online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
S.T.A.L.K.E.R. Zdążyć przed Zoną cz. 14
<
TW#7 – Gorąca linia
>

Opis:

a co tam, wrzucam dalej

Tagi: #stalker #czarnobyl #artefakt #anomalia

S.T.A.L.K.E.R. Zdążyć przed Zoną cz. 13

 Link do części 12: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=7061&am

 

 

  Zalecenia profesora co do wyspania się nie mogłem niestety zrealizować w pełni. Ilczuk był człowiekiem inteligentnym i potrafił to wykorzystać. Wiedział, skubany, w którą strunę uderzyć, żeby rozdrapać swędzącą ranę i jednocześnie zmotywować do działania. Dał mi jednak szansę na odzyskanie wolności i choćby częściowe odegnanie dręczących mnie duchów przeszłości.

  Zgodnie z zapowiedzią Ilczuka z samego rana odwiedził mnie strażnik. Zostałem wyprowadzony z celi i odeskortowany do pomieszczenia, w którym otrzymałem z powrotem osobiste drobiazgi odebrane mi i umieszczone w depozycie tuż po trafieniu do tego luksusowego przybytku. Potem musiałem coś podpisać, pouczono mnie, że mam się grzecznie zachowywać i pogrożono mi palcem, żeby podkreślić, że to nie przelewki.

  Nie zostałem jednak puszczony luzem. Z kajdankami na nadgarstkach kolejny strażnik wyprowadził mnie na zewnątrz aresztu. Zanim zapakował mnie na tył samochodu, zdążyłem jeszcze odetchnąć świeżym, jesiennym powietrzem. Potem ruszyliśmy prosto do znanego mi już całkiem dobrze kompleksu budynków Instytutu Badawczego działającego przy Czarnobylskiej Strefie Wykluczenia.

  Przed wejściem czekał na mnie dwuosobowy komitet powitalny, który bez większych ceregieli zaprowadził mnie i mojego więziennego nadzorcę do niewielkiej salki konferencyjnej wewnątrz głównego budynku. Nasi przewodnicy polecili nam wejść do środka, a sami pozostali na korytarzu.

  W pomieszczeniu czekał profesor Ilczuk i facet, którego kojarzyłem z czasów pracy dla Instytutu, ale za cholerę nie mogłem sobie przypomnieć jego nazwiska. W sumie to z trudem go poznałem – opatrunek na głowie i szyi, opuchnięta i zaczerwieniona połowa twarzy i ręka na temblaku nieco utrudniały skuteczną identyfikację. Obydwaj siedzieli przy stole, na którym rozmieszczone były notatki, raporty i stos jakichś papierzysk. Na środku leżała rozłożona mapa Zony z naniesionymi na nią kolorowymi znacznikami. Gdy weszliśmy do sali, mężczyźni unieśli głowy znad arkusza.

  – Wejdź, Dawidzie – powiedział profesor, po czym zwrócił się do towarzyszącego mi strażnika. – Może pan go rozkuć i poczekać na zewnątrz? Mój asystent da panu znać, gdy będziemy pana potrzebować. Dziękuję.

  Po chwili moje ręce były wolne, a w sali pozostało nas trzech.

  – Usiądź. – Uczony wskazał wolne krzesło.

  Wykonałem polecenie, rozcierając obolałe nadgarstki, które jeszcze parę chwil temu były uciskane przez twardą stal.

  – To Jurij Sorokin, nie wiem, czy się znacie – Ilczuk przedstawił mi bezimiennego do tej pory mężczyznę, po czym zwrócił się do niego. – A to Dawid Pietrowicz, który zgodził się nam pomóc.

  Sorokin. Teraz sobie przypominam. Kojarzyłem gościa głównie z widzenia, może zdarzyło nam się parę razy zamienić słowo. Wiem, że był doświadczonym stalkerem zatrudnionym przez Instytut, zajmującym się pracą w terenie. Nie wiem, w jakim był wieku, ale siwizna na skroniach (teraz w dużym stopniu zakryta bandażem) i wyraźne zmarszczki na twarzy pozwalały oszacować, że miał tak z czterdzieści pięć-pięćdziesiąt lat.

  Stalker skinął głową, odpowiedziałem tym samym.

