online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
Pięćset jeden książek — Cykl 23 Starocie (20)
<
Żółci ludzie — Cykl 23 Starocie (18)
>
Tagi: #nawesoło #popkultura #obcy #pennywise #freddy

Sprawa Hanki — Cykl 23 Staroci (19)

 

 Lokum było niewielkie, a nieprostopadłe ściany i wklęsły sufit bardziej przywodziły na myśl grotę, niż salkę konferencyjną. Efektu mistyki dodawał owalny stół z ciemnego drewna i trzy ustawione świece, w typie gromnic. Ten sam efekt psuł uliczny gwar, którego nieszczelne okna nijak nie mogły wytłumić. Zwłaszcza efektu "jebudu", jakie się rozlegało w równych, co czterominutowych, odstępach.

 Kiedy się zaczynało, wszyscy obecni wznosili w górę kielichy, szklanki z zieloną herbatą i puszki pepsi. A ci, którzy mieli to szczęście zasiadać w pobliżu miseczek z przekąskami, także i je. Gdy zaś metro przemknęło, odstawiali wszystko na miejsca, na powrót wykrzykując hasła i postulaty. Żądali, naradzali się, głosowali. Potem, po dwustu czterdziestu sekundach z zegarkiem w ręku, znów odkładali noże i topory, na powrót unosząc szklanice. Obradowali w ten sposób już drugi dzień.

 Jason, ten z "Piątku", chciał czystego jeziora dla swego ciała. A Freddy zakazania energetyków, przez które jego ofiary potrafiły nie spać po cztery dni. Myers o coś się poprztykał z Predatorem i siedział teraz obrażony w kącie sali. Do tego Skórzana Twarz ciągle przeszkadzał, uruchamiając piłę. A Wampir Lestat nawyzywał Edwarda Cullena od pederastów.

 I jeszcze Jigsaw robił kawały, przez co dziewczynka z „Ringu" zatrzasnęła się w pudle po Samsungu i nijak nie mogła wyjść. Zombie pokazywał wszystkim środkowy palec. A Klaun Morderca ostro zakumplował się z Jokerem i obaj w dupę pijani umawiali się w przyszły weekend na dziewczynki. Ed Gein, wpatrzony w Hannibala jak w obrazek, miał wszystkich gdzieś.

 — Sprawa jest bardzo poważna — pokrzykiwał prowadzący raz po raz. — Proszę o chwilę uwagi. Jak skończymy, zamówię wam pizzę z Dominium.

 — Trzydzieści sekund zostało — przypomniał Jigsaw. — Pół minuty i koniec.

 — No co jest, mała? — dopingował Dracula, który założył się z Van Helsingiem o dobry koks. — Z telewizora wyłazisz, a nie umiesz z cholernego pudełka? Pogięło cię?

 Freddy wrócił z łazienki w samą porę, żeby podnieść misę z winogronami. Chwilę później metro zatrzęsło domem.

 — Raz, dwa. Krueger się zesrał, że olala — zrymował Jason. — Trzy, cztery. Drzwi od kibla nie otwieraj. Pięć, sześć. Bo cię będą w trumnie nieść.

 — Siedem, osiem. Lepiej siedź z zatkanym nosem — dodał Predator, że aż Obcy przepalił ze śmiechu kawał stołu.

 Freddy się naburmuszył.

 — Też mi morderca — zwrócił się do Jasona. — Maminsynek. W pierwszej, najlepszej części, grał osiem sekund i jedyne co zrobił, to wystawił brudną łapę spod wody. Doprawdy rola życia.

 — Dwadzieścia sekund — zawyrokował Jigsaw, patrząc na karton. — Jak nie wyleziesz, to jedziesz w tym pudle do Media Marktu. Dziewiętnaście. Osiemnaście. Siedemnaście.

 — No dawaj, mała. Dawaj! — pieklił się Hrabia. — Kurna, jakie emocje. Ostatnio tak się nagrzałem, jak Lyon wywalił za burtę Real Madryt.

