online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
Żółci ludzie — Cykl 23 Starocie (18)
<
W biały dzień 1z2 — Cykl 23 Starocie (16)
>
Tagi: #pojebane #szczyptamocy

W biały dzień 2z2 — Cykl 23 Starocie (17)

 

 Ike parę razy w swoim życiu tak miał, że czuł coś zgniłego w powietrzu. Jakieś zbliżające się wydarzenie. Kataklizm. Coś, po czym często trzeba było zmywać krew.

 Ostatnio tak się porzygał na tyłach szkoły. Na sekundy przed tym, nim jego kumpel nadział się brodą na pręt, próbując przeskoczyć ogrodzenie, by przynieść piłkę.

 Wtedy zahaftował sałatką i ziemniakami, ale nikt specjalnie się tym nie przejął, bo chwilę później Kenny sprawił sobie całkiem pokaźną dziurkę. Nówka sztuka. Pręt przeszedł przez gardziel, jak przez kartkę papieru, nabijając język, niczym szaszłyk i zatrzymując się dopiero tuż pod okiem. W walce o przykucie uwagi mały paw nie mógł w tym starciu zwyciężyć.

 Teraz również miało miejsce coś takiego. I gdyby oba wydarzenia nie były aż tak bardzo rozległe w czasie, może zdołałby jakoś w porę zareagować. Niestety. Siedem lat to solidny kawał czasu. Wystarczający, by to i owo przybladło.

 Więc teraz siedział jak najzwyklejszy klient banku ze szklanką wody po lewej i stertą papierzysk po swojej prawej ręce. Siedział i czekał, patrząc, jak kobieta zajmuje miejsce po drugiej stronie.

 — Powiem, jak to będzie wyglądało, panie ładny. Nie przerywaj. Na pytania i wątpliwości będzie czas, ale teraz chcę byś po prostu mnie wysłuchał. I to w skupieniu. Nie właź mi w zdanie z kopytami, bo stracę wątek. A jak go stracę, to do ciebie przyjdę i przystawię ci głupiego jasia do kolanka. Za drugim razem do oka. A gdyby się okazało, że dalej będziesz niesforny, trzecim razem usmażę ci obie skronie. Jeśli rozumiesz, co mówię, kiwnij głową.

 Kiwnął.

 — Wybornie. Zatem tak to wygląda:

 Nie jest to pierwsza akcja tego typu. Sporo już z kumpelami widziałyśmy. Ludziom znajdującym się w takiej jak ty sytuacji ciężko jest utrzymać ciśnienie na dłuższą metę. Niby się na wszystko zgadzają, przytakują, ale tak naprawdę kombinują, co by tu tylko odwalić. Cwaniakują, sądząc, że kutas, który im dynda między nogami, czyni ich panami sytuacji. Podpowiem ci złotko. Nigdy nie mają racji. Oczywiście ta akurat sytuacja jest na swój sposób wyjątkowa, bo nigdy nie harcowałyśmy w miejscu pracy. No ale cóż. Jak ktoś wchodzi, robi pięć metrów i rzyga, a następnie, traci z miejsca przytomność, to jakby sam ci się układał do operacji. Ciężko z czegoś takiego nie skorzystać. Łapiesz myśli?

 Mężczyzna chwycił szklankę. Następnie spojrzał w kierunku Yuki. Skinęła głową, że może, upił maleńki łyk. Dobrze. Niech uważa, jebana suka, że jej słucha. Że jest potulny jak pies.

 — Powiem ci, że nawet kiedy żeś się tutaj wyłożył, nie miałam ochoty na numery. To w końcu praca. Ludzie wchodzą i wychodzą bez ustanku, a nad głową ze dwadzieścia pięć kamer. Ciężko tu, że tak powiem, o prywatność. Tak więc miałyśmy zamiar cię ocucić i hulaj dusza, idź se panie w swą stronę. Taki był plan pierwotny. Niestety. Zanim się obudziłeś, Maja zabrała twój dowód i sprawdziła, po co żeś się do nas przypałętał, a sto pięć tysięcy, to całkiem pokaźna suma. Wręcz kosmiczna. Prawie sześć lat bym musiała ją zarabiać.

