online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 10 min.
jasno
Tabula rasa (3)
<
COD#7 Na duszę własną
>

Tabula rasa cz. 2

 Twarz Anny przecięła siekanina niedowierzających spojrzeń i nieśmiałych uśmiechów. Jakby usłyszała coś, na co czekała od wielu lat. Przytaknęła na znak aprobaty, a potem usiadła na krześle w głębi pokoju.

 — Zrobimy dokumentację. — Ojciec brzmiał poważnie. Nie pamiętałem, żeby prowadził jakikolwiek spis, a jedyne co zwykle odhaczał to lista klientów i kwoty zarobków. Nie miałem jednak wielu chwil do namysłu, bo zaraz nachylił się, nie spuszczając wzroku z kobiety i szepnął: — Przynieś aparat. Ja zbadam dziecko, a wy poczekacie tam.

 — Wolałabym przy tym być. — Anna wyłapała ciche polecenie i natychmiast je zanegowała.

 — Dziś i tak niczego nie zrobimy. Jedynie zdjęcie. Za zezwoleniem oczywiście. Będę musiał się czymś posłużyć, a nie chcę wciąż narażać dziecka na niepotrzebny wstyd.

 — Tak, tak. Ja myślałam... — nie dokończyła, ale początkowa nadzieja nieco przygasła. Wydawało się, że była pewna natychmiastowego ozdrowienia. Czary niestety nie nastąpiły. Wyzbyta możliwości odmowy – przytaknęła.

 Slava zniknęła za drzwiami sypialni, a my wyszliśmy do małego salonu. Czterolatka zdążyła jeszcze rzucić nieśmiałe spojrzenie, na twarzy ojca zaś malował się niepokój połączony z czymś w rodzaju satysfakcji. A może tylko mi się wydawało. Może starałem się odnaleźć jakiś znak, emocję która dałaby mi wskazówkę co zamierza.

 Zostaliśmy sami. Sarnie oczy kobiety świdrowały każdy zakamarek domu, tak jak robią to obcy, bedąc pierwszy raz u kogoś w gościnie. Zwłaszcza, gdy brakuje tematów do rozmowy, a pogoda jest zbyt znośna i nie ma jak ponarzekać. W końcu przerwałem ciszę i powiedziałem:

 — Urodziłem się, kiedy wybuchła elektrownia, a jestem zdrów jak ryba. Moja matka z kolei była przez to kaleką. Nie żyje.

 — Zmarła po porodzie?

 Wczepiłem wzrok w jej wąskie ramiona i wydatne usta. Nawet jako nastolatek nie mogłem być obojętny na kobiece piękno. Przez chwilę złapałem się na myśli, że mógłbym ją pocałować, ale nie chciałem niczego zepsuć. Zamiast tego po prostu odpowiedziałem:

 — Podcięła sobie gardło butelką. Zbiła ją, a większą częścią... No cóż. Daruję sobie szczegóły.

 Anna podskoczyła. Jej wzrok padł na drzwi gabinetu, w którym ojciec rozkrzewił niedawną nadzieję.

 — Przykro mi — szepnęła.

 — Mi też kiedyś było. Teraz jestem po prostu zły. Nie miała rąk. Była dziwakiem. Nie odrosły, choć na to czekałem.

 Niemal czułem jak bije jej serce. Szybciej i szybciej. Nie kontynuowałem opowieści. Ta dawka informacji zupełnie wystarczyła. Miałem w tym swój cel.

 — Rozumiem. — Ściany nadal były głównym punktem zainteresowania.

 — Och, nie sądzę, ale nie szkodzi, zawsze miło jest usłyszeć podobne słowa z ust kogoś znajomego. — Nie wiem, dlaczego to powiedziałem. Widzieliśmy się przecież pierwszy raz. Schowałem głowę między ramiona, a ręce założyłem za siebie. Później nastąpiła cisza, ale długie milczenie stawało się nie do wytrzymania. Zza drzwi także nie dochodziły żadne odgłosy. Dziewczynka nie zawołała mamy, nie wybiegła z pokoju, nawet nie zapłakała. Głosu ojca też nie usłyszałem. Wydawało mi się, że wyłapuję jedynie zgrzyt spustu migawki, a potem serię zdjęć. Stary, znany od kilkunastu lat, Olympus rzęził ostatkiem sił.

 — Mam w sobie trochę empatii. To nie tak, że jestem niemiły. Chciałem pomóc. Chcieliśmy. Ja i mój ojciec. — Wstałem, uśmiechając się do Anny, ale jej rozbiegany wzrok świadczył o tym, że nadal myśli o tym, co powiedziałem wcześniej. Zastanawiałem się, czy już położyła na szali cierpienie swojej córki i Nadii, a jeśli tak, co uznała za gorsze.

