online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
TW#6 — Wiem o tobie wszystko
>

TW #7 — Czas nie leczy ran

 Postać: Dziki pies

 Zdarzenie: Kolacja podczas tragedii/wojny

 Efekt: 53. Włóż maksimum emocji w jakąś scenę w opowiadaniu (mogą być pozytywne lub negatywne).

 

 10

 

  Mama mówi, że już nie wrócisz... Dlaczego?

  Smutno mi, tato. Obiecałeś, że w poniedziałek odbierzesz mnie ze szkoły i pójdziemy adoptować pieska. Burego kundelka, którego będę codziennie wyprowadzać i tulić.

  Mama powtarza, że mam prawo być na ciebie zła, mogę krzyczeć i płakać. Nie chcę. Chciałabym, żebyś mnie przytulił i powiedział, że to tylko zły sen. Chcę usłyszeć, że wszystko będzie dobrze.

 

  Wybrałyśmy ci ładny grób, z szarego kamienia. Teraz nie widać płyty, jest cała w kwiatach. Zobaczysz go, kiedy przekwitną i je sprzątniemy? Babcia twierdzi, że wciąż nas obserwujesz, bo teraz jesteś aniołkiem u boku boga. To kłamstwo. Gdyby bóg był dobry, nie zabrałby cię. Nie skrzywdziłby wszystkich tych ludzi, którzy dzisiaj z nami płakali. Nawet świat płacze zimnym, listopadowym deszczem.

 

  Muszę zaraz iść. Wujek prowadzi mamę i babcię, są już daleko. Zaraz jedziemy na obiad. Tylko dziadek jeszcze tu ze mną stoi, wciąż się nie odzywa. Milczy, odkąd mama im powiedziała, że miałeś wypadek i jesteś w śpiączce. Zacisnął usta w wąską kreskę, prawie nie mruga. Nigdy nie widziałam go tak złego.

  W końcu przerywa ciszę. „Odkąd przyszłaś na świat, byłaś jego oczkiem w głowie. Taka miłość nie zna granic. Nawet śmierć nie jest końcem”, mówi, po czym bierze mnie za rękę. Czy też teraz z tobą rozmawia?

 

 

 11

 

  Koledzy się ze mnie śmieją, że wciąż mówię o tobie, jakbyś żył. Będę musiała przyzwyczaić się do czasu przeszłego. Lepiej niech nie wiedzą o naszych rozmowach. Nie rozumieją, że tak jest łatwiej. Udawać, że mnie słyszysz. Udawać, że wciąż gdzieś jesteś.

  To jak pisanie listów, tylko bez nadawcy.

 

  Wspominałam, że mama chce się przeprowadzić? Do Szwajcarii. Załatwiła w pracy przeniesienie, zarezerwowała mieszkanie i kupiła bilety na samolot. Wciąż opowiada, jak pięknie wygląda mgła otulająca zbocza gór.

  Lecimy za miesiąc. W nowej szkole powinno być łatwiej udawać, może nawet z kimś się zaprzyjaźnię. Trochę mi samotnie, odkąd odszedłeś.

  Pewnie zastanawiasz się, czemu nie ma przy mnie pieska. Słyszałam mnóstwo wymówek. Zaczęło się od „nie wypada, musimy najpierw przejść żałobę”, a skończyło na „przecież boisz się psów. Miałaś dwa latka, jak zaatakował cię pitbull sąsiadów. Gdyby tata nie zareagował w porę, straciłabyś oko. Bardzo dotkliwie go pogryzł”. Nie rozumie, że potrzebuję mieć na świecie chociaż jedno stworzenie, które cieszyłoby się na mój widok.

 

  Zbiera się na deszcz, ale nie chcę jeszcze iść. Cały rok czekałam, żeby cię tu odwiedzić. Mama nie chciała przyjeżdżać, choć prosiłam codziennie. Mimo to dziś musiałam zapalić świeczkę. Wścieknie się, że wbrew zakazom wsiadłam do autobusu.

  Nienawidzę listopada. Czy już zawsze będzie padał deszcz?

