online:
Liczba użytkowników online w ciągu ostatnich 60 min.
jasno
Dramat rodem z toi toia TW#2
<
TW #5 Mała Miss
>

Opis:

Obiecałam sobie, że już nigdy więcej nie będę pisać tekstów na ostatnią chwilę... Obietnicy nie dotrzymałam. Wnioskuję o wiadro pomyj. Może to mnie zmotywuje na przyszłość do jakiejś dyscypliny i porządnej redakcji.

Tagi: #TW

TW #8 Ostatnia wieczerza

 Postać: Pyszałek - jąkała

 Zdarzenie: Kolacja podczas tragedii

 Efekt: Zima — daj odczuć czytelnikowi daną porę roku.

 

 -N-nie jest j-jeszcze znana d-dokładna godzina u-u-uderzenia a-asteroidy w p-po-po-powierzchnię…

 -Kurwa! – Dziadek Antoni trzasnął pięścią w stół. – W takich okolicznościach podstawiają tego pieprzonego jąkałę do telewizji!

 Stary Kalinowski rozejrzał się za pilotem, by ukrócić sobie mąk wysłuchiwania tego amatora, srającego w gacie ze strachu przed tym, co miało nadejść. Niestety spora część ekipy telewizyjnej TV Wrocek przestała przychodzić do pracy. Maćkowi Pierzchalskiemu pozwolili na samowolkę w telewizji z jednego ważnego powodu – w zaistniałych okolicznościach, mieli ten cały interes w dupie, jak większość stacji telewizyjnych. Pierzchalski nadawał ze swojego prywatnego mieszkania na tle roll-upa promującego stację TV Wrocek. Prowizorka po całości…

 Kalinowski przełączył program. Nie ma znaczenia na jakiej stacji będą śledzić wydarzenia; i tak wszędzie mówią o tym samym. O pędzącej w stronę Ziemi asteroidzie EOW. Według ostatnich doniesień rozpędzony obiekt miał uderzyć w Ziemię właśnie tego dnia w okolicach północy.

 Kalinowski przełączył na MTV Polska. Na widok czarującej, cycatej szatynki w skąpym wdzianku, zaświeciły mu się oczy. Dziewczyna nie zachowywała się profesjonalnie, ale widocznie wystąpienie w telewizji należało do jej życiowych marzeń. Nadciągająca apokalipsa była pierwszą i ostatnią okazją do tego, by pokazać się światu i zaistnieć. Kto wie? Może ta cała asteroida nie walnie w Ziemię, a ona dzięki temu zyska sławę i rozgłos? Dzieci w szkołach będą uczyły się o niej na historii. Jej zdjęcia ze studia MTV Polska będą umieszczane w podręcznikach.

 -O! To ja rozumiem. – Pokiwał głową z uznaniem Kalinowski. – Babeczka pierwsza klasa! Grażka nałóż mi no bigosu!

 Grażyna, synowa dziadka Antoniego, posłusznie popędziła do kuchni by nałożyć bigosu do misy.

 Wiele rodzin na świecie zasiadało tego dnia do kolacji pożegnalnej, przypominającej nieco wieczerzę wigilijną lub co najmniej posiadówkę sylwestrową. Może i nie jest to głupie porównanie. Tyle, że zamiast oczekiwania na Nowy Rok, i żegnania starego; żegnali wszystkie lata jakie dane im było przeżyć na Ziemi i odliczali chwile końca świata.

 Oczywiście istniało grono wyznawców teorii spiskowych, którzy nie wierzyli w dane naukowców o tym, że koniec jest nieunikniony i nastąpi już za parę godzin. Że nic nie da się zrobić i nie ma najmniejszych nawet szans na to, że asteroida jakimś cudem zapomni, że miała roztrzaskać planetę, na której zamieszkiwali Homo Sapiens. Na ulicach nie było bezpiecznie. Ludziom puszczały hamulce. Zwolennicy teorii spiskowych grabili sklepy. Znacznie lepiej było spędzić ten ostatni w historii dzień życia na Ziemi w domowym zaciszu i spoglądać na sypiący z nieba puch. Termometr wskazywał kilka stopni na minusie. Dobrze, że jest jeszcze prąd i grzejniki są ciepłe. Chociaż kto wie jak długo to potrwa.