  – Dobrze. Przejdźmy do rzeczy. – Profesor splótł dłonie na stole i spojrzał na mnie zmęczonymi, szklistymi oczami. – Ostatni czas spędziłeś w areszcie i nie miałeś kontaktu ze światem zewnętrznym, wyjaśnię ci zatem, o co chodzi. Jak już wspominałem, od dziewiętnastu dni Zona jest w fazie niekontrolowanego rozrostu. Panuje chaos, anomalie i mutanty wykazują aktywność, jakiej nie obserwowaliśmy do tej pory. Emisje są częstsze i silniejsze niż dotychczas, a każda z nich rozszerza teren Strefy, zmienia położenie i zagęszczenie anomalii w sposób jeszcze mniej logiczny niż wcześniej. Mutanty z kolei zmusza… lub zachęca, trudno powiedzieć… W każdym razie obserwujemy różne gatunki w miejscach, w których wcześniej się nie pojawiały. Nie mamy pojęcia, o co chodzi i co mogłoby być powodem tak drastycznych zmian. Wszystko wskazuje jednak na to, że jeśli czegoś nie wymyślimy, to Zona może zacząć zagarniać coraz większe obszary i zagrozić mieszkańcom najbliższych miejscowości. Nie wiemy, od czego zależy jej aktywność, ale najgorszy scenariusz przewiduje, że Strefa kilometr po kilometrze będzie zatruwać nasze tereny i nie mamy pewności czy istnieje granica, której nie będzie w stanie przekroczyć. Wewnątrz Instytutu stworzona została specjalna komórka o nazwie „Falochron”, którą kieruję ja. Naszym zadaniem jest dołożenie wszelkich starań, by zahamować Zonę i nie dopuścić do jej ekspansji.

  Ilczuk zamilkł i wraz z Sorokinem obserwowali mnie uważnie. Faktycznie, sytuacja wyglądała na poważną. Zona zawsze była niebezpieczna, ale teraz zaczęła przechodzić samą siebie.

  – Rzeczywiście nie wygląda to dobrze. Ale jaka ma być moja rola w tej historii? Co miałbym zrobić?

  – Kilkanaście dni temu trzyosobowa grupa naszych stalkerów z Jurijem włącznie realizowała standardową misję. Wyruszyli cztery dni po ujawnieniu się pierwszych symptomów „szaleństwa” Zony. Całej trójce ufałem, bo to doświadczeni i godni zaufania specjaliści, którzy zawsze sumiennie wykonywali powierzone zadania.

  Spojrzałem na Sorokina, który teraz nieobecnym wzrokiem wpatrywał się w stół. Ilczuk ciągnął dalej.

  – Wszystko szło zgodnie z planem, do momentu, w którym Andriej Pikov, człowiek ostrożny, który nie pozwalał sobie na pomyłki, wpadł w anomalię czasoprzestrzenną w opuszczonym budynku na terenie Doliny Mroku i został wyrzucony pod samym Sarkofagiem.

  Zrobiłem duże oczy. Słyszałem o anomaliach czasoprzestrzennych, ale z tego, co wiem, to jest to bardzo rzadko spotykane zjawisko i poza terenem głębokiej Zony raczej się nie zdarza.

  – Sorokin i trzeci członek ekspedycji, Taran dostali rozkazy, żeby wracać do bazy, a my w międzyczasie zaczęliśmy organizować akcję ratunkową dla Andrieja. Niestety jak widzisz, wrócił tylko Jurij…

  – Nie bez kłopotów – dorzucił od siebie siedzący do tej pory w milczeniu mężczyzna. – Zostaliśmy z Taranem zaatakowani przez stado ślepych psów z Nibypsem-alfą. Otoczyły nas, gdy przechodziliśmy przez Wysypisko. Nie było gdzie uciekać, z jednej strony mieliśmy radioaktywne sterty i anomalie, a z pozostałych zostaliśmy okrążeni przez mutanty. Podjęliśmy walkę i ubiliśmy kilka bestii, ale odpuściły dopiero wtedy, gdy Taran zadźgał nożem przywódcę. Niestety jego rany były zbyt dotkliwe i wykrwawił się chwilę po odparciu zagrożenia… – Sorokin zamilkł na chwilę. – Dzięki niemu ja, mocno pokiereszowany, ale żywy zdołałem dotrzeć na Kordon.

  – A stamtąd my odeskortowaliśmy Jurija poza granicę Zony. – Ilczuk położył rękę na ramieniu rannego stalkera, chcąc podnieść go na duchu.