 

 

 12

 

  Góry są piękne. Mama trochę odżyła, ostatnio nawet pojechałyśmy na wycieczkę do Reichenbachfälle. Stałyśmy w miejscu, z którego Sherlock Holes spadł w przepaść, w dole huczała woda. Krople unoszące się w powietrzu załamywały światło, tworząc tęczę rozciągającą się nad malutkimi domkami widocznymi w oddalli. Chłonęłam otoczenie wszystkimi zmysłami. Zupełnie, jak w moim pierwszym wspomnieniu dominowały zapachy, kolory i dźwięki. Ile miałam lat? Trzy? Jechałam na fioletowym, trójkołowym rowerku. Byliśmy w lesie, wokół świergotały ptaki, a niedaleko szumiał strumień. Powietrze pachniało mokrą ziemią. Obejrzałam się, żeby zobaczyć, jak daleko w tyle zostaliście. Jechałam szybko, niczym wiatr. Żółta spódnica mamy powiewała lekko, wyglądała jak utkane promienie słońca. Była piękna.

  Nagle straciłam panowanie nad kierownicą i wpadłam do największej kałuży. Wystraszyłam się, zaczęłam płakać. Błoto oblepiło moją sukienkę, różową w barwne motyle. Bardzo nie lubiłam brązu, było mi smutno, że mam go na sobie. Wtedy podbiegłeś i przytuliłeś mnie, nie zważając, że ten paskudny kolor brudzi i ciebie.

 

  Po powrocie znad wodospadu długo rozmawiałyśmy. Głównie o szkole i moich nowych kolegach z klasy. Mama martwi się, że nie spędzam z nimi czasu. Wie, że na przerwach czytam książki, a po lekcjach wracam prosto do domu.

  Pierwszy raz zapytała, jak się czuję i czy wciąż tak tęsknię. Myślałam, że jej zależy, ale tylko próbowała wybadać jak zareaguję na to, że się zakochała. Chce, żebym poznała tego pajaca.

  Jak mogła tak szybko zapomnieć?

 

  Powoli robi się ciemno i zaczyna kropić deszcz. Świat wciąż płacze ze mną.

  Kupiłam malutki znicz. Nie mogę postawić go u ciebie, ale pomyślałam, że na oknie też będzie w porządku.

 

 

 

  13

 

  Biorą ślub. Bez mojej zgody postanowili, że zamieszkamy we troje. Nienawidzę go. Jest idiotą, skoro myśli, że dam się przekupić prezentami.

  Jej też nienawidzę.

  Znów zostawiła mnie zupełnie samą.

  Czemu to ty umarłeś?

 

  Chciałabym znów mieć cztery lata. Czekać niecierpliwie, aż wrócisz z pracy i będę mogła opowiedzieć ci, co zbudowałam z klocków. Pokazać rysunek patyczkowych figurek przerastających koślawy domek. Tylko dzięki tobie wciąż rysuję. Nikogo innego nie interesowały moje bazgrołki.

  Czasem zastanawiam się, czy mnie słyszysz. Czy po prostu tamtej jesieni przestałeś istnieć? Uleciałeś wraz z liśćmi, które opadły na mokry chodnik, a gdy zgniłeś jak one, nie pozostało już nic?

 

 

 

  14

 

  Wciąż dużo czytam. Wracam do bajek, przy których zasypiałam. Mam wrażenie, jakbyś znów snuł opowieści o ciemnych lasach, złych wiedźmach i okruchach magii.

  Dopiero teraz odkrywam, że zawsze zmieniałeś zakończenie. Zamiast rycerzy na białych koniach były zaradne księżniczki, które potrafiły znaleźć rozwiązanie każdego problemu. Kiedy sytuacja przerastała je, zwracały się o pomoc do przyjaciół, lub dzikich królików. Uwielbiałam zwierzęta towarzyszące bohaterom, gotowe poświęcić swój dom dla nadziei, że pomogą komuś w potrzebie.

  Po trzeciej baśni zaczęłam odkładać je w momencie, kiedy historia toczy się innym torem.

