online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
Niech Bóg nam zazdrości
<
TW #5 [w fazie tuningowej]
>

Opis:

80% tekstu zostało napisane na telefonie, bo deadline wisiał na karku. Zestaw też trochę lekko potraktowany, więc nie bijcie za mocno, może nie jest tak najgorzej... ;)

Tagi: #tw #treningwyobraźni #deadlinehard

TW #7 Opowiem wam bajkę

 Postać: Bóg o stu twarzach

 Zdarzenie: Klęska żywiołowa

 Efekt: Klatka Faradaya – niech pojawi się w opowiadaniu.

 

 Chcecie posłuchać bajki?

 Przyznaję, że nie jestem w tym najlepszy, ale będę się starał. Każda porządna historia potrzebuje bohatera i złoczyńcy. Choć pewnie już nieraz się przekonaliście, jak trudno ich czasem od siebie odróżnić, to żaden nie mógłby istnieć bez drugiego, tak samo jak nie potrafilibyście docenić tego, co dobre, gdyby nigdy nie spotkało was nic złego. Świat ma sens tylko wówczas, gdy choćby ociera się o tę złudną równowagę. W przeciwnym razie wszystko tonie w chaosie.

 Możecie się ze mną nie zgodzić, ale uważam, że miłość, podobnie jak śmierć, zawsze jest równocześnie początkiem i końcem. Za młodu nikt tego nie dostrzega, a na starość wolimy o tym nie pamiętać. Właśnie od miłości to wszystko się zaczęło i na niej miało się zakończyć.

 

 ***

 

 Biegła już tak długo, że oddech przestawał nadążać za stopami, a one, jakby chcąc się z nim zrównać, ciążyły coraz mocniej. Strach wciąż był jednak silniejszy niż zmęczenie – gdyby się teraz zatrzymała, mógłby czekać ją los gorszy nawet od śmierci. Na rozdrożu zawahała się tylko przez mgnienie oka – nie istniał wszak dla niej inny wybór, mogła liczyć tylko na to, że zabobonni wieśniacy nie wkroczą za nią na ich zdaniem przeklętą ziemię. Miała trochę racji, gdyż kilku z nich istotnie zwolniło, a pomiędzy ujadaniem psów dało się słyszeć coraz głośniejsze przekleństwa. Alena poczuła się nieco pewniej i przepełniona nową nadzieją pozwoliła sobie na pierwsze od początku pościgu spojrzenie wstecz.

 Psy się zatrzymały, podobnie jak większość ludzi, poza nim jednym. Spotkali się wzrokiem na przelotną chwilę, nim bez wahania wypuścił strzałę. Upadła i wszyscy wpadli w popłoch.

 – Nie mieszaj się do tego. – Znajomy głos, choć pewny, odrobinę się załamał. – Ona jest przeklęta, tak jak ta ziemia. I ziemi ją oddamy.

 – Z jakiego powodu uważacie, że ziemia zechce ją przyjąć? – Tego głosu nie znała, lecz jego dźwięk sprawił, że wstrząsnął nią dreszcz. Skuliła się jak dziecko i znieruchomiała. – Odejdźcie, skąd przyszliście. Bóg i tak wam nie przebaczy.

 Następnym, co zapamiętała, była pochylająca się nad nią ciemna postać, wyciągająca w jej stronę rękę o długich, szczupłych palcach. I strzała, ostentacyjnie stercząca z klatki piersiowej nieznajomego.

 – Spokojnie – odpowiedział na jej przerażony wzrok. – I tak niczego tam nie ma.

 

 ***

 

 Było ich dwóch, lecz serce mieli jedno – całkowicie dosłownie, nie uznawajcie tego za mało oryginalną przenośnię. Dzielili się nim, tak jak można dzielić się koszulą czy kapeluszem – na zasadach sprawiedliwej wymiany. Nikt nigdy nie nadał im imion, choć podobno byli starsi niż drzewa, w cieniu których się kryli. Przyszli na świat pozbawieni twarzy, dzięki czemu mogli zmieniać swoje wizerunki, kiedy zechcieli i nigdy nie zapadali nikomu w pamięć. Zwali siebie Nocą i Dniem, byli bowiem braćmi, tak podobnymi, a zarazem tak różnymi, jak noc i dzień. Nie mogliby bez siebie żyć.