  – Współczuję straty towarzysza. – Skinąłem głową do Sorokina. – A co z zaginionym stalkerem?

  – Pikov niestety również nie przeżył. Był ciężko ranny, a na domiar złego zaskoczyła go Emisja. Jednak zanim zmarł, dokonał niesamowitego odkrycia, które może nam bardzo pomóc w badaniu Zony i dostarczyć wskazówek, podpowiedzi, jak poradzić sobie w obecnej sytuacji. – Uczony ożywił się nieco. – Andriej znalazł pod Elektrownią artefakt o bardzo ciekawych właściwościach. Chociaż był ranny i wycieńczony, udało mu się przetransportować znalezisko aż do niewielkiego kompleksu budynków na zachód od Czerwonego Lasu.

  Uczony palcem wskazał punkt na mapie, a potem dodał:

  – Wtedy urwał się kontakt.

  – Czyli rozumiem, że moja misja będzie polegać na odzyskaniu tego artefaktu, tak? Co jeszcze powinienem wiedzieć? Czemu ten przedmiot ma aż taką wartość?

  – Dobrze rozumiesz. Twoje zadanie polegać będzie na odzyskaniu i dostarczeniu nam rzeczonego artefaktu. Jeśli chodzi o jego właściwości, to z pewnością nie znamy jeszcze wszystkich, wiemy o nim tylko tyle, ile zdołał nam przekazać Pikov. Faktem jest natomiast to, że obiekt wpływa na pole elektromagnetyczne w swoim najbliższym otoczeniu, dezaktywując wszelkie sprzęty elektryczne i elektroniczne.

  – Czyli mogę zapomnieć o używaniu PDA i detektora anomalii? – wtrąciłem kwaśno. Nie uśmiechało mi się wędrować po Zonie bez żadnej asekuracji. Co jak co, ale takie gadżety były tam na wagę złota. Bez tego zostaje kompas, mapa i tysiąc potencjalnych okazji do wpadnięcia po uszy w bagno.

  – Poczekaj, nie skończyłem. Detektor może być ci niepotrzebny od chwili, gdy wejdziesz w posiadanie Graala, bo tak go roboczo nazwaliśmy. Najlepsze jest to, że artefakt neutralizuje oddziaływanie anomalii. Nie wiemy, czy działa na każdy typ, ale jest duża szansa, że mając ten przedmiot u boku, można względnie swobodnie i bez obaw podróżować po Strefie. A detektor dostaniesz tak czy inaczej.

  No, muszę przyznać, że to robiło wrażenie. Taka zabawka mogła znacząco ułatwić i skrócić czas podróży.

  – Poza tym – ciągnął dalej Ilczuk – jesteśmy prawie pewni, że w jakiś sposób działa drażniąco lub odstraszająco na mutanty. Pikov stanął oko w oko z Pijawką, a ona nie była w stanie do niego podejść. Wiemy, że Pijawki są bezwzględne i agresywne, jednak ta, którą na swej drodze spotkał Andriej, nie zaatakowała go. Ba, ominęła go szerokim łukiem. Tutaj również nie wiemy, czy ta właściwość Graala wpływa na każdy typ mieszkańca Zony. Jeśli jednak znane ze swej drapieżności stworzenie, postrach najodważniejszych stalkerów nie jest w stanie zbliżyć się do artefaktu, to zakładamy, że jego moc jest naprawdę ogromna. Przemawia za tym również fakt, że jego działanie jest zauważalne nawet wtedy, gdy znajduje się w ołowianym pojemniku. Co prawda oddziaływanie jest wtedy stłumione, ale żaden inny odkryty wcześniej artefakt nie wykazywał takich właściwości.

  Ilczuk patrzył na mnie kiwając głową, jakby chciał podkreślić, jak cenny jest przedmiot jego zainteresowania. Mnie jednak wystarczyła sama specyfikacja Graala, żeby się o tym przekonać. Mając przy sobie coś takiego, można by było do Zony chodzić jak do lasu i artefakty zbierać jak grzyby do koszyczka. Jedyne zagrożenie stanowiliby wrogo nastawieni stalkerzy i Emisja. To daje bardzo wiele możliwości.

  – A jakieś skutki uboczne, negatywne efekty?