 — Dracula! — rozdarł się prowadzący. — Jak nie zamkniesz jadaczki, to cię rzucę w cymbał główką czosnku. Michael. O co znów chodzi?

 Siedzący z obrażoną miną Myers, wskazał palcem na Łowcę.

 — Bo on się naśmiewa z Halloween — wystękał smutno. — Mówi, że byle debil może zabijać w święto, gdzie wszyscy są poprzebierani za trupy, widma, szkielety i inne Jole Rutowicz.

 Prowadzący miał identyczne zdanie. Wiedział jednak, że w ten sposób spiętrzy tylko konflikty. Poklepał Myersa po plecach.

 — No już, już, Michael. Już, już. Predator wcale nie chciał cię urazić. No powiedz, kto ma piękny kij do hokeja? Kto ma ostry tasaczek? No powiedz, kto?

 — Ja — wystękał prawie udobruchany Myers. — Ja mam.

 Zombie znów zaczął pokazywać wszystkim fucka. Leatheface włączył piłę. Prowadzący złapał się za głowę.

 — Mam zagadkę — zapytał zombiego rezolutnie Jigsaw. — Grupa nekrofili spotyka grupę zombie. Kto ucieka?

 — Móózzzzzggg — odparł Zombie, bo tylko tego jednego zdołali go nauczyć w specjalnej szkole. — Móózzzzzgggguuuuuuu.

 — Proszę o spokój! — krzyczał prowadzący raz po raz. — Ludzie. Uspokójta się, no!

 — Ludzie — rozzłościł się Obcy. — A cóż to znowu za rasizm, panie Waldemarze. A ja, to co? Obcy?

 — Razem przeciw rasizmu — wydukał podpity Van Helsing. — Ho-ho.

 — Chyba owi, nieuku — poprawił Helsinga, Predator. — Ra-si-zmo-wi. Latasz po tych zadupiach i żeś już przesiąkł tym kmiotkowym myśleniem.

 — Trzy. Dwa. Je...

 Dziewczynka rozdarła karton, dostając burzę braw i co najmniej tuzin całusów od Hrabiego. Prowadzący walnął lufę czystej.

 — A ja mam pytanie do naszego srywoka — ogłosił Jason. — Do naszego: "odwiedzę cię w snach i się zesram".

 — Ty. Z durszlakiem na buzi. Chyba żeś dawno nie miał koszmarów, co?

 — Niewinne pytanie, Krueger. Tylko jedno.

 Freddy westchnął.

 — Jak to jest z tą sraczką? — kontynuował niezrażony Jason, wiedząc, że przynajmniej w Obcym ma kamrata. — No jak?

 Ponownie przemknęło metro i jeden z drinków nie został złapany w porę.

 — Sorawka — rzekł Klaun Morderca, unosząc w przepraszającym geście skryte pod białymi rękawiczkami, ogromne dłonie. — Się nie zdążyło.

 — Wracając do tematu — ciągnął niezrażony Voorhees. — Jak z nią jest?

 — Uściślij — odparł Freddy, wkładając rękawicę ze szponami. Atmosfera zaczynała się zagęszczać. Jedna ze świec przygasała.

 — No bo im częściej, tym rzadziej — dodał Voorhess i Obcy znowu się zapluł, dłuższą chwilę nie mogąc się uspokoić.

 — Nie no, Jason. Nie, kurwa, kiedy jem. Wiesz, że szczam kwasem? Jak się zapowietrzę, to kaplica. Ja pójdę w piach, a Predka wypieprzą z roboty i pójdzie na jakąś rencinkę. Zaznaczaj żart jakimś gestem, ja cię proszę.

 Krueger pokazał Jasonowi środkowy szpon z rękawicy, czym zachęcił do dalszych fucków Zombiego.

 Ed Gein z Hannibalem ciągle wymieniali przepisy na ludzkie mięso. Lecter z zachowaniem wszelkich manier, jak przystało na psychopatę-gentelmana, a Gein jak zwykle.

 Prowadzący walnął kolejną lufę.