 A więc tylko o to chodzi, pomyślał Ike. O pieniądze. Chryste w niebiosach. To nie jest sprawka ex-żony, a tylko tych małych kolorowych prostokątów.

 — Nie będę ci ściemniać kochasiu, że wszystko powstało ot tak, ale myślałyśmy nad tym długo i intensywnie, a za każdym razem, jak żeś zaczynał się budzić, Della częstowała cię gazem, co to go nosi w torebce na gwałcicieli. Zasznurowanie ci nóżek, to moja sprawka. No więc stałyśmy nad tobą, nie bardzo mając pojęcie, jak w ten problem się wgryźć. Maja nawet chciała zrezygnować i kto wie... Może gdyby twoja mała tu nie weszła, nic by między nami nie zaiskrzyło.

 Zesztywniał. Wszystkie niespersonalizowane dotąd lęki nagle dostały imię. Na dodatek skurcz podstępnie przypuścił atak na jego nogę i Ike się dźwignął. W dłoniach grubaski rozbłysł paralizator.

 — Spokojnie, panie Meadow. Małej nic nie jest. Znasz to pewnie z tych dennych sensacyjnych filmów późną nocą. Scenariusz prosty, że aż się jaja kruszą. Nie popełnij tylko proszę jakiejś głupoty.

 — Gdzie ona jest?

 — Miałeś się nie odzywać, ale wybaczam. W twej sytuacji także chciałabym wiedzieć, co jest grane. To naturalne.

 — Gdzie?

 Zmierzyła go wzrokiem pełnym gniewu, odrazy i szaleństwa. Nos jej się zmarszczył, a usta zwęziły w szparkę. Tylko te wielkie oczy pozostały. Te błękitne talerzyki na ciasto, które ciągle wydawały się rosnąć.

 — Czego ty ode mnie oczekujesz! Że ci pokażę? Że zaprowadzę cię do niej? Co? Pogięło cię? A może mam ci, kurwa, narysować jeszcze mapę, jak do jakiegoś cholernego skarbu? Co? Chcesz się bawić w piratów, pojebańcu? Co? A wiesz, że pirat ma zazwyczaj tylko jedno oko i jedną girę? Jesteś świadom takich, kurwa, rewelacji?

 Ike chciałby ją teraz rozszarpać. Doskoczyć tam, złapać ze włosy i ściągnąć nos na kolano. Potem wsadzić jej maszynkę prosto w pizdę, a moc ustawić na opór. Niestety. Jedyne, co mógł zrobić, to tylko zachować spokój i czekać, aż tej szalonej kurwie w końcu przejdzie. I przeszło. W końcu atak minął.

 — Zaraz będziesz mógł odwiązać nogi. Poczekam, aż skończysz. Kiedy się już uporasz, położysz kabel na ladzie, a ja go wezmę. Potem odbędziemy rozmowę jak dwoje dorosłych, życzliwych dla siebie ludzi. W międzyczasie Maja włączy kamerę, abyśmy wszyscy mieli na to podkładkę. Kiedy już te wszystkowidzące oczka wskoczą do gry, poprosisz mnie grzecznie o wypłatę. Podpiszesz parę kartek. Poudajesz, że czytasz umowę. Powstawiasz daty, gdzie trzeba. Dziś czternasty. Potem ja przeliczę pieniądze, wsadzę do koperty i ci je dam. Ty wyjmiesz je, przeliczysz i schowasz do kieszeni marynarki. Potem ja powiem stop i kamera zostanie wyłączona. Następnie zamienimy się kopertami. Łapiesz wszystko?

 Najpierw jej tylko kiwnął, ale potem stwierdził, że to mało.

 — Tak. Jasne jak sam skurwysyn.

