online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
Na dywanie [Seria: W domu]
<
Próg [Seria: W domu]
>
Praca Wyróżniona

Opis:

Dziecko śmierciosznurka. Może coś jednak przypadnie do gustu ;)

Tagi: #fantasy #elfy #orkowie #tw

TW#8 Uśmiech pozostał mu wilczy

 Postać: Ogolona owca

 Zdarzenie: Wojna w piaskownicy

 Efekt: Wszyscy bohaterowie giną

 

  Na skrzydłach wiosennego wiatru, przez dziedziniec zamku Brigidale niósł się szczęk drewnianych mieczy oraz dziecięce, pełne zapału okrzyki. Mistrz miecza Garant właśnie zakończył odprawę oddziału królewskiej gwardii, zdjął hełm, ukazując łysą pomarszczoną głowę, przygładził swoją siwą, modnie przyciętą brodę i skierował kroki do ogrodu, w stronę źródła hałasu.

  Na górce, usypanej z piasku podarowanego królowi Haymat przez władcę Państwa Wysp, odbywała się właśnie rekonstrukcja ostatniej bitwy największej wojny ostatnich lat.

  - Jestem Ada’rhell, skosztuj mojej stali! - krzyknęła dziesięcioletnia księżniczka Samanta, wyprowadzając cios z dołu.

  - Nie, to ja jestem Ada’rhell - odpowiedział Byntheon, jej dwa lata młodszy brat i następca tronu, cofając lewą nogę, obniżając ciało oraz przyjmując cios na swój, ustawiony pod kątem dziewięćdziesięciu stopni, drewniany miecz.

 Garant z uznaniem pokiwał głową, notując w pamięci, żeby przy najbliższej okazji pochwalić książęcego nauczyciela fechtunku.

  - Nie możesz być Ada’rhell, ona przecież była elfką. - Samanta po odbitym ciosie próbowała szermierki słownej.

  - Ty też nie jesteś elfką - ripostował Byntheon.

  - Ale ja jestem dziewczyną. - Samanta przewróciła oczami, a Byntheon skonfundowany opuścił swój drewniany oręż. Księżniczka w tym samym momencie doskoczyła i zadała mu cios w samą pierś.

  Garant mimo woli parsknął śmiechem.

  - Wujku Garancie. - Byntheon spojrzał błagalnie w jego kierunku. - Na pewno w Wojnie Ras uczestniczyli jacyś chłopcy, prawda?

  - Uczestniczyli. - Samanta tryumfowała - Na przykład Deaht albo Smoah.

  - Tylko nie orkowie… - jęknął młody następca tronu, a Garant zaczął się zastanawiać czy na najbliższym zebraniu królewskiej rady nie poddać pod głosowanie wniosku o zniesieniu zasady płci przy dziedziczeniu tronu

  - Był tam ktoś jeszcze - stwierdził po chwili milczenia.

  - Ale elf, na pewno? - dopytywał Byntheon.

  - Tak, Bynth, elf.

  - Opowiedz, wujku. - Dzieci odłożyły drewniane miecze i usiadły w piaskownicy, czekając na historię.

 

 ***

 

  To były ostatnie momenty bitwy. Ada’rhell rozdawała ciosy na lewo i prawo, ale i tak przeciwników było coraz więcej. Na każdego orka, który kończył z rozpłatanym gardłem czy przebitym torsem przypadało trzech nowych. Dwie wygięte w łuki szable ciążyły jej niemożliwie w dłoniach, pod stopami czuła opancerzone kończyny powalonych wrogów, a wysokie buty ślizgały się w posoce oraz plątały we wnętrznościach. Jej towarzysze też byli gdzieś tam pod spodem, z połamanym orężem, wzięci w kleszcze przez grube płyty pancerzy, przytuleni na wieki wiecznie młodymi twarzami do świńskich, orkowych pysków.