 — Takie żarciochy Jason, to se możesz opowiadać głowie matki. Tej, co ją trzymasz na szafce, przy swoim łóżku. Swoją drogą, po kiego grzyba ją trzymasz na tej szafce? To już lepiej zrób se z niej chociaż lampkę. A zresztą. To, co się gada na mieście, to szczera prawda.

 Voorhees dźwignął się z krzesła.

 — Uważaj, kapeluszniku! — warknął.

 — A to ty nie wiesz, co się gada na mieście? Nie wiesz nic?

 — Ostrzegam cię!

 — Ludzie gadają, że hokejowa maska ukrywa łeb przygłupaska. I mają rację. Większe Iq mają duszone grzyby.

 — Ha-ha — zadrwił Jason. — Ostatni raz tak się uśmiałem, jak kroiłem chleb.

 — I rozumisz, Lectuś. Smarujesz nogie musztardo — ciągnął swój wywód Gain, obejmując Hannibala za szyję.

 — Wpadnij do mnie do Derry — namawiał Klaun, Jokera. — Wspaniałe miasto, pełne życzliwych ludzi. Sklepy otwarte długo. Dużo zieleni.

 — Jesteś mi winien przejażdżkę białą karetą — podsumował wygrany zakład Dracula. — Tylko żadnej krajówki. Jazda ma być pierwsza klasa, Van Helsing.

 Dziewczynka z Ringu tym razem próbowała wejść do nokii. A Jigsaw zadał zagadkę Skórzanej Twarzy, przez co jego piła utkwiła głęboko w... Zombie wpadł w jakiś temat z Predatorem. A Lestat się relaksował, trzymając klęczącego Edwarda za czuprynę. Na samym końcu stołu, Michael Myers łypał obrażonym okiem na cały świat.

 Prowadzący pił bezpośrednio z butelki.

 

 I trwało to jeszcze dobre dwanaście godzin. Następnie wszyscy czule się pożegnali i rozjechali do domów. Ostatniego punktu obrad nie ustalono.

 Prowadzący przetrzeźwiał, zdając sobie sprawę z powagi sytuacji. To go przybiło. Już miał zamiar sięgnąć po telefon, by oznajmić smutną prawdę przełożonemu, kiedy poczuł, że nie jest w pokoju sam. Miał rację. Rozdarty po telewizorze karton stał obok niego.

 Nie zdołał nawet spytać, o co chodzi, kiedy karton odebrał mu czarną teczkę z danymi niedoszłej ofiary. Stał tylko i obserwował, jak pudło idzie do wyjścia. Trzasnęły drzwi, a nieopodal znowu przemknęło metro. Pozostał sam.

 — Już po tobie — rzekł Kartonowy Morderca, idąc parkingiem do swego srebrnego Volvo. — Hanko Mostowiak. Jesteś pieprzonym trupem.

 Przewodniczący znów usnął. A dziewczynka z Ringu nadal zatrzaśnięta w telefonie, stukała w szybkę.

8130 zzs

Liczba ocen: 1
75%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Canulas
Kategoria: groteska

Liczba wejść: 22

Folder: 23 starocie
Opis:

Znów zgadywanka. Obstawiam, że tekst ma ok 9 może 10 lat, więc 2012 lub 11

Dodano: 2021-08-05 22:14:51
Komentarze.
*marok 1 m.
Nie wiadomo czy to ta Hanka, czy nie
Odpowiedz
marok hmmm, nie rozumim enigmy 🤔
Odpowiedz
z dużym wykopem
tak coś przeczuwałem, że będzie to o Tej Hance i tych słynnych kartonach, no i dobrze przeczuwałem. Kurcze, też kiedyś miałem napisać humorystyczny tekst dotyczący śmierci Hanki Mostowiak, ale że nie miałem flow, to odpuściłem. Bardzo fajny pomysł i wykonanie, w ogóle dialogi tu to mistrzostwo. miałem frajdę z czytania.
Odpowiedz
jagodolas dziękuję. Takie tam złośliwości dialogowo 😏
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.