 

  Chciałabym tylko mieć lepsze oceny. Ojczym twierdzi, że z takim świadectwem nie dostanę się na weterynarię. Ciągle zrzędzi, nie dociera do niego, że to nie moja wina.

  To nie tak, że nie mogę się nauczyć. Po prostu nie mam siły.

  Jestem zmęczona, tato. Marzę, by wrócić do Polski i tę skromną świeczuszkę zapalić u ciebie, a nie w oknie.

 

 

  15

 

  Długo sprzątaliśmy twój nagrobek. Przez ostatnie lata babcia i dziadek nie mieli siły go czyścić, jedynie przynosili kwiaty. Z jasno szarego stał się bury i pokryty smugami. Wyglądał tak smutno.

  Nathan pracował równo z nami. Zgarnął wszystkie liście, doszorował najbrudniejsze miejsca. To on namówił mamę, że powinniśmy wszyscy cię odwiedzić. Z początku myślałam, że chce się podlizać, ale w nocy usłyszałam, jak się kłócą. Nie chciała przyjeżdżać. Płakała, a ojczym powtarzał, że jest mi to winna.

  Myślę, że byś go polubił. Choć to nie wyczyn, lubiłeś wszystkich.

 

  Wieczorem pojechaliśmy na kolację do dziadków. Oglądaliśmy stare zdjęcia, piliśmy gorące kakao i słuchaliśmy opowieści.

  Nie pamiętałam, że byliśmy kiedyś w cyrku. Dopiero mama mi przypomniała. Przełamała się i opowiedziała, jak zabrałeś mnie na występy. Byłam zachwycona kolorowymi namiotami, watą cukrową i śmiechem dochodzącym z każdego zakątka placu. Kiedy jednak weszliśmy do głównego namiotu i wprowadzili słonie, zaczęłam płakać. Dopiero ta część opowieści obudziła wspomnienia. Pamiętam ich czerwone oczy i pochylone głowy. Wyglądały tak smutno. Wszyscy wokół dobrze się bawili i klaskali, a ja rozpaczałam nad losem tych pięknych stworzeń.

  Wyniosłeś mnie w trakcie występu nie zważając na narzekania innych ludzi. Pamiętam też, że nie próbowałeś mnie uspokoić, ani wytłumaczyć, że to tylko bezrozumne istoty. Byłeś wściekły, o to, jak źle je traktują.

 

  Tak sobie myślę... powinnam dać radę poprawić oceny. Został rok gimnazjum, to wystarczająco dużo czasu.

  Nathan powtarza, że nie powinnam się poddawać. Przeprosił też za kłótnie o szkołę i obiecał zapłacić za korepetycje z matematyki.

 

 

  16

 

  W tym roku znów zapaliłam świeczkę przy oknie. Odkąd zaczęłam naukę zawodową, mam dużo pracy. Postanowiłam nie rezygnować z rysowania, przez co mam jeszcze mniej wolnego czasu, ale to dobrze. Mniej czasu zostaje na zmartwienia. Wystartowałam nawet w konkursie plastycznym. Trzymaj kciuki, żebym wygrała.

 

  W poniedziałek jedziemy odebrać Brutusa. Dziś dostaliśmy oficjalną informację ze schroniska, że jest gotowy do adopcji. Tak się cieszę, pokochałam go od pierwszego wejrzenia. Smutny siedział w kącie, a kiedy podeszliśmy, skulił się jeszcze bardziej. Mimo to wciąż na mnie patrzył wielkimi oczami. Opiekun stwierdził, że będzie ciężko nawiązać z nim kontakt, od początku bał się obcych i trzykrotnie do nich wrócił po adopcji.

  Uparłam się. Usiadłam przy kracie i czekałam z wyciągniętą ręką. Minęły dwie godziny zanim w ogóle ruszył się z miejsca. Po kolejnym kwadransie podszedł i mnie powąchał, lecz lekko drgnęłam i uciekł z powrotem na posłanie.

  Od tamtej pory wracałam trzy razy w tygodniu, aż w końcu pozwolił się pogłaskać. Teraz jest nie do poznania, przytula się i ciągle prosi o pieszczoty, a jak muszę wracać do domu tylko smutno patrzy i kuli ogon. Nie wydaje przy tym żadnego dźwięku. Jestem ciekawa, czy w ogóle umie szczekać.