 Grażyna położyła misę z bigosem na środku stołu i talerz z pokaźną porcją tejże potrawy tuż pod nosem teścia. Niepełnosprawny starzec odsunął się lekko wózkiem od stołu.

 W tych nietypowych okolicznościach wielu ludzi spełniało swoje marzenia. Tego dnia i on planował spełnić swoje i w końcu stanąć na nogi. Pokazać rodzinie swoją prawdziwą twarz wojownika. Chciał by najbliżsi w końcu przestali widzieć w nim bezbronnego, schorowanego starca. Tylko czy spełnienie tego marzenia było wykonalne? Spojrzał posępnie na swoją wnuczkę. Ona jedyna wiedziała, jakim człowiekiem jest Antoni Kalinowski. Wierzyła w niego, ale nie wierzyła w tą całą farsę. Spojrzała znacząco na dziadka, który najwyraźniej zamierzał wygłosić dłuższą mowę:

 -Jutra nie będzie – zaczął Antoni.

 Marta przecząco kiwała głową. Podniosła się gwałtownie i doskoczyła do wózka Kalinowskiego.

 -Martusiu, pora się z tym pogodzić.

 -Dziadek źle się czuje, odwiozę go do pokoju.

 Marta pchnęła wózek w kierunku drzwi wychodzących na przestronny korytarz. Wepchała dziadkowi w usta spory kawałek chleba i położyła mu gorący talerz z bigosem na kolanach. Kalinowski wiedział, że nie będzie łatwo, dlatego nie protestował. Oboje zniknęli z pola widzenia biesiadników.

 Radosław spojrzał pytająco na żonę Aurelię - córkę Kalinowskiego, a ta wzruszyła tylko ramionami.

 -Ileś ty mu tej nalewki polewał, co? – zaczepnie zagadnął Błażej - syn Antoniego - mąż Grażki.

 -Dorosły jest – odburknął Radosław wpychając do ust dwa koreczki śledziowe. – Każdy z nas inaczej sobie z TYM radzi.

 Grażka wierciła się na krześle ukradkowo zerkając na męża, który na przekór szwagrowi wepchnął do buzi aż cztery koreczki i nieudolnie próbował wyciągnąć z buzi wykałaczki. Tłuszcz ściekał mu po brodzie, a kawałki cebuli wylatywały na talerz. Nie wytrzyma tego dłużej.

 -Pójdę do pani Barbary – zaczęła niepewnie. – Ona ma kojący wpływ na ojca, może ona go nieco uspokoi.

 -Żartujesz?! – ryknął Błażej, a część przeżutych śledzi wylądowała na talerzu. – Ojciec jej nie znosi!

 -Wręcz przeciwnie, to tylko pozory – zmieszała się Grażka.

 Radosław nagle się rozweselił. Puścił oko do Grażki i postanowił ją poprzeć:

 -O to, to. Ojciec przed nami udaje, że pani Basia go irytuje, podczas gdy tak naprawdę ci dwoje mają się ku sobie. Idź Grażka, idź. – Uśmiechnął się rubasznie.

 Grażyna nie czekała na słowa sprzeciwu męża. Ściągnęła fartuszek, ubrała buty i wyszła na klatkę zamykając drzwi do mieszkania od strony klatki schodowej. Drugi komplet znajdował się w kieszeni spodni Radosława, co oznaczało, że zyska sporo czasu. Radek zrobi wszystko by zagrać na nosie Błażejowi.

 Kobieta wspięła się na trzecie piętro. Na klatce było cholernie zimno, ktoś nie zamknął okna. Zapukała do drzwi z numerkiem dziesięć. Piętro niżej, pod siódemką mieszkała pani Basia, której Kalinowski tak bardzo nie znosił – oczywiście z wzajemnością.

