online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 10 min.
Sto lat dla Nuncjusza!
jasno
Gnomy
<
Limonka
>

Requiem dla klakiera

  Gargamel się wkurwił. Dzień był szary i deszczowy. Wstał i podszedł do lustra. Ujrzał łeb brzydki, mordę jak dupę i zaklął.

  - Trzeba się na kimś wyżyć - powiedział do siebie. Nałożył swój czarny płaszcz z licznymi łatami i wyszedł ze swej bliskiej ruiny chałupy. Klakier został, bo mu się nie chciało wychodzić na taką podpsową pogodę. Wolał na piecu leżeć. Gargi (tak nazywał Gargamela Klakier) lazł przez błota okrutne, przez wodne niewidoczności, przez sady zdziczałe, łąki przegnite, lazł przez opłotki markotne i trawy wysokie. Myślał o smerfach, o tej żałosnej smerfowatej pedalskości.

  - Zaraz im urządzę jesień z dupy średniowiecza - powiedział Gargi i zarechotał okrutnie. Długo tak rechotał.

 

  Tymczasem w wiosce smerfów trwała impra. Urodziny Smerfetki. Oczko. Smerfy chlały i ćpały. Prócz alkoholu był DXM, grzybasy, szałwia divinorum i deczko amfy. Była również makiwara. Sporządził ją pedofil - Papa Smerf - wielbiciel maku i wszelakich opiatów. Siedziały więc smerfy na głównym ryneczku. Sedacja, dysocjacja, total otęp. Niektóre w tripach zanurzone po uszy, czy czapki, tripach light, semi light i bad. Działo się we łbach smerfich, oj działo. Ale dlaczego? Czy matek smerfy nie miały? Ciotek, babć? Nie, nic z tych rzeczy. One były dziełem ich Papy, który kiedyś, nie mogąc mieć dzieci z powodu bezpłodności wynikającej z nadużywania helupy, wpadł na pomysł, by stworzyć bachorostwo w warunkach labo. Niestety - ćpał smerf Papa nieprzeciętnie. Ćpali też jego rodzice. A kim oni byli? Średniowiecznymi mutantami odrzuconymi przez ludzkość. Skąd ja o tym wszystkim wiem? Nie wiem. Ale wiem.

 

  Gargi lazł przez błota nieprzebrane i bluzgał. Był wściekły na smerfów.

  Każdy wie, że Gargamel nie wyglądał dobrze. Miał łysinę, spory łeb a i ubiór czymś wyszukanym nie był. Czorna kapoka przypominała wór ziemniaczany, i bardzo gejowskie czerwone buciki.

 

  Klakier zaś wylegiwał się na piecu i mruczał. Spał. Śnił o myszach tłustych i dorodnych. Pierdział.

 

  Tymczasem... Smerf Papa oddychał z trudem. Smerfetka raczyła się pysznym rumem a Maruda tripował z Pracusiem w jebanym astralu. Ważniak żarł łysiczki a Obżartuch palił szałwię. Osiłek na amfowym spidzie ganiał po stole i wyśpiewywał znaną piosenkę "Czerwony jak cegła". Pozostali byli ścięci euforią i odpierdalali numery, o których trzeba milczeć.

 

  Gargamel na szczycie pagórka stał i spoglądał w dół. Widział wioskę smerfów i nawet słyszał biesiadne okrzyki. Zacisnął zęby i dłoń na rękojeści młotka i rzekł:

  - Za chwile nastąpi masakra, która będzie śmiertelnym ciosem dla tych niebieskich ćpunów.

  Zaśmiał się złowrogo i ruszył z furią okropną.

 

  Smerfy obudziły się po długim śnie, który był tak naprawdę śpiączką, senną niby śmiercią, prologiem antyżycia. Obudziły się i szok. Liczne siniaki pokrywające ich ciała nieco ich zdziwiły.

  - Co jest do cholery? - drapał się po czerwonej czapce Smerf Papa. Wtem przyszła Smerfetka.

  - Papo - zapiszczała nieśmiało.

  - Tak, córko?

  - Bo widzisz... te siniaki na mojej twarzy to nie wszystko.

  - Nie? A co jeszcze?

  - Chyba zostałam zgwałcona. - Smerf Papa spojrzał na Śpiocha.

  - Twoja to sprawka?

  - Nie, przysięgam, to nie ja!

  - Milcz - rozkazał Smerf Papa. Wierzył Śpiochowi. Wyobraził sobie Gargamela, który wykorzystując moment odurzenia - gwałcił i bił społeczność smerfową.

  - Skurwesyn - wycedził Smerf Papa.

 

  W zwartym ordynku szły Smurfy. Szły ponure, milczące, wściekłe. Pierwszy Smerf Papa z miną świadczącą o całkowitym zaniku smerfnych uczuć. Szły i szły aż doszły. Do chałupy Gargamelowej. Smerf Papa zapukał we wrota kułakiem nienawistnym.

  - Gargamel otwieraj! - Nikt się nie odezwał. Noc rozświetlona pochodniami smerfów, była jakby sprzymierzeńcem tych małych niebieskich kurduplów. Gargamel niestety nie otwierał, bo go nie było w domu. Poszedł chędożyć do sąsiedniej wioski. Smerf Papa walił uparcie piąchą w drzwi. Walił i walił. Aż Klakier się obudził.