 Alena opowiedziała im, jak pozwoliła się zwieść miłości i kłamliwym obietnicom żonatego mężczyzny, dla którego była tylko igraszką. To właśnie on, chcąc ukryć własny występek, oskarżył Alenę o czary i zrzucił na nią winę za suszę, która spustoszyła wioskę, niszcząc uprawy i pozostawiając po sobie widmo głodu. To również on wypuścił strzałę, która miała zranić uciekającą dziewczynę, a utkwiła w pustym miejscu po sercu u jednego z braci, podczas gdy ono biło akurat w piersi tego drugiego. Wieśniacy chcieli złożyć domniemaną wiedźmę w ofierze, by udobruchać bogów, lecz oni najwyraźniej woleli ją żywą. Tak przynajmniej tłumaczyła sobie ten niespodziewany ratunek.

 Bracia pozwolili jej zostać, jak długo zechce, a ona chętnie pomagała im we wszystkim, w czym potrafiła. Jednocześnie ze zdumieniem i fascynacją obserwowała, jak radzą sobie z życiem, mając do podziału tylko jedno serce. Dzień i Noc właściwie nigdy się nie kłócili, byli dla siebie niczym odbicia w zwierciadle – dwie odrębne wersje tej samej istoty. Prędko pojęła, czym tak naprawdę jest to wspólne serce i jak wielką moc stanowi. Właśnie wówczas, podczas kolacji, zadała pytanie, które miało zmienić wszystko.

 – Dlaczego właściwie kryjecie się w cieniu i unikacie ludzi? Czy nie powinniście być ich bogami?

 

 ***

 

 Susza wciąż nie chciała ustąpić, gdy pojawili się w wiosce. Wielu zmęczonych i schorowanych przyjęło ich z wyraźną ulgą, zwłaszcza że Dzień chętnie dzielił się świeżą wodą, a choć miał tylko jeden nieduży dzban, wydawał się on nie mieć dna. Każdy, na kim chojny przybysz położył dłoń, niemal natychmiast nabierał nowego wigoru i chęci do życia. Wkrótce ludzie oblegli go jak muchy, a on po prostu się uśmiechał. Noc przez cały czas kroczył w ślad za nim, posępny i milczący, choć Alena wiedziała, że to bardziej wynik zdumienia niż niechęci. Tego samego dnia po zmroku, gdy Dzień oddał Nocy pod opiekę ich wspólne serce, dziewczyna bez wahania wskazała domostwo swego dawnego kochanka. Tego samego, który próbował poświęcić ją ziemi. Niedługo później ziemia pochłonęła go wraz z całą rodziną i dobytkiem, który spalono w obawie przed rozprzestrzenieniem się zarazy.

 Wszystkie kwiaty zakwitły na nowo.

 Przez lata dostatku i spokoju żadne klęski nie nawiedzały już wioski, bracia doglądali wszystkiego osobiście, a ponieważ często zmieniali twarze, stali się dla ludzi ulotni niby wiatr. Alena sama siebie uczyniła pośredniczką między nimi a światem i z czasem tak bardzo przyzwyczaiła się do blasku boskiej chwały, który ją otulał, że zaczęła pragnąć więcej. O wiele więcej, niż była w stanie udźwignąć.

 

 ***

 

 – Jesteś pewny, że musicie się dzielić? – pytała coraz częściej, niby mimochodem, to jednego, to drugiego z braci. – Jak długo próbowaliście wytrzymywać bez serca? Może tak naprawdę wcale go nie potrzebujecie?

 Dzień i Noc zwykle zbywali ją wzruszeniem ramion lub jakąś wymijającą odpowiedzią, ale to wystarczyło, by zakiełkowała w nich wątpliwość zmieszana z ciekawością. I tak oto któregoś dnia obaj równocześnie zrzekli się serca, zamykając je w niewielkiej szkatułce. Właściwie nic się wówczas nie zmieniło, przynajmniej jeśli chodzi o braci. Alenę bowiem szkatułka z każdą chwilą przyciągała i hipnotyzowała coraz mocniej.

 

 ***

 

 Nie macie czasem wrażenia, że zbyt wiele oczekujecie od waszych bogów? Prosicie i zaklinacie, lecz prawie nigdy nie dziękujecie – zakładacie, że skoro są wszechmocni i wszechwiedzący, to mają obowiązek wam pomóc, nie oczekując w zamian nawet wdzięczności. A co, jeśli oni boją się tak samo, jak wy? Co, jeśli nie wszystko pojmują i nie wszystko potrafią? Co wy byście zrobili, będąc bogami?