 Drzwi z numerem dziesięć otworzyły się, a w nich stanął mężczyzna w masce. Kobieta nie czekając na polecenia zamknęła za sobą drzwi i obróciła się tyłem do sąsiada. Duża męska dłoń musnęła włącznik światła. Zrobiło się ciemno. Mężczyzna przewiązał Grażce oczy i poprowadził ją w kierunku salonu, który rozświetlały lampy z zewnątrz.

 To, że Grażka nigdy nie widziała twarzy sąsiada kręciło ją najbardziej. Pozostawało jej zdawać się na inne niż wzrok zmysły, a te stały się bardziej wyczulone niż zwykle.

 Początkowo podejrzewała, iż jej tajemniczy kochanek to w istocie Radosław, lecz pewnego dnia udało jej się wykluczyć szwagra z grona podejrzanych. Tak się dziwnie stało, że podczas weryfikacji czy Radosław to tajemniczy jegomość wynajmujący mieszkanie pod dziesiątką, poznała szwagra bliżej, niżby sobie tego życzyli Błażej i Aurelka. Połączyły ich nie tylko cielesne uniesienia, ale również tajemnica faceta spod dziesiątki.

 ***

 Kalinowski spoglądał z niezadowoleniem na talerz z bigosem. Wnuczka zapomniała o widelcu, ale teraz nie mógł jej o tym powiedzieć. Bał się jej przerwać. Marta była wściekła.

 -Nigdy więcej nie wyskakuj z czymś takim, Antos, jasne?

 -No, za wiele okazji to już nie będę miał – zauważył starzec. Bardzo szybko pożałował tego co powiedział.

 Marta zrobiła się czerwona na twarzy i zaczęła krążyć od okna do drzwi.

 -Nie możesz im tego powiedzieć, rozumiesz? Zapomniałeś już o konsekwencjach?

 -A niby jakie konsekwencje mogą mnie teraz spotkać? Marta! Świat się zaraz skończy, nic nam już nie grozi.

 Marta pokręciła głową z niedowierzaniem. Kalinowski odłożył talerz z bigosem na biurko i bez trudu podniósł się z wózka.

 -Pójdę tam i powiem im o wszystkim.

 -Zwariowałeś?! SIADAJ!

 Dziewczyna z obawą zerknęła w stronę drzwi. Nie mogła pozwolić, by prawda na temat Antosa wyszła na światło dzienne. Błażej i Aurelia mieliby ogromny żal do ojca, że przez tyle lat udawał niepełnosprawnego. To jednak stanowiło wierzchołek góry lodowej przewinień Kalinowskiego. O ile fakt niepełnosprawności zostałby wybaczony Antoniemu, o tyle pozostałe kłamstwa sprawiłyby, że stałby się dla nich zupełnie obcy. Błażej i Aurelia nigdy nie wybaczyliby tego ojcu. Umieraliby z żalem w sercu i myślą, że nie znają tego człowieka. I takie argumenty musiała teraz przytoczyć Marta. Wiedziała, że gadanina z cyklu „a co jeśli asteroida jednak nie pieprznie w Ziemię i pójdziemy siedzieć?” nie trafi do dziadka.

 -Znienawidzą nas. Będą umierać przeklinając nasze imiona. Tego chcesz? Żebyśmy umierali znienawidzeni przez najbliższych?

 Kalinowski przyznał jej rację w duchu. Z jednej strony chciał zrzucić z siebie ciężar tajemnicy skrywanej przez lata, z drugiej zaś nie chciał obarczać dzieci swoimi występkami. Tym bardziej, że wkręcił w to wszystko córkę Aurelki.

 ***

 W telewizji i w mediach społecznościowych coraz mniej było aktywności. Niezłomny pozostawał jąkała Pierzchalski. Przez dłuższy czas na stacji TV Wrocek wyświetlał się zegar odliczający czas do uderzenia asteroidy w Ziemię. Maciuś pojawił się pół godziny przed planowanym uderzeniem asteroidy na ekranie telewizora. Nadawał jak zwykle ze swojego kawalerskiego salonu.