 Odkąd sięgała pamięcią, odkąd potrafiła utrzymać swoje dwie szable w dłoniach, obawiała się tylko jednego. Śmierci w samotności. Takiej jak dzisiaj, wśród wrogów, którym obce są wartości przynależne wojownikom.

  Powinna to sama rozwiązać, wystarczyło podczas poprzedniej potyczki opóźnić ripostę, wygiąć nadgarstek, pozwolić toporowi przełamać gardę. Żeby móc zginąć wśród towarzyszy, patrzeć w ich zielone oczy, które rozumieją, widzieć usta składające się do modlitewnego szeptu, odprowadzającego duszę w ostatniej wyprawie przez rzekę Sit A‘Satyks, Usiądź i Zapomnij.

  Jedna z szabel szczęknęła o łamacz mieczy, trzymany w masywnym, potwornym ramieniu. Broń wypadła jej z ręki więc wyszarpnęła zza pasa sztylet, który zatopiła błyskawicznie w karku napastnika. Jeszcze nie teraz - pomyślała. Jeszcze nie… Orkowie odstąpili na moment, nerwowo oglądając się przez ramię. Czyżby? Czy to możliwe? Jak złoty kłos w gąszczu chwastów, smukły elfi wojownik przeciskał się pomiędzy wrogami. Więc jest jeszcze ktoś? Był coraz bliżej tak, że Ada’rhell rozpoznała w końcu jego wąskie zacięte usta oraz oczy koloru bagiennego jeziora. Crath’ist.

  Poznali się w jednej z wiosek, którą wraz ze swoim oddziałem uratowała przed pogromem orków. Crath’ist przyniósł jej kolację, podczas gdy nikt inny w całej osadzie nie chciał tego uczynić. Ada’rhell nie wiedziała czy niechęć mieszkańców wynikała ze strachu czy wstrętu do niej. Jej pobratymcy celebrowali w końcu sztukę i ponad wszystko cenili życie, elfia wojowniczka przynosiła zaś jedynie śmierć. I to nie tylko znienawidzonym wrogom jak orkowie czy gobliny. Im też, lecz ginęli przy niej także jej towarzysze, nie dość biegli w sztuce posługiwania się orężem. Tak więc elfy bały się jej oraz nią gardzili. Ale nie Crath’ist.

  Tamtego wieczoru przyniósł jej trochę kaszy oraz ikrę ryb zawiniętą w liście kapusty, a następnie usiadł obok i wyciągnął pięknie rzeźbiony flet. Przez resztę wieczoru wygrywał na nim swoje największe pragnienie, swoją tęsknotę oraz radość ze spotkania. Jadła i słuchała tych pięknych melodii. Wiedziała, że ją pokochał, ale nie była w stanie niczego mu zaoferować. W końcu otarła samotną łzę i wstała od stołu szykując się do wyjścia. Zanim wyszła zapytał ją czego najbardziej się boi. Odparła, że śmierci w samotności, on zaś obiecał, że będzie przy niej w jej ostatniej godzinie.

  I oto Crath’ist po tylu latach przybył, żeby stanąć u jej boku w trakcie bitwy. Walczyli dzielnie, posyłając wielu orków w ramiona ich okrutnego boga, który zresztą ponoć nie przywiązuje wcale uwagi do losów swojego ludu. A kiedy wreszcie ulegli przeważającej sile wroga, świadkowie twierdzą, że padli sobie w ramiona ściskając swoje martwe ciała tak mocno, że nawet Deaht król orków znany ze swej niepospolitej siły, czy jego największy czempion Smoah nie byli w stanie ich rozdzielić.

 

 ***

 

  - Czy to koniec wujku? Czy nie było tak, że orkowie też zginęli?