 Alenie, gdy wyciągała ręce po cudowne serce, wydawało się ono spełnieniem marzeń o władzy, potędze i nieograniczonych możliwościach. Była jednocześnie podekscytowana i przerażona, ściskając w drżącej dłoni lśniące ostrze.

 – Nie masz pojęcia, co próbujesz uczynić. – Rzeczywiście nie miała pojęcia, nie mogła jednak tego przyznać nawet przed sobą.

 – Wybacz – zdołała wreszcie wykrztusić. – Wy nie znacie tego uczucia.

 – A ty nie znasz nas. Nigdy nie znałaś.

 – Macie to wszystko dzięki mnie, a teraz… Teraz się okazało, że możecie bez niego żyć. – Lekko objęła dłonią łagodnie pulsujące serce. – Ale ja nie mogę.

 Jego twarz wydała jej się nagle zupełnie nierealna, pozbawiona wszelkich rysów i emocji. Gdy uczynił kilka kroków w jej stronę, mimowolnie zbliżyła ostrze do bijącego w jej dłoni serca.

 – Przecież wiesz, że go nie potrzebujemy.

 Zrozumienie uderzyło ją nagle z siłą błyskawicy, a stojący teraz tuż przy niej mężczyzna z łatwością pochwycił wyślizgujący się spomiędzy kobiecych palców nóż.

 – Nie możesz – szepnęła, pozwalając popłynąć niechcianym łzom. – Ocaliłam was. Podarowałam wam życie…

 – Nie ma już w tobie życia. – Sięgnął po serce, a Alena nie protestowała. – Tak jak nigdy nie było go w nas.

 Upadła cicho, wydając z siebie jedynie cichy świst ostatniego oddechu.

 

 ***

 

 – Cóżeś uczynił, bracie?

 Serce zdało się przyspieszać, jakby zalęknione, w oczekiwaniu na ostateczny cios.

 – Miała rację. Musimy się wreszcie uwolnić.

 Uderzył szybko, mocno, ostatecznie. Obaj padli na kolana, gwałtownie pozbawieni oddechu. Krew jakby zastygła im w żyłach.

 Jak myślicie, czy można zabić boga? Pewnie sami niejednego już zamordowaliście.

 Podczołgali się ku sobie na czworakach, wciąż silni w swym przerażeniu.

 – Oddychaj, bracie. Po prostu oddychaj. Niczego więcej nie potrzebujesz… by żyć.

 Tego lata wioskę nawiedziła największa powódź, jaką widział ówczesny świat.

 

 ***

 

 Widzicie? Uprzedzałem, że nie jestem w tym dobry. Jeśli czekacie na morał, szczęśliwe zakończenie lub choćby odpowiedź na którekolwiek z waszych pytań – nie doczekacie się. Wiecie, jak działa klatka Faradaya? Nie szkodzi, ja też nie, choć moje życie stało się do niej w jakiś sposób podobne. Zamknąłem się przed wszystkim, co mogło zrobić mi krzywdę i teraz niczego się już nie boję. No, prawie niczego. Zajęło mi to bardzo wiele czasu i nawet nie setki, nie tysiące, a miliony przybranych twarzy, ale dzięki temu wreszcie poczułem się silniejszy.

 Wiecie już, którym z nich jestem? Nocą czy Dniem? Bohaterem czy złoczyńcą? Być może żadnym, a może każdym po trochu, sam tego nie wiem. Ale nie muszę wiedzieć wszystkiego, wszak jestem tylko bogiem.

9329 zzs

Liczba ocen: 6
84%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *alfonsyna
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 58

Folder: Trening Wyobraźni
Dodano: 2021-07-25 23:39:15
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?id_watku=18
Odpowiedz
Rozpoczynamy głosowanie w obecnej edycji TW!