 -D-drodzy p-państwo, jutra nie b-b-będzie – zaczął. – Asteroida EOW spotka się z naszą p-planetą za około 28 minut i 15 sekund.

 -Co za nieudacznik. – Westchnął Błażej, na co Grażka kiwnęła potakująco głową.

 Ich rodzina mogła nie zgadzać się w wielu kwestiach, jednak jeśli chodziło o Pierzchalskiego, byli bezsporni. Ten facet był jedną wielką fajtłapą, przy tym tak zarozumiałą i zadufaną w sobie. Po prostu gościa nie dało się lubić.

 -Maciuś jest trochę jak Dżoanna Krupa – zaśmiał się Radosław, zapominając o niechęci, którą darzył szwagra. Teraz najwyraźniej nawiązała się między nimi nić porozumienia, bo ten drugi w mig załapał co mąż Aurelki miał na myśli i potwierdził:

 -Raz się jąka, raz się nie jąka.

 Tak jak Joanna używała wybiórczo swojego amerykańskiego akcentu, tak dziś wyjątkowo, Maciuś zdawał się powoli zapominać o swojej wadzie wymowy.

 A może ten pyszałek właśnie zamierza ujawnić swoją prawdziwą twarz, pomyślał Antoni. Może z jego jąkaniem się jest jak z niepełnosprawnością Kalinowskiego?

 -Grażka, a co z tą panią Basią? – zagadnął Błażej, złośliwie uśmiechając się do ojca. -Przyjdzie do nas czy nie?

 Antoni poderwał się na wózku. Nienawidził tej wścibskiej baby. Swego czasu poważnie zagrażała jego tajemnicy. Śledziła go i nieomal przyłapała na gorącym uczynku. Na szczęście Kalinowski nie był amatorem i był przygotowany na tej kategorii szpiega.

 Grażyna zakłopotana spojrzała na Radosława, by ten jakoś wybronił ją z opresji. Mąż Aurelki uciszył Błażeja gestem i wyrwał ojcu pilota z ręki. Wyraźnie zaaferowany tym co właśnie prezentował Pierzchalski w swoich materiałach, podszedł bliżej odbiornika.

 - Co on?! – wrzasnęła Grażyna, gdy Maciuś założył na twarz dobrze znaną jej maskę.

 -A teraz drodzy państwo, świat skończy się przed czasem dla pewnej rodziny mieszkającej w moim sąsiedztwie – wyjawił prezenter-amator zupełnie zapominając o swojej wadzie wymowy.

 Grażyna doskoczyła do Radosława by wyrwać mu z ręki pilota. Miała pecha, bateria odmówiła posłuszeństwa. Już dawno powinna ją wymienić!

 Na ekranie pojawił się całkiem zgrabnie zmontowany materiał, ukazujący bujne życie seksualne Grażki i zamaskowanego sąsiada, ale także zgrabne fikołki Grażki i Radosława.

 Aurelka zaniosła się płaczem. Błażej w furii pociągnął za obrus strącając ze stołu wszystkie przekąski i napoje.

 Pierzchalski dopiero się rozkręcał. Po zakończeniu kompromitującego materiału dotyczącego Grażki i Radka, pozdrowił swoją kochankę z ekranu i przeszedł do wisienki na torcie. Teraz zamierzał ujawnić tajemnicę Kalinowskiego, w którą była uwikłana także jego wnuczka - Marta. Po kilku sekundach nagrania Antos wiedział, że wszystko się wyda. Wstał z wózka i popędził w stronę telewizora. Chwilę zajęło mu odłączenie wtyczki z kontaktu. Kluczowe informacje jednak zdążyły już dotrzeć do domowników. O reszcie zamierzał opowiedzieć im sam.

  Ta rodzina została zniszczona jakieś 25 minut wcześniej, niż planowała to zrobić asteroida pędząca właśnie w kierunku Ziemi.