  Mama miała pewne wątpliwości co do rottweilera, jednak szybko skradł jej serce.

  Nie miał swojego imienia, ale wygląda zupełnie, jak moja ulubiona przytulanka. Stad Brutus. Nadal mam tego pluszowego, zajmuje stałe miejsce na łóżku. W noce, kiedy nie mogę zasnąć, mocno go przytulam i wspominam wszystkie przygody, w których mi towarzyszył. Był najlepszym prezentem, który od was dostałam. Bez powodu, nawet nie wiedzieliście, że jest mi smutno. Pokłóciłam się z najlepszą przyjaciółką, po tym jak ukradła mi kapsle. Nie przyznawała się, przy wszystkich dzieciach zaczęła krzyczeć, że kłamię i brzydko pachnę. Nie chciałam po tym wracać do domu. Zawsze było mi przykro, jak widzieliście, że mam zły humor. A tam czekała taka niespodzianka. Nawet zapakowaliście go w papier prezentowy, dzięki czemu wydawał się być czymś wyjątkowym.

  Teraz będę miała dwóch Brutusów, a za kilka lat mam nadzieję uratować życia wielu następnych.

 

 

  17

 

  Czasem czuję wyrzuty sumienia, że dawno z tobą nie rozmawiałam. Czuję się źle, że jestem szczęśliwa.

  Wtedy powtarzam w myślach słowa dziadka. „Śmierć nie jest końcem miłości”. Pogodziłam się z tym, że cię nie ma, ale nie znaczy to, że zapomniałam.

  Dlatego wybacz, jeżeli będą dni, kiedy nie będziemy rozmawiać. Wciąż jesteś moim najlepszym przyjacielem. Możesz liczyć, że nigdy nie zapomnę zapalić dla ciebie świeczki.

10577 zzs

Liczba ocen: 6
96%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~pkropka
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 59

Opis:

Jak zwykle zestaw mocno w tle. Mam nadzieję, że mi wybaczycie :)

Dodano: 2021-07-21 08:26:38
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?id_watku=18
Odpowiedz
z dużym wykopem
Hej, pkropciu!
Smutne to opowiadanie. Fajny pomysł z odmierzaniem czasu latami. Widać jak bohaterka dorasta i zaczyna być coraz dojrzalsza w swoich obserwacjach. Urwane w wieku 17 lat. Czy przestała wtedy z nim rozmawiać, a może zbliżał się limit znaków? Kto wie
Nie szkodzi, że odbiega od zestawu.
Zastanawia też postać matki.
Dobry fragment o zwiędłych liściach.
Odpowiedz
~pkropka 12 d.
szopciuszek Hejo!
Cieszę się, że dojrzewanie mi wyszło
W sumie nie patrzyłam na limit znaków, zupełnie o nim zapomniałam. Po prostu pogodziła się z życiem
Dzięki i miłego
Odpowiedz
~CptUgluk 11 d.
Zestaw rzeczywiście potraktowałaś dość luźno, jednak efekt zrealizowałaś wyśmienicie. Tekst jest przepełniony emocjami. Żal, smutek, tęsknota, nadzieja. Podoba mi się, jak oddałaś uczucia dorastającej dziewczynki. Opowiadanie dobrze się czyta, jest napisane starannie i ładnym językiem. Nie ma tu jakichś zaskoczeń i zwrotów akcji, ale wiadomo, że nie jest to tekst w tym stylu. Podobało mi się, żem jest zadowolony z lektury
Pozdrowienia!
Odpowiedz
CptUgluk Najważniejsze, że jesteś zadowolony z lektury
Pozdrawiam też!
Odpowiedz
z dużym wykopem
Hej!
Trochę nie moja estetyka, ale potrafię docenić dobrze napisane i emanujące emocjami opowiadanie.
Dlatego gratulacje, naprawdę Ci się należą.
PA!
Odpowiedz
MHSchaefer Dziękuję bardzo! Tym bardziej, jeżeli nie twoja estetyka.
Pozdrawiam
Odpowiedz
~oidrin 9 d.
z dużym wykopem
Napisane sprawnie, ale tak pełne emocji, że nie do końca wiem, jak się wypowiadać o takim tekście. Brzmi dość osobiście, a jeśli to kreacja bohatera to wyszła naprawdę dobrze.
Odpowiedz
oidrin Dziękuję bardzo. Jest to kreacja, choć czy wszystkie emocje, o których piszemy, nie żyją w jakiś sposób w nas? Osobiście mam problem coś napisać, jeżeli nie wczuję się w bohatera.
Pozdrawiam
Odpowiedz
Rozpoczynamy głosowanie w obecnej edycji TW!

