online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
TW#7 Nóż do chryzantem
>
Tagi: #tw #treningwyobrazni

TW#8 A gdyby tak cofnąć czas

 Postać: Zasmarkany astmatyk

 Zdarzenie: Nadchodzi Nebelwerfer („Rycząca krowa”)

 Efekt: Twój bohater może cofnąć się w czasie i zmienić swoje życie.

 

  Bóg otworzył załzawione oko i kichnął. Po raz nie wiadomo który zadał sobie pytanie, dlaczego on? Nie zdążył zwlec się z łóżka, a już wiedział, że ten dzień nie będzie należał do udanych.

  Na Ziemi trwała kolejna wojna światowa. Bóg od samego początku zajmował się niebieskozieloną planetą oraz całą Drogą Mleczną i wszystko było dobrze, dopóki nie nadeszła era człowieka. Wtedy nabawił się najpierw przewlekłej alergii, a potem astmy. Z początku podejrzewał, że jest uczulony na cholernych dwunogów, ale po czasie okazało się, że jednak nie.

  Domena Marsa, wojna – to ona była wszystkiemu winna.

  Nie-tak-wszechmocny-jakby-chciał sięgnął po Allertec. Od tysiąc dziewięćset trzydziestego dziewiątego roku tabletki niewiele dawały, ale lepszy rydz niż nic. Zapewniały mu chociaż spokój ducha. Lubił się w ten sposób oszukiwać.

 

  W salonie Jezus leżał rozwalony przed telewizorem. Od kiedy wrócił z Ziemi był innym człowiekiem. Miał żal do ojca o ukrzyżowanie. Ta bananowa młodzież...

  Chrystus często zapraszał do siebie świętego Piotra i razem zakładali się o kapsle po piwie, kto wygra daną bitwę. Na razie rację miał przeważnie ten drugi.

  – Ojciec, patrz, Niemcy szykują coś nowego. Lepiej dokup sobie leków.

  Bóg nawet nie spojrzał w jego stronę. Bolała go głowa, miał lekką zadyszkę, a ci z dołu nawet nie zaczęli jeszcze kopcić.

  Po raz kolejny stwierdził, że nienawidzi swojego życia.

 

  Odsapnął trochę, kiedy znalazł się w biurze. Miał tu służbowy komputer, małą lodówkę z lodami ciasteczkowymi i oranżadą marki Helena oraz kosz na śmieci wypełniony zużytymi chusteczkami.

  Pracował zdalnie.

  Skrzynka mailowa pękała w szwach. Dawno przestał odpowiadać na wszystkie listy. Wybierał tylko paręnaście losowych i wszystkie oznaczone czerwonym wykrzyknikiem – od szefostwa. Ludzie głównie prosili go o cuda, ale cały swój przydział wykorzystał na początku miesiąca. Ci z góry byli bardzo cięci na kasę, życie na Ziemi wyglądało więc tak, jak wyglądało.

  Bóg ziewnął, kichnął i wziął się do pracy.

 

  Skończył późno w nocy. Wszystko, co robił, przychodziło mu z trudem. Powlókł się do łóżka, mijając kanapę z niemogącym oderwać oczu od telewizora synem.

  Nos w końcu przestał mu dokuczać i już miał zasnąć, kiedy usłyszał coś, jakby odległe ryczenie, które przybierało na sile. Wreszcie zmieniło się w przeciągły świst. Po chwili przerwy rumor się powtórzył.

  Bóg wbiegł do salonu, by zobaczyć jak podekscytowany Jezus z szeroko otwartymi oczyma przygląda się najnowszemu cudowi niemieckiej techniki.

  – A nie mówiłem, ojciec? Pozamiatane.

  Chrystus machnął ręką w stronę telewizora, na którego ekranie Nebelwerfer wystrzeliwał jeden pocisk za drugim.

  – Ścisz to pudło, jutro mam robotę! – bóg spróbował przekrzyczeć wyrzutnię rakiet. Syn jednak jakby tego nie zauważał.