Serdecznie zapraszamy do oddania głosu:
https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?ktg=trening%2

Pozdrawiamy
Zespół TW
Odpowiedz
~jotka 2 m.
Czułam się, jakbym czytała jakaś Baśń braci Grimm. Przeniosło mnie to opowiadanie do minionych czasów, bo kiedyś w takich tekstach lubiłam się zaczytywać Właściwie to nie wiem jak to skomentować. Podobało mi się

Niepoliczalna ilość czasu jakoś mi się tylko tu
Odpowiedz
jotka kurde, "niepoliczalna ilość" w ogóle brzmi źle, muszę to jakoś zmienić, dzięki.
Zawsze uwielbiałam baśnie, również braci Grimm, więc generalnie odpowiadają mi takie klimaty. Dziękuję za dobre słowo, pisałam to wszystko na szybko, bo zostawiłam na ostatnią chwilę, więc cieszę się, że nie wyszło tak źle!
Odpowiedz
~oidrin 2 m.
z dużym wykopem
Bajkowo tu bardzo, podoba mi się pomysł na wymianę sercem i klamra w tekście. Szkoda, że taki wąski limit, bo to historia z potencjałem na nieco dłuższą formę.
Odpowiedz
oidrin bardzo dziękuję, cieszę się, że się podobało. Oczywiście masz słuszność, potencjał na dłuższą formę jest i to w sumie dość spory, niemniej tu musiałam się streszczać. Niewykluczone, że kiedyś to jednak rozbuduję, bo całkiem nieźle się czuję w takich klimatach.
Odpowiedz
z dużym wykopem
Mi bardziej to pasuje na taka przypowieść alegoryczna… dzień noc … przeciwieństwa … tekst który skłania do refleksji i w przeciwieństwie do tekstów o podobnym „sensie” ( w większości czyta się je ciężko) tutaj jest to bardzo wyważone i „lekkie”
Odpowiedz
I jeszcze swietnie wpleciony temat klatki Faradaya .. dodam
Odpowiedz
jacek79 z tą klatką Faradaya to w ogóle miałam zagwozdkę, bo początkowo, chciałam poświęcić jej więcej miejsca i wpleść ją bardziej dosłownie, ale koncepcja trochę się pozmieniała, więc i klatka musiała wystąpić w innej roli.
W istocie jest to po trosze przypowieść, mam pewne gawędziarskie zacięcie i lubię gdzieś tam różne refleksje wplatać, żeby tekst był bardziej wielowymiarowy.
Dziękuję za wizytę i dobre słowo!
Odpowiedz
z wykopem
Bardzo fajnie się czytało, klatka Faradaya to bardzo skomplikowane urządzenie przy którym komputer to ma nawet lepiej bo
Odpowiedz
Dracovolantus dzięki, miło gościć kogoś nowego pod tekstem. Cóż, klatka Faradaya może i nie dostała tu za dużej roli do odegrania, ale bez wątpienia stanowi ciekawy temat i możnaby ją wpleść jeszcze w niejedną historię.
Odpowiedz
z wykopem
Hej,
bardzo mi się podoba stworzona historia, ciekawie poprowadzona narracja, ładnie zbudowana fabułą wokół klasycznych bohaterów: dnia i nocy. Problem mam jedynie z końcówką, myślę, że przydałoby się kilka k więcej znaków, nie bardzo rozumiem co tutaj się zadziało, ale to pewnie ja

Tak czy owak, bardzo dobry tekst
Odpowiedz
KluczDoPiwnicy przyznaję, że końcówka, choć celowo jest nie do końca jasna i klarowna, to tak naprawdę mogłaby być zrobiona lepiej, gdybym poświęciła jej nieco więcej uwagi - ale po prostu już nie było kiedy, bo z winy mojego nieogarnięcia tym razem wszystko działo się na ostatnią chwilę i czasu już zabrakło. Ale dziękuję za podzielenie się odczuciami i docenienie pomimo wszystko!
Odpowiedz
Cześć Alfonsyna,
Początek, czyli zwrot do czytelnika do mnie nie przemówił. Nie jestem pewna, jaki cel chciałaś osiągnąć i jaki jest związek z tekstem właściwym.
"Miłość, podobnie jak śmierć, zawsze jest równocześnie początkiem i końcem" zawsze?początkiem i końcem czego?

"Za młodu nikt tego nie dostrzega, a na starość wolimy o tym nie pamiętać"
Czego nie dostrzegamy za młodu? Tego, że miłość jest początkiem i końcem? A dlaczego uważasz, że na starość wolimy nie pamiętać, że miłość jest początkiem i końcem?
Wybacz, ale nie jestem w stanie zrozumieć Twoich rozważań.