  - Tak, Sam, dobrze pamiętasz, nikt wtedy nie umknął matczynym ramionom śmierci. Deaht i Smoah, a wraz z nimi wszyscy orkowie również umarli. Historycy spierają się do dziś o to co się dokładnie stało. Niektórzy twierdzą, że krew elfów zatruła ziemię, tak, że nie chciała rodzić dla plugawej rasy i orkowie umarli z głodu. Inni podają, że raczej została zatruta woda, która spowodowała śmierć orków, gdy tylko jej skosztowali. Jeszcze inni dziejopisarze podają, że orkowie spalili zwłoki elfów i to dym z pogrzebowych stosów był śmiertelny dla tych potwornych istot.

  - A jak było naprawdę, wujku? - dopytywał Byntheon.

  - Naprawdę? Bynth, Sam, wiecie przecueż dobrze jak było, to właśnie dzięki elfom, możemy dziś żyć i cieszyć się pokojem. Dzięki nim nie ma już tych wstrętnych orków. No i nie zapominajmy o zasługach waszego ojca, który ze zgliszczy zbudował nasze wspaniałe królestwo - odpowiedział gładko Garant. - Ale na was już czas, moi mili.

  Pałacowi służący zmierzali w ich stronę, żeby odprowadzić książęta na dwór. Mistrz miecza skinął im głową na pożegnanie i udał się w kierunku ogrodowej furty. Garant miał zamiar odwiedzić dziś najlepszy w mieście przybytek z rzemieślniczymi alkoholami, żeby mgłą niepamięci przykryć wydarzenia, o których wolał nie rozmyślać.

  Jak było naprawdę? To ludzie króla Haymata wyrżnęli wszystkie najstarsze rasy. Metalowi ludzie na metalowych rumakach. I nawet zjednoczone armie elfów i orków nie dały im odporu. Ludzie byli jak szarańcza, miażdżyli i niszczyli z siłą kamiennej lawiny i z podobną refleksją. Ada’rhell została pojmana żywcem, a następnie gwałcona po kolei przez wszystkich żołnierzy z doborowego oddziału króla. Kiedy przyszła kolej na Garanta, z litości poderżnął jej gardło, przez co potem omal sam nie stracił życia. Nawet dziś, kiedy o tym myśli, prawa ręka drży mu z emocji.

  Ciała elfów i orków zostały na pobojowisku, ponieważ król wydał zakaz grzebania nieludzi. Aż wybuchła zaraza, wtedy na wojenne pola do palenia zwłok wysłane zostały te niedobitki starszych ras, które nie umarły w trakcie działań wojennych. Zginęli wszyscy.

  W historiach i legendach król Haymat pojawia się zawsze już po tych wydarzeniach. Przyjmuje koronę, żeby podźwignąć kraj z upadku, wyciągnąć go z wojny i pożogi, którą sprowadziły elfy wojujące z orkami. Bardzo wygodnie.

  Kiedy Garant po miesiącach wojowania, zobaczył króla po raz pierwszy w obcisłych szatach koronacyjnych, bez kolczej koszulki, skórzanej kamizeli oraz pękatej metalowej zbroi, pomyślał, że władca wygląda jak ogolona owca. Tylko uśmiech pozostał mu wilczy.

 

8331 zzs

Liczba ocen: 7
91%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~KluczDoPiwnicy
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 71

Dodano: 2021-08-15 21:06:58
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?id_watku=18
Odpowiedz
Hej!

Na początek kilka malutkich uwag:

"Mistrz miecza Garant właśnie zakończył odprawę oddziału królewskiej gwardii, zdjął hełm ukazując łysą pomarszczoną głowę, przygładził swoją siwą, modnie przyciętą brodę i skierował swoje kroki do ogrodu, w stronę źródła hałasu." - można by wyrzucić słowo "swoje" tuż przed słowem "kroki". Nie dość, że niepotrzebne to jeszcze takie nieprzyjemne w odbiorze. Poza tym brakuje przecinka po "zdjął hełm".

- Uczestniczyli - Samanta tryumfowała - Na przykład Deaht albo Smoah. - tu masz błąd. Trzeba by "Na" zacząć małą literą albo postawić wcześniej kropkę. Ogólnie w kilku miejscach rzuciły mi się podobne błędy.