Serdecznie zapraszamy do oddania głosu:
https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?ktg=trening%2

Pozdrawiamy
Zespół TW
Odpowiedz
z dużym wykopem
Pamiętnik, ale jaki! W ramach efektu miałaś włożyć maksimum emocji w jakąś scenę, tymczasem zastosowałaś efekt do całego opowiadania I wyszło, jak dla mnie, bardzo dobrze. Jestem ojcem dwóch córek, więc takie historie, jeśli są dobrze pomyślane i napisane, trafiają prosto w serce. Twoje opowiadanie ścisnęło moje serce. Emocje, które przekazałaś, stały się moimi emocjami. Opisana historia jest smutna, ale i optymistyczna zarazem. I to jest fajne
Odpowiedz
Zdzislav Dziękuję. I czytanie, refleksję i dostrzeżenie optymistycznej nuty
Odpowiedz
~jotka 7 d.
Hej, dawno u Ciebie byłam. Jak zwykle refleksyjnie i nieco smutno. Gubiłam się na początku w wieku dziecka, wybiło mnie z rytmu też to słowo "pajaca" Bo jakoś tak było smutno, nostalgicznie i nagle takie określenie.
Życiowa historia, bo często tak właśnie jest, że ginie/umiera któreś z rodziców, a drugie szuka pocieszenia w nowej miłości. Dzieci na tym cierpią, bo jednak to już nie to samo. Koniec końców idzie się przyzwyczaić. Przywyknąć do innej normalności.
Dobre opowiadanie. Dużo emocji.
Odpowiedz
jotka Hajo
Dziękuję
Odpowiedz
z wykopem
Cześć pkropka,
Wybaczam, że zestaw mocno w tle:-)
Mogłabym się przyczepić do tego czy owego np. za dużo kolorów sukienek jak dla mnie, ale jakoś czepiać się nie mam ochoty.
Opowiadanie dobre. Lubię emocje.
Tytuł świetny, nie wymyśliłabym lepszego.
Pozdrawiam
Odpowiedz
Olciatka Cześć
Jak masz ochotę to się czepiaj, jak nie to nie trzeba. Biorę za dobrą monetę, że ci się nie chce
Dzięki i też pozdrawiam!
Odpowiedz
~Manta 6 d.
Hej mi tez podobała się forma opowiadania. Była taka książka i film: jeden dzień, w podobnej konwencji.
Super udało Ci się pokazać to, że bohaterka jest coraz starsza więcej rozumie, buntuje się jak nastolatka.
Smutna historia i piękna jednocześnie. Kurczę ostatnio gdzieś usłyszałam takie zdanie (nie wiem gdzie), że ból po stracie bliskiej osoby nigdy nie mija, po prostu uczymy się z nim żyć i z czasem jest nam łatwiej go znieść. Myśle ze to prawda.
Odpowiedz
Manta Też zgadzam się z tym zdaniem. Ładnie też nie zdewaluowuje bólu po stracie, jednocześnie dając nadzieję, że z czasem będzie łatwiej.
Dzięki za wizytę i przemyślenia
Odpowiedz
z dużym wykopem
Jest przepiękne. To opowiadanie. Bardzo smutne ale i piękne. Prawdopodobne psychologicznie.
Ja, jak wiesz, pkropko, mam skrzywienie poetyckie.
To nie znaczy, że wszędzie szukam poezji. Sama mnie dopada.
W tym opowiadaniu unosi się nostalgicznie nad lampą nagrobną.
Czy to ból po stracie?
Pewnie tak.
Jednocześnie to dojrzewanie emocjonalne.
Wszystko tu masz.
Forma dzienników, które ewoluują w czasie zapewnia czytelnikom z wyobraźnią doskonałe danie.
Ten Twój "dziki pies" jest bardzo metaforyczny.
Z wilka powoli staje się... no właśnie czym?
Bowiem nie zniewolonym psem. Raczej indywidualnością...
Nie sądzę, żeby odchodziło od zestawu.
Właśnie uświadomiłem sobie, że powinniśmy przełamywać sztywne ramy zestawów. Za pomocą wyobraźni i przenoszenia cech.