Doceniam pomysł na jedno serce dwóch braci oraz motyw Dnia i Nocy.
Pozdrawiam
Odpowiedz
Olciatka heloł, w pełni rozumiem, że mogło nie zagrać, w sumie nawet spodziewałam się, że nie każdemu przypadnie do gustu. Choć akurat ten zwrot do czytelnika i jego związek z tekstem właściwym wydaje mi się tu dość prosty do rozszyfrowania - po prostu historię opowiadał jeden z jej bohaterów (co wyjawia w zakończeniu) i chce w pewnym sensie skrócić dystans, zaangażować czytelników, żeby potem, jak już odkryje karty, spróbowali samodzielnie domyślić się, kim w istocie jest.
""Miłość, podobnie jak śmierć, zawsze jest równocześnie początkiem i końcem" zawsze?początkiem i końcem czego?" - no właśnie - czego już musi dopowiedzieć sobie niejako czytelnik, z pełną świadomością bohater nie mówi tego wprost - bo każdy widzi pewne sprawy przez pryzmat własnych odczuć i doświadczeń - jeżeli np. ktoś wierzy w życie po życiu śmierć nie stanowi dla niego ostatecznego końca; jeśli ktoś nagle się zakochuje i czuje, że dla tej miłości gotów jest na wszystko, to niejednokrotnie ta właśnie miłość jest impulsem do rozpoczęcia nowego etapu w życiu, tym samym zamykając stary - a więc coś się kończy, coś zaczyna. Czasem wolimy nie myśleć lub nie pamiętać o tym, że coś dobrego w naszym życiu może się nagle skończyć, a czasem, kiedy dzieje się zło, wydaje nam się, że nasze nieszczęścia nie mają końca. Generalnie całe te rozważania nie są po to, by je rozumieć ani im wierzyć - są bardziej właśnie po to, by się z nimi zgodzić lub nie i żeby "przecedzić" je przez pryzmat siebie samego i swojego postrzegania życia. Niestety lub stety, lubię czasem pójść w takie myśli i rozważania, które umieszczam w moich bohaterach. Narrator z założenia był bogiem i dla niego początki ani końce właściwie nie powinny mieć znaczenia, a jednak najwyraźniej miały i to miało pokazać, że nie wszystko w życiu jest tak naprawdę takie oczywiste i proste.
Być może się zagalopowałam, bo czuję, że pod koniec nieco za mocno zamieszałam w tym kotle i pewnie dlatego tekst do Ciebie nie przemówił. Doceniam szczerość i podzielenie się wątpliwościami - wszystkie przyjmuję i całkiem możliwe, że jednak trochę to wszystko przemontuję już po zakończeniu tej edycji. Wielkie dzięki za cały komentarz i wybacz, że się nieco rozpisałam w odpowiedzi.
Odpowiedz
alfonsyna,
Wolałabym jednak wyczytać przekaz z samego tekstu, a nie się go domyślać czy przepuszczać go przez pryzmat własnych doświadczeń.
Autor niejako narzuca punkt widzenia czytelnikowi i powinien to zrobić w taki sposób, by czytelnik go zrozumiał i mu uwierzył.
Mam tutaj na myśli pierwszą część, gdy zwracasz się bezpośrednio do czytelnika i to ona mnie razi. Dalsza część tekstu jest ciekawsza, zawieta więcej konkretów, tworzy opowieść i tu nie mam zarzutów.