11992 zzs

Liczba ocen: 3
78%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~MagdalenaElJot
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 35

Dodano: 2021-08-15 21:21:53
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW Przypominamy o wrzuceniu linku do wątku https://t3kstura.eu/Forum/nowy_w.php?id_watku=18
Odpowiedz
z wykopem
Zacznę od tego, co mnie urzekło najbardziej, a jest to ostatnie zdanie:

"Ta rodzina została zniszczona jakieś 25 minut wcześniej, niż planowała to zrobić asteroida pędząca właśnie w kierunku Ziemi." - to zamknięcie opowiadania jest po prostu piękne.

A jeśli chodzi o samo opowiadanie, to przyznaję, że miałaś bardzo ciekawy pomysł na przedstawienie apokalipsy, a właściwie tego, co tuż przed nią. Co prawda były momenty, że gubiłem się w tym, kto jest kim w opisanej rodzinie, ale - jeśli się nad tym dłużej zastanowić – moje pogubienie w kontekście zbliżającej się katastrofy, też miało swój urok

Jedna rzecz techniczne do poprawki:
"który na przekór szwagrowi wepchną do buzi aż cztery koreczki" --> wepchnął
Odpowiedz
Zdzislav dziękuję za miłe słowa . Teraz jak patrzę na to zdanie z koteczkami śledziowymi to aż mnie oczy bolą
Odpowiedz
z dużym wykopem
" Grażka wierciła się na krześle ukradkowo zerkając na męża, który na przekór szwagrowi wepchną do buzi aż cztery koreczki i nieudolnie próbował wyciągnąć z buzi wykałaczki." - wepchnął

Jest też kilka błędów natury interpunkcyjnej.

Noo, to czwarte opko, TW, które czytam i jak na razie najlepsze. Są błędy - fakt, ale jest mięso w treści. Jest podtreść w treści i deser w daniu głównym.

Lubię pisać o asteroidach i końcu świata. Popełniłem przynajmniej dwa bliźniacze teksty w... pewnym sensie.

No nic. Dobra robota.
Me gusta

Odpowiedz
Canulas Dzięki
Odpowiedz
z wykopem
Fajne podoba mi się. Ciekawe są te różne końce świata
Podoba mi się, że fabuła nie kręci się wokół typowych bohaterów - mężczyzn z problemami, albo mega twardzieli, tylko na pierwszym planie jest dziadek udający niepełnosprawność, jego wnuczka oraz Grażynka, która realizuje z sąsiadem swoje fantazje seksualne. Łanie zrealizowny zestaw
Odpowiedz
KluczDoPiwnicy dzięki. Przeraża mnie wizja końca, więc staram się walczyć z tym lękiem na różne sposoby
Odpowiedz
MagdalenaElJot udało Cię się, jak widać są rzeczy straszniejsze niż koniec świata
Odpowiedz
Hejo! Niezły pomysł taka miniapokalipsa przed właściwym końcem świata Fajnie przedstawiłaś rodzinę, w której aż roi się od sekretów i większych bądź mniejszych grzechów. Chwilami się gubiłem, gdy wprowadzałaś kolejnych członków rodziny, ale w ogólnym rozrachunku dało się połapać kto i co. Ja osobiście zawsze mam opory przed wprowadzeniem zbyt dużej ilości postaci - boję się właśnie, że czytelnik się pogubi. Więc Tobie gratuluję odwagi i tego, że ostatecznie dałaś radę. Jest kilka drobiazgów do poprawy, ale przypuszczam, że mogą wynikać z pisania na ostatnią chwilę (jak sama przyznałaś w opisie ), np.
"Ściągnęła fartuszek, ubrała buty i wyszła na klatkę zamykając drzwi do mieszkania od strony klatki schodowej" - jeśli wyszła na klatkę i zamknęła drzwi, to wiadomo, od której strony, nie trzeba dodawać tej informacji. Zamiast "od strony klatki schodowej" można dać po prostu "na klucz" i by ładnie zagrało Pod rozwagę.
Pozdro!
Odpowiedz

Polub nas na facebooku!

fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin  · 

Foldery  ·  Tagi  

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.