 Minęło dziesięć minut, zanim Slava wraz z ojcem wyszła z sypialni. Była zupełnie spokojna, a na jej policzkach nie lśniły gorzkie łzy. Podbiegła do matki i uczepiła się nogi.

 — Będzie trudno — zawyrokował ojciec. — Taki zabieg nie leży w kręgu mojego zainteresowania. To chirurgia. Być może nawet kwestia estetyczna wchodziłaby w grę. Gdybyśmy mieli do czynienia z kaleką, jakiś nowotwór, mógłbym pomóc, a tak... — Potok przykrych słów wylał się z jego ust.

 Anna zmarszczyła brwi, a potem szybko je rozluźniła. Chryste, nadal była piękna. Nawet teraz, kiedy pierwsze oznaki płaczu czekały tylko, żeby wyjść z ukrytych zakamarków.

 — Przecież powiedział pan, przecież... — zawyła, nie siląc się na ukrycie narastającej rozpaczy. Kap, kap. Niebieskie łzy zwilżały policzek.

 — I słów dotrzymuje. Nie powiedziałem jednak, że zrobię to osobiście. Znam kogoś, kto podejmie się zabiegu. Pozostaje kwestia pieniędzy.

 Stałem tam, nie rozumiejąc zbyt wiele. Ustaliliśmy, że zarobimy na naiwności tych cudaków, może faktycznie niektórym pomożemy, ale nie to było głównym celem. Nie chciałem przerywać, choć plan nie wyglądał na ten, który omówiliśmy wcześniej. Kobieta otarła łzy i szepnęła:

 — Mam trochę pieniędzy.

 — Nie, Anno. To, czego potrzebuje mój przyjaciel znacznie przekracza twoje oszczędności. Nie jestem obojętny na krzywdę dziecka. Ty też nie, dlatego wiem, że zrobisz wszystko, byleby miała normalne dzieciństwo.

 — Wszystko — powtórzyła, patrząc w smutne oczy Slavy.

 — Taki jest mój plan. — Ojciec podał jej aparat. — Przesuwaj. Zdjęcie po zdjęciu. Powoli. Za moment zrozumiesz.

 Kobieta spojrzała na fotografię beznamiętnie. Kiedy jednak dotarła końca, kiedy zobaczyła ostatnie ze zdjęć stary Olympus zakołysał się w rękach i gdyby nie mój refleks, gdyby nie jakiś impuls, najpewniej spadłby prosto pod nasze nogi.

 — Anno? — Ojciec niczego nie tłumaczył, zamiast tego oczekiwał odpowiedzi. Zwrócił się do niej po imieniu, a ja powstrzymywałem się, żeby nie spojrzeć na wyświetlacz. Nie mogłem jednak oderwać oczu od tego wyrazu twarzy. Coś w rodzaju mieszaniny przerażenia i niedościgłych szans, wypisanych na przeoranej bólem tkance. Mówiąc prościej: rozczarowanie.

 — Wystarczy kilka spotkań, żeby zarobić odpowiednią sumę. Mam kilku bogatych znajomych, którzy z chęcią zobaczą atrakcję.

 — Atrakcję? — zapytałem ojca.

 — Naszą Slavę. Zdjęcie po zdjęciu. Każde kolejne droższe, aż dojdziemy do punktu kulminacyjnego. Pokażemy im ją. — Wskazał na dziewczynkę. — To, co widzieli na zdjęciach, co nie mogło przestać zajmować myśli i wyobraźni. Wiesz, Osyp, kiedy długo się na coś czeka, kiedy to coś mogłoby zamieszkać w koszmarach i tworzyć w nich większe zło... chęci są ogromne. Pamiętasz śmierć matki?

 Jasne, że pamiętałem. Emocje, które mi towarzyszyły były zbieżne do widoku, którym uraczyła nas Slava kilkanaście minut temu. Zaciekawienie. Nie, chora fascynacja czymś, co dziwne. Czy można winić mnie za to? Skoro dorastałem z korpusem na dwóch chudych nogach, zamiast zdrowej matki? A może właśnie ta sytuacja wszystko ukształtowała. Zmieniła. Albo zawsze taki byłem. Nawet na długo przed zdaniem sobie sprawy, że mama nie utuli do snu, nie pogłaszcze po głowie. Nie wiem.

 — Proszę to usunąć. — Anna wyrwała mnie z zamyślenia. — Nie będę robić z dziecka małpy na kiju. — Poprawiła ubranie i zmarszczyła brwi.