 — Dobrze. Jak już się ponownie zamienimy, kamera ruszy i zarejestruje, jak idziesz w kierunku drzwi. Wyjdziesz przez nie i pójdziesz, gdzie se tam chcesz. Choć szczerze odradzam policję. Raz, że ci nie uwierzą, bo mamy wszystko na taśmach, a dwa, że Della oderżnie twojemu aniołkowi równo łeb. Najlepiej więc idź do domu i tam też czekaj, aż dzisiejszy wieczór przyniesie ci bardzo miłą niespodziankę. I o nic się nie lękaj, kochaniutki. Twój adres mamy.

 Chwilę czekała, lecz milczał, więc tym razem to ona się napiła.

 — No i?

 — No i co?

 — Pasuje ci taki scenariusz?

 Nim odpowiedział, ciszę wypełnił przewodni motyl ze Star Wars. Grubaska się wsparła na łokcie i wychyliła.

 — To tylko sms — wyjaśnił. — Mieliśmy być z Sarą na obiad, więc pewnie żona się martwi. Mogę zobaczyć?

 Sądząc po minie, takiego obrotu sprawy nie przewidziała.

 — Taaak — rzekła po dłuższej chwili. — Uspokój cipę. Powiedz, że coś wam wypadło. Napisz, że będziecie wieczorem. Po dwudziestej.

 Ike wyciągnął telefon z kieszeni spodni, modląc się w duchu, żeby to było to. Niby szanse powinny być całkiem spore, lecz kto wie. W kwietniu minie sześć lat, jak już nie używa telepatii. Drżącym z podniecenia kciukiem przesunął joystick na wyświetl i wstrzymał oddech, by po chwili ostentacyjnie go wypuścić. Nie musiał się już obawiać.

 

 Ike. Dostałem twoje sygnały. Nic się nie martw. Jest tutaj ze mną mała, choć muszę ci szczerze powiedzieć, że jest na ciebie wkurzona. Ma taką minę. Sądząc po tym, co mówi, wisisz jej ponad trzy stówy. No nic. To chyba tyle.

 

 Wypuścił powietrze, a oko zaszło mu łzą. Nienawiść się dopiero formowała.

 — Przestań wlepiać gały w ten ekranik i weź jej odpisz. Tylko bez żadnych podtekstów. Przed wysłaniem masz mi wszystko pokazać!

 W pierwszej chwili chciał rzucić, żeby zamknęła mordę, bo za chwilę i na nią przyjdzie czas, ale zapragnął jeszcze trochę poudawać. A co tam. Nie bawił się już tak długo.

 — Może lepiej zadzwonię? — zasugerował.

 Azjatka przylepiła twarz do szyby z pleksi, przewiercając go wzrokiem. Choć w środku kipiał, postarał się zrobić bardzo zbolałą minę.

 — Dobra — odparła w końcu. — Lepiej będzie, jak dryndniesz.

 Przyłożył słuchawkę do ucha i już po drugim sygnale się połączył.

 — I jak to wygląda? — spytał

 — Tak, jak zazwyczaj wygląda — odparł głos. — Mała bezpieczna, tylko strasznie wkurzona. Stary, mówię poważnie. Lepiej żebyś miał dla niej jakąś forsę.

 Mężczyzna odetchnął z ulgą. Wierzył swemu kumplowi ze szkolnej ławy, ale co innego to przeczytać, a co innego usłyszeć. Ciężko było ukrywać dalej uśmiech.

 — Był tam ktoś z nią? — zadał następne pytanie, patrząc jak twarz Yuki purpurowieje ze złości. Jak dźwiga ona z krzesła tłustą dupę i pędzi, by go rozszarpać. Nieważne. Nogi rozplątał już dawno.

 — Taa... Było tu z Sarą takie jedne chude blond kurwisko. Urwałem jej łapy, a potem jedną z tych łap zakatowałem. Nie bój żaby. Mała nic nie widziała.

