online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
Miastowy — Cykl 23 Starocie (10)
<
Pewien układ z czymś w piwnicy — Cykl 23 starocie (8)
>
Tagi: #trzęzienieziemi #groza #szaleństwo #zagrzebana #duchy

Mrówka — Cykl 23 Starocie (9)

 

 {...gdzieś poza czasem, przestrzenią, martwotą jesiennych liści i serią wstrząsów. Gdzieś przed tąpnięciem. Cholernie silnym. I niweczącym swą potęgą cały świat...}

 

 ****

 GŁOS: Jest już dziewiąta siedem, Yuko. Co teraz robisz?

 

 ONA: Dziewiąta siedem, powiadasz? Dziewiąta siedem? Więc, według rozkładu ciała zapewne robię śniadanie. Płatki na ryżu ozdabiam pieczoną rybą, a na dodatek daję kiszonki tskemono. Wszystko to dla dwójki swoich dzieci. Dla martwych szkrabów. Niech jedzą, puchną i rosną. Aż do rozdęcia.

 

 GŁOS: Zaraz, zaraz Yuko. Co ty wyprawiasz? Czemu mówisz w ten sposób?

 

 ONA: (milczy, śmieje się, płacze, krzyczy, pogwizduje i łka) – Jest już jednak na tyle długo przysypana, że powinniśmy jej wybaczyć ten zmienny stan. Jakby nie było, już niebawem minie ósmy dzień.

 

  — O grobach i ciałach w ziemi? — NIE DAJE GŁOS ZA WYGRANĄ. — To do ciebie zupełnie niepodobne.

 

 ONA: Pić, głosie. Pić.

 Królestwo Pańskie za wodę. Za łyczek soku, z którym synek ciągle biegał po pokoju. Za jeden łyk. Bywają chwile, że wszystko jest zawarte w kropli wody. Całe bogactwo świata. Każdy cud.

 

 ****

 Potem ponownie krzyczy. Tak długo i tak boleśnie, że gardziel nie trawi już słów. Te grzęzną gdzieś na przeponie, a może pośrodku gardła i na świat się wydobywa mysi pisk. Yuko wie doskonale, że odkąd połamała paznokcie w próbach przedrapania się przez beton, głos jest jedynym orężem, jaki jej został. Krzyczy zatem dalej, ale bardziej już we własnej głowie niż naprawdę. Wyje, aż traci dech. A dobry Bóg się lituje i podsyła jej utratę przytomności.

 Niestety. W jej straszny los, wkalkulowane zostało wybudzenie.

 

 ****

 PRZED TĄPNIĘCIEM, to w zasadzie jest tak zwyczajnie. Tak... codziennie. Niekiedy nawet nużąco i bez polotu. Yuko jest dobrą matką i całkiem uczciwą żoną. Szanuje męża i ciągle się uczy go kochać, a o ich wspólne mieszkanie naprawdę dba.

 I nagle wszystko się zmienia. Pryska czar. Sufit się rozstępuje, zrzucając kawały cegieł i ciskając jej pyłem prosto w twarz. Zupełnie, jakby wezwały ją niebiosa, a za lojalność i skromność dosłużyła się nagłego wniebowstąpienia.

 Lecz to nieprawda. To zwykłe trzęsienie ziemi, choć biorąc pod uwagę siłę wstrząsów, nie takie znowu zwykłe. Dwa, góra trzy razy, w skali ostatnich stu lat.

 Z samego MOMENTU TĄPNIĘCIA Yuko nie pamięta nazbyt wiele. Pozostał jej co prawda obraz nieba i przelatujący tuż nad głową stół, lecz nic więcej. Potworna siła unosi ją nad ziemię i światła gasną. A kiedy się w końcu budzi, jużjest tu.

 

 ****

 I teraz gdy się wybudza, też tutaj jest. Leży przygnieciona i zasypana. Niezdolna wykonać choćby ruch.

 Jednak podczas jej snu coś się zmieniło. I choć Yuko nie do końca wie co, wiedziona nagłym impulsem, decyduje się na ponowny krzyk. Nic z tego. Wydaje malutkie pppphhhoommocyy, ledwie co słyszalne nawet dla niej. A szkoda. Gdyby wcześniej nie zdzierała tak gardła, miałaby realną szansę na ratunek.

 I wtedy wydaje jej się...

 

  — ...tatnie ciao a dziaj... — dolatuje do jej grobowca odległy głos. Yuko skupia się na nim, jak na prawdziwej enigmie i po chwili już rozumie sens. Kiedy dociera do niej, co oznaczają te słowa, daje z siebie wszystko, by móc wyć.

 O.S.T.A.T.N.I.E. C.I.A.Ł.O. – A nie, człowiek, istota. Oni nie szukają żywych ludzi. Nie wierzą w nich. Po tak długim czasie poszukają już tylko zgniłych ciał. Tak, aby liczba mieszkańców mogła się zgodzić z liczbą tych zaginionych. Żywych, zabitych, czy pochłoniętych przez ziemię. Grunt, by każdemu nazwisku móc przypisać odpowiednią adnotację. Zaznaczyć, że taki, a taki cudem uniknął śmierci, a tego nie oszczędził dobry Bóg. Bo tak to przecież wygląda, myśli Yuko. Śmierć jednego to najprawdziwsza tragedia, ale setek, to już tylko statystyka. Następnie śmieje się do swoich myśli i w przypływie ogromnego żalu rozdrapuje resztkami paznokci twarz. Krew jest ciepła i bardzo słodkawa w smaku. Co dziwne, bo gdy kiedyś rozorała sobie palec kuchennym nożem, ta była cierpka.

  — Na dzisiaj koniec — słyszy wyraźnie nad sobą i wtedy ostatecznie traci zmysły, a chuda, poplamiona błotem dłoń wręcza jej drobny przedmiot.

  — Napij się soku, mamo — mówi jej mały Ishi. — Musisz mieć siłę na krzyk.

4175 zzs

Liczba ocen: 1
75%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Canulas
Kategoria: horror

Liczba wejść: 19

Folder: 23 starocie
Opis:

Około 8-9lat ma tekst

Dodano: 2021-07-01 23:18:20
Komentarze.
z dużym wykopem
Mocne. Canu, jak ty to robisz, że z takiej właśnie statystyki potrafisz zrobić tragedię, która dotyka człowieka?
No nic, podziwiam i tyle.
Odpowiedz
szopciuszek no dawne, nieco koślawe teksty. Sorry Szopciuszka, że wpadam tak z opóźnieniem, może to ulegnie zmianie. Dzięki za wejrzenie
Odpowiedz
Canulas w porządku, ważne, żebyś czasem coś wrzucił i będzie git
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.