  Ponieważ mimo wszystko nie-wszechmocny czuł odrobinę poczucia winy, zostawił jedynaka przed telepatrzydłem i wrócił do sypialni. Zamknął szczelnie drzwi, a potem nakrył głowę poduszką. Ryczenie było ostatnią rzeczą, jaką usłyszał tej nocy.

 

  I pierwszą rzeczą, którą usłyszał rano.

  Cholerna Ziemia, cholerna wojna i cholerni Niemcy z tą swoją ryczącą krową.

  Gdyby tak można było cofnąć się w czasie...

  No właśnie, przecież nie raz używał zdobytej na lewo cudownej mocy, żeby przenieść się w przyszłość chociażby po inhalator. Co szkodziło wrzucić wsteczny bieg? Tym razem mógłby nawet darować młodemu zabawy z krzyżem.

  Bóg zamyślił się na bardzo krótką chwilę.

 

  Tak, TAK, TAAAK!

  Udało się.

  Kalendarz pokazywał odległą datę, kiedy to bóg nie miał dzieci. Co tam dzieci, ich matka nie zdążyła się jeszcze urodzić. I-DE-AL-NIE.

  Zrelaksowany rozsiadł się w nowiutkim fotelu i zaczął przeglądać oferty pracy. Ziemię, jak i cały Układ Słoneczny postanowił omijać z daleka. Znalazł za to całkiem przyjaźnie dla ucha brzmiące planety, takie jak Tatooine, Dagobah czy Hoth. Tak, Hoth... śnieżna planeta. Tam nie miała prawa dotrzeć żadna cywilizacja.

  Bóg załączył CV i kliknął „Wyślij”. Potem założył ręce za głowę i pierwszy raz od bardzo dawna odetchnął pełną piersią.

 

4218 zzs

Liczba ocen: 6
62%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~szopciuszek
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 40

Dodano: 2021-08-13 11:11:04
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?id_watku=18
Odpowiedz
coś ma
Hej! Ciężko mi ocenić ten tekst, bo z jednej strony jest w nim kilka motywów, które trafiają w mój gust, ale z drugiej całe opowiadanie niezbyt mnie zaangażowało.

Bardzo podobał mi się motyw Boga muszącego zmagać się z całkiem ludzkimi problemami i cały zamysł fabuły. Problem miałam, z tym że wszystko było bardzo krótkie. W opowiadaniu przedstawiono kilka problemów, jak zbuntowany syn, limity na cuda i ogólnie bolączki całego ziemskiego świata, ale bądźmy szczerzy, nie odczułam tej frustracji, która kazała Bogu rzucić wszystko i wyjechać na Hoth. Poza tym masz tu małe pomieszanie z poplątaniem z jednej strony motywy biblijne z drugiej "Gwiezdne Wojny" i to trochę mi nie pasuje. Sama lubię czerpać z mitologii i różnych religijnych motywów, ale staram się trzymać jednego uniwersum, albo tworzyć całkiem nowe tylko na moich zasadach.

Dodałabym trochę więcej scen, które sprawiłyby, że rozpieszczony bąbelek Boga i mnie zacząłby wkurwiać, no i do tego przydałaby się jakaś zrzędząca i wiecznie niezadowolona matka gówniarza. Dodatkowo kilka akcji z najgorszym możliwym szefostwem i choć jedna scena z ludzkością, która utwierdziłaby czytelnika, że ich istnienie to najgorsza możliwa wpadka i byłoby cacy. A tak, mamy napisane, że tak jest i tyle. Wolałabym się sama o tym przekonać, a tak muszę wierzyć na słowo autorowi.

Ogólnie brak narastającej lawiny kłopotów prowadzących do całkiem fajnego zakończenia.

PA!
Odpowiedz
z wykopem
" – Ścisz to pudło, jutro mam robotę! – bóg spróbował przekrzyczeć wyrzutnię rakiet. Syn jednak jakby tego nie zauważał. " - nie idzie o obronę czci i wiary, ale w tym konkretnym przypadku bóg chyba powinien być wielką.

