nikt przy zdrowych zmysłach nie zapuszcza się do leża tego wysoce złośliwego i niebezpiecznego zwierzęcia, w celu sprawdzenia ich smaku.

 – Dwieście dublonów. – Chytry Barry otworzył pulę.

 – Za zwykły żelbeton? – parsknął klient – Dam dwa knuty. – Barry zaśmiał się z oferty w duchu:

 – To i tak o dwa więcej, niż jest warte! – Łotter prędko wyciągnął rękę, w geście zgody. – Umowa stoi! – wrzasnął, chcąc szybko zakończyć transakcję.

 Skrzat przyklepał targ. Lewą ręką chwycił worek z towarem, a prawą zaczął grzebać po kieszeni. Z jedwabnych spodni dochodził przyjemny metaliczny dźwięk bilonów. Skrzat wpatrywał się w Barry'ego, ukazując w szerokim uśmiechu wszystkie ząbki. Chłopak wtapiał wzrok w czarne oczy pokurcza, odwzajemniając głupkowato uśmiech, prezentując niebywałe spustoszenie jamy ustnej. Młody czarodziej zacierał w myślach ręce, ciesząc się szelmowsko z ubitego interesu.

 Skrzat z wolna wyciągał dłoń z głębokiej kieszeni. Łotter wyprostował prawicę w stronę kontrahenta, niecierpliwie oczekując chłodnego dotyku monet. Stworek wystrzelił przed siebie suchą rączkę. Zamiast spływających knotów, Barry, zobaczył wycelowanego w nos pokrzywionego faka.

 – Całuj mnie w kuprzysko! Frajerze! – Pyk i plum! Skrzat błyskawicznie zniknął, zostawiając po sobie niknące echo cwaniackiego rechotu. Uczeń Hołgwałtu stał oniemiały, nie mogąc uwierzyć, jak łatwo dał się podejść.

 Pyk i plum. – Rozległo się ponownie.

 – Zapomniałbym. – Zapominalski skrzat pacnął się w czoło. Chwycił ponczo i przepadł. Zostawiając po sobie wyłącznie gasnący, szyderczy śmiech.

  Barry rozpłakał się, widząc brak poncza niewidźki, które pomagało w ukrywaniu się przed wściekłymi uczniami oraz przy wykradaniu jaj.

 – Koljego! Nie myśl, że se tak za darmo stoi na placyku i byznesy ugaduje. – Tęgi właściciel tawerny wychynął zza drzwi znanej spelunki, dzierżąc legendarny tasak "Dobitny Sugestator". Barry oddał, barczystemu amatorowi pegaziego mięsa, błyszczyk do ust oraz spodnie, w których ów błyszczyk się znajdował.

 – Kurtka. – Upomniał przedsiębiorczy szubrawiec – Y miotełka. – Barry przekazał niechętnie swego Cirrusa 207. – Paznokcie też. – Chłopak, wyjąc, odrywał sobie paznokcie. – Blyzna z czułka. – Kiwnął palcem na jedyną pamiątkę po rodzicach Barry'ego.

 – To stygmat, blizna, która przypomina mi o mamusi i papusiu! – Łamiącym głosem pragnął skruszyć kamień bijący w piersi oberżysty.

 – Ten. Rodowa, mówisz. Tym bardziej zdejmuj. Ne, nażnij se nożykiem. – Podał Łotterowi podrdzewiały majcher.

 Gdy zapłakany Barry przymierzał się do samo oskalpowania, z nieba zleciał przepiękny gryf.

  Stwór przelatując nad miasteczkiem, wyczuł znany mu smród, towarzyszący tajemnicy znikających jaj z legowiska. Wbił Łotterowi szpony w ramiona i uniósł ku przestworzom.

 – Oddaj majcher! – wrzeszczał, niknący w dole, grożący ogromną pięścią tłusty oberżysta.