Ogólnie było całkiem przyjemnie. Oczywiście po tym, jak przebrnęłam przez początek. Jest w nim sporo błędów. Interpunkcyjnych, kilka literówek (w pod koniec też jedną złapałam) i ogólnie błędy w zapisie dialogów (choć tu mogę się mylić, a ty możesz mieć dobrze — bo sama nie jestem w tym mistrzem). To wszystko sprawiło, że czułam się, jakby piasek chrzęścił mi pomiędzy zębami i na samym początku ciężko było się skupić na fabule, która jest całkiem niezła i klimatyczna. Potem było już lepiej. O wiele lepiej, jakby opowiadanie się rozhulało.

PA!

M.
Odpowiedz
MHSchaefer hej, hej
Dzięki za wizytę i uwagi. Mi się właśnie wydawało, że początek okej a dalej słabo
Błędy poprawię, dzięki, kulawy ze mnie interpunkcjonista
Miłego wieczoru!
Odpowiedz
z dużym wykopem
Znakomite opowiadanie. Dla mnie uczta literacka. Fabuła miód. I to pitny, półtorak.
Odpowiedz
Zdzislav dziękuję za wizytę

Miód, to Ty, drogi Zdzislavie, lejesz na moje serce tak miłym komentarzem. Cieszę się bardzo, że dla Ciebie wyszło smakowicie, nazbyt jesteś łaskawy
Odpowiedz
z wykopem

Helloł

"  - Nie możesz być Ada’rhell, ona przecież była elfką - Samanta po odbitym ciosie próbowała szermierki słownej." - uciekła kropka po "elfką"
"  - Wujku Garancie - Byntheon spojrzał błagalnie w jego kierunku. - na pewno w Wojnie Ras uczestniczyli jacyś chłopcy, prawda?" - uciekła kropka po "Garancie"
  - Uczestniczyli. - Samanta tryumfowała - Na przykład Deaht albo Smoah. - uciekła kropka po "tryumfowała".
"  - Opowiedz, wujku - Dzieci odłożyły drewniane miecze i usiadły w piaskownicy, czekając na historię." - oraz uciekla po "wujku"

"A kiedy wreszcie ulegli przeważającej sile wroga, świadkowie twierdzą, że padli sobie w ramiona ściskając swoje martwe ciała tak mocno, że nawet Deaht król orków znany ze swej niepospolitej siły, czy jego największy czempion Smoah nie byli w stanie ich rozdzielić. " - to ładnie ujęte.
Ciekawi mnie z jakiego uniwersum Ci orkowie. Ja preferuję to, gdzie ich bogami są Gork i Mork

Dla mnie świetna druga część i dość dobra pierwsza. Kiedy wyłożyłeś smutną prawdę, zadziałało to. Również tytuł wyjebisty.
Dobre opowiadanie.