Spoko tekst, który za wiele we mnie nie wywołał. Fajny pomysł, dobra technika, niewiele emocji.
Odpowiedz
Uszanowanko,

muszę przyznać, że w interesujący sposób wyszła realizacja wylosowanego zestawu.
Zauważyłam kilka pierdółek, zagubionych przecinków przy wtrąceniach, np. tutaj:

- Od kiedy wrócił z Ziemi był innym człowiekiem. (przed "był"

- "Bóg wbiegł do salonu, by zobaczyć jak podekscytowany Jezus z szeroko otwartymi oczyma przygląda " - wtrącenie wydzielić

A tak, nic, to rzutowałoby na odbiór. Ładnie, zgrabnie, od strony stylistycznej nie ma co się czepiać.
Odpowiedz
Zabawny utwór, choć krótki, miniaturka bardziej niż pełnokrwiste opko. Jednak podejście do tematu ciekawe, to trzeba przyznać. Poczucie humoru też ładnie wplecione.
Tekścik spoko, ale za szybko się skończył
He, no i obawiam się, że ten Hoth mógł być jednak nie najlepszym wyborem... Na Dagobah Bóg mógłby sobie chociaż z kimś mądrym pogadać
Pozdro!
Odpowiedz
z wykopem
Bardzo dobrze się czytało. Podszedł mi i koncept, i humor, i forma. Podobnie jak u MHSchaefer, miałem drobny zgrzyt spowodowany zmiksowaniem uniwersów. W poprzedniej edycji KluczDoPiwnicy wprowadził w swoim opowiadaniu gwiezdnowojenne elementy, ale tam wszystko było zamknięte i spięte w opakowaniu z napisem "gra komputerowa", więc takie wymieszanie nie wzbudzało podejrzeń, mieściło się w ramach porządku przedstawionego świata. Z drugiej wszak strony, moja małżonka jakiś czas temu dała się pochłonąć netflixowemu serialowi, którego tytułu nie pamiętam, w którym przeplatały się postacie i wątki z różnych uniwersów. Były tam i klasyczne postacie z bajek, i super bohaterowie - kompletny misz-masz. I moja żona nie odczuwała z tego powodu dyskomfortu poznawczego, co dowodzi, że postrzeganie przeze mnie czegoś w kategoriach problemu, wcale nie musi oznaczać, że to faktycznie jest problem Reasumując, opowiadanie podobało mi się bardzo. Jest krótkie, to prawda, ale bywa i tak
Odpowiedz
*marok 2 m.
z wykopem
Oooo, to jest bardzo fajne zaskoczenie. No nie mogę nie powiedzieć, że to opko mieści się niejako w ramach bizarro fiction. Nie ma wprawdzie aż tak dosadnych scen, ale sam pomysł i nawet niezłe wykonanie sprawiają, że uśmiechnąłem się parę razy szeroko. O tej godzinie nie wiedziałem, że jestem do tego zdolny. Może faktycznie brakuje jakiegoś nieco większego rozwinięcia, ale nie przeszkadza to, w fajnym odbiorze całości. Jestem na tak. Lekko, przyjemnie i dziwnie, czyli tak jak lubię!
Odpowiedz
z wykopem
Team Marok, mi też się podobało. Ta lekka doza dziwności, Jezus rozwalony przed telewizorem - fajnie się to czyta, mózg się nieco dziwi, a wewnętrzny chichot nieświadomie towarzyszy przy lekturze. Z tym Hoth na końcu, to takie z deszczu pod rynnę
Odpowiedz
z wykopem
Hejka. Świetny pomysł na realizację zestawu. Mnie z kolei bardzo zaimponował fakt, że w tak krótkim tekście można osadzić tak sensowne story. Less is more.
Dobrze się czytało, a i mordka się z rana uśmiechnęła przy niektórych fragmentach .
Odpowiedz
Cześć,
Opowiadanie wesołe i napisane z humorem. Pomysł fajny, wykonanie dobre.
Jest ok
Pozdrowionka
Odpowiedz

Polub nas na facebooku!

fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.