  – Na razie nie wiemy o żadnych przejawach negatywnego wpływu na człowieka. Wydaje się, że Graal jest jak gumka do wycierania, przy czym Zona jest ołówkiem, a człowiek długopisem. Działanie widoczne jest tylko w przypadku zjawisk powstałych w Strefie. Jednak wnioski te wyciągnęliśmy wyłącznie na podstawie kilku wiadomości od naszego zaginionego współpracownika, chcę podkreślić, że nie znamy na pewno wszystkich możliwości artefaktu. Dostaniesz podwójnie wzmocniony pojemnik, żeby PDA i twoje pozostałe sprzęty mogły prawidłowo funkcjonować – musimy być w stałym kontakcie, a ty musisz wrócić cały i zdrowy.

  – Okej, faktycznie artefakt wydaje się bardzo cenny i użyteczny. Czy jednak jeden przedmiot jest warty tego, by tak ryzykować?

  Ilczuk wyglądał na zdziwionego pytaniem.

  – Ależ oczywiście, że tak! To, co o nim wiemy to prawdopodobnie tylko cząstka jego możliwości. Wyobraź sobie, czego możemy się jeszcze dowiedzieć. Być może będziemy w stanie odtworzyć go w warunkach laboratoryjnych? Dzięki temu można będzie dostać się do miejsc w tym momencie niedostępnych, może nawet do źródła Emisji i w konsekwencji zahamować rozrost Zony! Wyobraź to sobie! – Uczony był wyraźnie podekscytowany. – Może uda nam się zatrzymać Zonę, może nawet ją raz na zawsze zlikwidować! Nie możemy przepuścić takiej okazji. Nie możemy pozwolić też, żeby artefakt wszedł w posiadanie kogoś innego.

 

 

 Link do części 14: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=8445&am

11579 zzs

Liczba ocen: 1
62%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: !CptUgluk
Kategoria: fantastyka

Liczba wejść: 23

Dodano: 2021-07-31 14:40:55
Komentarze.
Przylezę tu z całą pewnością!
Odpowiedz
alfonsyna będzie mi miło 😉
Odpowiedz
Muszę się znowu wdrożyć, bo zaserwowałeś dużą przerwę. Ale akcja właściwa tak naprawdę dopiero przede mną - dobrze, że wróciłeś z tą publikacją. Gdzieś tam początkowo miałam wrażenie, że trochę nadużywasz jednak opisów, np. "Wykonałem polecenie, rozcierając obolałe nadgarstki, które jeszcze parę chwil temu były uciskane przez twardą stal" - właściwie to zdanie obyłoby się bez drugiego członu ("które jeszcze parę chwil temu były uciskane przez twardą stal", gdyż ledwie dwa zdania wcześniej wspominasz, że ściągnęli bohaterowi kajdanki, więc łatwo się domyślić, czemu rozciera nadgarstki. Taka drobna refleksja jeno, bo czytało się przyjemnie.
Odpowiedz
alfonsyna Ano, przerwa była, bo się zastanawiałem, czy jest sens wrzucać dalej. Ale niechaj będzie, kawałek jeszcze dodam, niech sobie wisi.
Taak, podobne nadopisy mogą się tu zdarzać, pisząc ten tekst nie miałem jeszcze wyrobionego balansu. Nadal nie mam, ale chyba jest ciut lepiej niż za tamtych czasów :P
Dzięki za wizytex!
Odpowiedz
^Ozar 4 d.
z wykopem
No kurde coś się zaczyna dziać i to na poważnie. Taki artefakt to rzeczywiście Święty Graal w takim świecie, bo w zasadzie ogranicza ryzyko samych emisji, a gdy jeszcze będzie je neutralizował to posiadający go Stalker będzie bezpieczny wszędzie tam, gdzie do tej pory byłby już martwy. Dobrze że wróciłeś do tej serii, bo jak widzę czujesz te klimaty bardzo dobrze. Kolejny ciekawy, a nawet bardzo ciekawy odcinek bo aż korci żeby iść dalej.
Odpowiedz
Ozar Dlatego postanowiłem tak nazwać ten artefakt. W stalkerskim światku byłby z pewnością pożądany niemal tak mocno jak mityczny kielich. Dzięki za dobre słowo, Ozarze! Cieszę się, że wciągnęło!
Odpowiedz

Polub nas na facebooku!

fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.