 — A może już zrobiłaś? Może stało się to w chwili, kiedy rozebrałaś ją przed nami? Czy nie przyszło ci to z łatwością?

 Westchnęła.

 — Zdjęcia zostają. Jeśli chcesz, żeby Slava była szczęśliwa, musisz zapłacić. A w ten sposób szybko zyskasz pieniądze i czas. Nikt tego nie będzie pamiętać. Nikt. Więc? — zapytał ponownie, ale tym razem nie czekał już na odpowiedź.

 Slava, mały worek z dziurkami jak po wbiuciu szpilek, Slava, laleczka voodoo, która chciała, żeby ją podziurawiono została sprzedana. Kupiona. Wystawkę zaplanowali za trzy tygodnie. Wyszły.

 Wtedy zerknąłem na zdjęcie. Zrobiłem to, co Anna. To był błąd. Ten obraz, ten koszmarny majak prześladuje mnie do dziś.

 

 

 

7616 zzs

Liczba ocen: 2
87%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~jotka
Kategoria: thriller

Liczba wejść: 45

Dodano: 2021-04-29 05:59:27
Komentarze.
~Ogonisko 15 d.
z dużym wykopem
Czytając odnosiłem wrażenie, że czytałem coś podobnego i jest to prawda. Była to pierwsza część xD Super kontynuacja jotka. Klimatycznie opisane i jeszcze Slava, która zwyczajnie mnie brzydzi. Wiem, że to nie jej wina, tylko Twoja xD Z przyjemnością poczekam na obiecaną trzecią część
Odpowiedz
~jotka 15 d.
Ogonisko
Brzydzi? No wiesz Miało się jej współczuć!
Ogólnie to jej postać jest na kanwie prawidzej historii. Czytałam kiedyś artykuł o ofiarach Czarnobyla i... No były rozmaite ofiary.
Dzięki za odczyt.
Odpowiedz
~Ogonisko 14 d.
jotka ciekawe, można jakieś namiary? Przyznam, że czytałem w większości o skutkach wpływu na środowisko, albo historie ludzi wysiedlanych z terenów skażonej zony. Znane są mi historie, o wpływie promieniowwnia na płody i krótkie opisy deformacji z tym związane. Wtedy bardzo mnie to brzydziło, twoje opowiadanie pokazało mi, że tak dalej jest, ale mógłbym spróbować się przełamać. Co do Slavy, to myślałem, że sytuacja pójdzie w stronę podjęcia zabiegu w stylu obrzezania - jak jest praktykowane np. w Somalii, no barbarzyństwo.
Odpowiedz
~jotka 14 d.
Ogonisko
Jasne, odnajdę i dodam link w opisie
Nie chciałam w tę stronę właśnie
Odpowiedz
~Ogonisko 13 d.
jotka dzięki za dodanie artykułu
Wyciskanie moczu, co półgodziny - jprdl, wyciskanie moczu. Jeszcze bardziej mnie poskręcało. Uprzedź, proszę, tak z dzień wcześniej przed opublikowaniem trzeciej części, abym podszedł do tekstu na czczo.
Odpowiedz
~jotka 13 d.
Ogonisko Okropne. Trudno sobie wyobrazić 😐 Uprzedzę 😅
Odpowiedz
z dużym wykopem
Czekam na ciąg dalszy ...
Odpowiedz
~jotka 14 d.
behemot48
Wkrótce
Odpowiedz
"wzrok świadczył o tym, że nadal myśli o tym" - pierwsze "o tym" śmiało można wyrzucić;
"I słów dotrzymuje" - dotrzymuję;
Dobrze to prowadzisz, obnażając stopniowo cały ponury koloryt ludzkiej natury. Chętnie wróciłam do tej opowieści i chętnie wrócę na ciąg dalszy.
Odpowiedz
~jotka 13 d.
alfonsyna
Dzięki za bystre oko i przeczytanie 😊
Odpowiedz
~Heparyna 12 d.
Mam na świeżo pierwszą część, więc jestem. Pierwsze zdanie mniam, podoba mi się ta siekanina.
,,emocję która dałaby mi wskazówkę co zamierza." - uciekł przecinek przed która.
,,Nawet jako nastolatek nie mogłem być obojętny na kobiece piękno. Przez chwilę nawet" - wkradło się powtórzenie.

Ładnie zakończona ta część. Mnie bardziej podobała się pierwsza, ale ja nie jestem fanką dialogów jakichkolwiek gdziekolwiek, to pewnie dlatego.

Odpowiedz
~jotka 12 d.
Heparyna
Bywa i tak 😊 dzięki
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.