Gratuluję bardzo dobrego opowiadania.

Jerzy Edmund Alchemik
Odpowiedz
Alchemik dziękuję Alchemiku. Sama nie czuję poezji, więc zaufam ekspertowi.
Generalnie taka moja natura, że muszę na przekór. Wychodzi to przy realizacji zestawów i o ile szanowny zespół TW do tej pory nie miał zastrzeżeń, to zdarzały się kiedyś u czytających. Stąd jak wiem, że mocno popłynęłam, daję sygnał uprzedzenia
Dzięki wielkie za wizytę i dostrzeżenie poezji.
Odpowiedz
Cześć,

za dużo tutaj dla mnie emocji: śmierć ojca, adopcja pieska, samotność. Uderzyło mnie to już od pierwszej części Twojej historii i dopiero na jej końcu sprawy zaczęły się układać. Co też jest bardzo logiczne, bo pewnie zwykle tak jest w życiu, że coś nas bardzo dotyka, ale potem z biegiem czasu układamy sobie sprawy na nowo.
W życiu to jest okej, pytanie, czy nie jest to zbyt przewidywalne w fabule.

Być może warto byłoby inaczej ułożyć akcję, może uczynić ze śmierci ojca "tajemnicę", która zostałaby ujawniona na końcu historii. Przy okazji można by również inaczej zagrać emocjami, np. wyjść od historii z psem Brutusem (bardzo pozytywna i ciepła historia), a potem stopniowo ujawniać jakie perypetie wiązały się z dojściem do tego momentu, czyniąc ze śmierci ojca niejako spiritus movens całej akcji.

Taka garść osobistych uwag i spostrzeżeń ode mnie.

Pozdrawiam!
Odpowiedz
KluczDoPiwnicy Cześć!
Uwagi ciekawe, jednak po tak radykalnych zmianach byłoby to zupełnie inne opowiadanie. Może twoje, ale na pewno nie moje

W życiu raczej jest tak, że przychodzi moment, w którym nie widzimy jak mogłoby coś się ułożyć. Uczucie, że "już nigdy nie będzie dobrze" rządzi każdą chwilą. Nawet taką, która mogłaby być szczęśliwa. Tylko czas pozwala spojrzeć na takie sprawy z perspektywy, nabrać dystansu i nauczyć się żyć na nowo.

Niemniej dzięki za spostrzeżenia, zawsze warto poznać inny punt widzenia
Pozdrawiam też!
Odpowiedz
Zacznę od tego, że tak naprawdę zazwyczaj zupełnie nie czuję obyczaju - nie jest to moja najbardziej ulubiona bajka, co jest rzecz jasna mocno subiektywne, więc nie jest zarzutem. Tak Podobało mi się, że zestaw jest tu bardziej domyślny niż dosłowny, od strony emocjonalnej oczywiście poradziłaś sobie świetnie, co widać też w reakcjach innych czytelników. Dla mnie to opowieść o swego rodzaju drodze, procesie, który w taki czy inny sposób jest udziałem każdego z nas. Nie dałam się porwać jakoś bardzo mocno, ale to nie zmienia faktu, że doceniam kunszt wykonania, bo na pewno nie było to łatwe zadanie.
Odpowiedz
alfonsyna dzięki za przeczytanie, tym bardziej biorąc pod uwagę, że nie twoje klimaty
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.