 Gruba baba miotała jakieś wyzwiska, pędząc w jego kierunku i wymachując nad głową swym świetlnym mieczem. Ike pozwolił jej podejść, a potem skoczył i centralnym uderzeniem czoła w środek twarzy posłał trzy metry w tył. Krew buchnęła, jakbyś tu świnie zarżnął i na swój nietypowy sposób, tak miało być.

 Zostawił ją jęczącą w kałuży krwi i ruszył szukać tej trzeciej. Nie namęczył się zbytnio, bo zwiedziona hałasem, wychyliła swą czarną główkę zza jednych drzwi. Chyba go nawet dostrzegła i być może próbowała się chować, ale przywalił w nie z kopa i jej bańka została pomiędzy nimi a futryną. Rozbrzmiał trudny do sprecyzowania dźwięk, a z lewą częścią twarzy stało się to, co nigdy nie powinno być pokazywane w telewizji przed północą. Nosek. Oczko. Policzek. Wszystko starte na miał.

 Szybko załatwił z nią sprawę, bo mu zbytnio nie zalazła za skórę. Kiedy skończył, na pierwszy rzut oka wszystko było w porządku, jednak baczny obserwator zwróciłby uwagę na jej głowę, która, co tu dużo gadać, była po prostu tył na przód. Ledwie kontrolując nienawiść, ruszył w kierunku grubaski. Zastał ją czołgającą się po ziemi. Zdołała przebyć niewiele więcej niż metr. Podniósł paralizator i zaczął się z nią zabawiać. Potem użył ołówków i długopisów, które najlepsi klienci dostawali zapewne jako gratisy. Wiedząc, że jego córka jest już bezpieczna, był nad wyraz sumienny i popracował nad tłustą panną Yuki dobrze ponad godzinę.

 W przerwach na złapanie oddechu, napicie się zimnej wody, a także czekanie, aż gruba odzyska pełnię świadomości, Ike jej opowiadał o swej szkole. O tym, jak niezwykłe było to miejsce. I o przyjaźniach, które tam zawiązał na całe życie. Kiedy skończył ją oprawiać, nawet najlepsi spece z chińskich aresztów śledczych byliby pod wrażeniem jego dzieła.

 Zanim wyszedł, zabrał całe pieniądze, czyli nieco ponad trzysta pięćdziesiąt tysięcy. Początkowo miał zamiar zabrać tylko swoje, ale co tam. Przecież i tak go nie złapią, a zamazany obraz na kamerach, jak zawsze przypiszą awarii. Lepiej wziąć wszystko i niechaj mała się cieszy. Nawiasem mówiąc, ciekawe, jaką zrobi minę, gdy zamiast trzydziestu pięciu, wręczy jej trzydzieści pięć tysięcy. Albo pięćdziesiąt.

 Naprawdę, bardzo ciekawe.

 

10920 zzs

Liczba ocen: 3
93%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Canulas
Kategoria: horror

Liczba wejść: 21

Folder: 23 starocie
Opis:

Tak jaki pierwsza część 13-14 jakoś

Dodano: 2021-07-29 19:48:47
Komentarze.
z dużym wykopem
Całość intryguje … zaskakujący zwrot akcji … świetne opowiadanie
Odpowiedz
jacek79 dziękuję pięknie, zdanie mam... no dziękuję pięknie

Odpowiedz
z dużym wykopem
byłoby mniej ale za zdanie o używaniu telepatii więcej
Odpowiedz
Dracovolantus dzięki piękne, już nie mogę się doczekać, aż dojadę z tymi 23 starociami, żeby móc zaserwować coś świeższego i moim odczuciu - lepszego.
Odpowiedz
z dużym wykopem
To się porobiło. Myślałam że tu nie wiem jakie wytłumaczenie będzie całej sytuacji, a tu się okazuje, że bardzo proste. To oczywiście na plus.
Odpowiedz
szopciuszek dzięki za grzebanie w tych starociach

Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.