Pozdrawiam

Odpowiedz
Olciatka jasne, rozumiem, z tym że to była właśnie trochę taka konwencja, żeby nie narzucać nic bezpośrednio, przynajmniej nie w tym miejscu, bo to jednak narracja pierwszoosobowa, więc jakby refleksja bohatera, a on niekoniecznie musi gadać konkretnie. Być może pomysł nietrafiony, być może nie dla każdego - przyjmuję to i akceptuję. Człowiek zawsze uczy się czegoś nowego dzięki feedbackowi, więc raz jeszcze dziękuję. Już mi to nieco dało do myślenia na przyszłość!
Pozdrowienia!
Odpowiedz
z wykopem
Hej! Bardzo fajny pomysł z "mobilnym" sercem. Baśniowy klimat też dobrze Ci wyszedł, ale... zabij mnie, bo nie wszystko zrozumiałem Wiadomo, że nie wszystko musi być od razu podane wprost na tacy, ale były momenty, że musiałem cofać się o kilka linijek, bo nie ogarniałem. Może to wina ciężkiego poranka Niezależnie od tego, lubię czytać Twoje teksty, bo są klasą samą w sobie. Pozdrowionka!
Odpowiedz
Zdzislav zabić to Cię nie zabiję, szczególnie za niezrozumienie, bo tak jakby mu się nie dziwię. Przypuszczam, że winne temu są nieumiejętnie poczynione niedopowiedzenia, ale jest to całkowicie moją winą, więc nie ma co roztrząsać. Zdarzały mi się i gorsze teksy od tego, ale ten też nie udał się najlepiej, coś się ewidentnie posypało. Ale dzięki za podzielenie się opinią, to zawsze bardzo przydatna dla mnie wiedza! Pozdrowienia!
Odpowiedz
Jedno serce na dwóch, bardzo pomysłowe. Baśniową opowieść-przypowieść. Ciekawe spojrzenie na bogów i to, jak patrzą na świat. Niby Dzień i Noc a prawie jak dwie krople wody
Odpowiedz
szopciuszek dziękuję za wizytę i miłe słowa, no w sumie tak to jakoś wszystko samo wyszło.
Odpowiedz
"A co, jeśli oni boją się tak samo, jak wy? Co, jeśli nie wszystko pojmują i nie wszystko potrafią?" - ciekawie postawione pytania. Co, jeśli faktycznie tak jest?
Bardzo przyjemny klimat tej (nie aż tak przyjemnej, tzn, pozytywnej) historii, pani Alfonsyno. Przypomina opowieść, której słucha się po ciemku i nad którą można sobie trochę podumać przed zaśnięciem. Nie wszystko było jasne, ale i nie powiedziałbym, że było mocno skomplikowane, bardziej skłaniające do analiz i interpretacji
Serce skojarzyło mi się z "Dishonored" i już nie mogłem się od tego skojarzenia uwolnić
Czytało mi się przyjemnie. Słowem umiesz władać, więc w sumie nie dziwota Pozdro
Odpowiedz
CptUgluk trochę kamień z serca, panie Kapitanie, w takim razie, że może nie zamotałam aż tak mocno, choć i tak wydaje mi się, że co nieco spieprzyłam w tym opku. Nie grałam w Dishonored to nie wiem, ale to chyba dobrze, że aktywują się skojarzenia.
Dziękować za dobre słowo, kłaniam się.
Odpowiedz
*marok 2 m.
z dużym wykopem
Boże... naucz mnie pisać na telefonie. Ja nie potrafię, choć próbowałem w ciul razy. A taką fajną historię i prawie na tel napisać. Robię się zielony z zazdrości
Były momenty trudniejsze, ale co z tego? Wróciłem się raz czy dwa i lepiej wszystko pokumałem. Klimat miodzio, nie czytuje baśniowych tekstów, więc nie mam przesytu i jak czasami na taki wpadnę to zawsze jestem pozytywnie zaskoczony
Odpowiedz
marok spokojnie, tak naprawdę największą z mojej perspektywy trudnością w pisaniu na telefonie jest słownik, który bardzo często wie lepiej, więc jednak trzeba go straszliwie kontrolować. Jak człowiek to w miarę ogarnia, to już jest w pół drogi do sukcesu, więc śmiem twierdzić, że jakbyś się bardzo uparł i nie miał innego wyjścia jak ja to ostatecznie dałbyś radę!
Uff, to może nie jest tak źle, choć pewnie mogłoby być lepiej. Mam trochę zacięcie do takich baśniowych klimatów, niemniej ostatnimi czasy zrezygnowałam z tego, może pora wrócić. Fajnie, że się podobało, zwłaszcza klimat, dzięki za pozytywnego kopa!
Odpowiedz
Zestaw moim zdaniem wykorzystany w pełni. Zupełnie niepotrzebnie narrator się broni, że nie potrafi opowiadać bajek
Wyszło super. Szczególnie z zakończeniem, które każdy może ułożyć na swój sposób.
Odpowiedz
pkropka dziękuję bardzo, narrator poczuł się doceniony! To zakończenie takie właśnie celowo niedopowiedziane, cieszę się, że przypadło do gustu, raz jeszcze dzięki!
Odpowiedz

Polub nas na facebooku!

fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.