 Chłopak, ściskając w dłoni kozik, zgiął rękę w łokciu i pokazał obraźliwy gest nieuczciwemu karczmarzowi, ciesząc się jednocześnie z niespodziewanego łupu. Podczas płynnego lotu, który nie specjalnie wywarł wrażenie na chłopcu, Barry wpadł na pomysł udawania martwego. Słyszał, że dzikie stworzenia padliny nie tykają.

  Po dość długim locie poczuł uderzenie o ziemię. Jęknął, zdradzając swój niecny plan udawania trupa. Otworzył potajemnie oko, by sprawdzić, gdzie się znajduje. Rozpoznał doskonale znane mu gniazdo gryfa. Barry odliczał sekundy do swej śmierci. Wyczekiwał, lecz nic się nie działo. Kompletna cisza. Zaryzykował i odwrócił się na plecy. Był sam. Gryf zniknął.

 – Tępy gryf. Sprytny Barry. – Skwitował dumnie sukces fortelu. Rozglądnął się po leżu pierzatego. Obok znajdowały się dwa dorodne jajka.

 – Dzisiaj jest twój dzień Łotter, ty mały skurczybyku! – Podskoczył z radości. Wykradł jaja i uciekł tak szybko, jak tylko mógł. Po kilku kadabro-milach znalazł się w krzakach, za szopą Chamgrida, gdzie miał w zwyczaju pałaszować jaja. Majchrem wydłubał otwory w skorupach i wychłeptał zawartość, śmiejąc się przy tym szaleńczo, że na tym świecie są jeszcze istoty głupsze niż on. Wysoko nad jego głową szybował w powietrzu, unoszony ciepłymi prądami, zadowolony z siebie gryf. Ze spokojem obserwował, jak człowiek łapczywie opróżnia zawartość pajęczych jaj, z Niepozwolonego Lasu, których spożycie grozi poważnymi magicznymi konsekwencjami.

  Wieczorem, gdy Barry zaprzestał już samo-miłowania, w uwitej przez siebie pajęczynie, poczuł nieodpartą ochotę odgryzienia sobie głowy i złożenia w niej jajeczek.

5624 zzs

Liczba ocen: 4
96%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Ogonisko
Kategoria: inne

Liczba wejść: 43

Opis:

Dodano: 2021-04-29 01:15:01
Komentarze.
*marok 14 d.
o proszę! Zaznaczam sobie, żeby jutro być na pewno
Odpowiedz
*marok 14 d.
z dużym wykopem
Bardzo przyjemna porcja przygód. Końcówki zupełnie się nie spodziewałem. Mam nadzieję że jakieś antidotum uchroni od niechybnego końca
Odpowiedz
~Ogonisko 14 d.
marok z pewnością, jeśli znajdzie się takowe lekarstwo, odwrócenie efektu mie przyjdzie Łotterowi łatwo i przyjemnie
Odpowiedz
~CptUgluk 13 d.
z dużym wykopem
Całe szczęście, że poprzednim komentarzem zdementowałeś budzącą mi się w głowie obawę o losy Barry'ego. Polubiłem skurkowańca i życzę mu (wybacz, Barry) więcej ciekawych przygód.
Odpowiedz
~Ogonisko 13 d.
CptUgluk trzeba przyznać, Łotter nie pędzi nudnego żywota.
Odpowiedz
~Hiraeth 13 d.
Czytam na bieżąco przygody Barry'ego, są bardzo pocieszne. Choć chyba zdecydowanie wolę te, które dzieją się w szkole/u wujostwa Czekam na kolejną część, wincyj, panie!
Odpowiedz
~Ogonisko 13 d.
Hiraeth dziękuję Gdy tylko Barry coś odwinie, natychmiast doniosę o tym
Odpowiedz
!jacek79 12 d.
z dużym wykopem
Końcówka rozwala na łopatki ....
Odpowiedz
jacek79 tak to już u Barry'ego jest
Odpowiedz
z dużym wykopem
Rozbawiłeś mnie tym tekstem ...
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.