  Obudzony Klakier w pierwszej chwili nie wiedział co czynić. Zeskoczył ze swego piecowego łóżka i zbliżył się do drzwi. Czy co usłyszał? Czy coś mu w kociej głowie świtało? Pomyślał, że Gargi gdyby był, to by na pewno otworzył. Otworzył więc wrota naiwny kot.

 

  Czy opowiadać? Czy szczegółami nękać? Czy przybliżyć tę straszliwą chwilę, czy ją opisywać?

  Otóż było to tak:

  Smerfy okrążywszy wystraszonego kocura zaczęły wrzeszczeć, że gdzie Gargamel, że HWDG. Klakier przygotowany był a najgorsze. I najgorsze go spotkało. A spotkało go to:

  Smerf Papa za gaśnicę wiszącą na ścianie chwycił i walnął kota w łeb. Klakier w momencie stracił przytomność. Gdy kot padł Smerf Papa dopuścił się tego:

  Średnica przekroju poprzecznego gaśnicy jest zbyt duża. Za duża w porównaniu ze średnicą otworu innego... Co robi Smerf Papa? Ano chrzani dysproporcje i porywa się na coś, co z początku może wydać się rzeczą niemożliwą. Otóż na to porywa się Smerf Papa:

  Nie, nie na księżyc z motyką. Choć to, co robi Smerf Papa jest jakby przesunięciem granicy niemożliwości. Od tamtej pory ludzie mówią: "porwał się z gaśnicą na Klakiera", zamiast "porwał się z motyką na księżyc". Cóż więc do cholery Smerf Papa uczynił? Ano to:

  Na pal nawlekany Tuhajbejowicz podobno szczęki zwarł, ale zaraz z gardzieli jego krzyk wydobył się straszliwy, do krakania kruka podobny, poczym wachmistrz spytał:

  - Kraczesz? - Smerf Papa nie pytał, bo klakier nie krakał.

 

  Gargamel wrócił, jak to się mawia - na chatę - i zastał to co zastał. Widok był makabryczny. Wycie jakieś straszne rozeszło się po okolicy. Gorycz i smutek stworzyły napój gorzki, napój w smaku do roztworu pewnego specyfiku przeciwbólowego podobny. Gargamel myślał, że zadławi się tym napojem - produktem bólu.

 

  Na pogrzebie Klakiera zjawili się wszyscy bliscy Gargamela. Nie miał ich wielu. Brat i ojciec stali z boku ponurzy i nieco znudzeni. Gargi do przemowy się szykował. Deszcz lał i lał i lał. O bogowie, jakiż pojemny pęcherz ma deszcz! Gargamel w końcu zrezygnował z przemowy. Zemdlał. Brat i ojciec poszli w pizdu. A deszcz zapiął rozporek.

 

6087 zzs

Liczba ocen: 1
62%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~jagodolas
Kategoria: groteska

Liczba wejść: 26

Opis:

Teks stary z chyba 2007 roku, lub jakoś tak

Dodano: 2021-06-07 09:40:06
Komentarze.
Uszanowanko,

* „Dzień był szary i deszczowy. Wstał i podszedł do lustra.” – wychodzi na to, że dzień podszedł do lustra.

* „wyszedł ze swej bliskiej ruiny chałupy.” – niepotrzebny zaimek

* Czorna kapoka przypominała wór ziemniaczany, i bardzo gejowskie czerwone buciki. - zła składnia, bo wychodzi na to, że czorna kapoka przypominała także gejowskie, czerwone buciki

* „ Poszedł chędorzyć” – chędożyć

Trochę błędów się wkradło, widać, że ćwiczyłeś na nim umiejętności.
„O bogowie, jakiż pojemny pęcherz ma deszcz! Gargamel w końcu zrezygnował z przemowy. Zemdlał. Brat i ojciec poszli w pizdu. A deszcz zapiął rozporek.” – ten fragment mi się spodobał, nieźle ujęty.

Choć wiem, że całą historia miała byś pastiszem, były momenty całkiem sympatyczne, tak jednak widać także mocne skracanie i cięcia tekstu, tak po drodze humor stopniowo ucieka, niczym powietrze z dziurawego balonika. Ale cóż, Twoje Smerfy, Twoja dola

Odpowiedz
Hiraeth dzięki, chędożyć poprawiłem z miejsca, nie zauważyłem tego byka. Co do reszty to rzeczywiscie, wiem że źle napisane, w sensie błędow itd, no ale sobie pomyslałem że wstawie bez poprawek tak jak było, bo tekst jest baaaardzo stary
Odpowiedz
z wykopem
Nie czytałem chyba. Czyżbyś się wzorował na Bajkowym Pato - Słonia?
Ps. Coś tam bym zmienił, ale jeśli to stary tekst, nie ma sensu, niech posłuży jako drogowskaz Twej drogi
Odpowiedz
Canulas bo ja tego nigdy nie dawałem.na.żaden portal. szczerze mówiąc inspiracją była parodia misia puchatka, którą kiedyś tam czytałem. Ale to i tak nie najstarszy moj.ttekst bo najstarszy to taka jakby bajka napisana jeszcze w podstawówce w zeszycie jakimś
Dzięki
Odpowiedz
jagodolas aaa, pamiętam z tym kubusiem, też czytałem.
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.