Odpowiedz
Canulas dziękuję za odwiedziny
Ach te kropki uciekające, zaraz poprawię.
Mówiąc szczerze, pisząc o orkach wzorowałem się trochę na Cymeryjczykach, rodzących się na polu bitwy, z ich bogiem Kromem. Nie było czasu, sił i miejsca, żeby to rozwinąć. Może i lepiej
Dzięki za miłe słowa. Tytuł zmieniłem, kiedy napisałem ostatnie zdanie, zagrało mi to.
Pozdrawiam!
Odpowiedz
KluczDoPiwnicy noo, tytuł mocny, dobry.
Czyli świat imć Conana. Myślałem przez chwilę, że z wojennego młota cuś
Odpowiedz
Canulas byłoby bardziej prawilnie, ale przyznaje, że nie znam na tyle, żeby się porwać Prędzej już chyba Warcraft... Zasadniczo jednak nie chciałbym wpaść w fanfika.
Odpowiedz
KluczDoPiwnicy dobry fanfic nie jest zły
Odpowiedz
Odpowiedz
KluczDoPiwnicy noo, Terribel to klasyka
Odpowiedz
z dużym wykopem
Jest moc !!! Bardzo ciekawy zabieg z opowiadaniem w opowiadaniu
Odpowiedz
jacek79 dzięki za komentarz!
Cieszę się, że moc dostrzegasz, zabieg był to ryzykowny, tak myślę Miło mi.
Odpowiedz
*marok 2 m.
z wykopem
Cześć. Tematyka tekstu trochę odbiega od moich preferencji, więc początek się nieco dłużył. Ale od połowy załapałem fajny rytm tekstu i już na końcówce wciągnął mnie. Nie spodziewałem się, ale naprawdę mi podszedł. Może zadziałał na to fajny styl i spoko historia. Tło raczej nie, bo jak mówiłem tematyka odbiega od mojej i raczej w fantasy nie siedzę w ogóle
Odpowiedz
marok dzięki za odwiedziny
Cieszę się, że tekst podszedł, mimo że klimat nie do końca ten. Chciałem czegoś innego popróbować, stąd fantasy, które w sumie dość lubię...
Pozdrawiam!
Odpowiedz
~oidrin 2 m.
z dużym wykopem
No, ja tam nie jestem za fanfikami, ale klimat był porządny. Wrzuciłeś tu w miarę dużo ciekawych zabiegów, ale to zdecydowanie coś, co można rozwinąć z korzyścią dla tempa. Fajny szkic, czekam na pełnoprawne opowiadanie. Niekoniecznie na TW.Pozdro, pozdro!
Odpowiedz
oidrin dzięki!
A to nie jest fanfik :P
Może powstanie kiedyś rozwinięcie.
Tempo za wolne czy za szybkie? Końcówka za bardzo zapiernicza?
Pozdro!
Odpowiedz
~oidrin 2 m.
KluczDoPiwnicy a to może mi się coś źle obczaiło, bo z komciów zrozumiałam coś innego.
Ogólnie tempo jest dość ostre po całości, a w takich opowiadaniach aż się prosi o więcej smaczków, opisów i tak dalej, żeby światotwórstwo było bardziej pełnokrwiste. Liczę na rozwinięcie, bo tu są jednak limity formy.
Odpowiedz
oidrin nie, to nie fanfik Tak, jest duże prawdopodobieństwo, że rozwinę. Myślę już o tym
Odpowiedz
z wykopem
Cześć Klucz,
Ciekawy tekst, podoba mi się wilczy uśmiech króla i wyjaśnienie historii. Postać dziewczynki bardzo fajna, z charakterem:-)
Wydaje mi się, że dobrze wybrnąłeś z zestawu.
Pozdrawiam serdecznie
Odpowiedz
Olciatka dzięki Olu
Cieszę się, że Ci się spodobało. Publika oceni wybrnięcie z zestawu.
Pozdrawiam!
Odpowiedz
z dużym wykopem
No, panie Kluczu, wygląda to jak kawał (a właściwie to kawałek, bo krótkie ) dobrego fantasy! Pierwsza połowa baśniowa, przypominała mi trochę opowieści z tolkienowskiego Śródziemia, druga ściągnęła to wszystko w kierunku wykreowanej przez Sapkowskiego rzeczywistości - brudnej, pełnej uprzedzeń, podstępu i zbrodni. Super to zagrało. Podobało mi się
Odpowiedz
CptUgluk dzięki kapitanie
Bardzo dobrze odczytałeś, cieszę się, że klimat była taki, jaki sobie życzyłem. Pewnie w najbiższej przyszłości będę rozbudowywał środkową część, w stronę takiego trochę heroic fantasy (pisałem wyżej o inspiracji Howardowym Conanem).
Świetnie, że się spodobało, dzięki za komentarz!
Pozdrawiam!
Odpowiedz
Gratulacje!!!
Odpowiedz
jacek79 Dzięki!
Odpowiedz

Polub nas na facebooku!

fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.